To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Kraina konfucjanizmem płynąca, czyli dramaland - odcinek 7

BeeMeR - Czw 08 Paź, 2015 23:18

Agn napisał/a:
I tak blednie przy Siwonie - wybacz, Morderco!
też tak uważam. :mrgreen:

Agn napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Główna moim zdaniem wygląda bardzo ładnie; ładniej niż kiedy grała Origin

Tylko poparzona...
j.w. ;)

W AGD dramatozy i rozstanie, ech...
za to wojskowe cameo burmistrza z WaC cudne :rotfl:


no i machający wujkowie :rotfl:

Aragonte - Czw 08 Paź, 2015 23:23

Mam paskudny nastrój i zastanawiam się, czy coś będzie w stanie mi go poprawić :-| Oglądać coś czy odpuścić? :roll:
Agn - Czw 08 Paź, 2015 23:43

Ewa... :przytul:
Trzykrotka - Pią 09 Paź, 2015 00:28

Aragonte :przytul: Nie wiem, czy telewizja ma aż taką moc krzepienia serc :przytul: Posyłam masę uścisków.

BeeMeR napisał/a:

za to wojskowe cameo burmistrza z WaC cudne :rotfl:

Uaaa, wiedziałam, że to cameo, ale nie znałam wtedy człowieka :banan_czerwony: A jaki fryz, rany! :thud:
Swoją drogą, ta wojskowa część była do zakwiczenia się :rotfl:

SWB odcinek 7
Powiem tak - bawiłam się świetnie, co - zważywszy, że wsadzono w odcinek masę dowcipu kibelkowego (nasza główna para musi wysprzątać zagrodę najlepszych koreańskich krów :opad_szczeny: a para trzeciego sortu, która też udaje się na delegację, ale innym samochodem, ma przygodę z nieświeżą rybą, szukaniem ubikacji w szczerych polach, brakiem papieru w tejże itd) jest dużym osiągnięciem. Jeśli dalej inne rzeczy będą takie, jak opiszę, to pogodze się z dowcipem z grubej rury, który nam w tej dramie serwują.
A inne rzeczy, które tak rządziły w KMHM między parą Origin i Orion, to ten poziom absolutnej swobody, komfortu i porozumienia, jaki oni mają. Tutaj bardzo ładnie pokazano, że dyrektor i stażystka pozostawieni razem i bez towarzystwa, natychmiast osiągają poziom mistycznego porozumienia z dawnych lat. I to, co ich do siebie przyciąga, to nie jest "childhood friendship" tylko jakieś głębokie powinowactwo charakterów, upodobań, wspomnień także. Jest taka śliczna scena, w której oni sobie siedzą, jedzą, piją, gadają o ulubionych dramach (tych samych), melodyjce w tetris, szkole - wiecie - godziny płyną, czujesz się przy kimś fantastycznie swobodnie i w końcu ktoś musi podejść i powiedzieć, że zaraz zamykają lokal i czas uregulować rachunek. No śliczne.
Boję się teraz jednego - jednak Siwona wpakowali w "już wiem, czemu tak mi brakuje Jacksona - lubię ją" :roll: Tylko nie dramatozy :trzyma_kciuki:

Aragonte - Pią 09 Paź, 2015 01:19

Ja też nie znałam tego aktora, więc nawet nie wiedziałam, że to cameo. Ale było zabawne, nie powiem :)

Włączyłam sobie powtórkowo następny odcinek AGD - tzn. rozpoczęty trzeci, bo jakoś ta powtórka mi sprawnie idzie.
Zastanawiam się, czy nie poprawić tu i ówdzie napisów :mysle: ale skoro to nie nasze, to może lepiej nie ruszać? :mysle:
Taka mi jeszcze myśl przyszła - powinnam jednemu swojemu (mocno szczupłemu) koledze pokazać parę zdjęć Do Jina, żeby sobie jakieś pomysły modowo-stylistyczne pożyczył :-P Do Jin jest świetnie ubrany :oklaski: Mimo że jest chudy jak szczypior, to wygląda w tych ciuchach bardzo dobrze, do zakochania wręcz :serduszkate:
A ten pomysł z agrafkami wpiętymi w klapę płaszcza/marynarki to mam ochotę sama zapożyczyć, a co :-P

