Seriale - Dramaland przedstawia, czyli knajpa nr 10
Agn - Sob 08 Paź, 2016 18:28
| Trzykrotka napisał/a: |
Ja mam napisy do Duszki, pracowicie je wydziergalam w zeszłym roku |
Potwierdzam. Jak zwykle na medal.
Zooshe!!!
O, drodzy państwo, muszę zobaczyć całą tę scenę!
BeeMeR - Sob 08 Paź, 2016 18:41
| Cytat: | Pociąg jest do zdobycia | Ja już go mam w polskim sosie, podobnie The Handmaiden (oglądałam Fingersmith na podstawie tej samej powieści):
https://www.youtube.com/watch?v=IkvHtfRAKNk
gorzej z czasem i nastrojem
Jak dziś nastrój miałam w sam raz, to i przeszkadzajki nieopodal
Aragonte - Sob 08 Paź, 2016 19:53
Widziałam kissu z Jealousy Incarnate - no ładne, nie powiem
Muszę chyba wreszcie zabrać się porządniej za tę dramę
Wątek ML na Soompi przyrasta w takim tempie, że nadrobienie go nie wchodzi w grę (na ogół zresztą bardziej przeglądam niż czytam), ale coś jednak wyłowiłam.
BTS z żegnającym się w desperacji Junkim (z napisami!). Biedne rozchichrane książęta
https://www.youtube.com/watch?v=4KSYecvAKTY
A tu BTS poniekąd spoilerowy, bo tej sceny nie było - Wang So nadal próbuje kraść całusy
https://youtu.be/r3qU64rsOtU
A tu przybliżone tłumaczenie tego, co mówią
WS: are you trying to make me give up on you? or want to continue to be together (incorrect line, should be want to make me continue looking at you).
HS: you said you won't kiss without permission
WS: can I?
HS: you can't
*kolejne podejście do kissu, jak zgaduję*
HS: I said you can't, how many times do I have to said this.
WS: I won't do it, I won't.
I parę gifów z tej sceny
Wang So poprawiający sobie nerwowo ubranie jak kot, który zaczyna się myć dokładnie w momencie, w którym przyłapano go na czymś zakazanym albo kiedy spadnie z półki i próbuje udać, że to było zaplanowane... Cudne
Agn - Sob 08 Paź, 2016 20:36
Wang So, nie poddawaj się, chłopie!
Robi się uroczo. A kisy i tak będą.
| Aragonte napisał/a: | | Wang So poprawiający sobie nerwowo ubranie jak kot, który zaczyna się myć dokładnie w momencie, w którym przyłapano go na czymś zakazanym... Cudne |
Oj faktycznie! Cały Junki z niego wyłazi.
Oglądam bts - tylko usłyszał "cięcie" i już mu łapki chodzą. Zastanawiam się, jakim cudem on zasypia.
Aragonte - Sob 08 Paź, 2016 20:55
To poprawianie ubrania czy otrzepywanie z kurzu jest moim zdaniem nie po haśle "cięcie", tylko jeszcze w trakcie sceny, kiedy Hae Soo upomniała go po raz kolejny, żeby nie przekraczał dystansu (głupia, co? ) i nie próbował jej pocałować bez jej zgody. Przezabawnie się Wang So zachowuje w tej scenie - no cóż - randki z podziwianiem gwiazd
Nie mogę się doczekać
Agn - Sob 08 Paź, 2016 21:21
Mnie chodzilo o ten bts, gdzie robil znak krzyza. Tam jakos na poczatku bylo ciecie i juz mu lapki zaczely po swojemu przebierac.
On serio ma jakies ADHD.
Aragonte - Sob 08 Paź, 2016 22:23
Uwielbiam jego ADHD
A, żebym nie zapomniała...
Wszystkiego najlepszego dla Kim Myung Mina!
Wideo na temat jego filmowych i dramowych dokonań:
https://www.youtube.com/watch?v=4BA6dHuNdAE
Warto posłuchać, jak mówi w tych różnych rolach - świetny jest.
