Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
Agn - Śro 01 Cze, 2011 22:44 Czemu Czarnobrody to WTF? Źle, że jest w filmie? Moim zdaniem to dobry pomysł. Chyba bardziej legendarnego pirata nie było. Swoją szosą sam sobie zbudował własną legendę - pod kapeluszem miał zawsze nadpalony lont, żeby swoim wrogom pojawić się w chmurze dymu. Zgroza. Anonymous - Śro 01 Cze, 2011 22:48 Nie chodzi mi o Czarnobrodego a o turbodopalanie jego stateczku ast73 - Czw 02 Cze, 2011 08:28 W niedzielę też byłam w kinie na Piratach.Dosyć dobrze się bawiłam,wiele nie oczekiwałam,więc nie było rozczarowania,dla mnie Barbossa był the best,z Jackiem Sparrowem tworzyli super parę BeeMeR - Czw 02 Cze, 2011 08:40 A ja obejrzałam Never let me go (2010)
podobał mi się - interesujący temat, melancholijny klimat, piękne zdjęcia.
polecam.BeeMeR - Pon 06 Cze, 2011 18:02 obejrzałam Turystę - podobał mi się.
Takiego filmu potrzebowałam: lekkiego, sprawnego, dobrze zagranego. Pomijam Angelinę o jednej minie, jakby miała maskę na twarzy, ale na Deppa, Bettany'ego oraz Sewella zawsze miło popatrzeć BeeMeR - Pon 06 Cze, 2011 19:43 Och Karol 2 nie mój humor zupełnie Alicja - Pon 06 Cze, 2011 20:43 sporo ostatnio oglądasz filmy, a nawet seriale BeeMeR - Wto 07 Cze, 2011 16:18 Oglądać oglądam - gorzej z napisaniem recenzji dłuższej niż dwa zdania
widziałam nawet kilka filmów, które mi się mniej lub bardziej podobały, np.:
Miss Marie Lloyd-Queen of the music hall 2007
Kolejny raz Richard Armitage świetnie gra czarującego szuję.Agn - Wto 07 Cze, 2011 23:43 Wróciłam z POTC 4 - zadowolona. Dobrze się bawiłam, uśmiałam niezrównanie. Jack Sparrow, rzecz jasna, rządzi niepodzielnie na ekranie. Palmy pierwszeństwa nie odbierze mu nawet Barbossa, hehe. Syreny mi się podobały. Może nie tyle ich kły (no ludzie, wampiry?!), co jak zaczęły kotłowaninę w wodzie i skacząc zabierały ludzi pod wodę - mniam! Super to zrobili.
Pół filmu zastanawiałam się, skąd znam faceta, który grał Phillipa Swifta (kaznodzieję). Wujek Google i ciocia Wikipedia są rzecz jasna niezawodni - Richard z Filarów ziemi. No jasne!
No i tyle. Poczekałam do końca napisów końcowych. Oj, piratka da jeszcze Jackowi popalić. Ale ta końcówka to w ogóle była niezła. "Uciekam!" Uwielbiam Jacka. I film mi się podobał, pomimo kalk z pierwszej części (pojedynek Sparrowów to jakby żywcem zdarte Sparrow vs. Will Turner). Co tam, to POTC. Chodzi o zabawę. BeeMeR - Pią 10 Cze, 2011 19:08 Obejrzałam dwa filmy głupawe i jeden interesujący:
Tron 2 Legacy
potyczki w cyfrowym świecie - nużąca monotonia kostiumów i scenografii
Jestem numerem cztery
głupotka w założeniu - kto ukrywający się, na litość, zapisywałby się do koledżu wciaz i wciaz? No i źli są rozbrajający - i miło z ich strony, ze sami po sobie sprzataja i znikaja jak umra
Get low / Az po grób
Odludek, wyrzutek społeczeństwa od 40 lat postanawia zrobić stypę - własną, za życia.
To mi się bardzo podobało - polecam. Klimatyczny, ciekawy film.
