North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze
Alicja - Śro 22 Gru, 2010 18:36
w takim razie zauroczenie potrwa trochę dłużej
Barka - Śro 22 Gru, 2010 23:33
Drogie wielbicielki N&S (a może wielbiciele), a ja myślałam, do czasu jak odkryłam forum Północ Południe, że tylko ja zachorowałam na ten film... . Rodzina patrzy już na mnie jak na nienormalną... ! Dziękuję Wam!
zsofika - Śro 05 Sty, 2011 12:06
Wiecie, zastanawia mnie jak rozna jest relacja John - Henry w filmie i ksiazce. W filmie panowie odnosza sie do siebie - delikatnie mowiac - niechetnie, najlepszy przyklad: spotkanie na wystawie w Londynie (ilekroc je widze, mam wrazenie, ze jeszcze jedno zlosliwe slowo ze strony H, a John mu tak przyleje w morde, ze az zadzwoni!), ale i rozmowa Johna z p. Bellem po pogrzebie matki Margaret, kiedy John na wzmianke o Henrym wprost sztywnieje i dumnie zadziera brode (NB grane wprost znakomicie!), nie mowiac o Henrym wkopanym w ogladanie wszystkiego na scenie peronowej... W ksiazce rzecz jest o wiele bardziej kulturalna i zwlaszcza Henry wypada lepiej: znakomicie sie wyraza o Thorntonie wobec Margaret, no i nie nalezy zapominac, komu John zawdziecza sposobnosc legalnego pogadania z Margaret sam na sam. I nie nalezy im przeszkadzac, bo przeciez omawiaja biznesy Zdecydowanie ksiazkowy Henry podoba mi sie bardziej, jest ciekawszy.
MojaMonia - Pon 07 Lut, 2011 21:13
Cześć dziewczyny, jak widzicie jestem tu nowa ale pełna uznania dla wszystkich osób uczestniczących w tłumaczeniu N&S. Powiem banał, ale ja również zakochałam się w tym serialu a znalazłam go zupełnie przez przypadek. Na samym początku porównywałam powieść z Dumą i uprzedzeniem ale teraz (po dwóch seansach pod rząd), że było to krzywdzące w stosunku do N&S. Oczywiście nadal wielbię pana Darcy'ego (szczególnie z wersji BBC z Colinem) ale do mojego ideału mężczyzny jest jednak bliżej panu T.
Książkę zaczełam czytać w oryginale ale przyznam szczerze, że z lenistwa wolałabym w naszym ojczystym języku. Pewnie będzie to widziane jako nadużycie ale może ktoś się zlituje i podeśle mi Dzieło Dziewczyn...
Anonymous - Pon 07 Lut, 2011 21:19
Witaj.
Prosimy o zapoznanie się z regulaminem(który przy rejestracji zaakceptowałaś).
Przywitanie się w Przywitalni, oraz uważne czytanie tematów i ich opisów.
MojaMonia - Wto 08 Lut, 2011 21:18
Dzięki Lady Kasiu za zwrócenie uwagi - poprawiam się i pisze na temat
Ja swoją przygodę z N&S zaczęłam przez totalny przypadek kilka dni temu kiedy obejrzałam po raz pierwszy ten serial i wciągnął mnie totalnie (ta scena z panem T. błagającym o odwrócenie się Małgosi śniła mi się tej samej nocy). Zaraz następpnego dnia wyprosiłam u swojego męża błogosławieństwo na zakup oryginału w księgarni wysyłkowej i teraz z niecierpliwością czekam każdego dnia na przesyłkę a na ten piątek mam plan rozkochania w Jasiu mojej kuzynki, którą zaprosiłam na babski wieczór w oparach winka i bawełny...
Anaru - Wto 08 Lut, 2011 23:13
| MojaMonia napisał/a: | | a na ten piątek mam plan rozkochania w Jasiu mojej kuzynki, którą zaprosiłam na babski wieczór w oparach winka i bawełny... |
Bardzo zacny plan
Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 23:15
Z Aine mamy jednakie zdanie na temat wina
Zresztą przy Jaśku nie potrzeba picia On sam oszałamia. Sam jeden On.
