To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Śmiech i łzy - czyli dramowa różnorodność

Aragonte - Wto 21 Wrz, 2021 01:25

BeeMeR napisał/a:
To byl mój pierwszy ich podcast - nie odróżniam ich po głosach ani preferencjach, ale jedna dawała całkiem sensowne przykłady (cytowane wyżej), zwłaszcza jak na osobę "niedramową"

To Pyra była :-)
Mnie podcast bardzo bawił, ale nie traktuję tutaj dziewczyn jak wyrocznie :wink: Gdybym chciała kogoś spytać, co warto oglądać, to raczej rzuciłabym pytanie w tym wątku :mrgreen:
Obejrzałam sobie wczoraj na Netflixie pierwszy odcinek Hospital Playlist - ależ to jest fajne :love_shower: Chyba zrobię powtórkę, a potem dobiorę się do sezonu 2 (może już będzie na Netflixie?).

Admete - Wto 21 Wrz, 2021 05:18

Ma być już w tym tygodniu.
Trzykrotka - Wto 21 Wrz, 2021 09:36

Ja też oglądałam jedynkę dwa razy i chyba za drugim bardziej dramę doceniłam :banan:
Jestem bez internetu aż do niedzieli, mam tyle co w komórce :( Będę sobie oglądać zapasy dramowe, a na Hometown ChaChaCha poczekam.

BeeMeR - Wto 21 Wrz, 2021 09:42

Na obejrzałam pierwszy odcinek CCC - Jaki Dołeczek jest uroczy :serce: SMA śliczna, nawet w wersji nie glamour. Morze i nadmorskie okolice cudne :love_shower: tego mi było trzeba :cheerleader2:
Trzykrotka - Wto 21 Wrz, 2021 09:52

Dołeczek nie dość, że sam jest uroczy, to w dramie bardzo dobrze go zrobili. Nie to, co In Guk w Doom w okropnych golfikach i sweterkach w serek na nie. Dołeczek nawet w wersji "na roboczo" - znakomicie dobrali kostiumy, te luźne roboczo-rybackie spodnie, koszulki i tak dalej. Włosy też ma zwyczajne, nie rude ani czerwonawe. Wszystko działa na jego korzyść. A SMA to jakby w ogóle lat nie przybywało. Jest prześliczna i nie wygląda na naciagniętą, tak jak choćby PMY w ostatnich dramach :oklaski:
Loana - Wto 21 Wrz, 2021 12:07

BeeMeR napisał/a:
Loana -w My secret romance przeskocz do finału,nic nie stracisz. To była drama preprodukowana, a w trakcie emisji wydłużyli ją o odcinek, efektem czego drugie pół jest mocno rozwodnione retrospekcjami i naprawdę powoli zmierza do końca, w którym para postanawia randkować oficjalnie (I przespać się ponownie, ale już nie na ekranie :wink: )

I tak zrobiłam, ostatnie trzy odcinki (bo oglądałam na Netflixie, a tam jest wersja 14 odcinkowa) mocno przewijałam, tylko żeby zarejestrować, czy są jakieś ładne sceny wspólne :) Właśnie na koniec brakowało mi jakiegoś mocniejszego podkreślenia, że do siebie wrócili całkiem - tzn fajnie, że wspomnieli o "D-Day", ale czemu on był latem jak matka głównej brała ponownie ślub? To co oni od tej zimy czekali, mimo, że byli już oficjalnie razem??? Serio czasami to mam ochotę kij w oko scenarzystom włożyć, bo z takiej naprawdę fajnej soczystej historii przez takie durne rozwiązania tworzą głupie zakończenia -_- i mnie wkurzają, bo nie mam do czego wracać.

Loana - Wto 21 Wrz, 2021 12:24

BeeMeR napisał/a:
Acha, tak, w Empress Ki była przekombinowana ciąża i przede wszystkim poród(...) do samego rozwiązania, w trakcie którego ona się turlała z górki, urodziła dziecko nieprzytomna albo półprzytomna, ktoś inny się nim zaopiekował, cuda na kiju.

