North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze
Trzykrotka - Pon 17 Maj, 2010 19:41
Jeśli British period drama, to rozmówczyń i tematów Ci nie zabraknie. Witaj a forum, Ori, załóż jakąś ładną sukienkę (mamy galerię, gdybys nie miała własnej) - i zapraszamy do rozmów
Nellie - Wto 18 Maj, 2010 23:25
Kolejna zarażona Nie bedziesz chciała wyzdrowiec, ori:) I uważaj - chodzenie po forum wciąga
ori - Śro 19 Maj, 2010 16:43
ja jednak chciałabym, aby chociaż trochę mi się polepszyło, bo ciężka jest taka "choroba" (przyznam się, że nie pierwsza, przechorowałam swojego czasu DiU, wersję BBC i parę innych jeszcze, ale nie tylko klasykę), gdy rzeczywistość za oknem nie pozwala na złudzenia, że gdzieś ulicą przejdzie (i przemówi do człowieka) taki JT!
Wiera - Śro 11 Sie, 2010 14:36
Po 2 odcinku taka krótka refleksja.
Nie sądzicie, że scena oświadczyn jest podobna do oświadczyn z DiU 95 (oczywiście tych 1)?
Poza tym:
Więcej na razie nie napiszę, idę oglądać odcinek 3.
Anonymous - Śro 11 Sie, 2010 20:16
W sensie, ze on kocha, a ona odmawia?
Pamietam moje pierwsze zetkniecie sie z serialem - padlo takie samo zdanie. Jeszcze wtedy nie widzialam, tylko slyszalam o serialu.
Trudno mi sie dzis z tym nie zgodzic
Wiera - Śro 11 Sie, 2010 20:41
W sensie, że on się trochę wije i nie wie co mówić.
A ona mówi by się zachował jak dżentelmen i odpowiada niegrzecznie.
Poza tym zarówno tutaj jak i w DiU mam wrażenie, że one już wtedy coś czuły do absztyfikantów, ale z pewnych przyczyn musiały odmówić.
Trudno więc nie przyznać racji mr. Colins, że kobiety odrzucają oświadczyny, choć pragną danego mężczyzny.
Ja tu wysuwam dość śmiałe wnioski, ale póki co idę dokończyć 4 odcinek, by mieć pełny obraz sprawy
A i jeszcze!
On chce by ona się za nim obejrzała, a nie ogląda się. Ale wcześniej w serialu kilkakrotnie było pokazane jak się ogląda gdy on nie widzi.
Ps. Końcówka rozkleiła mnie tak, że nie mogę zdania rozkleić.
Anonymous - Czw 12 Sie, 2010 00:17
musialy odmowic dla zasady...
Mnie sie wydaje, ze one byly na etapie negacji uczucia. Wtedy zrobi sie wszystko byleby udowodnic przede wszystkim sobie, ze tego goscia mamy gdzies (i nie przychodzi glowy, ze to "gdzies" to nie prozaiczna d...a, a nieco bardziej romantyczne serce).
Joy - Sob 14 Sie, 2010 00:46
Ech, wzięło mnie. Po prostu zaraziłam się od Was. Jak tylko obejrzałam i przeczytałam to zmieniłam avatara, żeby było jasne, co (lub kto) zajmuje moje myśli
A tak poważniej... Podobało mi się, serio. Historia, wątek matka-syn i to, że nie skupiono się tylko na miłości głównych bohaterów. Dzięki temu, gdy jakiś mądrala mi mówi:,,Ale ty oglądasz ROMANSE!", odparowuję, że nie romanse, tylko filmy obyczajowe ukazujące problemy społeczne Anglii rządzonej przez królową Wiktorię Hanowerską.
Nie znajdują na to odpowiedzi...