Eeva - Pią 10 Cze, 2011 20:37 a ja w środę byłam na Piratach z Karaibku i całkiem mi się podobało. Nie powiem, żeby był jakiś wielki szał i że wyszłam z kina z wypiekami na twarzy, ale oglądało się sympatycznie. Jack sparrow był, jest i będzie moim idolem. Ciekawy pomysł z syrenami (jak już wspominała Agn - WTF z tymi zębami).
Mam tylko jedno ale - czuję się baaaaardzo nieusatysfakcjonowana zakończeniem. Tnz zakończeniem z kaznodzieją. Jakbym tylko umiała zrobić ten sprytny spoiler to bym wyjaśniła Agn - Pią 10 Cze, 2011 21:54 O, a ja się dobrze bawiłam na Jestem numerem cztery. A szkoły nie były bez sensu - Czwórka ma naście lat (wg książki piętnaście, w filmie ciut starszy jest), musi chodzić do szkoły. Większą uwagę by zwrócił na siebie, gdyby siedział zamknięty w czterech ścianach i tylko go "ojciec" uczył. Ktoś by się dowiedział i pewnie poszłaby jakaś plota. A tak chodzi do liceum i stara się nie rzucać w oczy. A wrogowie przecież szukali właśnie takich jak on - jeden dziwny rodzic, dzieciak przesadnie chroniony, najlepiej mocno odizolowany od innych...
Ja też obejrzałam dwa filmy, oba, jak raz, z Alexem Pettyferem (czyli gościem, który grał Czwórkę). Pierwszy to Beastly - uwspółcześniona wersja Pięknej i bestii. Nawet sympatyczne oglądadło, nieważne, że przewidywalne pod każdym względem i słodkie, że cukrzyca brała. Grunt, że jest odprężające.
Drugie to... Tormented. Przerażający horror o nastolatku, który się zabił, a potem jako duch mścił się na bandzie wrednych dzieciaków, które się z niego nabijały. O tak, to przerażające... że ktoś dał kasę na ten film. Dawno temu opisywałam z radością film "Pakt milczenia" (The covenant), bezmyślnie stwierdzając, że jest to najgłupszy film świata. Zmieniłam zdanie - Tormented jest JESZCZE głupsze. Ale jak się chce zobaczyć Georgię King (Merlin BBC - Elena) i Toma Hoopera (Merlin BBC - sir Percival), to się sięga po takie rzeczy. I potem pozostaje tylko... BeeMeR - Nie 12 Cze, 2011 09:56 Mi się numer też całkiem ok oglądało, ale śmieszyła mnie przewidywalność zdarzeń, znikanie ciał itp. Książki nie czytałam, śmieszne mi się wydało, że skoro bohaterowie potrafią sobie natychmiast skombinować nowe dokumenty, to czemu nie skombinują, że już chodził do szkoły? Kupowanie indyków - przy takim zbycie opłacałoby się hurtowo, a nie w supermarkecie itp Agn - Nie 12 Cze, 2011 18:33 Mogliby, ale jeśli chłopak ma piętnaście lat, to po nim widać, więc by się dopytywano, jakim systemem skończył szkołę, jakby zaczęli brnąć, że jest superinteligentny, to by się zrobiło wokół niego wielkie halo, a tego bohaterowie chcieli UNIKNĄĆ.
A Madogarianie (mogłam pomerdać pisownię, nigdy nie mogę spamiętać, jak się dokładnie nazywali) kiepsko się adaptowali. Przybywali na planetę, by ją zniszczyć, a nie zastanawiać się, czy rzucą się w oczy, kupując w markecie większą ilość. Zauważyli, że ludzie chodzą do marketów, to się przebrali w miarę i dawaj robić to samo. Wobec Ziemi mieli takie same plany jak względem Lorien (hehe, ładna nazwa, nie?), co oznacza, że kryją się tylko aby, aby, a potem i tak przybędą zrobić rozpierduchę.