Że jak? Poród z górki? ;) serio tam takie coś odwalili z porodem? Aż mnie zaciekawiła ta scena, musiała być plastycznie ciekawa :P

Trzykrotka napisał/a:
Trudno pamiętać pokładziny z królem, bo pokazano z nich jedynie poranek po, orzy czym oboje państwo leżeli w łóżku w pełnym stroju wielowarstwowym, tak z pół metra od siebie. I za chwilę cyk, ciąża już jest

Chyba takie poranki jak się para budzi w pełnym stroju metr od siebie to jakiś standard, bo w wielu dramach mam wrażenie, że takie coś było. I domyślaj się człowieku, co mieli na myśli twórcy, jak nawet "najazdu na kominek" nie dali wcześniej :P

Trzykrotka napisał/a:
Nawiasem, według mnie w Healerze zdecydowanie razem spali, a rano była powtórka z rozrywki ;)

Dziękuję Ci! Też tak odebrałam po pierwszym oglądaniu, ale potem zgłupiałam trochę przy powtórkach, bo raz, że w której scenie z ojcem Healer mówi, że "nic się nie stało, nic nie zrobił", a dwa, że później jakby mieli powrót "nieśmiałości" momentami i można było mieć wrażenie, że tak naprawdę nic między nimi nie zaszło. Znowu Kij w oko scenarzystom za końcówkę dramy, serio mi tam brakowało więcej scen z OTP.

Loana - Wto 21 Wrz, 2021 13:27

BeeMeR napisał/a:
Ale i tak najbardziej pamiętna jest kąpiel w płatkach róży :serce:
https://youtu.be/lZFOhEc6ZK8

Hmm, trochę nielogicznie jej to powietrze podawał, bo przecież jak wydycha to ono bez tlenu jest, to jej nie pomoże :P
Czy ta dziewczyna to jest może główna laska z "Secret Garden"? Naszło mnie wczoraj i sobie przewinęłam 3 odcinki tej dramy - bo oglądać całej nie mam zamiaru, wnerwiało mnie zachowanie głównego, tylko byłam ciekawa tego wątku zamiany ciał, to sobie sprawdziłam :)

Loana - Wto 21 Wrz, 2021 13:54

Ja "niestety" (bo pracę muszę nadgonić :P ) wróciłam do oglądania dram, z tym, że skokowo oglądam sobie nowe odcinki, ale wciągają mnie powtórki mocno. Wczoraj wieczorem zapuściłam sobie Masters Sun i poszłam spać o 5 -_- No jednak dobre dramy są dobre, mimo powtarzania - albo też i ja mam dość krótką pamięć, więc jak dawno nie oglądałam to nie pamiętam wszystkiego.
Z nowych dram to oprócz tego, że skończyłam "My secret romance" to jestem już po połowie "Strong Woman Do Bong Soon", przeklikałam kilka odcinków "Secret Garden", bardzo powoli próbuję obejrzeć "Drama Special Series Season 2: The True Colors (2012)". I zastanawiam się nad następną dramą, ale z jednej strony mam tyle ciekawych tytułów, a z drugiej jakoś psychicznie nie mam ochoty oglądać nowych smutnych/głupich odcinków. A chyba nie ma dramy, która by trzymała poziom pozytywności i sensowności do końca :P

BeeMeR - Wto 21 Wrz, 2021 20:29

Loana napisał/a:
Że jak? Poród z górki? serio tam takie coś odwalili z porodem? Aż mnie zaciekawiła ta scena, musiała być plastycznie ciekawa
Ja właśnie nie pamiętam dokładnie jak to szło, ale wiem, że było absurdalne. Być może ona urodziła standardowo, ale potem się turlała z górki już z niemowlęciem uciekając przez las przed złymi, ona straciła przytomność a niemowlę poleciało dalej, w czyjeś ręce i przeżyło oczywiście, potem zostało odnalezione - ja już nie pamiętam serio, ale wiem, że to była jakaś kosmiczna bzdura, jakich w segukach nie brakuje, zwłaszcza jeśli idzie o czyjeś wczesne dzieciństwo ;)

