Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
nicol81 - Czw 08 Lis, 2007 22:19
| Alison napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Pan Bennet odreagowuje dawne rozczarowanie i własną pochopną decyzję sprzed lat. Śliczna panienka, w której się zakochał, okazała się płytka i irytująca. Na dodatek nie doczekał się syna. Więc obraził się na cały świat i zamknął w bibliotece. |
A ja jestem wielką fanką pana Benneta. To moja ulubiona postać w D&U. Jego ironiczne podejście do rzeczywistości i swojego bratanka oraz realistyczny stosunek do własnych dzieci są kapitalne. Podobno sama Jane Austen ukryła siebie pod postacią pana Benneta. Właściwie cały humor tej powieści opiera się głównie na jego postaci.
|
Jeśli dzieci mają jakieś braki, to jego wina, więc nie ma prawa się ich czepiać. A ironicznie podeszły bratanek bije go na głowę jako mąż- przynajmniej ma jakiś szacunek do Charlotty i na swój sposób się o nią troszczy.
Matylda - Czw 08 Lis, 2007 23:37
| nicol81 napisał/a: |
A ironicznie podeszły bratanek bije go na głowę jako mąż- przynajmniej ma jakiś szacunek do Charlotty i na swój sposób się o nią troszczy. |
O Boże NIE !!! ( Czy ktoś usłyszy mój krzyk !!! )
Bennetównym żyło sie świetnie . Matka na wszystko pozwalała, ojciec nie był skąpcem ani dusigroszem. Młodość marzenie. A , że nie wszystkie miały tę samą ilość synaps no to trudno. Życie nie jest sprawiedliwe
A zresztą nie wiem do końca czy głupia pani Bennet odbierała uwagi męża na swój temat. Mam kilka takich koleżanek. Wszyscy w towarzystwie czuja się zażenowani tylko one głupie
nie rozumieją biedaczki tych kąśliwych uwag albo mają je gdzieś ( a to są przeważnie lekarki wyżyją się na pacjentach )
Maryann - Pią 09 Lis, 2007 06:15
Rozdział VIII część 8
Obaj zrobili krok do przodu i natychmiast zostali zaczepieni przez żebraczkę proszącą o parę groszy na coś do jedzenia. Zanim skończyła pojawiły się dwie następne, prawie dzieci, ale nie jej własne, bo odwróciła się do nich odpychając je. W jednej chwili ulica wypełniła się ulicznikami i bezdomnymi, zainteresowanymi tylko rozwijającą się awanturą, podczas gdy inni przyglądali się obcym będącym jej powodem.
- Na miłość boską, nie pokaż, że się boisz – wysyczał Darcy do Fletchera – I rób to, co ja.
Powoli wycofał się wzdłuż ściany kościoła, unosząc przy tym swoją laskę.
- Znalazłem drzwi, sir – wydyszał Fletcher – Ale są zamknięte !
- Zapukaj !
Darcy wymachiwał główką laski przed tłumem, który teraz szyderczo gwizdał i wykrzykiwał obelgi i żądania. Najprawdopodobniej to ten hałas, bardziej niż pukanie Fletchera, zwrócił uwagę kościelnego. Drzwi otwarły się gwałtownie i dwie ciężkie dłonie spadły na barki ich obu i wciągnęły do środka za mężczyznę o imponującej posturze. Z tłumu wydobył się jęk zawodu.
- Nie zachowujcie się tak – powiedział olbrzym twardą angielszczyzną – Tak traktuje się obcych ? Nie ! Do domu, proście Boga o wybaczenie. Idźcie !
Z tą radą, czy rozkazem zamknął drzwi, odwrócił się do nich i przysunął świecę do ich twarzy.
- Kto ? – zapytał po prostu.
- Darcy. Jestem przyjacielem lorda Broughama.
- Lord Brougham ? – olbrzym najwyraźniej nie rozumiał.
- Lord Dyfed Brougham – Darcy spróbował jeszcze raz.
- Aha, pan Dyfed ! – na twarzy mężczyzny pojawił się wyraz ulgi – Tak, znam pana Dyfeda. Ale nie znam lorda Broughama. Brat może ?
Darcy się uśmiechnął.
- Może – oczywiście Dy nie mógł być tutaj znany pod swoim prawdziwym nazwiskiem ! O czym on myślał ? – Pan Dyfed powiedział mi, żebym się do pana zgłosił, gdybym potrzebował jego pomocy. Czy może mnie pan z nim skontaktować ?
Kościelny cofnął się.
- Proszę jeszcze raz nazwisko.
- Darcy… A to jest mój służący, Fletcher. Pan Dyfed zna nas obu – powiedział i wyciągnął kartkę, którą dał mu Dy – Tu jest dowód.
