Jane Austen - życie i epoka - Becoming Jane ("Zakochana Jane")
nicol81 - Nie 18 Lis, 2007 21:42
Gdzie pisałam i co?
Anonymous - Nie 18 Lis, 2007 21:46
pisalas o osobistym stosunku
nicol81 - Nie 18 Lis, 2007 21:48
Pisałam że przez jej argumenty przebija bardzo osobisty stosunek, jednak ona je przedstawia jako prawdy obiektywne. I odkrycie jedynej słusznej interpretacji zamierzonej przez Austen.
nicol81 - Nie 18 Lis, 2007 21:58
Streszczenie:
W oparciu o swoje różnorodne doświadczenia uczuciowe i małżeństwa kobiet jej współczesnych, Jane Austen formułuje protofeministyczną teorię rozwojową, prowadzącą młode kobiety nieznające siebie do stanu samowiedzy i stosuje ten projekt do trzech podobnych powieści, RiR, DiU i Emma. Po tym jak nieświadome Eleonora, Elżbieta i Emma przechodzą okresy cierpienia, Austen zmusza je do samoanalizy. W rezultacie, mogą zrozumieć i naprawić swoje charaktery i wówczas pojmują swoją uśpioną miłość i poślubiają Edwarda, Darciego i Knightleya. Jednak Austen celowo umniejsza wątki miłosne, by skoncentrować uwagę czytelnika na postępach bohaterek w uzyskiwaniu samowiedzy. Robiąc to, Austen jednocześnie
Anonymous - Nie 18 Lis, 2007 22:00
i w zwiazku z tym?
Loana - Pon 19 Lis, 2007 08:54
| Nicol napisał/a: | | A ponadto, stwierdzenie, że Wisley nie był zakochany w Jane, mi nic nie odbiera w jego oczach. |
Hmm, w sumie jak sie zastanowic, to teza o niezakochanym Wisleyu jest dosc prawdopodobna... chociaz ciezko ocenic. Oswiadczyl sie jej i podtrzymal slowo na tyle dlugo, ze mam wrazenie jego uczuc - gdyby byla mu obojetna, odrzucilby ja juz po pierwszej odmowie przy oswiadczynach. Co prawda w koncu cofnal swoje slowo, no ale dajcie spokoj, co jeszcze musi zrobic kobieta, zeby pokazac facetowi swoja CALKOWITA obojetnosc???
Nie wnikajac w sile uczuc, Wisley raczej widzial, ze Jane nie bylaby z nim szczesliwa. Jak czesc dziewczyn z tego forum . IMHO to punkt wyjscia do naszej dyskusji .
| Alison napisał/a: | | Taki co się unosi godnościom osobistom po pierwszym koszu, jakos mi się w tym schemacie nie mieści |
Ciezko nie zgodzic sie z tym zdaniem, ale Wisley nie uniosl sie godnoscia po pierwszym koszu! On naprawde duzo przeczekal. Swoja droga, ja na jego miejscu unioslabym sie godnoscia po _przyjeciu_ oswiadczyn przez Jane - gorzej ich chyba nie mogla przyjac...
Ale tak w ogole, to ja uwazam, ze on nie tyle uniosl sie godnoscia, ile zrozumial to, ze nigdy nie uszczesliwi Jane, co juz wczesniej napisalam .
| Alison napisał/a: | | Taki Ariza, symbol długowiecznej miłości, przysięgał miłość i wierność, a pół tysiąca kochanek sobie zanotował w kajecie. |
Kto to jest Ariza???
