To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze

Anonymous - Nie 27 Lis, 2011 23:49

U mnie nie ma w tle. ja ten serial kocham tak wielką miłością, że teraz nie chce przeszkadzać siostrzenicy śpiącej i idę czytać dla odmiany. Ryś jest cudowny w tej roli i przypomina mi kogoś drogiemu mojej pompce aortalnej. Ehhh te zerkania..... ja chce takiego faceta. Hic et nunc
Anonymous - Pon 28 Lis, 2011 01:22

Nawet specjalnie z domu sobie DVD przywiozlam. Ogladalam jakies 2 mies. temu i ze 2-3 tygodnie temu :)
Rychu nadal mnie kompletnie nie bierze - ze scena peronowa wlacznie (tam to juz jest w gruncie rzeczy najmniej atrakcyjny, tak gwoli scislosci), ale to zawsze mile spedzone kilka godzin :)

Admete - Pon 28 Lis, 2011 15:38

Nie zszedł na aktorskie psy. Robi karierę. Ma siedzieć bezrobotny i przymierać głodem? Nie te czasy.
No i gra teraz w Hobbicie - to duże przedsięwzięcie filmowe i jest dla aktora wyzwaniem, nawet jeśli ty tego nie doceniasz.

Sofijufka - Pon 28 Lis, 2011 16:16

tez nie uważam, że spsiał aktorsko.... Guy to bardzo dobra rola, w Tajniakach i Strike back tez dobrze grał, a w Sparkhouse - to postać-perełka!
Anonymous - Pon 28 Lis, 2011 20:55

Tyle, ze dla Cate LOTR tez byl trampolina (wespol z Elisabeth, ktora zostala zrealizowana w podobnym czasie), ze o Orlandzie nie wspomne. Nawet dla Viggo, czy Iana ktory jak kot chodzi wlasnymi sciezkami...
Gdyby mial dorobek, to Jackson by go nie zaangazowal - jemu zawsze chodzi o malo zgranych i malo popularnych aktorow, za to z charakterem. I to wlasnie stworzylo szanse na wyplyniecie w/w aktorom. Stali sie rozpoznawalni :)
Jedna swiatowa produkcja masowa daje mu wieksza szanse niz tysiace niszowych ambitnych rol.
Inna rzecz, ze ja sie na swoj sposob z Toba zgadzam, Mag. Mam wrazenie, ze po N&S chwytal sie kazdej roli niczym tonacy brzytwy. I dlatego tak sie ucieszylam na wiesc, ze Thorin to bedzie Rychy himself :)

praedzio - Pon 28 Lis, 2011 21:08

Ja z prawdziwą przyjemnością oglądałam go w Strike Back. ;)
Anonymous - Pon 28 Lis, 2011 21:13

Ja toże. A Sparkhouse był moim zdaniem świetny!
BeeMeR - Wto 29 Lis, 2011 07:51

Mag113 napisał/a:
ydawało mi się niegdyś, że on ma większy potencjał aktorski niż ganianie z kałasznikowem po pustyni, z rewolwerem po Londynie, i z mieczem po lasach Sherwood. Stał się brytyjskim Rambo, którego reżyserzy rozbierają do pasa, by pokazać dobrze umięśnioną klatkę piersiową.
cosik w tym jest :mysle:
Hobbit przed nami- a i tak najciekawsze - co i jak będzie po Hobbicie :mrgreen:

Ania Aga - Wto 29 Lis, 2011 08:25

Pytanie, czy gdyby nie przyjął tych ról z "gołą klatą", przyszłyby wartościowsze, czy nie zostałby zapomnianą gwiazdą.
Anonymous - Wto 29 Lis, 2011 13:04

praedzio napisał/a:
Ja z prawdziwą przyjemnością oglądałam go w Strike Back. ;)


Ja w Impresjonistach :)

Anonymous - Wto 29 Lis, 2011 17:53

Mag113 napisał/a:
Jako że nie darzę admiracją dzieł Petera J.

bo jesteś uprzedzona do gatunku, obiektywnie to kawał dobrego kina. Ci aktorzy muszą z czegoś żyć a Tolkien to klasa sama w sobie... więc to krok do przodu

Anonymous - Wto 29 Lis, 2011 19:07

Ale z drugiej strony miłoścnicy fantasy uznają za jakiś czas, że szkoda, że Ryś marnował swoje siłi i talent na ekranizację jakiegoś romansidłą dla bab.
Rozumiem, że można nie lubić Tolkienia, nie lubić tego gatunku, mam taki okaz w domu i musze kochać. LOTR ma klimat, trzeba się otworzyć i wejść do tego świata, ale może zaprzestańmy wędrówki w te bardzo niebezpieczne rejony ku których wiedzie ta dysputa :wink:

Admete - Wto 29 Lis, 2011 21:19

A Tolkien pisał swoje książki i wcale nie wiedział, że fantasy pisze. Dla niego to było dość dziwne, gdy go potem tak zaszufladkowano. Najpierw jako lingwista wymyślił języki, potem z tych języków wysnuł świat. Stworzył mitologię, jakiej mu brakowało. Napisał epos, wykorzystujący fragment tej mitologii i wymyślił ciepłą opowieść przygodową dla starszych i młodszych, w której także wykorzystał okruchy stworzonego przez siebie świata. Tolkien jest poza fantasy, poza gatunkami w zasadzie. Nie ma drugiego takiego jak on i nie będzie. Nie był zwykłym pisarzem, był stworzycielem swojego własnego świata. Jak sie człowiek trochę wgłębi w jego twórczość, to dopiero widzi, jak wiele wiedzy wymagało jego stworzenie. Polecam Od Valinoru do Mordoru, jeśli ktoś chce prześledzić wątki teologiczno-mitologiczne. Jesli ktoś nie potrafi odbierać tekstu na poziomie najpierwotniejszym, mitologicznym, to nie jest w stanie czytac Tolkiena. Jackson nie zrobił idealnej ekranizacji - zrobił przywoitą. Ale wszędzie tam, gdzie był wierny Tolkienowi, wypadło świetnie.
Ania Aga - Wto 29 Lis, 2011 21:50

Mag113 napisał/a:
A mógłby być Rochesterem!