Kościelny wziął kartkę i przysunął ją do światła. Skinąwszy głową oddał ją Darcy’emu.
- Tak. Pan Dyfed.
- Czy może pan przekazać mu wiadomość ?
Olbrzym potrząsnął głową.
- Nie. Czy to interes ?
Darcy potrząsnął głową ze znużeniem.
- Nie. Młoda kobieta w niebezpieczeństwie. On zna ludzi, którzy mogą mi pomóc ją odnaleźć i oddać rodzinie.
- Młoda kobieta ? Hmmm… - mężczyzna zmarszczył brwi – Nie interes ?
- Nie, nie interes. Sprawa osobista, w której wiem, że on chciałby udzielić pomocy – westchnął Darcy.
- Więc może ja będę mógł panu pomóc – nadeszła odpowiedź wypowiedziana doskonałą angielszczyzną. Obaj, Darcy i Fletcher wpatrywali się w uśmiechniętego olbrzyma – Ale najpierw proszę mi pozwolić zaproponować panom jakiś poczęstunek. Chyba macie za sobą ciężki wieczór.
*******
Ania1956 - Pią 09 Lis, 2007 06:59
| Maryann napisał/a: | | Więc może ja będę mógł panu pomóc – nadeszła odpowiedź wypowiedziana doskonałą angielszczyzną. Obaj, Darcy i Fletcher wpatrywali się w uśmiechniętego olbrzyma |
No i cóż nam tu zaczyna się dziać Kto to jest? Pełna konspiracja (drugie życie panów z wyższych sfer???)
Alison - Pią 09 Lis, 2007 08:01
A co to dwóch olbrzymów w jednym kościele? To jakiś początek Podróży Guliwera?
Ania1956 - Pią 09 Lis, 2007 08:10
| Alison napisał/a: | A co to dwóch olbrzymów w jednym kościele? To jakiś początek Podróży Guliwera? |
A może to był jeden olbrzym. Najpierw rozmawiał gwarą ,a potem przeszdł na czystą angielszczyznę jak wyczuł z kim ma do czynienie i że nie ma zagrożenia.
Alison - Pią 09 Lis, 2007 08:14
| Ania1956 napisał/a: | | Alison napisał/a: | A co to dwóch olbrzymów w jednym kościele? To jakiś początek Podróży Guliwera? |
A może to był jeden olbrzym. Najpierw rozmawiał gwarą ,a potem przeszdł na czystą angielszczyznę jak wyczuł z kim ma do czynienie i że nie ma zagrożenia. |
No tak, chyba masz rację. To "nadeszła odpowiedź" zasugerowało mi, że ktoś jeszcze się pojawił, ale to chyba jeden człowiek. Zresztą czy ja nie mam większych zmartwień?
snowdrop - Pią 09 Lis, 2007 08:27
| Maryann napisał/a: | Rozdział VIII część 8
Darcy wymachiwał główką laski przed tłumem, który teraz szyderczo gwizdał i wykrzykiwał obelgi i żądania.
|
Jejku co tam się działo. Niczym scena strajku z N&S.
Maryann - Pią 09 Lis, 2007 11:07
| Matylda napisał/a: | A co do Benneta to najwspanialsza postać w książce. Zresztą dwie kreacje w filmach były bardzo udane
W końcu ta mądra Elżbieta ceniła bardzo właśnie ojca .... |
Ale nawet ona widziała jego błędy w postępowaniu wobec żony i młodszych córek...
nicol81 - Pią 09 Lis, 2007 17:14
| Matylda napisał/a: | A co do Benneta to najwspanialsza postać w książce. Zresztą dwie kreacje w filmach były bardzo udane
W końcu ta mądra Elżbieta ceniła bardzo właśnie ojca .... |
Nie nazwałabym Elżbiety mądrą. Na pewno była błyskotliwa, ale jej oceny ludzi cechowały się niedojrzałością, były pełne uprzedzeń i zależne od stopnia, w jakim dana osoba oddziaływała na jej dumę. Nic dziwnego, że uwielbiała tatusia, którego była ulubienicą.
nicol81 - Pią 09 Lis, 2007 17:15
| Ania1956 napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Więc może ja będę mógł panu pomóc – nadeszła odpowiedź wypowiedziana doskonałą angielszczyzną. Obaj, Darcy i Fletcher wpatrywali się w uśmiechniętego olbrzyma |
No i cóż nam tu zaczyna się dziać Kto to jest? Pełna konspiracja (drugie życie panów z wyższych sfer???) |
dzięki za odcinek
Ale super się zaczyna dziać, nie mogę się doczekać.