| Alison napisał/a: | | Ja jako szefowa kanapowych Tomówek ( kocham to określenie miłością pierwszą - Whisleyówy i Tomówki ) wprost trzęsę się z niecierpliwością nad głęboką psychologiczną analizą mojej fascynacji postacią Toma, tego parszywego chłystka, deprawatora panienek, niestałego oszusta i w ogóle dupka o szmacianym charakterze |
No nie, przy takim postawieniu sprawy jeszcze zostane zmuszona do obrony Toma!!! O_O Przeciez to zupelnie normalny facet! Typowy romantyczny bohater. Uosobienie marzen dużej części populacji kobiet. Że akurat jestem w tej innej części to zupełnie normalne - świat nie składa się z samych Tomów, więc i po stronie płci pieknej musi byc rozroznienie, zeby tacy Wisleyowie tez mieli szanse . Aine juz tlumaczylam, czemu zostalam fanka Wisleya . Ale nie badzcie takie. Tom to bardzo przystojny facet i ma wiele zalet, ktore ja zauwazam . Tylko nie jest dla mnie .
Alison - Pon 19 Lis, 2007 08:54
| Kaziuta napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Kaziuta napisał/a: | | Film nie jest tym filmem do którego się wraca, nie znalazłam w nim takiej sceny dla której chciałabym wrócić i oglądac ją kilkakrotnie nawet jeżeli całość nie zrobiła większego wrażenia. |
Noo Kaziuta, to ja Cie w ogóle nie znam... |
A ty masz taka przy której Twój magnetowid, komputer, DVD (niepotrzebne skreślic) rozgrzewa się do czerwoności, a taśmie lub płycie grozi zniszczenie przez zapatrzenie |
Phi, i to nie jedną! Ty chyba zmęczona byłaś i zasnęłaś, i przegapiłaś najfajniejsze momenta . Innego wytłumaczenia nie widzę. Boże! Ile ja jeszcze będę musiała przecierpieć na tym forum. W tym roku to już kolejny wstrząs, którego doznaję. Chcecie mnie wykończyć?
Loana - Pon 19 Lis, 2007 09:07
Do moich ulubionych momentow w filmie nalezy chyba spacer Toma w lesie . Jest bardzo zabawny. A z romantycznych to lubie wszystkie sceny, jak Tom sie niesmialo usmiecha . W ogole lubie jak sie panowie usmiechaja!
Alison - Pon 19 Lis, 2007 09:17
| Loana napisał/a: | Kto to jest Ariza???
|
Florentino Ariza z powieści "Miłość w czasach zarazy" Marqueza.
A ja uwielbiam wszystkie sceny, w których widać jakie możliwości mimiczne na aktor i ile rozgrywa się w wyrazie jego twarzy. Biblioteka, krykiet, bal, odmowa wuja, karczma... och wyliczać by bez końca
Kaziuta - Pon 19 Lis, 2007 10:57
Nie zaprzeczam.Miniasty to on jest i aktor, powtarzam aktor z niego niezły ale to nie mój typ mężczyzny. Jakiś taki chłopieco-wymoczkowaty. Na fircyka się nadaje ale do Dżordżika C. wiele mu brakuje mimo tego, że na liście jest 5, a Clooneya nie ma wcale, co osobiście uważam za skandal i niedopatrzenie.
Maryann - Pon 19 Lis, 2007 11:05
| Kaziuta napisał/a: | Jakiś taki chłopieco-wymoczkowaty. Na fircyka się nadaje |
| Kaziuta napisał/a: | do Dżordżika C. wiele mu brakuje mimo tego, że na liście jest 5, a Clooneya nie ma wcale, co osobiście uważam za skandal i niedopatrzenie. |
Nie znają się i już...
nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 12:58
| AineNiRigani napisał/a: | | i w zwiazku z tym? |
Trochę mnie wczoraj wywaliło. Chciałam pokazać, jak panienka w streszczeniu twierdzi, że znalazła klucz do Austen i wie, co pisarka miała na myśli...Trochę "sądzę", "myslę" i "uważam" byłoby tu na miejscu. A lady_kasiek może zobaczyć, co straciła
nicol81 - Pon 19 Lis, 2007 13:19
| Loana napisał/a: | | Nicol napisał/a: | | A ponadto, stwierdzenie, że Wisley nie był zakochany w Jane, mi nic nie odbiera w jego oczach. |
Hmm, w sumie jak sie zastanowic, to teza o niezakochanym Wisleyu jest dosc prawdopodobna... chociaz ciezko ocenic. Oswiadczyl sie jej i podtrzymal slowo na tyle dlugo, ze mam wrazenie jego uczuc - gdyby byla mu obojetna, odrzucilby ja juz po pierwszej odmowie przy oswiadczynach. Co prawda w koncu cofnal swoje slowo, no ale dajcie spokoj, co jeszcze musi zrobic kobieta, zeby pokazac facetowi swoja CALKOWITA obojetnosc???