Aragonte - Pią 09 Paź, 2015 01:54

Dopiero teraz zauważyłam, że kiedy Yi Soo jest w księgarni w trzecim odcinku, przegląda książkę dotyczącą motywu czerwonej nici wiążącej ludzi, przemycili to jako aluzję do wcześniejszego incydentu z czerwoną sukienką :) To mniej więcej 57 minuta :wink:
Agn - Pią 09 Paź, 2015 01:59

Ja zaś spać nie mogę, to oglądam sobie D-Day nr 5 - mam ochotę rozszarpać na strzępy dyrektora szpitala. Mam nadzieję, że spadnie ze schodów. :evil: Szczerze mu tego życzę. :evil:
Wkurza mnie też doktorek Han - wlazł sobie na operację i podziwia. :evil: Wyznaję zasadę, że jak nie mogę pomóc (albo w jego przypadku - nie chcę, bo ple ple ple), to nie przeszkadzam i nie wkurzam ludzi, którzy usiłują pomóc. A ten co? Stoi i truje rzyć ludziom, którzy operują skalpelem i innymi sympatycznymi narzędziami. No wziąć takiego i wytrzaskać po ryju...
Acz dla niego jest chyba szansa i coś czuję, że za kilka odcinków przestanie być pod wpływem przeklętego dyrektora i rzuci się w wir ratowania ludzi, a nie myślenia o papierach i wizerunku jakiegoś dziada i budynku. Obawiam się, że właśnie przez takie zachowanie, jak teraz, opinia szpitala ucierpi tym mocniej.
W każdym razie kiedyś uratował Jung Ddol Mi życie robiąc dość ryzykowną operację. I udało się. Czyli z czasem ktoś mu przytłumił chęć ratowania ludzi na rzecz prestiżu i papierów. Możliwe, że się ocknie z uśpienia. Fajnie by było, bo to przecież lekarz, a nie jakiś przygłup, któremu się psim swędem udało zdobyć dyplom.

BeeMeR - Pią 09 Paź, 2015 06:58

Aragonte napisał/a:
Ja też nie znałam tego aktora, więc nawet nie wiedziałam, że to cameo.
On tez grał pociesznego asystenta Kima w poprzedniej dramie tej pani - Ogródku.

Cytat:
Zastanawiam się, czy nie poprawić tu i ówdzie napisów :mysle: ale skoro to nie nasze, to może lepiej nie ruszać? :mysle:
Oj, napisy zgrzytają tu i ówdzie, w wielu miejscach są niezgrabne - ja tam nie miałam oporów przed poprawianiem i doszlifowaniem tego, ci mi się podobało :P

Trzykrotka napisał/a:
Jeśli dalej inne rzeczy będą takie, jak opiszę, to pogodze się z dowcipem z grubej rury, który nam w tej dramie serwują.
Chyba i tak nie mamy wyboru :roll:
Miałam nadzieję, że Siwonowi też zafundują wątek miłosny z druga panną - choć Druga mnie ni ziębi nie grzeje. Ani ładna (tj. nie jest brzydka ale i nie zachwyca urodą, dziwacznie się ubiera, ładniej wygląda Origin bo widać ładne rysy, tylko przerobione na brzydulę)

w AGD mamusię Colina mam ochotę trzepnąć w łeb.

Admete - Pią 09 Paź, 2015 07:01

Też mnie ten doktorek wkurza, choć mam wrażenie, że wypadek przy operacji matki głównego bohatera miał na jego decyzję niejaki wpływ. Nie wydaje ci się, że dziewczyna od ortopedii mówi z jakimś innym akcentem? Z Busanu jest.
Aragonte - Pią 09 Paź, 2015 07:58

BeeMeR napisał/a:
Aragonte napisał/a:
Ja też nie znałam tego aktora, więc nawet nie wiedziałam, że to cameo.
On tez grał pociesznego asystenta Kima w poprzedniej dramie tej pani - Ogródku.