Moniu cieszę się, że moje czepialstwo Cię nie przestraszyło i że masz zamiar zagrzać miejsce tu
Anaru - Śro 09 Lut, 2011 11:05
| lady_kasiek napisał/a: | Z Aine mamy jednakie zdanie na temat wina | To z winem masz tą piękną serię zdjęć w Tarnowie?
Anonymous - Śro 09 Lut, 2011 11:09
| Anaru napisał/a: | | To z winem masz tą piękną serię zdjęć w Tarnowie? | \
jeśli mówisz o sypaniu do wina połowy cukiernicy i mieszaniu palcem, praz krzywieniu się jakbym piła piołun to tak
I kończymy offtop winowy
MojaMonia - Śro 09 Lut, 2011 15:35
| lady_kasiek napisał/a: | Z Aine mamy jednakie zdanie na temat wina
Zresztą przy Jaśku nie potrzeba picia On sam oszałamia. Sam jeden On.
Moniu cieszę się, że moje czepialstwo Cię nie przestraszyło i że masz zamiar zagrzać miejsce tu |
Tak łatwo się już mnie nie pozbędziecie
Emi - Sob 05 Mar, 2011 16:29
Dość długo trwało, zanim się zmobilizowałam, żeby po raz pierwszy obejrzeć North & South. W przypadku ekranizacji, zdecydowanie wolę najpierw przeczytać książkę, a dopiero później uzupełnić treść obrazem. Jednak w końcu stwierdziłam, że nie będę czekać na tłumaczenie i tym razem zacznę od serialu.
Pamiętam, że początkowo miałam wrażenie, że wszystko dzieje się zbyt szybko. Przeskok akcji z Londynu na Helstone i następnie Milton sprawił, że miałam lekkie problemy, by połapać się o co w tym wszystkim chodzi. Dopiero rozmowa na temat "wątpliwości" byłego pastora trochę rozjaśniła sytuację, przez co z większym zainteresowaniem oglądałam dalszy ciąg. Natomiast aż do 3 odcinka bodajże nie mogłam przekonać się do pana Thorntona. Dość skutecznie zraziła mnie pierwsza scena w fabryce, gdy pobił pracownika. Oczywiście jego motywy były jak najbardziej zrozumiałe, jednak nie mogłam mu wybaczyć tej "porywczości", jak to sam określił. Zresztą w dalszym ciągu uważam, że wystarczyłoby gdyby tylko go wyrzucił z pracy, co byłoby wystarczającą karą. Tak więc moje uprzedzenia były prawdopodobnie jeszcze silniejsze niż Margaret, jednak niechęć ta zaczęła słabnąć po nieszczęsnych oświadczynach. Cudowny głos Richarda i jego mroczne spojrzenie zrobiły swoje Niemniej jednak serial oglądałam i tak głównie dla Higginsa, który był moim bezsprzecznym faworytem. Inteligentny, dowcipny, uczciwy, a przy tym skłonny do poświęceń - po prostu ideał mężczyzny Uwielbiałam również panią Thornton, brawurowo zagraną przez Sinead Cusack. Pozornie oschła i zimna niczym góra lodowa, a w głębi oddana i głęboko kochająca syna wzbudziła mój ogromny szacunek (co nie zmienia faktu, że nie chciałabym, żeby była moją teściową ).
W każdym razie ogólne wrażenie po obejrzeniu całości serialu było więcej niż pozytywne i postanowiłam wrócić do niego kiedyś. Teraz, po przeczytaniu książki, rzeczywiście obejrzałam go ponownie... i wsiąknęłam całkowicie.
Przede wszystkim brak nieszczęsnej sceny w fabryce, ale również przedstawienie Thorntona, jako osoby wyjątkowo uczciwej i szlachetnej, sprawiło, że już przy pierwszych oświadczynach miałam ochotę porządnie strzelić pannę Hale, żeby się opamiętała. Tak więc pan Thornton podbił me serce bezwarunkowo, co miało ogromny wpływ na ponowny odbiór serialu.