Trudno porównywać "Jane Eyre" z "Władcą Pierścieni", dzieli ich sto lat, ale powieści Bronte, mimo sentymentu jakim ją darzę, nie nazwałabym arcydziełem. Tolkiena można lubić lub nie, ale przyznać trzeba, że jakościowo to jest bardzo dobra literatura. Sama za nim nie przepadam.

Admete - Wto 29 Lis, 2011 22:13

W porównaniu do dzieła Tolkiena Jane Eyre jest zwykłym romansidłem. W dodatku strasznie egzaltowanym. To tyle z mojej strony, bo nie będę po raz setny pisać tego samego. Nie ma sensu.
Mag113 - Wto 29 Lis, 2011 23:19

Zawsze jest sens! Można bowiem kogoś do czegoś przekonać! :wink:

Ale, by tak nawiązać do tematu wątku, i N&S drugorzędnym romansidłem jest! :wink:

Anonymous - Śro 30 Lis, 2011 02:06

Mag, nie sadze, by bylo to mozliwe. W gruncie rzeczy co najwyzej mozna by bylo przekonac Cie wylacznie do stwierdzenia, ze to dobra literatura, nawet jesli nie Twoje klimaty, prawda? I czy to cos zlego - absolutnie nie. Jak dla mnie to blad, bo swiat fantasy wzbogaca realny, sprawia, ze szarosc dnia powszedniego nie jest przykra - wrecz przeciwnie. Zawsze mozna wrocic do tego drugiego, natrzaskac w morde jakiemus smokowi i od razu swiat sie robi piekniejszy.
I nie sadze, abys kiedykolwiek zmienila tutaj zdanie. Jesli probowalas i nie wyszlo - to znaczy, ze to po prostu nie twoja bajka. I masz do tego prawo. :)

Natomiast jak latwo pogodze sie z faktem, ze tworczosc panien Bronte to XIX-wieczne romanse, tak ze stwierdzeniem, ze P&P jest drugorzednym romansem - juz nie :) Trzeba za to podziekowac Dickensowi, ktory wymogl tak piekne opisanie rodzenia sie zwiazkow zawodowych w Anglii, przekazanie potomnym malej lekcji historii w tak pieknym stylu :)

Anaru - Śro 30 Lis, 2011 17:50

Mag113 napisał/a:
Zawsze jest sens! Można bowiem kogoś do czegoś przekonać!

Ano się da, ja sie kiedyś dałam niejakiemu BeeMeRowi przekonać do Tolkiena gwałtem i siłą prawie i co? Wpadłam. :mrgreen: A opierałam się usilnie, uważając, że to straszne durnoty po próbie przeczytania książki :mrgreen:

Ania Aga - Śro 30 Lis, 2011 19:34

Gaskell napisała naprawdę dobrą książkę , którą można postawić obok najwybitniejszych dzieł literatury - "Panie z Cranford"
arlekin - Śro 30 Lis, 2011 21:35

Pierwsze wrażenie - ciemna, straszna, przygnębiająca. Na koncu - świadomosć, że warto było poznać tą historię. Uwielbiam ją.

Najsmutniejsze w tym wszytsikm jest to, że film obejrzałam juz kilka arzy, książke zakupiłam, ale nie mogę znaleźć czasu zeby ja przeczytać. Za co się wstydzę.

BeeMeR - Czw 01 Gru, 2011 10:50

Cytat:
Ano się da, ja sie kiedyś dałam niejakiemu BeeMeRowi przekonać do Tolkiena gwałtem i siłą prawie i co? Wpadłam. :mrgreen: A opierałam się usilnie, uważając, że to straszne durnoty po próbie przeczytania książki :mrgreen:
O ile pamiętam, to Ciebie Aniu trzeba było również gwałtem z DiU 1995 oraz N&S zapoznawać (ależ ze mnie gwałtownik :rotfl: ) ale chyba nie każdego tak można i da się naprowadzać na dobrą ścieżkę ;)

Arlekin, nie masz się co wstydzić książka nie ucieknie, znajdziesz czas to przeczytasz :przytul:

Sofijufka - Czw 01 Gru, 2011 12:24

uczciłam naszą dyskusje nowym avkiem
Anonymous - Czw 01 Gru, 2011 12:28

ooooo soł najs!! :cheerleader2:
Anonymous - Czw 01 Gru, 2011 15:28

Mag, kazdy ma swoje smoki. I swoich Rycerzy w Lsniacej Zbroi. Swiat realny jest ubogi i
czesto nudny, brutalny. Swiat fantazji - nigdy.I w dodatku zawsze dobro wygrywa :P

N&S to jest romansidlo, ale nie drugorzedne :) Tolkien to arcydzielo - wlasnie ze wzgledu na caly kunszt poprzedzajacy napisanie powiesci, jednakze wsrod romansidel N&S, czy P&P stoi w pierwszym rzedzie :P

Ania Aga - Czw 01 Gru, 2011 18:53

Austen i Gaskell pisarkami romansów jednak bym nie nazwała. Bez przesady. Pisały powieści obyczajowe dobrej jakości, szczególnie Austen. A wątki romansowe pojawiają sie w wiekszości dzieł literackich, nawet tych najwspanialszych i najbardziej uznanych.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group