Nie twierdzę, że historia jest supergenialna, ale podobała mi się. Po lekturze książki miałam podobne wątpliwości, ale po przemyśleniu sprawy, doszłam do wniosku, że wiele rzeczy ma sens, jeśli się nad nimi zastanowić. W książce są najzwyczajniej w świecie proste rozwiązania, bo i historia jest w sumie prosta. Mam nadzieję, że powstanie druga część, też chętnie przeczytam. Eeva - Nie 12 Cze, 2011 19:41 Skończyłam oglądać Jestem Boegiem (Limitless w ogryginale).
Po pierwsze film całkiem fajny, nie nudziłam sie no i mjuzik daje radę.
Momentami można się pogubić o co kaman, ale może to tylko ja jestem mało kaputna.
Poza tym Bradley Cooper to tak wielkie ciacho, że już dla niego samego można obejrzeć RaczejRozwazna - Nie 12 Cze, 2011 21:06 Właśnie za chwilę na jedynce 'Easy virtue" z 2008 r. Nie bylam na tym w kinie i jestem bardzo ciekawa filmu.Agn - Nie 12 Cze, 2011 21:35 Easy virtue? Sympatyczny filmik z muzyką, którą musiałam nabyć, bo lubię klimaty lat 30-tych.
Przed chwilą skończyłam oglądać Red riding hood. Calipso, nie czytaj, jeśli jeszcze nie oglądałaś!!!
Spoiler:
Ahem. Filmidełko. Trailer w sumie prezentował się ciekawiej. A to takie poskładane w kupkę, niby obleci, ale żeby oglądać z dziką fascynacją (kto tu jest wilkiem?!) to bym nie powiedziała. Czerwony kapturek vel. Valerie żyje w jakiejś zapadłej wiosce za lasami i górami, najwyraźniej z daleka od głównego szlaku handlowego, co nie przeszkadza ludziom harować za monety. Nieważne. Więc nasza Valerie zakochana jest w Peterze, chłopaku takim "od dzieciństwa", wystylizowanym (szczególnie fryzuralnie) na niegrzecznego chłopca. Ale, pech nad pechami, matka skuszona forsą (ja tego nie pojmę, naprawdę) zaręczyła ją z niejakim Henrym, synem kowala.
Ale to i tak w sumie pikuś, bo wioskę nawiedza wredny duży wilk. Bydlę wpierdziela co sympatyczniejsze kózki i prosiaczki, w zamian nie tyka ludzi z wioski. Swoją szosą wszyscy nazywają to paktem - ciekawe, jak go ustanawiali z owym wilkiem, jeśli nie był w ludzkiej postaci i nikt warknięć nie skapował czy się zgadza, czy nie. A jeśli był w ludzkiej postaci, to powinni wiedzieć, kto gania w nadprogramowym futrze.
Nevermind!
Nagle wilczysko zabiło dziewoję, która wylazła w noc hasania zwierza na dwór. Jest to siostrzyczka głównej bohaterki (Amanda Seyfried z nieodłącznym karpikiem na obliczu). Wszyscy wściekli, chcą się mścić - hajda na futrzaka! Zaś wioskowy ksiądz (w tej roli od stuleci nie widziany przeze mnie Lukas Haas, w którym się ciut za młodu kochałam, kiedy namiętnie oglądałam Młodego Indianę Jonesa) miał inny pomysł i na własną rękę wezwał do brudnej roboty niejakiego ojca Solomona (w tej roli Gary Oldman, który ma ten sam problem, co Sean Bean - powinien zmienić agenta), wyjątkowo niesympatycznego i szemranego gościa. Oldman grywał różne postacie - pozytywne i pozytywne alternatywnie, ale żadna tak mnie nie wku...rzała jak ojciec Solomon. Rzecz jasna bestia nawiązuje mentalny kontakt z Valerie Główną Bohaterką, okazuje się, że zwierzak całkiem składnie się wysławia, ale może go zrozumieć tylko ona. I zaczynają się kłopoty. Tak, tak, dopiero teraz, nie myślcie, że do tej pory były jakieś problemy.