Aragonte - Sob 08 Paź, 2016 23:18
Z Soompi:
Joon Gi once said in interview that his kissing scene is not so good and he somehow feels lacking in his romance acting.
Hmm, I don't think so.
dear joon gi,
we are available always at your convenience for practice.
sincerely,
all of us @soompi MLSHR forum :heart:
Agn! Lecimy do Korei natentychmiast, trzeba Junkiemu wybić z głowy te wątpliwości w każdy, powiadam, w każdy sposób nim dziewczyny z Soompi nas uprzedzą
Edit: Junki coś często modli się ostatnio w tych BTS-ach
I jeszcze raz te gify, już z podpisami:
Admete - Nie 09 Paź, 2016 07:42
| Aragonte napisał/a: | | Wideo na temat jego filmowych i dramowych dokonań: |
Dzięki
Aragonte - Nie 09 Paź, 2016 12:20
Hmm, to mi wygląda na fotki z nowych odcinków (czy raczej odcinka), jest nowy król i jego córeczka, która zgodnie z historią została małżonką (ale nie królową) przyszłego Gwangjonga.
Trzeba wejść w link i zjechać ciut niżej, to kolejna notka, nie pierwsza na stronie.
http://dreamingsnowflake2013.tumblr.com/
King Hyejong’s madness and paranoia is getting worse; he wants to send his little daughter away and marry her off as a hostage. It reminds Wang So of his own fate. Perhaps he will marry her to save her, as if we needed even futher proof he is too good for this world?! What’s more, he’s wearing the same clothes as during the boat date with HS which means this scene will probably follow the date. WHY CAN MY OTP NEVER CATCH A BREAK IN THIS SHOW?! WHY, DRAMA GODS?! WHY?!!!!!!!!
http://66.media.tumblr.co...t96qo3_1280.jpg
Mam wrażenie, że mała płacze
Inna fotka z tego samego miejsca - czyżby pierwsze SPA w Goryeo?
Hae Soo jako następczyni pani Oh (i chyba Chae Ryung wśród pań w sukniach w kropki):
http://i128.photobucket.c...5939456_n_1.jpg
Trzykrotka - Nie 09 Paź, 2016 13:36
Pierwsza goreyowska maska na płacie
Historia z córką Moo jest koszmarna (o ile okaże się prawdą), ale w jakiś sposób ujmuje okropności tego, że Wang So mógł ożenić się z siostrzenicą. Jeśli miałoby to być dla ratowania dziecka przez tracącym zmysły ojcem, to ja to rozumiem. Poniekąd
Tutaj kawałek o maskach So z kolejnej analizy (odcinki 12-13) pani Overthinkingkdrama
Ewoluujące znaczenie maski So
Gwoli wyjaśnienia: od kiedy pokazano pierwsze zdjęcia obsady SH:R, byłam raczej sceptyczna co do maski Wang So. Ten sceptycyzm nie minął mi podczas pierwszego tygodnia wyświetlania dramy. Dosłowne oszpecenie So i materialna maska nadały mu wygląd emo anty-bohatera i wydawały się odzierać go z dużej dawki subtelności, jaką miał oryginalny 4 książę. I tak miałam zamiar oglądać dalej, ale ta sprawa nie wydawała się dobrze służyć charakterystyce postaci.
Jednak dziś jestem niezmiernie zadowolona z istnienia i maski i szramy. I to nie tylko z powodów estetycznych (choć LJG rządzi pod obydwoma względami). Obie już dawno przestały być rekwizytem dla samego rekwizytu i pozwoliły nam wniknąć głęboko w psychikę Wang So. I choć wygląd a la "Upiór w operze" mógł się wydawać trochę gejowskim wyborem, to ja naprawdę zachwycam się tym, ci z nim twórcy zrobili. Zamiast zniszczyć subtelność w trakcie kolejnych tygodni spędzonych z dramą, maska dodała, a nie ujęła So głębi i niuansów.