Loana napisał/a:
To co oni od tej zimy czekali, mimo, że byli już oficjalnie razem???
A nie, wcześniej byli nieoficjalnie razem, potajemnie i panna miała opory, żeby się z panem spotykać, bo to szef i bogaty i jeszcze bzyknęłi się wcześniej ;) dopiero w ostatnim odcinku panna rzekła "ok, spotykajmy się się oficjalnie" i dopiero mogli trafić do łózka. Maksymalnie przeciągane, wiem, ale dla odmiany w Secret life of my secretary to mi trochę brakło, że panna ani pół myśli nie poświęciła temu, że związek z szefem budzi jednak pewne kontrowersje. Pan nie był z tych, co za dużo myślą o takich sprawach to jego nie winię ;)

Loana napisał/a:
trochę nielogicznie jej to powietrze podawał
A od kiedy to dramy są logiczne? :lol: To i tak się liczyło jako pocałunek ratujący życie ;)

Loana napisał/a:
Czy ta dziewczyna to jest może główna laska z "Secret Garden"?
Tak, ta sama, Ha Ji Won. Świetnie wyglądała w pierwsze pół dramy w chłopięcych ciuchach i potem przyciężko w kobiecych.
Secret Garden mi się akurat dobrze oglądało, choć przyznaję, że pan zachowywał się chwilami jak troglodyta, a koncepcja zamiany dusz (tych późniejszych, pogodowych) była niedorzeczna. Jako jedna z nielicznych zmaratonowałam dramę do samego końca, pamiętam nawet jak mnie potem bolały oczy i że zrobiłam kilkudniowy odwyk od dram, żeby mi oczy wróciły do normy ;)
Ach, to uzależnienie, nie zawsze trafione ale i tak silne ;)

Według mnie w Healerze bez dwóch zdań spali ze sobą, świadczy o tym stan rozebrania i rozanielenia porannego ;) A że coś mówił, oj tam, któż to wie co miał na myśli ;) Ja akurat nie miałam zastrzeżeń do końcówki. nie była zła. Pamiętam że siedzieli na jakimś dachu i się całowali ;)

Aragonte - Śro 22 Wrz, 2021 00:41

Znowu mi post zżarło :?
Poddaję się :idzie_spac:

Trzykrotka - Śro 22 Wrz, 2021 06:34

Uch, współczuję. Nie znoszę odtwarzania tego, co się miało na myśli. :roll:
Obejrzałam wczoraj 1.5 odcinka Imitation, tej dramy o gwiazdach i debiutantach k-popu. Bardzo fajnie się to ogląda. Ale też ten świat jest jak z kosmosu. Nieprawdopodobne są pewne wydarzenia i zachowania ludzkie. Drama jest krótka, mam nadzieję, że ją dokończę nie porzucając po drodze.

BeeMeR - Śro 22 Wrz, 2021 09:22

Też współczuję, nie lubię tego, acz przyznaję, że ostatnio mój sprzęt najczęściej pamięta wpis gdy coś mi się kliknie i cofnę do forum :mysle:
Jestem w trzecim odcinku HCCC, po wyprawie do Seulu - ajummy są doskonałe :lol: główna para bardzo udana a nadmorskie okolice to cudo :love_shower: mogłabym tam jechać na wakacje :mrgreen:

Trzykrotka - Śro 22 Wrz, 2021 09:48

Ajummy w drodze są gorsze niż dzieci - cały czas na zmianę gadają/jedzą - śmiecą jedzeniem/ chcą do toalety :lol: I to nie wszystkie równocześnie, tylko jak jedna wróci, to druga sobie przypomina :zalamka: Miałam szczery podziw dla pani doktor, że dała radę do końca być uprzejma i nie wyrzuciła towarzystwa, żeby sobie jechało autobusem.
Pięknie tam jest, to prawda :serce:

BeeMeR - Śro 22 Wrz, 2021 11:10

Jasne, że ajummy są gorsze niż dzieci, dzieciom można przemówić do rozsądku, w ostateczności huknąć, przy ajummach jedno i drugie odpada :wink: one są już w takim wieku, że rozsądek mają prawo uważać za przereklamowany :cool:
Trzykrotka - Śro 22 Wrz, 2021 12:07

Ale Dołeczek - chytrus, dobrze wykorzystał okazję do jazdy z piękną panią do Seulu i z powrotem - i to się liczy. Oraz wdzięczność ajumm, które przedtem gorszyły się, że dentystka biega po miasteczku w "kalesonach" :lol:
Cudne są, nie tylko one zresztą, bo i te młodsze panie i panowie z miasteczka są super barwni. Nawet przez to, jak lubią plotkować.
Czy pani doktor dorobiła się już jeża? :kwiatek:

BeeMeR - Śro 22 Wrz, 2021 12:12

Tak, jeż biega w kołowrotku :mrgreen:

Doleczek jest cudny, swobodny, zaradny, nieprzestylizowany :serce:

Loana - Śro 22 Wrz, 2021 12:24

BeeMeR napisał/a:
Loana napisał/a:
My secret romance - To co oni od tej zimy czekali, mimo, że byli już oficjalnie razem???
A nie, wcześniej byli nieoficjalnie razem, potajemnie i panna miała opory, żeby się z panem spotykać, bo to szef i bogaty i jeszcze bzyknęłi się wcześniej ;) dopiero w ostatnim odcinku panna rzekła "ok, spotykajmy się się oficjalnie" i dopiero mogli trafić do łózka. Maksymalnie przeciągane, wiem, ale dla odmiany w Secret life of my secretary to mi trochę brakło, że panna ani pół myśli nie poświęciła temu, że związek z szefem budzi jednak pewne kontrowersje. Pan nie był z tych, co za dużo myślą o takich sprawach to jego nie winię ;)

Nie no, nie czepiałam się, że nie chciała z nim być oficjalnie, jak pracowali razem. Ale przed tą zimą ona zmieniła pracę na inną i uciekła w sumie od niego, potem się zeszli, znowu uciekła, wróciła i w zimie (bo niedługo po tym, jak spadł pierwszy śnieg) zostali oficjalną parą. Ona dalej pracowała gdzie indziej, więc na pewno nie mieli już statusu "szef-pracownica". I byli oficjalną parą, skoro w rozmowie z ojcem główny wspomniał, że przychodzi się z nim spotkać tylko dlatego, że ona mu każe. I potem minęła wiosna i mamy lato, znowu się spotykają w hotelu na ślubie matki głównej - i główny wspomina, że to ich D-Day, czyli że się prześpią ze sobą - no halo, a co robili przez te kilka poprzednich miesięcy? tylko się spotykali na kawę? taka soczysta para z chemią? kij w oko scenarzystom, serio >_<

Loana - Śro 22 Wrz, 2021 12:26

BeeMeR napisał/a:
Według mnie w Healerze bez dwóch zdań spali ze sobą, świadczy o tym stan rozebrania i rozanielenia porannego ;) A że coś mówił, oj tam, któż to wie co miał na myśli ;) Ja akurat nie miałam zastrzeżeń do końcówki. nie była zła. Pamiętam że siedzieli na jakimś dachu i się całowali ;)

No zła nie była, ale jakoś mi po tym wszystkim brakowało więcej scen z OTP i rodziną. Gdzieś czytałam, że mieli zrobić więcej odcinków, ale kazali im kończyć i streścili wszystko w ostatnim na maksa - i tak to wygląda, bo wszystko się nagle rozwiązuje w jednym odcinku. A że to jest jeden z ładniejszych romansów, jakie znam, to mi zabrakło właśnie więcej scen z nimi jak już budują normalny związek ze sobą :)

Trzykrotka - Śro 22 Wrz, 2021 12:28

To wszystko było w Secret Life of My Secretary, te pracuje - nie pracuje - wraca-odchodzi, wiosna, zima, lato? Ojej :confused3: To chyba miałam nosa, że w pewnym momencie dałam sobie spokój. Jak lubię Plagę, to męczyła mnie ta para - za dużo pustego gadania było w scenariuszu.