Napiszę tak - obejrzeć można. Ale myślałam, że bedzie coś lepszego. Na osłodę Billy Burke, który, podobnie jak w Zmierzchu, gra Ojca Głównej Bohaterki (ale innego typu niż Charlie Swan). W scenie ogólnej zabawy niezła muzyka i dość ciekawy taniec "ręczny". Nakićkane do przesady, w którymś momencie przestało mnie w sumie obchodzić, kto jest wilkiem w wiosce. Bardziej mnie interesowało, czy Valerie przestanie się bujać w nijakim Peterze Ufryzowanym Na Koguta i zauważy, że Henry jest naprawdę porządny facet. Bo w gruncie rzeczy mam wrażenie, że film jest przede wszystkim o tym.
Jednorazowego użytku.
Aragonte - Nie 12 Cze, 2011 22:07 Wróciłam z POTC (czwóreczki, ma się rozumieć).
Pewnie, że to wszystko już było, ale jak dla mnie to i tak była świetna zabawa
Musze przyznać, że zamiana Keiry na Penelope była dobrym pomysłem.
A imię syreny... no dobra, zmilczę Ale sam wątek mi się podobał. W sumie włącznie z końcówką.
Pewnie DVD z filmem w swoim czasie dołączy do swoich kolegów w szufladzie Eeva - Nie 12 Cze, 2011 22:42 Obejrzałam i ja Jestem Numerem 4.
Prześmieszny film. Chociaż nie sądzę żeby scenarzystom/reżyserowi o to chodziło.
Najbardziej rozbawiły mnie ręce-latarki i tekst "use your magic power!!".
Uśmiałam sie setnie więc nie uważam czasu za stracony Agn - Pon 13 Cze, 2011 10:11 Imię syreny brzmi po polsku głupio, po ang. jest przynajmniej rozróżnienie w słowach (mermaid - siren). Choć ja tam słyszałam Serena (siiiiriiiina).praedzio - Pon 13 Cze, 2011 12:53 Też miałam zonka przy Czarnobrodym i Philipie (w sensie - skąd ja ich u licha znam???). Oczywiście w wątku dopiero doczytałam, że obaj aktorzy spiknęli się na planie Filarów ziemi. Sam Claflin w Piratach jako żywo przypominał mi młodziutkiego Michaela Biehna.
Generalnie film mi się podobał. Aaa i jeszcze zauważyłam, że nie mogę oglądać filmów z ładną ścieżką muzyczną, bo momentalnie umykają mi dialogi i skupiam się na melodii. Zupełnie jak z piosenkami w ogóle. Tak więc w scenie w knajpie, w której to fałszywy Jack rekrutował załogantów, gdzie jedna z postaci przepięknie grała na bouzouki - totalnie mi umknęła treść rozmowy Jacka z ojcem.
Dziękuję Zuzie i Aragonte za zaproszenie. Świetnie się bawiłam. zuza - Pon 13 Cze, 2011 12:56 Milo bylo sie z Wami spotkac. Film mi sie nie podobal za bardzo, ale to moze byc wina mariana Anonymous - Pon 13 Cze, 2011 12:56 Mi cały seans chodziło po głowie skąd znam Czarnobrodego i po seansie trułam tyłek koleżance. Widziałam go w sutannie i tylko kminiłam czy to był tylko kolor biskupi czy coś jeszcze się pałętało. Pierwsza czynność po powrocie do domu było wskoczenie na filmweb.praedzio - Pon 13 Cze, 2011 13:00
zuza napisał/a:
Milo bylo sie z Wami spotkac. Film mi sie nie podobal za bardzo, ale to moze byc wina mariana
Eeee... Mariana?Aragonte - Pon 13 Cze, 2011 13:02
praedzio napisał/a:
zuza napisał/a:
Milo bylo sie z Wami spotkac. Film mi sie nie podobal za bardzo, ale to moze byc wina mariana
Eeee... Mariana?
Rowu Mariańskiego
Chyba należało umówić się wcześniej na tę kawę na plotki, Zu