W eseju o odcinkach 6 i 7 posłużyłam się zdaniem na temat maski So, z którego byłam dumna: "ona wyraża to, co on ukrywa," przez co chciałam powiedzieć, że maska, którą So założył, żeby zasłonić hańbę i kruchość, tylko naznaczyła go jako wyrzutka. W niektórych scenach z 3 odcinka, So wykorzystał wizerunek Psa-Wilka na swoją korzyść, ale przez większość czasu był raczej ofiarą tego stygmatu.
Wiele się zmieniło w So od czasu deszczowego rytuału, podczas którego to, że został rozeznany i potraktowany jak odmieniec, niemal wykoleiło jego przyszłość. Od tego czasu nauczył się makijażem zakrywać szramę, do pewnego stopnia dzięki kosmetykom zaczął akceptować własną twarz, minimalizować znaczenie oszpecenia i zaczął żyć bardziej jak człowiek.
So ma wiele różnych masek, ale ta,którą nazywam maską Wilka, jest szczególna - ta maska miała swój comeback w odcinku 12.
To jest pierwsza maska, w jakiej go widzimy. Fizycznie jest większa niż inne, które nosi w dramie. W przeciwieństwie do masek pałacowych, ta wydaje się być zrobiona, lub przynajmniej pokryta, metalem, niemal jak część zbroi. Tę nosi najczęściej, kiedy wygląda jak "dziki książę," i zanim przybył do Songak i po tym, jak znów został z niego odesłany.
Ta właśnie maska skłania mnie do zastanowienia się, co oznacza postać Wilka-Psa i co dla niego znaczy założenie jej, a potem znów zdjęcie, jakiego dokonał w tym tygodniu.
Natura ludzka i zwierzęca.
4 książę jako Wilk-Pies, to ta jego wersja, która sieje strach w sercach ludzkich. Wilk-Pies zabija bez wahania i żalu. Jest zwiastunem nieszczęścia. Jest bronią naszykowaną przez jego władców. Jeśli nie jesteś panem tego psa bojowego, lepiej go unikaj albo przepędź. Nie jest księciem, nie jest istotą ludzką.
Ewidentnie So wie, co oznacza założenie tej maski, I Soo także wie, dlatego jest tak zmartwiona, kiedy widzi, że on znów ją nosi. On nienawidzi wszystkiego, co ta maska symbolizuje, tego, jak ludzie traktują go przez nią, a jednak nakłada ją z własnej woli.
Dlaczego?
So znów zakłada tę maskę, choć już jej nie potrzebuje, Nakłada ją jako symbol i przypomnienie. Ale pod nią ma makijaż zasłaniający szramę. Naprawdę, nie ma już nic do ukrycia, jako książę odnalazł już swą dumę i tożsamość. A więc teraz maska ma dla niego inne znaczenie. I w końcu tego znaczenia może użyć na swą korzyść.
W pewien sposób maska stała się symbolem banicji i złowróżbności So, wszystkiego, przez co był tak przerażający. Kiedyś symbolizowała to, co chował przed światem, ale żeby ukryć szramę, maska nie jest już potrzebna. Teraz maskakryje twarz, która jest powszechnie akceptowalna. Kiedy teraz ją zakłada to po to, żeby ochronić nowego, bardziej ludzkiego Wang So, tego, który krył się za personą Wilka-Psa, żeby mu przypomnieć, skąd przyszedł - aby już nigdy tam nie wrócił. Ona zmienia go z człowieka w narzędzie, z księcia w broń.
Kiedy So wyjeżdża z Songak, jest skłonny zmienić się w ostry miecz, bojowego pasa swojego ojca. Przygotowany jest do zapłacenia takiej ceny, kiedy wstawia się za Soo, rozumiejąc, że ojciec okaże miłosierdzie i nie wyrzuci jej z Damiwon Kiedy So wraca i przekonuje się, że ojciec nie dotrzymał umowy, odmawia bycia jego narzędziem.