Przestała mi prawie całkowicie przeszkadzać początkowa scena (a właściwie po prostu ją odrzuciłam) i w pełni mogłam docenić kunszt aktorski Richarda Armitage. Jest idealnym panem Thorntonem, podobnie jak Colin idealnym Darcym. Dzięki pozbyciu się uprzedzeń mogłam w pełni docenić również cudowną muzykę, która wspaniale buduje nastrój filmu. Szczególnie piękny jest utwór w ostatniej scenie peronowej, która nawiasem powoduje, że miękną mi nogi na widok uśmiechu Rysia Bardzo lubię również ujęcia w fabryce, wśród latających w powietrzu kłaczków bawełny.
Co prawda "Duma i uprzedzenie" nadal jest moim nr 1, jednak "Północ Południe" jest zaraz za nim. W końcu rozumiem w pełni zachwyty forumowiczek nad tym serialem
Yvain - Sob 05 Mar, 2011 16:44
Witaj wśród oczarowanych
Caroline - Sob 05 Mar, 2011 19:32
Emi, jak już przeczytasz książkę, powiedz, co myślisz o różnicy między zakończeniem w książce a w filmie.
Fajnie, że Ci się podobało
MojaMonia - Sob 05 Mar, 2011 20:50
Moim zdaniem zakończenie w filmie jest dość odważne jak na tamte czasy ale zdecydowanie bardziej romantyczne niż to w książce. W sumie nie wiem, która wersja mi się bardziej podoba - książkowa czy filmowa... Faktycznie wiele wątków z książki zostało pominiętych w adaptacji. Szkoda, że nie ma wątku z Martą - pokazałoby to Panią Thornton w lepszym świetle, cieszę się natomiast, że postać Mary została "załagodzona". Film ma świetnie dobraną obsadę i muzykę, każde ujęcie jest wręcz poetyckie, a to wszystko wpływa na estetykę filmu.
Emi - Nie 06 Mar, 2011 01:11
Caroline, dobrze, że przypomniałaś mi o różnicy w zakończeniu, bo miałam o nim wspomnieć, a zapomniałam
W zasadzie podobały mi się oba - filmowe przede wszystkim ze względu na urok Rysia z iskierkami szczęścia w oczach - jednak mimo wszystko wolę wersję książkową. Wydaje mi się naturalniejsze, gdyż spotkanie w tym samym czasie na stacji kolejowej jest dość mocno naciągane Pomijając już oczywiście inne kwestie wynikające z obyczajowości epoki wiktoriańskiej. W dodatku, gdy wyobrażę sobie Thorntona mówiącego z ogniem w oczach, że jeśli Margaret się nie odezwie "to uzna ją za swoją w jakiś nadzwyczajnie śmiały sposób", to aż robi mi się gorąco z wrażenia
Miłe jest również, że to właśnie Henry dostrzega uczucie między nimi i ostatecznie doprowadza do ich połączenia. W filmie był przedstawiony jako okropny zarozumialec, a w scenie podczas wystawy już w ogóle nie zasługiwał na nic innego, tylko rąbnięcie czymś ciężkim w łeb (ewentualnie pięścią w nos ).