Nie pamiętałam tego, ale Ogródek oglądałam dawno i tylko raz.

BeeMeR napisał/a:
w AGD mamusię Colina mam ochotę trzepnąć w łeb.

Też cię wkurza?

Agn - Pią 09 Paź, 2015 11:50

Admete napisał/a:
mam wrażenie, że wypadek przy operacji matki głównego bohatera miał na jego decyzję niejaki wpływ

Na pewno, ale i tak mnie wnerwia, bo stoi i gada o odpowiedzialności, a niewiele robi. Chociaż by zamknął paszczę i nie przeszkadzał. :?
Swoją szosą w piątym odcinku usłyszał od doktora Lee bardzo ładny tekst: "Odpuszczamy pacjentów z lekkimi obrażeniami, bo przeżyją, odpuszczamy z ciężkimi, bo i tak nie damy rady, to co? Bierzemy pod uwagę tylko łatwe sprawy, żeby się przypadkiem nie wysilać?"
Admete napisał/a:
Nie wydaje ci się, że dziewczyna od ortopedii mówi z jakimś innym akcentem? Z Busanu jest.

W obcych językach nie słyszę różnicy akcentów. W polskim ledwo słyszę różnicę, chyba że jest bardzo, bardzo wyraźna.

BeeMeR - Pią 09 Paź, 2015 12:01

AGD:
Aragonte napisał/a:
Też cię wkurza?
wkurza mnie podejście - "sorry, byłam młoda (i miałam cię w d***), nie przejmuj się nami" tak jakby to faktycznie wielkie nic.
Ja rozumiem taką ucieczkę od popaprańca czy terrorysty, ale jemu nie dała najmniejszej szansy i zdecydowała za niego.
Ale przynajmniej samo rozstanie było najkulturalniejsze z zerwań tej pani, spokojne, bez histerii albo znikania bez słowa by ukochany sobie ryczał. Nauczycielka od razu znała powód, nikt jej "honorowego" kitu nie wciskał ani nie mieszał z błotem - no brawo, da się. Odcinek i tak uważam za nudny, retrospekcja randkowa niewiele tu wniosła pogody i lekkości.

Aragonte - Pią 09 Paź, 2015 12:39

BeeMeR napisał/a:
AGD:
Aragonte napisał/a:
Też cię wkurza?
wkurza mnie podejście - "sorry, byłam młoda (i miałam cię w d***), nie przejmuj się nami" tak jakby to faktycznie wielkie nic.
Ja rozumiem taką ucieczkę od popaprańca czy terrorysty, ale jemu nie dała najmniejszej szansy i zdecydowała za niego.

Ano właśnie :roll: Ale było coś o tym, że nie mogła mu ufać blablabla :roll:
Mam też mieszane uczucia, jesli chodzi o zwalenie komuś na głowę dorosłego praktycznie syna :roll:

Admete - Pią 09 Paź, 2015 14:28

Agn jest wspomaganie do 6 odcinka D Day. To dziś powtórka czwartego i pójdę dalej.
BeeMeR - Pią 09 Paź, 2015 19:18

Aragonte napisał/a:
było coś o tym, że nie mogła mu ufać blablabla :roll:
To że ona tak twierdzi, nie znaczy że nie umiałby stanąć na wysokości zadania - a tak, to nie dała mu szans. I to rozumiem w przypadku Tae Sana z TW, bo się zachował jak gnida. Ale nie tu, niezależnie, że oboje byli najwyraźniej sakramencko niedojrzali - ona nawet nie była pewna czy on ją kocha(ł).
Jestem za mało koreańska na dramatozy i dywagacje "ach-och mam/masz syna pozamałżeńskiego, świat się wali, musimy się rozstać w te pędy".
Ja to nawet uważam, że znacznie lepiej jak syn jest niemal dorosły niż dziecko, nad którym trzeba by sprawować rodzicielską poniekąd władzę, bo wychowywanie cudzego dziecka jest cholernie trudne. A ten już w gruncie rzeczy odchowany.
Ale to ja.