Zamiast wpaść w furię, że So nie chce jechać do Kitanu, Taejo wygląda, jakby poczuł ulgę. Staje się jasne, że Taejo postąpił źle z Soo z tego jednego powodu, by pobudzić wzrost So, aby nauczyć go odgryzać się. Kiedy cel jest osiągnięty, Soo wkrótce wróci do pałacu.
Uważam, że to ciekawy trop, że liczne maski So okazały się prezentem od ojca. Darem, którego So nie znosił, bo widział w nich nieustający symbol odrzucenia przez rodzinę, ale przy łożu śmierci ojca w końcu zrozumiał i potraktował je z radością jako symbol ojcowskiej troski, ochrony, a nawet, do pewnego stopnia, poparcia (Taejo ani trochę nie był dobrym ojcem, ani człowiekiem, ale wydaje się, że próbował kochać synów najlepiej jak potrafił).
Trzykrotka - Nie 09 Paź, 2016 13:42
Tutaj jeszcze cudny Jun Ki z Never Said Goodbye

Wszystko dobre, żeby zdobyć dziewczynę - tańczymy!
  
Trzykrotka - Nie 09 Paź, 2016 14:15
Zooshe
Tak, to kawalątko to ułamek sekwencji szycia sukni, pobierania miary do stworzenia "rozmiaru Pyo Na Ri" - na stroje i buty dla niej i wyłącznie dla niej. Mówię wam, upał po prostu. Gdybym miała takiego krawca, czebola w trzecim pokoleniu w dodatku, nie zamieniłabym go na żadnego innego.
Oglądam Jealousy Incarnate i jestem zachwycona. Nigdy nie widziałam niczego tej scenarzystki, więc zaczęłam dzieło tylko i wyłącznie dla Gongowej, naszego Chefa, czyli Cho Jung Seoka i z powodu kilku gifów, jakie znalazłam na tumblrze.
To obyczajowy romans; nie odkrywa Ameryki, choć pokazuje mężczyznę z rakiem piersi, nie dokona przełomu, nie wstrząśnie przemysłem rozrywkowym. Za to daje taką dawkę przyjemności z patrzenia na dynamikę związków pomiędzy dorosłymi, złożonymi bohaterami, że mucha nie siada. I z świetnego aktorstwa, bo obsada jest znakomita i wyraźnie cieszy się z kreowania swoich postaci. I z radości oglądania świetnych ciuchów prezenterek telewizyjnych oraz super-duper czebolek oraz panów w niepokalanie skrojonych, leżących jak ulał koszulach i garniturach. A to jeszcze nie koniec zalet tej lekkiej, przyjemnej dramy.
Gong Hyo Jin, wokół której kręci się drama, gra wreszcie sympatyczną dziewczynę. Jej Pyo Na Ri jest średniaczką. Skończyła takie sobie studia, jest przeciętnie ładna, zdolna, pozbierana. Jedno co ma, to sporo godności (choć pozwala, żeby szefowa lała ją przy ludziach po twarzy ) i duży instynkt przetrwania, b od tego, jak będzie się wiodło jej, zależy nie tylko jej dobrobyt, ale i edukacja młodszego brata. Robiła już telewizyjną (obciachową jak cholera) telewizyjną sprzedaż ciuchów. Teraz jest pogodynką, pariasem wśród dziennikarzy SBC, kobietą, która nie nadawała się do wkroczenia do raju prezenterów. Nie jest szczególnie szanowana, nigdy nie miała chłopaka, mężczyzna, w którym kochała się przez 3 lata, ledwo ją zauważał.
Dochodzi do wniosku, że czas już to zmienić. Pierwszym krokiem jest zgoda na wyjazd do Bangkoku, jako 3 w jednym, fryzjerka, makijażystka, garderobiana dla tegoż swojego dawnego ukochanego, prezentera - gwiazdora Lee Hwa Shina.
Lee Hwa Shin to gwiazdor SBC na placówce w Bangkoku, który arogancją i zarozumiałością pokrywa niepewność i ranę związaną z rodzinną tajemnicą. Jest wyrzutkiem z czebolskiej familii, wielbicielem, wręcz fetyszystą, pięknych koszul, z obsesją na punkcie własnej męskości i urody. Na Ri ledwie zauważa, do czasu, aż jego najlepszy przyjaciel okaże jej nienormalnie wielkie zainteresowanie.