Loana napisał/a:
mi zabrakło właśnie więcej scen z nimi jak już budują normalny związek ze sobą :)

Mnie się wydaje, że po pierwsze żadne z nich nie było na tyle "normalne," żeby ten związek był normalny w potocznym sensie tego słowa. Ja tam wolałam ich zostawić ze świadomością, że będą razem, bo bardzo siebie nawzajem od zawsze potrzebowali. Tak było idealnie. Po drugie, Healer nie był romansem, romans wyszedł przypadkowo przez przepiękną chemię aktorów. To była drama poniekąd polityczna. Ważniejsze były historie pokolenia ojców i matek bohaterów niż ich samych. Takie moje zdanie.

BeeMeR - Śro 22 Wrz, 2021 13:05

Cytat:
To wszystko było w Secret Life of My Secretary, te pracuje - nie pracuje - wraca-odchodzi, wiosna, zima, lato? Ojej
w My secret romance :wink:
Nie pamiętam szczegółow, zmian pór roku też, bo ja późniejsze odcinki poprzewijałam sporo, pamiętam tylko że zmieniła pracę i to było ok. Strasznie wymuszone było to, że przeciągali jej decyzję "ok, randkujmy" do finału zamiast pokazać te randki. :roll:
W Secret Life of My Secretary panna bez obciachu przytulała się pod koniec do szefa na oczach innych pracowników :wink: nie zmieniła pracy, ale powiedzmy, że była mu potrzebna ze względu na przypadłość.

BeeMeR - Śro 22 Wrz, 2021 13:15

Dla mnie romans w Healerze był idealny - słodki ale nie przesłodzony, bez noble idiocy i durnych rozstań oraz okłamywania się wzajem "dla czyjegoś dobra", z dobrą końcówką, jednoznacznie pozytywną. Wcdodatku nie nudziła mniexakcja, a u mnie to różnie bywa w takim "zabili go i uciekł" :wink:
Trzykrotka - Czw 23 Wrz, 2021 11:59

Nie mogę obejrzeć sobie Hometown ChaChaCha, to choć lecę z Imitation. I po trudnym początku całkiem dobrze mi się ogląda. Całkiem całkiem. Wyboista droga do debiutu, jeszcze bardziej wyboista po debiucie, historie czwórki bohaterów i ich trzech zespołów wraz z dużą - ale nieprzesadną - ilością występów scenicznych. Jeśli kogoś interesuje świat scenicznej i telewizyjnej rozrywki, to drama jest w sam raz.
Ja doszłam już do takiego stanu jesiennego zmęczenia umysłu, że You Are My Spring mnie zaczęło nużyć. Muszę oglądanie odłożyć na lepszy nastrój, bo drama jest tego warta.

Loana - Czw 23 Wrz, 2021 13:14

BeeMeR napisał/a:
Dla mnie romans w Healerze był idealny - słodki ale nie przesłodzony, bez noble idiocy i durnych rozstań oraz okłamywania się wzajem "dla czyjegoś dobra", z dobrą końcówką, jednoznacznie pozytywną. Wcdodatku nie nudziła mniexakcja, a u mnie to różnie bywa w takim "zabili go i uciekł" :wink:

W sumie racja, jak teraz wracam sobie do dram, żeby się dobrze poczuć, to romans w Healerze jest najładniejszym romansem od początku do końca. Para jest dojrzała, bardzo się potrzebuje i jest słodka. Kojarzycie jeszcze jakąś dramę, gdzie jest tak dobry romans? Bez tych głupich rozstań i niedopowiedzeń?

Trzykrotka - Czw 23 Wrz, 2021 14:29

Fight For My Life na przykład. Sporo jest takich dram wbrew pozorom, tylko to nie są te czysto romansowe, tak jak Healer właśnie.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group