Aragonte - Pią 09 Paź, 2015 21:24

BeeMeR napisał/a:
Jestem za mało koreańska na dramatozy i dywagacje "ach-och mam/masz syna pozamałżeńskiego, świat się wali, musimy się rozstać w te pędy".
Ja to nawet uważam, że znacznie lepiej jak syn jest niemal dorosły niż dziecko, nad którym trzeba by sprawować rodzicielską poniekąd władzę, bo wychowywanie cudzego dziecka jest cholernie trudne. A ten już w gruncie rzeczy odchowany.
Ale to ja.

Na to to każda z nas jest za mało koreańska, ale wyczytałam, że ten wątek dla Koreańczyków jest całkiem zrozumiały - nieślubne dziecko potężnie obniża status i posiadacza, i partnera tej osoby, więc Yi Soo mogła nawet stracić pracę.
Nie ogarniam tego trochę, ale faktycznie podobno tak tam jest :mysle:

Agn - Pią 09 Paź, 2015 21:44

Aragonte napisał/a:
Nie ogarniam tego trochę, ale faktycznie podobno tak tam jest

Dlatego w dramach takie wątki mają happy end - bo dramy mają też cel propagandowy. Dlatego widzi się kobiety na fotelach prezesów, adoptowane dzieci i "no problem" jeśli o to chodzi.
Aragonte napisał/a:
nieślubne dziecko potężnie obniża status i posiadacza, i partnera tej osoby, więc Yi Soo mogła nawet stracić pracę.

Zaczęłam się nad tym zastanawiać i wyszło mi: "Nie zapanował nad sobą, nie zabezpieczył i pach! Nieodpowiedzialnie sprowadził dziecko na świat, którym oczywiście opiekowała się kobieta sama, bez jego pomocy finansowej, co już w ogóle jest szczytem nieodpowiedzialności... jak komuś takiemu możemy dawać pracę? W tak ważnej sprawie jak rodzina zawalił sprawę, to nie przejmie się, jak zginie ważny dokument, bo dla niego to będzie tylko jakiś papierek".
Podobnie jest z rozwodami - rozwodnik prawie na pewno zostanie pominięty przy awansie, bo skoro nie ogarnął własnego małżeństwa, to spraw firmy tym bardziej.

U mnie Myszka powiedziała Szefowi, że siedział w niej duch i to w nim zakochał się szef, więc cały następny odcinek spędzili osobno.
Ale i tak miałam sporo momentów, w których bananiłam się od ucha do ucha.
Szef mocno zapunktował, kiedy stanął w obronie Myszki, którą bezczelnie komenderował jakiś artysta od kręcenia programów (powinien mu jeszcze w ucho dać za chamstwo!), a potem: "Tak, to moja dziewczyna i proszę ją traktować z szacunkiem".
Już wiem, czemu ten Cordon jest jakoś bardziej widoczny - jako jedyny ma naprawdę przyjacielską nutę z Myszką i Szefem. Sous chef to by chciał się kumplować, ale tak po prawdzie ma tyle co i pozostali. A Cordon ma wzbogaconą rolę o rozmowy z obojgiem. Jest jakoś... bliższy. I w gruncie rzeczy to fajny bohater. Zresztą ja całą tę czwórkę wariatów lubię.
Swoją szosą jak się Cordon uśmiecha, to mi ekran jaśnieje. :mrgreen:
Co poza tym? Duszka się skapnęła, że utrata cnoty to nie ta sprawa, którą powinna się pilnie zająć. Szkoda tylko, że bite 3 lata bujała się po świecie nie wiedząc o tym i nie myśląc też o tym, że błąka się po świecie, nie zagląda do ojca, tylko gania za facetami, a jakby nie ogarnęła, że była młodą, zdrową kobietą, więc nie było powodów, by być trupem. Więc coś tu jest nie tak.
Brata Duszki wciąż mam ochotę trzepnąć. :? Nie polubię już go chyba.

