To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - To czytamy - mole książkowe w akcji ;) Odsłona IV

Tamara - Nie 08 Sty, 2023 17:54

Wygląda bardzo ciekawie :lol:
Admete - Śro 11 Sty, 2023 20:09

Przeczytałam "Wawel" - na koniec chciałam pozywać Szwedów o reparacje wojenne, Austriaków zaś za zabory ;)
Tamara - Czw 12 Sty, 2023 13:20

Dołączyłabyś tym samym do posłanki Krysieńki :wink:
Admete - Czw 12 Sty, 2023 14:14

Ale ja ich chcę pozywać za straty kulturowe li i jedynie ;)
Tamara - Czw 12 Sty, 2023 15:04

Ona też :mrgreen:
Admete - Czw 12 Sty, 2023 15:57

Jak przeczytasz "Wawel", to też ci się nóż w kieszeni otworzy ;)
Tamara - Czw 12 Sty, 2023 16:25

Nie przeczytam :-P dziś odbieram "Chama i pana" , o historii życia chłopskiego :-P o tym wiem niewiele, a o zrabowaniu i zniszczeniu kultury materialnej Polski dużo więcej :-P
Admete - Czw 12 Sty, 2023 16:49

Ale "Wawel" nie o tym jest - to historia miejsca w powiązaniu z ludźmi. "Chama i pana" też mam na półce w Legimi.
Tamara - Czw 12 Sty, 2023 17:11

Tak czy siak na razie nie planuję, ostatnio zmierzyłam swoje stosy wstydu do przeczytania - 3,45 metra :zalamka: :zalamka: :zalamka: :chowa sie:

Chociaz z drugiej strony to Janicki, a on dobrze pisze. Powiedzmy, że wezmę pod rozwagę w planach :wink:

Admete - Czw 12 Sty, 2023 17:26

Tamara napisał/a:
3,45 metra


:rotfl: Dlatego wolę ebooki ;)

BeeMeR - Czw 12 Sty, 2023 19:32

Nigdy nie mierzyłam książek na metry, najwyżej na strony do końca :rotfl:
Admete - Nie 15 Sty, 2023 09:23

Trafiłam na Legimi na "Kompanię braci". Niektórzy może pamiętają nasze wspólne oglądanie tego serialu lata temu na fali fascynacji Damianem Lewisem :) Widzę, że chyba na HBO nadal jest ten serial dostępny. Może sobie przypomnę fragmenty.
annmichelle - Pon 16 Sty, 2023 20:44

Muszę kiedyś obejrzeć ten serial, bo lata temu obejrzałam tylko pierwszy odcinek.

Ja zaczęłam czytelniczo nowy rok z przytupem. :wink:
Mamy 16. stycznia, a ja przeczytałam jakieś 10-12 książek. :-P Tak jak w grudniu nie byłam w nastroju (plus grypa :kawa: ), przez cały miesiąc przeczytałam jakieś 7 książek, tak w tym miesiącu idę na jakiś osobisty rekord. :lol:
Przede wszystkim - wzięłam się za twórczość Ruth Rendell, czyli taką trochę "pisarską siostrę" P.D. James (której przeczytałam już swego czasu wszystko, włącznie z opowiadaniami i autobiografią), a prywatnie panie zdaje się przyjaźniły. :mysle:
Rendell nie miała szczęścia do polskich tłumaczeń, w sumie wydano chyba tylko jej 10 powieści po polsku i to na przestrzeni 30-40 lat. Te miałam już przeczytane, no to wzięłam się za całą resztę. Zeby nie było, że "eee, czyta kryminały i thrillery psychologiczne, nic takiego" to na mój plus :-P niech będzie, że czytam po angielsku i niemiecku, więc szare komórki pracują. :mrgreen: Narazie idzie mi dobrze, staram się czytać chronologicznie, tak jak książki się ukazywały. Serię z inspektorem Wexfordem i kryminały (thrillery) psychologiczne spoza serii.
Fajnie czyta się powieści z lat 60-tych dziejące się w Wlk. Brytanii - widać jak zmieniła się mentalność. A jednocześnie Rendell miała bardzo nowoczesne pióro, nie trąci myszką jak Josephine Tey, czy niektóre książki Agathy Christie.
Równie dobrze mogłyby być napisane dzisiaj, a nie 50-60 lat temu. W pierwszej wydanej powieści (1964) główną rolę odgrywa wątek homoseksualny, odważnie - biorąc pod uwagę, że były to czasy przed "rewolucją obyczajową" plus nastawienie prawne do homoseksualizmu w Europie Zachodniej w tych czasach.