Joy - Sob 14 Sie, 2010 00:46
A właśnie, co z tym avatarem?;0
Anonymous - Sob 14 Sie, 2010 00:51
ale wWktoria, to ciut pozniej byla...cala reszta sie zgadza w pelni !!!
zsofika - Czw 09 Gru, 2010 19:52 Temat postu: dwa drobiazgi zaraz po zakonczeniu filmu ;-) Tak pol zartem, pol serio, moze nawet wiecej niz pol zartu
Nie wiem, czy ktos z PT przedmowcow zwrocil uwage, ze ona wsiadla do jego pociagu BEZ KAPELUSZA! Najwyrazniej zostal wraz z Henrym, wziela tylko jakas niewielka torbe. Nie mam pojecia jak sie pojawi w takim stanie przed tesciowa in spe, w dodatku najdelikatniej mowiac, niezbyt jej przychylna. W tej epoce! Mam tylko nadzieje, ze na trasie dworzec - Marlborough Mills znajdzie sie jakas modystka . I ze oprzytomnieja na tyle, zeby z niej skorzystac
I druga kwestia: kto ja do slubu poprowadzi? Margaret miala obyczaje swobodniejsze niz inne panny, no ale nie tak, zeby isc do oltarza sama! Wiec kto? Ojciec nie zyje, chrzestny tez nie, jest oczywiscie brat (NB nie wiem: starszy czy mlodszy?), ale na razie sie w UK pojawic nie moze, a nie wiem, czy teraz Henry bedzie mial power, zeby dzialac na rzecz jego powrotu do kraju... Chyba pozostaje Cpt Lennox, jako najblizszy +/- krewny. Ktos ma inne pomysly?
I jeszcze jeden maly drobiazdzek. Mnie, z racji zawodu (jestem adwokatem), bardzo podobala sie kwestia oficera policji, kiedy ostatecznie papier od Johna zalatwil sprawe smierci na peronie (NB wykazal sie facet niebagatelna odwaga, ryzykowal bardzo duzo!): 'Swiadek juz wie, ze sie pomylil'. Sliczne, puscilam to juz w ruch posrod kolegow po fachu
trifle - Czw 09 Gru, 2010 19:57
Tutaj mamy wątek o pierwszych wrażeniach i późniejszych
http://forum.northandsouth.info/61.htm
Zapraszamy też do przywitalni naszej:
http://forum.northandsouth.info/426.htm
zsofika - Czw 09 Gru, 2010 20:06
Ale ja juz bylam w przywitalni... Jest jakas okreslona ilosc razy, ile trzeba sie witac?
Oczywiscie, jak sobie Starzy Bywalcy zycza, mozna to wrzucic do innego, ale chcialam wypunktowac moje zartobliwe watpliwosci, jako ze dotycza juz tego co ma sie dziac PO filmie. Ale jak wyzej - poddaje sie woli.
Aragonte - Czw 09 Gru, 2010 20:08
| zsofika napisał/a: | Ale ja juz bylam w przywitalni... Jest jakas okreslona ilosc razy, ile trzeba sie witac?
Oczywiscie, jak sobie Starzy Bywalcy zycza, mozna to wrzucic do innego, ale chcialam wypunktowac moje zartobliwe watpliwosci, jako ze dotycza juz tego co ma sie dziac PO filmie. Ale jak wyzej - poddaje sie woli. |
Zsofilko, to zamieszanie to stąd, że początkowo nie odwiedziłaś naszej Przywitalni, tylko założyłaś własny wątek, więc można było się nieco pogubić
Ale już jest OK, któraś modka dołączyła tamten wątek, gdzie trzeba
zsofika - Czw 09 Gru, 2010 20:14
A, to mea culpa! Bije sie w piersi.
Swoja droga ciesze sie, ze znalazlam takie cudowne grono wariatek na punkcie Johna itd. Mnie juz jakby najostrzejszy stan przeszedl, ale jakies cztery dni mialam wylaczone z zyciorysu i zaczelam sie obawiac o szczescie malzenskie
Ciekawa jestem uwag nt moich uwag...
trifle - Czw 09 Gru, 2010 20:23
O, ja też się biję w piersi Dałam linkę do starej przywitalni, bo nie pamiętałam, że nową mam w ukrytych wątkach, pardon
Aragonte - Czw 09 Gru, 2010 20:38
Trifle, spokojnie, ja rzuciłam właściwy sznurek w wątku o fanfiku
Za parę dni to wyczyszczę.
zsofika - Pią 10 Gru, 2010 09:32
A jak dalece - wedlug ksiazki - byla zaawansowana sprawa z ta panna L, co to sie mamusi podobala? Bo w filmie sie przewija, na slubie siostry, na wystawie w Londynie, ale nie wiem, na ile to jest serio...