Przyjaciel to niepokalany Go Jung Won (Go Gyung Pyo), czebol w trzecim pokoleniu, prezes i właściciel wielkiego domu mody, obdarzony nie tylko świetną sylwetką do obnoszenia garniturów własnej firmy, ale bardzo dobry sercem, wrażliwością, niskim, elektryzującym głosem i nieodpartym męskim urokiem. Kocha swojego przyjaciela i dba o niego na wszystkich zakrętach życia, steruje sprawnie okrętem wielkiej firmy, starając się zapanować nad zakusami matki, która stara się nie dopuścić do własnego rozwodu, sterując życiem syna. Jego pełne obowiązków i stresu życie pewnego dnia zmienia się, kiedy okazuje się, że jego miejsce w samolocie zajmuje kobieta, która ma zdolność poruszenia jego serca. Kobieta leci do Bangkoku, żeby spotkać tę samą osobę, co on - prezentera Hwa Shina. Idą w trójkę na obiad, a potem ich potrójna historia zaczyna się toczyć...
c.d.n
Admete - Nie 09 Paź, 2016 14:32
Tak po przeczytaniu to jednak nie dla mnie Szczególnie, że drugiego gra ( w mojej opinii ) zbyt chłopięcy i gładki aktor Rocznik 1990 - załamka. Moja pierwsza klasa ( wychowawstwo ) to był rocznik 1989. Gongowa 10 lat starsza - olaboga Pierwszy oczywiście fajny.
A teraz sobie K2 przelatuję tak trochę na podglądzie. Fragmentami oglądam, fabuła szkicowa, więc mózg się nie męczy Sceny akcji mają bardzo profesjonalne. I mam dziś w planie powrót do Admirała.
Ogólnie znów mam fazę - nuuuudzęęę sięęęę...
Aragonte - Nie 09 Paź, 2016 15:29
A mnie się Jealousy Incarnate bardzo dobrze się ogląda (jestem po drugim odcinku). Drugiego (faktycznie gładki i młodziutki) nie zauważam jakoś specjalnie, jak na razie, i guzik mnie obchodzi, ile lat ma aktor Oglądam to dla Gongowej i naszego Chefa z Duszki (który jest jednocześnie zabwny i wkurzający - kiedy usłyszał "wyrok" lekarki, odczułam odrobinę satysfakcji, bo nauczka mu się niewątpliwie przyda ). Miło też widzieć trochę znanych osób w tle - kucharz z KSS, mamusia-królowa Wang So plus ktoś jeszcze chyba.
Trzykrotko, dziękuję za tłumaczenie tekstu o maskach, bardzo to ciekawe było
Admete, jeśli masz fazę na nudzenie się, to może włącz sobie coś znanego, co lubisz? Np. z KMM?
Admete - Nie 09 Paź, 2016 16:17
Filmy mi chyba lepiej teraz podejdą - krótkie, nie zdążę się znudzić Zazdrość wcielona ma niestety mieć aż 24 odcinki - za dużo. Na pewno bym się znudziła Obyczaj to tak do 16 odcinków. Gdzie te czasy, gdy potrafiłam 5 sezonów obejrzeć...Przyjechałybyście znów, to by mi nuda przeszła
Aragonte - Nie 09 Paź, 2016 16:42
No nie wiem, dopiero co byłam, a już się zdążyłaś znudzić
Admete - Nie 09 Paź, 2016 16:49
Zdążyłam się znudzić, bo pojechałyście Oglądam Deranged z KMM
Trzykrotka - Nie 09 Paź, 2016 16:52
Tam Drugi wyłania się z czasem na bardziej widoczne miejsce; początek jest zarezerwowany - bardzo słusznie - pokazaniu i uwypukleniu postaci Hwa Shina.
Strasznie dziwny jest ten facet.