Moja czytelnicza uczta to Anthology, czyli autobiografia The Beatles. :slina:
Wspominałam już kiedyś, że jestem fanką przez duże F :-) , "Antologię" znałam dotychczas jako kilkuodcinkowy serial dokumentalny i sześciopłytowe wydanie na kompaktach.
Ale książka jest BOSKA pod każdym względem :serce2: , z wyjątkiem jednego - waży kilka kilogramów. :lol:

Aragonte - Pon 16 Sty, 2023 23:07

Kilka kilogramów? :shock: No nieźle.
Gratuluję owocnego czytelnictwa :mrgreen:
U mnie marniutko, nawet nie będę wyliczać :ops1:

Tamara - Wto 17 Sty, 2023 09:55

U mnie tez marniutko, podczytuję "Brakującą połowę dziejów" , dzięki której się dowiedziałam, komu zawdzięczamy tak szerokie przyzwolenie na przemoc domowa . Otóż w połowie XIII wieku w swoich statutach Kazimierz Wielki umieścił ius castigandi - prawo karcenia - pozwalające męskiej głowie rodziny na bicie wszystkich osób mu podległych, czyli żony, dzieci i służby. No i poszło i mamy co mamy.
BeeMeR - Wto 17 Sty, 2023 13:43

Cytat:
Kazimierz Wielki umieścił ius castigandi - prawo karcenia - pozwalające męskiej głowie rodziny na bicie wszystkich osób mu podległych, czyli żony, dzieci i służby.
milusio :czekam2:

Ja czytam Pięć Stawów Beaty Sabały-Zielińskiej, m. In. O procesie o Morskie Oko (o tym już kiedyś czytałam) oraz "wymianie" wcześniejszej z góralem za dolinę Roztoki i Pięć Stawów, tj. Hrabia Morskie Oko i dolinę Rybiego Potoku wziął, ale Roztoki przepisać nie chciał, migał się latami, do śmierci.
https://historia.dorzeczy.pl/xix-wiek/206986/wladyslaw-hrabia-zamoyski-cichy-i-zapomniany-bohater.html

Aragonte - Wto 17 Sty, 2023 13:49

Tamara napisał/a:
U mnie tez marniutko, podczytuję "Brakującą połowę dziejów" , dzięki której się dowiedziałam, komu zawdzięczamy tak szerokie przyzwolenie na przemoc domowa . Otóż w połowie XIII wieku w swoich statutach Kazimierz Wielki umieścił ius castigandi - prawo karcenia - pozwalające męskiej głowie rodziny na bicie wszystkich osób mu podległych, czyli żony, dzieci i służby. No i poszło i mamy co mamy.

A wcześniej nie było to stosowane i uznawane za normalne? Podejrzewam, że niestety tak :?

Tamara - Wto 17 Sty, 2023 19:57

Wiesz, że oficjalne uznanie legitymizuje dane postępowanie, ośmielając wahających się, co teraz możemy niestety nagminnie obserwować. U nas nie było usankcjonowane prawnie i z tego co autorka pisze, nie było w takim stopniu akceptowane, a opisuje historię kobiet na ziemiach polskich . W Rzymie ojciec rodziny decydował o życiu i śmierci wszystkich, łącznie z bezkarnym zabiciem niechcianego dziecka, u nas nie ma dowodów na takie praktyki.
annmichelle - Śro 18 Sty, 2023 07:26

Tamara, weź pod uwagę, że wcześniej męska głowa rodziny mogła podległego mu np. parobka czy służącego zabić za nieposłuszeństwo, więc to wprowadzone prawo starało się łagodzić obyczaje. Mówimy o XIV wieku.
Zdecydowanie nie jest to przyczyna dzisiejszego przyzwolenia na przemoc w rodzinie.
Wystarczy prześledzić jakie prawo było jeszcze do XVII-XIX wieku w wielu krajach europejskich na zachód od Polski, na co pozwalało.
Kompletnie nie ma to przełożenia na dzisiejszą mentalność i prawo względem przemocy w rodzinie.
Tak naprawdę zmiany w tym względzie zaczęły się wg mnie po drugiej wojnie światowej, lata 50-60-te.