BeeMeR - Pią 09 Paź, 2015 23:42

AGD 16
Całkiem podoba mi się poznawanie KDJ z Colinem i stawianie synowi granic. Podobała mi się bardzo interwencja oppów gdy nauczycielkę gnębili pasierbowie matki :twisted:
Jazda na rowerze małżonków sympatyczna.
I świetny był wstęp - żałobny :oklaski:
Ale ogólnie - co za smęty... :zalamka:

Aragonte - Pią 09 Paź, 2015 23:53

Dokładnie to samo mi się podobało :wink:
A wstęp żałobny autentycznie mnie wzruszył.

Trzykrotka - Sob 10 Paź, 2015 00:29

Agn napisał/a:
Nieodpowiedzialnie sprowadził dziecko na świat, którym oczywiście opiekowała się kobieta sama, bez jego pomocy finansowej, co już w ogóle jest szczytem nieodpowiedzialności...

Jak na to spojrzeć z tej perspektywy, to naprawdę nie sposób nie przyklasnąć, zwłaszcza w świecie pełnym Piotrusiów Panów. Jak sobie przypomnę wywiad, jakiego pewien nasz popularny aktor udzielił kiedyś dla Vivy, w którym tłumaczył, że przecież nie może zajmować się dzieckiem, bo ma tyle rzeczy w życiu do zrobienia... to mi się koreański nóż w kieszeni otwiera, Albo te nożyczki do porcjowania wołowiny z grilla.
Ale oglądając AGD byłam ciężko zaszokowana skalą problemu.

Agn napisał/a:
Brata Duszki wciąż mam ochotę trzepnąć. :? Nie polubię już go chyba.

Zakończenie jego watku było chyba najbardziej pozytywne w całej Duszce - zaskakujące też :lol: Lecę już z napisami przez odcinek 16, więc może zdążę :trzyma_kciuki:

W SWB odcinku 8 jest znów ślicznie i romantycznie, więc jest nadzieja!
BeeMer, nie trać ducha! Na dodatek Siwon jak marzenie - wyciszony, stonowany, choć dalej nie przestaje robić sobie jaj z Jacksona (dzisiejszy numer był przedni, sama rechotałam jak głupia).
Alert! Na koniec mamy makeover! Nie wkleję zdjęcia, żeby nie psuć niespodzianki, ale zapisuję na plus twórcom, że obaj panowie zauroczyli się panią jeszcze przed cudownym wyprostowaniem włosów :oklaski:

Postaram się być jutro na spotkaniu, ale pewna nie jestem. Mam takie wariatkowo ostatnio, że w weekendy po prostu padam :-|

Trzykrotka - Sob 10 Paź, 2015 01:49

Obejrzałam 1 odcinek AGD, bananem na twarzy przypominając sobie wszystko po kolei. Jak ta pani Autorka potrafi dobrze pisać, kiedy natchnie ją lekkość i poczucie humoru! Od razu w oczach miałam Heirs z przygnębiającym klimatem - czemu tam tego nie zrobiła? Woo Bin mi zresztą nasuwał temat i Mango Six - ta sama knajpka, w której pracowała po szkole sierotka z tamte dramy.

Śliczna jest architektura, bardzo ładne wnętrza, muzyka, okoliczności przyrody. Nauczycielka zachowuje się jak podlotek, dobrze pamiętałam. Za to spojrzenia Do Jina są tak konkretnie męskie, jakbyśmy nie byli w świecie dramy koreańskiej. Mogliby sobie podać ręce z Golfistką, bo ta też ubrana jest w coś w rodzaju pończoszki i nie udaje, że chodzi jej o trzymanie się za rączki.
Jest jak być powinno - po pierwszym odcinku chce się więcej :oklaski:

Agn - Sob 10 Paź, 2015 06:21

Trzykrotka napisał/a:
Jak na to spojrzeć z tej perspektywy, to naprawdę nie sposób nie przyklasnąć, zwłaszcza w świecie pełnym Piotrusiów Panów.