Nie wnikajac w sile uczuc, Wisley raczej widzial, ze Jane nie bylaby z nim szczesliwa. Jak czesc dziewczyn z tego forum . IMHO to punkt wyjscia do naszej dyskusji .
| Alison napisał/a: | | Taki co się unosi godnościom osobistom po pierwszym koszu, jakos mi się w tym schemacie nie mieści |
Ciezko nie zgodzic sie z tym zdaniem, ale Wisley nie uniosl sie godnoscia po pierwszym koszu! On naprawde duzo przeczekal. Swoja droga, ja na jego miejscu unioslabym sie godnoscia po _przyjeciu_ oswiadczyn przez Jane - gorzej ich chyba nie mogla przyjac...
Ale tak w ogole, to ja uwazam, ze on nie tyle uniosl sie godnoscia, ile zrozumial to, ze nigdy nie uszczesliwi Jane, co juz wczesniej napisalam . |
Co miałoby nakłaniać Wisleya do konkurów, jak nie miłość? Jane nie była pierwszą partią. Również pewnie w oczach ciotki.
Nie powiedziałabym, że cofnął słowo. W końcu ona nie była zainteresowana. I tak, miast hapienedu jest początek pięknej przyjaźni...
| Loana napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Taki Ariza, symbol długowiecznej miłości, przysięgał miłość i wierność, a pół tysiąca kochanek sobie zanotował w kajecie. |
Kto to jest Ariza??? |
Florentinita proszę się nie czepiać. Miłość i wierność była jak najbardziej, a Fermina miała męża, którego darzyła uczuciem. Co do kochanek, to był Latynosem.
| Loana napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Ja jako szefowa kanapowych Tomówek ( kocham to określenie miłością pierwszą - Whisleyówy i Tomówki ) wprost trzęsę się z niecierpliwością nad głęboką psychologiczną analizą mojej fascynacji postacią Toma, tego parszywego chłystka, deprawatora panienek, niestałego oszusta i w ogóle dupka o szmacianym charakterze |
No nie, przy takim postawieniu sprawy jeszcze zostane zmuszona do obrony Toma!!! O_O Przeciez to zupelnie normalny facet! Typowy romantyczny bohater. Uosobienie marzen dużej części populacji kobiet. Że akurat jestem w tej innej części to zupełnie normalne - świat nie składa się z samych Tomów, więc i po stronie płci pieknej musi byc rozroznienie, zeby tacy Wisleyowie tez mieli szanse . Aine juz tlumaczylam, czemu zostalam fanka Wisleya . Ale nie badzcie takie. Tom to bardzo przystojny facet i ma wiele zalet, ktore ja zauwazam . Tylko nie jest dla mnie . |
Rozróżnienie musi być i to słuszna opinia.
Moim zdaniem, psychologiczne analizowanie osób na postawie ich sympatii do bohaterów fikcyjnych jest niedopuszczalne. Istnieją różne przyczyny naszych preferencji i jesteśmy w stanie dostrzec różnicę między rzeczywistością a fikcją.
Dla mnie Tom jako postać jest napisany niespójnie. Ale aktor jako aktor jest dobry, choć mojej ślinki nie wywołuje. Jednak moim zdaniem rola Toma nie jest na poziomie Oscara.
W tej pracy magisterskiej też jest o Tomie Lefroyu.