Tamara - Śro 18 Sty, 2023 09:15

Prawne zezwolenie na bicie dzieci i żony to łagodzenie obyczajów ? i wg mnie jednak jest to przyczyna przyzwolenia. Tak samo jak z paleniem w piecu czym popadnie - skoro władza mówi, że można, znaczy wolno. Widać zresztą ten mechanizm po zdziczeniu obyczajów i nasileniu nienawiści i agresji w kraju od czasu gdy rządy objęła Jedyna Słuszna Partia, a najjaskrawszym przykładem jest choćby zabójstwo prezydenta Adamowicza, czy fakt, że Tusk musiał wystąpić o ochronę w związku z ilością otrzymywanych gróźb.
Skoro od stuleci przemoc domowa była normą, weszła w krew. Natomiast uznawanie tego za przemoc - przynajmniej u nas - to jest kwestia ostatnich dwudziestu kilku lat. Studia skończyłam w 93 roku, a pojęcie przemocy wobec dzieci pojawiło się u nas dopiero na przełomie tysiącleci. Przedtem temat w ogóle nie istniał . Międzynarodowa Konwencja Praw dziecka powstała w 1989 roku. Niebieska Linia powstała w 97 roku. Nadal ponad 30% Polaków popiera bicie dzieci jako metodę wychowawczą https://wiez.pl/2022/11/07/bicie-dzieci/ . Obecny rzecznik praw dziecka uważa że klaps nie jest biciem, chociaż prawo zakazuje jakiejkolwiek przemocy fizycznej wobec dzieci. Ponadto u nas wciąż jest społeczne przyzwolenie czy zwyczaj zamykania oczu na wszystko, co nas bezpośrednio nie dotyczy , oraz bagatelizowanie stosowania przemocy, a często wręcz gloryfikacja bicia jako metody wychowawczej.
Nie wiem jak to wyglądało na Zachodzie, ale lata 50-60 to nadal powszechne stosowanie kar fizycznych . Do podstawówki chodziłam w latach 70 i bicie ucznia czy szarpanie za uszy przez nauczyciela w ramach kary to była norma. Nie mówiąc o biciu w domu, które też wtedy było powszechne. I było przekazywaną z pokolenia na pokolenie metodą wychowawczą, usankcjonowaną przez tradycje, obyczaje i religię .


Nota bene przypomniał mi się Łukasz Gołębiowski i jego "Domy i dwory", w których pisząc o wyposażeniu dworu wylicza m.in bodaj w kancelarii bicze i harapy osobno do bicia psów, służby i dzieci . Oraz szczegółowo opisuje rodzaje kar fizycznych jakim podlegają rozmaite osoby, w tym dworzanie, czyli nie tylko służba sensu stricto.

Co nie jest dopuszczalne, nie jest powszechnie robione. Nie było i nie ma przyzwolenia na chodzenie po ulicy nago, więc nikt tego nie robi, a wyczyn księcia Pepiego, który przejechał przez Krakowskie Przedmieście w powozie tylko w wieńcu laurowym na głowie jest do dziś ewenementem.

A tak widzą kwestie kar fizycznych rządzący i tak wyglądają obecne regulacje prawne. Bicie jest zakazane dopiero od 2010 roku https://oko.press/szmata-w-leb-kompendium-polskich-politykow-pochwalajacych-bicie-dzieci

Natomiast badania wskazują, że każdej grupie liczącej około 20-30 dzieci - żłobkowej, przedszkolnej, klasie szkolnej - 2-3 dzieci , czyli 10% ! jest stałymi ofiarami przemocy fizycznej . A sądy regularnie wydają wyroki na korzyść sprawców , nie chroniąc ofiar, bo dobro rodziny biologicznej dobrem najwyższym i nie ma lepszego miejsca dla dziecka. A że 80% przemocy wobec dzieci i ponad 60% gwałtów na kobietach dzieje się w ich najbliższym , teoretycznie bezpiecznym otoczeniu - to pikuś, nieważne, bujdy jakieś. larum się podnosi dopiero kiedy jakieś dziecko zostanie zakatowane na śmierć albo popełni samobójstwo. I wtedy zdziwienie ale jak ? dlaczego ? to taka porządna rodzina, a że czasem zbił, to co, przeciez to normalne, bez bicia nie można wychować .

annmichelle - Śro 18 Sty, 2023 13:58

Tamara napisał/a:
Prawne zezwolenie na bicie dzieci i żony to łagodzenie obyczajów ?