Jest w tym coś. Ale mimo wszystko cieszę się, że żyję w świecie, gdzie oddziela się życie prywatne od zawodowego. Znaczy się - mam nadzieję, że wszędzie tak jest.
Trzykrotka napisał/a:
Jak sobie przypomnę wywiad, jakiego pewien nasz popularny aktor udzielił kiedyś dla Vivy, w którym tłumaczył, że przecież nie może zajmować się dzieckiem, bo ma tyle rzeczy w życiu do zrobienia... to mi się koreański nóż w kieszeni otwiera, Albo te nożyczki do porcjowania wołowiny z grilla.

Ale właściwie dlaczego? Nie czuje powołania, nie chce - to ma się zmuszać? Jeśli woli zajmować się pracą, a nie dzieckiem - w pełni go rozumiem (kimkolwiek by nie był, bo nie wiem, o kim mówisz). Nasze F44 też bez progenitury (no dobra, jeden Do Jin ma, ale to przypadkiem i nawet o tym przez lata nie wiedział) - musu nie ma. W Korei może nie, ale patrząc z naszej perspektywy - naprawdę trzeba?
Trzykrotka napisał/a:
Zakończenie jego watku było chyba najbardziej pozytywne w całej Duszce - zaskakujące też Lecę już z napisami przez odcinek 16, więc może zdążę

Zdąąążysz. :) Ja dopiero 13tkę zaliczyłam. :)
Trzykrotka napisał/a:
Alert! Na koniec mamy makeover! Nie wkleję zdjęcia, żeby nie psuć niespodzianki, ale zapisuję na plus twórcom, że obaj panowie zauroczyli się panią jeszcze przed cudownym wyprostowaniem włosów

To jak już Basia obejrzy, ja poproszę o fotki, co z nią zrobiono, bo ja dramy nie obejrzę, alem ciekawa. :)
Trzykrotka napisał/a:
Od razu w oczach miałam Heirs z przygnębiającym klimatem - czemu tam tego nie zrobiła?

Bo jej tylko na 4 pierwsze odcinki lekkości starczyło.
A żeby było śmieszniej - na DF świętują właśnie 2-letnią rocznicę Heirs, które bije tam rekordy popularności.

BeeMeR - Sob 10 Paź, 2015 08:03

Aragonte napisał/a:
wstęp żałobny autentycznie mnie wzruszył.
Mnie też - może to nadało mi minorowy humor na co najmniej pół odcinka.

Trzykrotka napisał/a:
Nauczycielka zachowuje się jak podlotek, dobrze pamiętałam. Za to spojrzenia Do Jina są tak konkretnie męskie, jakbyśmy nie byli w świecie dramy koreańskiej. Mogliby sobie podać ręce z Golfistką, bo ta też ubrana jest w coś w rodzaju pończoszki i nie udaje, że chodzi jej o trzymanie się za rączki.
Tylko jego by ta golfistka szybko znudziła po udanym (zapewne) seksie, takich już miał na pęczki. A nauczycielka która jest mieszanką podlotka i kobiety to nowe światy do odkrywania i podbijania - zresztą całkiem sprawnie mu idzie ;) Przynajmniej taki zamysł pisarki odczytuję i powiedzmy, że mi klika - znacznie bardziej niż Sera z Tae Sanem, co to żywcem nie wiem o co jej chodzi, że nie chciała ślubu z bogatym, kochanym facetem, a wcześniej wyglądało przede wszystkim na to, że sponsor mile widziany. No i małolata, co to tylko ryczeć i latać za oppą umie to żadna partnerka życiowa dla oppy - już naprawdę stokroć wolę nauczycielkę, przynajmniej rozmawiać z wybrankiem potrafi.