Anonymous - Wto 20 Lis, 2007 15:07
| nicol81 napisał/a: | | [Co do kochanek, to był Latynosem. |
I już wszystko wiadomo - Latynopsi musza isc na ilosc, bo z jakoscia u nich kiepsciuchnoooo
praedzio - Wto 20 Lis, 2007 15:13
| nicol81 napisał/a: | | Co do kochanek, to był Latynosem. |
I to wszystko ma wyjaśniać?
Alison - Wto 20 Lis, 2007 15:14
| AineNiRigani napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | [Co do kochanek, to był Latynosem. |
I już wszystko Latynopsi musza isc na ilosc, bo z jakoscia u nich kiepsciuchnoooo |
A TY skąd o tym wiesz, dziecino???
Gunia - Wto 20 Lis, 2007 15:22
Gdzie moja szufelka...?
Anonymous - Wto 20 Lis, 2007 18:12
| Alison napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | [Co do kochanek, to był Latynosem. |
I już wszystko Latynopsi musza isc na ilosc, bo z jakoscia u nich kiepsciuchnoooo |
A TY skąd o tym wiesz, dziecino??? |
wiedza teoretyczna poparta doswiadczewniem
Alison - Wto 20 Lis, 2007 18:24
| AineNiRigani napisał/a: | | Alison napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | [Co do kochanek, to był Latynosem. |
I już wszystko Latynopsi musza isc na ilosc, bo z jakoscia u nich kiepsciuchnoooo |
A TY skąd o tym wiesz, dziecino??? |
wiedza teoretyczna poparta doswiadczewniem |
No no, a nawet no no no no
snowdrop - Pon 26 Lis, 2007 12:38
Latynowski kochanek w filmie o Jane Austen? Tego jeszcze nie było
Lepszy jednak latino lover niż spór o Wisleyu.
Marija - Pon 26 Lis, 2007 12:47
Filmowa Jane była taka trochę latino, czarnooka i czarnowłosa , więc czemu nie lover od razu...Taki Banderas z Desperado
Anonymous - Pon 26 Lis, 2007 14:56
filmowa Jane to taka bardziej francuseczka, czyli tez - niczym zapalka.
annmichelle - Śro 19 Gru, 2007 15:42
Obejrzałam film już jakiś czas temu w wersji oryginalnej.
Zasiadałam do niego sceptycznie z dwóch powodów : oglądałam DiU2005 i spodziewałam się, że ten też mnie tak rozczaruje, po drugie obawiałam się trochę, że jednak będzie mi trudno oglądać w oryginale (obawiałam się tego formalnego, grzecznościowego angielskiego sprzed dwustu lat). Nie było tak źle, jak się okazało.
Film mi się autentycznie spodobał! Tyle, że nie spodziewałam się jakiejś rzetelnej biografii i może dlatego się nie zezłościłam, że niezgodne z faktami. W sumie jakby pozmieniano imiona i uznanoby historię za fikcję to myślę, że film zyskałby dużo lepsze recenzje niż ma.
Co do aktorów to James McAvoy jest dobrym warsztatowcem. Można mówić czy jest przystojny, czy nie, ale dla mnie akurat to nie jest istotne. On po prostu przekonał mnie w tej roli - dobrze gra i tyle. Podobnie jak Mark Strong w jednej z wersji "Emmy" - piękny nie jest, ale zupełnie tego nie zauważyłam, bo zagrał rewelacyjnie.
Jestem więc mile zaskoczona tym filmem, choć rozumiem osoby, które drażni niezgodność z historią.
P.S. Czy któraś z Was posiada polskie napisy i nie byłby to dla niej problem mi przesłać? Bo z przyjemnością obejrzałabym ten film ponownie, już z pełnym zrozumieniem.
Sofijufka - Pon 24 Gru, 2007 10:41
Dla rozrywki Dam:
http://www.funtrivia.com/...13417b7b18.html
Ja miałam wynik 8/10
Anonymous - Wto 25 Gru, 2007 00:26
Nie wszystko rozumiem...
Skupie sie ze slownikiem i wroce
|
|
|