Sofijufka - Pią 10 Gru, 2010 10:03
o ile pamietam, to chyba jej nie ma....
zsofika - Pią 10 Gru, 2010 10:08
O, Sofijufko, czy my przypadkiem nie mamy tak samo na imie? Bo nicki maja cos wspolnego w sobie
Sofijufka - Pią 10 Gru, 2010 12:28
ja mam na imie Marta Maria Monika
A Twoje imię to takie węgierskie...
zsofika - Pią 10 Gru, 2010 14:24
Ale masz mylacy nick... Zsofika to po prostu wegierska wersja mojego imienia, bardzo przeze mnie lubiana.
Hanula - Sob 11 Gru, 2010 17:07
Pierwszy raz N&S obejrzałam ok. pół roku temu i z tego, co pamiętam byłam totalnie wstrząśnięta fabułą, i nie mam tu na myśli li tylko wątku miłosnego, bo film porusza również wiele aspektów życia ówczesnych ludzi. Oczarowała mnie gra aktorów, muzyka i rzecz jasna Thornton, w którym jestem zakochana po dziś dzień . Armitage zagrał go, jak dla mnie oscarowo . Jedno, co mnie drażniło to ten lektor, ale oglądanie filmu tylko z napisami też nie było dobrym pomysłem, bo od tych błędów w pisowni i nie tylko aż zęby bolały.
Po kolejnym obejrzeniu
Troszkę drażnili mnie rodzice Margaret, którzy nie potrafili ze sobą rozmawiać, niby pobrali się z miłości a ojciec, MH nie potrafił powiedzieć swojej żonie o odjętej decyzji o odejściu z Kościoła i przeprowadzce do Milton. Dziwne.
Urzekła mnie niesamowita relacja matki z synem, chyba takie powinny być matki, które stoją za swoimi dziećmi bez względu na to, co zrobią, chociaż matka JT miała tą pewność, że jej syn zawsze postąpi właściwie. Jest niesamowita, jak lwica. Czy chciałabym mieć taką teściową? Hmmm byłoby ciężko, ale dla takiego syna jak JT warto by było znosić panią T.
Bardzo lubię postać Nicolas-a. Zwykły człowiek z zasadami, który mimo ciężkich okoliczności nie rezygnuje z tych zasad a nimi podąża ( zaopiekował się dziećmi Boucher-a) a do tego mam wrażenie, że on od samego początku widział rodzące się uczucie pomiędzy Margaret a John-em.
zsofika - Sob 11 Gru, 2010 20:04
Bardzo lubię postać Nicolas-a. Zwykły człowiek z zasadami, który mimo ciężkich okoliczności nie rezygnuje z tych zasad a nimi podąża ( zaopiekował się dziećmi Boucher-a) a do tego mam wrażenie, że on od samego początku widział rodzące się uczucie pomiędzy Margaret a John-em.[/quote]
No wlasnie, chcialam zadac to pytanie (moze juz bylo, ale na 54 stronach troche trudno sie zorientowac...), od kiedy Waszym zdaniem Nicholas wie? Bo wg mnie wczesnie: juz kiedy Margaret radzi mu isc do Thorntona, a potem Th dopytuje sie, czy to nie miss Hale go do niego przyslala... Odpowiedz Higginsa jest bezczelna, ale chyba kryje sie za tym usmiechem orientacja w temacie. No, a reakcja Johna na informacje o smierci pana Hale'a mowi wszystko
Podobnie, moim zdaniem szybko wie p. Bell (NB ogromnie mi sie podoba jego postac), mysle, ze juz wtedy, gdy widzial zdenerwowanego Johna wychodzacego do Hale'ow.
Anonymous - Sob 11 Gru, 2010 20:09
Ja dziś włączyłam sobie do zagniatania ciasta.
I nieodmiennie bawi mnie refleks Johna
John: Gdzie jedziesz
M:Do Londynu byłam w Milton
J: nie zgadniesz gdzie ja byłem.
(...) [kawałek rozmowy później]
J: po co byłaś w Milton
|
|
|