Kiedy słyszy, że ma raka piersi, najpierw stwierdza, że żadne takie, po prostu wszystkie panie chcą go nagle macać po klacie. Potem, że nie może być na to chory, bo jest zbyt męski. Potem, że to katastrofa, bo a/ktoś się dowie i będą się śmiali, b/ te piękne koszule będą na nim źle leżały.
Ani myśli się leczyć. Bo wstydzi się różowego wdzianka, w jakie przebierają się do badań pacjenci kliniki ginekologii i raka piersi. Bo jakoś mało go obchodzi własny stan.
Zresztą to wszystko wiąże się z tą mroczną tajemnicą związaną z bratem i roli, jaką Hwa Shin odegrał w jego chorobie i destrukcji. Matka go nienawidzi, jest wyrzutkiem z własnej rodziny.
Ale tak zapatrzony w siebie człowiek potrafi być wspaniały i dla Na Ri i dla przyjaciela. Panowie są w ogóle jedyni w swoim rodzaju; ta scena mnie zabiła

Obaj panowie są hetero i byli trzeźwi; a jednak stwierdzenie 'żadna kobieta nie leżała mi w ramionach tak dobrze jak ty" nie pachniało perwersją; jeden był nieszczęśliwy, drugi musiał go pocieszyć, przytulić.
Z wątków najmniej interesuje mnie Ppal Gang (grana przez ochroniarkę Cordona z Lustereczka) i jej dwaj rycerze oraz wściekła mamusia Hwa Shina, teściwa, która wprowadza się do dwóch znienawidzonych eks-synowych.
Admete - Nie 09 Paź, 2016 17:50
To o czym ten Train to Busan? Zombiaki? A to nie wiem, czy chcę Ale z drugiej strony może zombiaki na poprawę nastroju
Aragonte - Nie 09 Paź, 2016 19:14
Zombie na poprawę nastroju
Trzykrotko, ale chyba w końcu zdecydował się na operację? Wydaje mi się, że widziałam jakieś ujęcie, na którym miał ślady szwów na klacie.
A w odcinku trzecim udało mu się wreszcie zachować w porządku i wystąpił w obronie bohaterki, którą wywalono z pracy BTW mam nadzieję, że ta bitch, która ją wrobiła, oberwie jakoś
Trzykrotka - Nie 09 Paź, 2016 20:51
| Aragonte napisał/a: |
Trzykrotko, ale chyba w końcu zdecydował się na operację? Wydaje mi się, że widziałam jakieś ujęcie, na którym miał ślady szwów na klacie. |
Tak, oboje mieli operację - jej wycinali niegroźnego guzka. Zresztą te sceny szpitalne były i przekomiczne i wzruszające.
W MDBC się porobiło!
Panna już nieoficjalnie zdemaskowana, pętla się wokół niej zaciska. Jakie to ironiczne, btw, że po ojcu uważają ją za rebeliantkę, a ona nawet go nie znała.
W każdym razie dużo w tych odcinkach było angstu i cierpienia Ciekawa jestem, co teraz, kto zdąży pierwszy - czy książę schowa gdzieś dziewczynę, czy pałacowa gwardia zdybie go w 'rebeliantką" w ramionach. I co się stało z małą księżniczką?
Choć romans dużej księżniczki jakoś mnie nie bawi ani nie zajmuje, to miło mi patrzeć na tego pulchnego chłopaka w roki jej absztyfikanta - niech i on ma swoich 5 minut, nie tylko szczupli i piękni!
Bardzo też żal mi ministrówny wybranej w selekcji na narzeczoną księcia. Dziewczyna jest inteligentna, zabawna, po uszy zakochana - i nic, tylko lodowaty, uprzejmy chłod dostaje w zamian.