Agn napisał/a:
Ale właściwie dlaczego? Nie czuje powołania, nie chce - to ma się zmuszać? Jeśli woli zajmować się pracą, a nie dzieckiem - w pełni go rozumiem
Pewnie, że nie każdy jest stworzony do wychowywania dzieci - i póki dziecka na nie zrobił świat stoi otworem - ale jeśli powołał je do życia, wie o nim, a potem leci w tenże świat nie oglądając się za siebie - to ja nie przyklasnę. :bejsbol: Chyba wiem o kogo chodzi, ale bez pewności - w każdym razie Agn nie o to chodzi, że gość dzieci nie chce, ale o to, że je ma i to ma w d... :uzi:
Trzykrotka - Sob 10 Paź, 2015 11:56

BeeMeR napisał/a:


Agn napisał/a:
Ale właściwie dlaczego? Nie czuje powołania, nie chce - to ma się zmuszać? Jeśli woli zajmować się pracą, a nie dzieckiem - w pełni go rozumiem
Pewnie, że nie każdy jest stworzony do wychowywania dzieci - i póki dziecka na nie zrobił świat stoi otworem - ale jeśli powołał je do życia, wie o nim, a potem leci w tenże świat nie oglądając się za siebie - to ja nie przyklasnę. :bejsbol: Chyba wiem o kogo chodzi, ale bez pewności - w każdym razie Agn nie o to chodzi, że gość dzieci nie chce, ale o to, że je ma i to ma w d... :uzi:

Tak, nie dopowiedziałam myśli. To jest facet, który dzieci ma, chwali się nawet wspaniałym kontaktem z nimi, ale nie kiwa palcem przy ich wychowaniu i jest pewien, że to oczywiste, że on ma w życiu większe cele.
Pod tym względem wydaje mi się, że więcej ostracyzmu społecznego mogłoby pomóc różnym niezdecydowanym co do swojej roli w życiu. Może.

W kazdym razie dramowo postać Do Jina jest świetnie skonstruowana. Na tyle pociągający, żeby go lubić, na tyle szurnięty, żeby ciekawić. Kojarzy mi się z Gukiem. Nauczycielka jest dla niego idealna, bo niegłupia, a jednocześnie łapie się na jego wszystkie gierki. Tylko ta jej nastolatkowość mnie irytuje, nie poradzę. Na przykład w 1 odcinku chodzi po ulicach tupiąc nóżkami, majdając ramionami o zawodząc otokeeee, otokeee.... No nie.

Aragonte - Sob 10 Paź, 2015 12:54

Trzykrotka napisał/a:
W kazdym razie dramowo postać Do Jina jest świetnie skonstruowana. Na tyle pociągający, żeby go lubić, na tyle szurnięty, żeby ciekawić. Kojarzy mi się z Gukiem.

On faktycznie jest "Gukowy" trochę, ale przyznam, że odbieram te postacie różnie. Do Guka zniechęca mnie jego profesja polityka i to całe zerwanie z wciskaniem kitu bohaterce :?
No i nie podoba mi się, że konsekwentnie prowadził podwójną grę - tu narzeczona z rozsądku, tu kobieta, z którą pogrywał tak długo, aż się zakochał.
Do Jin budzi we mnie więcej sympatii. Aczkolwiek przyznaję, że pod względem fizyczności jako takiej bardzo doceniam Jo Guka :wink:

Trzykrotka napisał/a:
Nauczycielka jest dla niego idealna, bo niegłupia, a jednocześnie łapie się na jego wszystkie gierki. Tylko ta jej nastolatkowość mnie irytuje, nie poradzę. Na przykład w 1 odcinku chodzi po ulicach tupiąc nóżkami, majdając ramionami o zawodząc otokeeee, otokeee.... No nie.

Denerwowało mnie to, ale z czasem przywykłam. No i winię w dużym stopniu scenarzystkę za takie poprowadzenie postaci.

A tak w ogóle to jestem przy piątym odcinku powtórki AGD i zachwycanie się Do Jinem wychodzi mi znacznie lepiej niż podczas pierwszego oglądania :serduszkate:
Właśnie nastraszył klienta, występując w obronie pracownika, dramatycznie podarł kontrakt, po czym zestresował się odkryciem, że będzie to kosztowało firmę 200 milionów :lol: Docenił też już figurę Yi Soo w bikini oraz oblał kawą jej laptop, co było dość absurdalne, bo mógł po prostu zamknąć pokrywę, ale cóż :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group