W kontekście XIV wieku - jak najbardziej!
Wtedy (a także później) zabicie żony, dziecka, służby to było "nic". W sensie - kto panu zabroni? A jak chłopu dziecko umarło, bo tatuś się wkurzył i je zabił - kogo to interesowało, jeśli nie dokonał tego w szczególnie bestialski sposób (typu nie odciął głowy czy innych części ciała)? Bóg dał i Bóg wziął.
Kazimierz Wielki pewnie doskonale pamiętał (nie tylko z opowieści) jak kuzyni, pociotki i inni książęta i panowie mordowali się, jakieś tajemne spiski, palenie całych wsi, okaleczanie (oślepianie, ucinanie rąk, uszu, nosów) itd.
W tym kontekście uregulowanie kary do bicia było złagodzeniem obyczajów.
Nie zabić, nie torturować, nie wymordować wszystkich spokrewnionych z tym, który "podpadł".

Dziś wielu ludzi za brutalne uważa starożytne prawo Hammurabiego (oko za oko, ząb za ząb), a tak naprawdę było ono niesamowicie postępowe i łagodne. Ukradłeś krowę - oddajesz krowę, zabiłeś kogoś-ciebie zabiją, uciąłeś komuś rękę- tobie odetną rękę. Brzmi brtalnie, ale gdy weźmie się pod uwagę kontekst czasów i ówczesnych realiów (np. za zabójstwo często karano śmiercią całą osadę, za gwałt - gwałcone wszystkie kobiety i dziewczynki w wiosce) to ograniczało ono barbarzyństwo i samowolę.

Co do przyzwolenia w Polsce na przemoc w rodzinie w DZISIEJSZYCH czasach to korzeni szukałabym znacznie bliżej, na pewno nie w średniowieczu, czy wiekach późniejszych, gdzie poziom przemocy był podobny w całej Europie.

Aragonte - Śro 18 Sty, 2023 14:15

Annmichelle - myślę, że było niestety tak, jak piszesz :-| Nasza współczesna perspektywa zwodzi nas mocno.
annmichelle - Śro 18 Sty, 2023 14:30

Aragonte napisał/a:
Nasza współczesna perspektywa zwodzi nas mocno.

Tego mnie uczyli na historii: nigdy nie oceniać z własnej perspektywy, czy "a mnie się wydaje, że...", "czuję, że...". Historyk nigdy nie może mówić, czy oceniać jakiegoś wydarzenia, postaci bez kontekstu i odniesienia do czasów, których dotyczy.

To tak jak wyśmiewanie się z ludzi, którzy 100-1000 lat temu nie umieli czytać i pisać. Jacy głupi, prawda? Przecież dziś każde zdrowe dziecko to umie. "Jacy głupi byli kiedyś ludzie...".
Nawet nie wiecie, ile razy słyszałam to zdanie. :roll:

Aragonte - Śro 18 Sty, 2023 15:08

A to już w ogóle idiotyczne podejście :?
Tamara - Czw 19 Sty, 2023 13:21

annmichelle napisał/a:
Tamara napisał/a:
Prawne zezwolenie na bicie dzieci i żony to łagodzenie obyczajów ?

W kontekście XIV wieku - jak najbardziej!
Wtedy (a także później) zabicie żony, dziecka, służby to było "nic". W sensie - kto panu zabroni? A jak chłopu dziecko umarło, bo tatuś się wkurzył i je zabił - kogo to interesowało, jeśli nie dokonał tego w szczególnie bestialski sposób (typu nie odciął głowy czy innych części ciała)? Bóg dał i Bóg wziął.
Kazimierz Wielki pewnie doskonale pamiętał (nie tylko z opowieści) jak kuzyni, pociotki i inni książęta i panowie mordowali się, jakieś tajemne spiski, palenie całych wsi, okaleczanie (oślepianie, ucinanie rąk, uszu, nosów) itd.
W tym kontekście uregulowanie kary do bicia było złagodzeniem obyczajów.
Nie zabić, nie torturować, nie wymordować wszystkich spokrewnionych z tym, który "podpadł".