Piękne były obie sceny księżycowe, z obydwoma chłopakami - i skięciem i ministerialnym wnukiem, panem Lee i panem Kim
Aragonte - Nie 09 Paź, 2016 21:10
| Trzykrotka napisał/a: | | Aragonte napisał/a: |
Trzykrotko, ale chyba w końcu zdecydował się na operację? Wydaje mi się, że widziałam jakieś ujęcie, na którym miał ślady szwów na klacie. |
Tak, oboje mieli operację - jej wycinali niegroźnego guzka. Zresztą te sceny szpitalne były i przekomiczne i wzruszające. |
Właśnie zobaczyłam Chefa na ginekologicznym z różową piżamką w garści i parsknęłam przed monitorem ale w sumie to mi go nieco szkoda... Biedaczek udawał, że jest z żoną, która mu gdzieś uciekła
Admete - może nie zniechęcaj się Drugim i spróbuj podejrzeć choć fragmenty? Najwyżej kiedyś to wyślę, jak uzbieram całość
Agn - Nie 09 Paź, 2016 21:15
| Aragonte napisał/a: | A, żebym nie zapomniała...
Wszystkiego najlepszego dla Kim Myung Mina! |
OOoo, najlepszego! Dalszych świetnych ról!
| Aragonte napisał/a: | | Joon Gi once said in interview that his kissing scene is not so good and he somehow feels lacking in his romance acting. |
Bez komentarza.
| Aragonte napisał/a: | dear joon gi,
we are available always at your convenience for practice.
sincerely,
all of us @soompi MLSHR forum :heart: |
O, to to! Jak chce poćwiczyć, to ma tabun chętnych. Na palcach nie będzie musiał.
| Aragonte napisał/a: | | Agn! Lecimy do Korei natentychmiast, trzeba Junkiemu wybić z głowy te wątpliwości w każdy, powiadam, w każdy sposób nim dziewczyny z Soompi nas uprzedzą |
Już się pakuję!!!
| Aragonte napisał/a: | | I jeszcze raz te gify, już z podpisami: |
Bardzo niecierpliwie czekam na te scenki, gdzie będzie usiłował kraść całusy. I kiedy w końcu do nich dojdzie jak należy, bez opornej panny.
| Aragonte napisał/a: | | Mam wrażenie, że mała płacze |
Pewnie, że płacze. To przecież tylko dziecko.
| Aragonte napisał/a: | Inna fotka z tego samego miejsca - czyżby pierwsze SPA w Goryeo?
Hae Soo jako następczyni pani Oh (i chyba Chae Ryung wśród pań w sukniach w kropki): |
A co! Powiadam wam, że Korea to historia istnych geniuszy w dziedzinie kosmetyków i medycyny, rzecz jasna.
I tak - Chae Ryung wraca.
| Trzykrotka napisał/a: | | Historia z córką Moo jest koszmarna (o ile okaże się prawdą), ale w jakiś sposób ujmuje okropności tego, że Wang So mógł ożenić się z siostrzenicą. Jeśli miałoby to być dla ratowania dziecka przez tracącym zmysły ojcem, to ja to rozumiem. Poniekąd |
Ja też. Wiadomo, że dziewczynka nie będzie, ekhm, W PEŁNI żoną.
| Trzykrotka napisał/a: | | Gwoli wyjaśnienia: od kiedy pokazano pierwsze zdjęcia obsady SH:R, byłam raczej sceptyczna co do maski Wang So. |
Tu mam inaczej niż autorka bloga - mnie się ta maska od początku wydała interesująca. I nawet ją akceptowałam, zwłaszcza, że pierwsza fala domysłów głosiła, że Wang So w ogóle nie będzie miał oka.
Ciekawy wpis, choć w sumie nie odkrył przede mną niczego nowego, sama do takich wniosków doszłam przemyśliwując dramę.
Tylko ja to w głowie zrobiłam bardziej bełkotliwie, za nic byście tego nie zrozumiały i nie chciały czytać.
| Trzykrotka napisał/a: | | Tutaj jeszcze cudny Jun Ki z Never Said Goodbye |
Cudny był nad wyraz. Oj, bardzo.
| Trzykrotka napisał/a: | | Oglądam Jealousy Incarnate i jestem zachwycona. |
Ja zobaczyłam dopiero pierwszy odcinek. Pierwsza część odcinka podobała mi się, druga już nieco mniej.