Jedyne czego żałuję, to że ani w książce, ani w filmie, nie ma ukazanej reakcji pani Thornton na wiadomość, że Margaret jednak zostanie jej synową - bez wątpienia mogłaby być baaardzo ciekawa
Alicja - Nie 06 Mar, 2011 11:05
Emi, jesteś klasycznym przykładem tego, jak upływ czasu i przeczytanie powieści może wpłynąć na odbiór postaci
MojaMonia - Wto 15 Mar, 2011 20:37
Wcześniej wspominałam Wam, że filmowy Pan Bell strasznie charakterem przypomina mi mojego męża. Teraz bym chciała tylko dodać, że do książkowego Pana Bell'a jednak mu baaaaaaaaaaardzo daleko. Cieszę się, że w filmie rozbudowano jego postać. No i bardziej mi odpowiada jego wersja "na diecie"
amy188 - Śro 16 Mar, 2011 20:18
Serial zaczęłam oglądać wczoraj i z powodu późnej pory skończyłam dzisiaj. Oczarował mnie od pierwszej sceny. Ogólnie uwielbiam seriale i filmy kostiumowe, a szczególnie te osadzone w epoce wiktoriańskiej. Fascynuje mnie to, że liczyło się tam każde najdrobniejsze spojrzenie, gest, subtelna zmiana tonu, a odpowiednio wypowiedziane pozornie nieznaczne słowa, nadawały wypowiedzi nowe znaczenie. Właściwie nie wiem co o całości mogę napisać... Zawsze kiedy coś bardzo mi się podoba nie mogę znaleźć odpowiednich słów, żeby to wyrazić. Tak jest i tym razem. Oczywiście jestem pod ogromnym wrażeniem odtwórcy roli pana Thorntona, chociaż nie czytałam książki, jestem pewna, że Richard Armitage doskonale oddał jego postać. I te jego chmurne spojrzenia... ach, na samą myśl serce zaczyna mi bić szybciej. Bohaterki takie jak Margaret Hale, zawsze znajdą u mnie pełne pochwał słowa... Niezależne, asertywne, pewne siebie, uczuciowe, wrażliwe... Ikony światowej literatury i najlepsze modele bohaterek literackich, moim zdaniem. Daniela Denby również z pewnością świetnie zaprezentowała właśnie te cechy książkowej Margaret. Zastanawiam się co napisać o reszcie postaci, ale im dłużej nad tym myślę, tym bardziej utwierdzam się w fakcie, że wszystkie bez wyjątku były znakomite i wszyscy aktorzy znakomicie je zagrali.
Na plusy serialu zasługują też scenografia i muzyka, doskonale oddające ducha minionej epoki, ale nimi bardziej zachwycać się będę później, kiedy już wyczerpią się moje peany na temat głównego wątku miłosnego
BBC umie kręcić takie filmy, trochę pluję sobie w brodę, że na tę ekranizację trafiłam stosunkowo późno, a z drugiej cieszę się, bo zawsze kiedy myślę, że ze wszystkim co jest dobre już się zapoznałam, natrafiam na taką perełkę
Admete - Wto 23 Sie, 2011 10:05
Obejrzałam sobie obszerne fragmenty N&S i zachwycona jestem ponownie Armitagiem jako Thorntonem. On tam ma takie sceny, że klękajcie narody.
Joy - Pią 26 Sie, 2011 21:19
Z racji tego, że kończą się wakacje, obejrzałam ZNOWU N&S. Jako i Was, przy każdym podejściu zachwyca mnie coś innego, ogólnie jednak zawsze ma to coś wspólnego z JT
Aktualnie nie mogę oderwac oczu od sceny na przyjęciu u Thorntonów, gdy John z zachwytem spogląda na Margaret w eleganckiej sukni. Na jego twarzy jest widoczny taki podziw, że dziwie się, jak Małgośka zachowała spokój...Ech, rozmarzyłam się o takim spojrzeniu...
spin_girl - Pon 29 Sie, 2011 15:56
| Admete napisał/a: | | On tam ma takie sceny, że klękajcie narody. |
hihihi, nie wiem, jak narody, ale my tu klękamy regularnie
migotka - Sob 08 Paź, 2011 14:20
ponownie wróciłam do serialu i to obejrzałam dwa razy za przyczyną książki, chyba nigdy mi się nie znudzi:))
Anonymous - Nie 27 Lis, 2011 11:16
Znowu się wzięłam za oglądanie i normalnie mam motylki w brzuchu a jestem przy trzecim odcinku. Jak ja kocham Jaśka, tosz on taki jest, że słów mi brak
milenaj - Nie 27 Lis, 2011 22:39
U mnie własnie leci, wprawdzie w tle, ale zawsze.
|
|
|