Dziś wielu ludzi za brutalne uważa starożytne prawo Hammurabiego (oko za oko, ząb za ząb), a tak naprawdę było ono niesamowicie postępowe i łagodne. Ukradłeś krowę - oddajesz krowę, zabiłeś kogoś-ciebie zabiją, uciąłeś komuś rękę- tobie odetną rękę. Brzmi brtalnie, ale gdy weźmie się pod uwagę kontekst czasów i ówczesnych realiów (np. za zabójstwo często karano śmiercią całą osadę, za gwałt - gwałcone wszystkie kobiety i dziewczynki w wiosce) to ograniczało ono barbarzyństwo i samowolę.

Co do przyzwolenia w Polsce na przemoc w rodzinie w DZISIEJSZYCH czasach to korzeni szukałabym znacznie bliżej, na pewno nie w średniowieczu, czy wiekach późniejszych, gdzie poziom przemocy był podobny w całej Europie.

Tak, tutaj się zgodzę, że jeżeli zbijanie zastapiono tylko biciem , było to zdecydowane złagodzenie . Tu masz rację .

Co do Hammurabiego oczywiście że tak - wprowadzał równoważność kary do przewiny , więc był zdecydowanie postępowy, natomiast głupia interpretacja z niewiedzy robi swoje.

Ale co do przemocy w rodzinie będę nadal twierdzić że to wielowiekowa zakorzeniona tradycja, to pokazują przez stulecia zalecenia dotyczące wychowywania dzieci . Bicie było wręcz zalecane dla dobra dziecka i to widać w źródłach pisanych, od najstarszych poczynając . Plus bardzo silne umocowanie bicia w wychowaniu religijnym w celu wypędzenia grzechów i uchronienia dziecka przez potępieniem. Tu jest bardzo fajne opracowanie problemu, łącznie z kontekstem historycznym, wydane przez poprzedniego rzecznika praw dziecka
https://brpd.gov.pl/sites/default/files/bicie_dzieci_czas_z_tym_skonczyc_-_ebook.pdf
W Po0lsce przemoc wobec dzieci ma umocowanie systemowe - tradycja plus religia . I to tradycja wrośnięta bardzo, bardzo głęboko, wraz z przekonaniem o naczelnej roli ojca w rodzinie, że dziecko jest własnością rodziców i ze rodzina biologiczna jest świętością i należy ją chronić za wszelką cenę, nawet kosztem dobra dziecka, bo nigdzie nie będzie mu tak dobrze jak w domu rodzinnym. Mieszkasz w innych warunkach, w kraju o innej mentalności i nie masz okazji widzieć z bliska, co tutaj w tym kraju się odwala . Ostatnio pojawiły się w Warszawie - nie wiem czy gdzie indziej też - na przystankach tramwajowych plakaty jakiejś fundacji czy organizacji rządowej, gloryfikujące rodzinę biologiczną, gdzie dziecko ma jak w raju. 80 % przypadków przemocy wobec dziecka i 80% przypadków molestowania seksualnego dzieci ma miejsce właśnie w rodzinach biologicznych. I tego się nie widzi, to się zamiata pod dywan, a potem wielkie zdziwko, że 6-latek się powiesił . "Mnie ojciec bił i na człowieka wyrosłem , to jemu nic się od tego nie stanie. " A ojciec był tak samo bity przez dziadka, dziadek przez pradziadka i tak się to cofa przez stulecia, bo bije ten, kto był bity . Dorosły, który nie był bity jako dziecko, swojego dziecka nie uderzy.
Generalnie rzekłabym - zmieniały się przez stulecia uzasadnienia, czynność czyli bicie pozostała . Dziś nikt nie bije dla wypędzenia grzechów, tylko dla uzyskania posłuszeństwa albo ukarania za niewłaściwe zachowanie. A niektórzy bija bo po prostu trzeba bić na zapas, żeby dzieciaka w ryzach trzymać. I zawsze, w absolutnie każdym przypadku przemocy, sprawca sam był ofiarą przemocy jako dziecko. To się po prostu przenosi z pokolenia na pokolenie i nie jest to sprawa ostatnich kilku dziesiątków lat.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group