Zobaczę, jak z oglądaniem, jako że coś czuję, że porzucę K2 (jeszcze jeden odcinek na próbę obejrzę, ale historia nie nabiera sensu - lepiej coś innego obejrzeć, wybacz, Chang Wook, było myśleć przed podpisaniem kontraktu), więc możliwe, że zrobi mi się miejsce.
Dlaczego oglądam? Dla Gongowej, którą znam chyba tylko z TGL (w którym mi się podobała) i fakt, że tak miło o tej dramie pisałaś, że stwierdziłam - a co mi tam! Plus do tego zachęta w postaci filmiku z wiadomą sceną.
Duszkowy Szef... Hmm, to dobry aktor, ale wizualnie mi się nie podoba, więc nie jest dla mnie ciągotką do oglądania. Zwłaszcza gdy poznałam jego bohatera - kolejny nadęty dupek. Tak, łapię - rodzinna tajemnica i niepewność, ale to żadne odkrycie, takich niepewnych arogantów poznałam już miliard, kolejny mnie nie porusza (na razie). Do znielubienia go doszła scena idiotycznej zaczepki w klubie (koszula i dziewczyna - co to miało być?).
Za to poczułam silny SLS przy panu nr 2. Mniejsza o prezencję (choć nie powiem - garnitury leżą na nim jak ulał i faktycznie - ma w sobie coś Siwonowatego, co jest akurat wielkim plusem). Największy jego magnes, to kultura, szarmanckość. Przy tych wszystkich gościach wokół Gongowej to miła odmiana - najpierw współpracownik, który sobie załatwił przelot pierwszą klasą, a jej najgorszą (pytanie: czemu czebol leciał najtańszą klasą?), a potem dupek, w którym ona się 3 lata temu kochała - taki zwykły, miły gest, żeby siedziała sobie przy oknie na jego miejscu, bo on i tak będzie czytał gazetę jest po prostu ujmujący.
Co jest wielkim plusem? TAJLANDIA!!! Przepiękne ujęcia na Bangkok! Mam nadzieję, że będzie tego choć trochę więcej.
W drugiej części dramy trochę się zgubiłam - co się dzieje teraz, a co w przeszłości?
Co mnie tam się podobało? To, że pojawił się Hyung Czarna Perła, że mamy też królową Yoo (która o wiele lepiej wypełnia czerwony ciuch niż tamten drugi zasuszony, wiecznie wściekły babsztyl).
Co mnie się nie podobało? Macanie. Wiem, to miał być efekt komediowo-seksowny, ale ja zamykałam oczy z zażenowania. Dlaczego, jeśli mają na planie aktorkę klasy Gongowej, każą jej odgrywać idiotyczne scenki z macaniem klaty? Wyczuła coś? Niech mu powie, o co chodzi, do ciężkiej zarazy, a nie piąty razy wyciąga łapy i dziwi się, że się facet szarpie.
Potem było jeszcze jakieś kretyńskie video z Tajlandii - nie wiem, o co chodzi, ale bohater nazwał to arcydziełem. *facepalm*
No nic, test dwóch odcinków najwyraźniej jest konieczny.
| Aragonte napisał/a: | | BTW mam nadzieję, że ta bitch, która ją wrobiła, oberwie jakoś |
Ktokolwiek - pewnie oberwie. W końcu to drama, a nie życie.
Napoczęłam drugi odcinek.
Szef mówi Gongowej:
- Nie lubię takich dziewczyn jak ty.
- To znaczy?
- Łatwych.
Miał pewnie co innego na myśli, ale zabrzmiało to tak obrzydliwie, że z marszu go znienawidziłam.
Aragonte - Nie 09 Paź, 2016 22:01
Uch, za ten tekst go też znielubiłam
Ale nie na tyle, żeby rzucić dramę Wierzę (i wiem od Trzykrotki), że ma warstwy, a w drugim odcinku wypada już bardziej niejednoznacznie.
|
|
|