(Darcy chyba nieco naruszył przykrywkę kumpla)
Mag - Pią 09 Lis, 2007 18:12
Dzięki drogie Damy za ciasteczka.
Podobało mi się zdanie, że Darcy zatrzymał w londyńskim domu tylko niezbędną służbę do sprzątania, gotowania..... (może z 15 osób)
Kocham pana Benneta i jego dowcip- przynajmniej nie przepijał zdrowia w kasynach za błędy młodości | Maryann napisał/a: | | oczywiście Dy nie mógł być tutaj znany pod swoim prawdziwym nazwiskiem ! O czym on myślał ? |
A Darcy coś mało inteligentny- dlatego nie wzięli go do wywiadu
Dione - Pią 09 Lis, 2007 18:17
Darcy zostanie szpiegiem
Dione - Pią 09 Lis, 2007 18:19
| Mag napisał/a: | | A Darcy coś mało inteligentny- dlatego nie wzięli go do wywiadu |
Nie mało inteligentny tylko wolno myślący
snowdrop - Pią 09 Lis, 2007 21:49
| Dione napisał/a: | :omg: Darcy zostanie szpiegiem |
Teraz będzie kilka rozdziałów jak pastor będzie przekonywał Darcy'ego do tego aby został szpiegiem.
Maryann - Pią 09 Lis, 2007 22:11
Co Wy z tym szpiegiem ?
nicol81 - Pią 09 Lis, 2007 22:38
| Mag napisał/a: | Dzięki drogie Damy za ciasteczka.
Podobało mi się zdanie, że Darcy zatrzymał w londyńskim domu tylko niezbędną służbę do sprzątania, gotowania..... (może z 15 osób)
Kocham pana Benneta i jego dowcip- przynajmniej nie przepijał zdrowia w kasynach za błędy młodości |
Jak baron Maciel
Maryann - Sob 10 Lis, 2007 07:42
Rozdział VIII część 9
Cofając się, Darcy wpatrywał się w rozbawione oczy ich wybawcy i mocniej ścisnął mosiężny uchwyt swojej laski, którą wywijał na niezdyscyplinowany tłum za drzwiami. W odpowiedzi dudniący śmiech olbrzyma wypełnił i odbił się echem od okrągłych kamiennych ścian klatki schodowej.
- Proszę, sir. Niech pan wejdzie dalej. Jeśli pan Dyfed przysłał pana do mnie, to nie ma się pan czego obawiać z moich rąk. Proszę… - wskazał na schody.
Wciąż niepewny, czy to rozsądne iść za nim, Darcy rzucił okiem na Fletchera, ale służący był zajęty czym innym.
- Tyke ? Tyke Tanner ? – Fletcher zrobił krok w stronę olbrzyma, który teraz spojrzał na niego zaskoczony.
- Kto ? – zaczął, po czym zamilkł i wytrzeszczył oczy – Lem ? Lemuel Fletcher ? A niech to ! – wyciągnął wielką łapę i rubasznie poklepał Fletchera po plecach – Dziesięć lat, nieprawdaż ? Trudno uwierzyć !
To stwierdzenie odpowiadało też uczuciom Darcy’ego. Skąd, na Boga, jego pokojowiec znał tego człowieka ?
- A twoi rodzice ! Jak tam pan Harley i pani Margaret ? Wciąż na scenie, założę się !
Na scenie ? Darcy odwrócił się do Fletchera unosząc brwi i z ciekawością czekając na jego odpowiedź.
- Och nie – Fletcher nerwowo spojrzał na swojego chlebodawcę – Przeszli na emeryturę i mieszkają w Nottingham – odchrząknął – Ale skąd ty się tu wziąłeś jako kościelny ? To nie twoja rola, Tyke.
Tanner spojrzał znowu na Darcy’ego i zawahał się.
- Może twój pan zechce usiąść w środku i się posilić, Lem. Sir – zwrócił się z szacunkiem do Darcy’ego – Jestem całkowicie na pańskie usługi.
Darcy skinął głową, nie całkiem usatysfakcjonowany tym, czego udało mu się zrozumieć o tym, co zaszło, ale powód, dla którego znalazł się w tej przedziwnej sytuacji, był zbyt naglący, żeby to teraz roztrząsać. Choć te wydarzenia dawały unikalną możliwość dowiedzenia się więcej o jego utalentowanym pokojowcu, to wyjaśnienie ich znaczenia może poczekać.
- Niech pan prowadzi.
Tanner pochylił głowę w uprzejmej odpowiedzi i zaczął się wspinać na kręte kamienne schody. Na drugim piętrze, gdzie były częściowo otwarte drzwi, zatrzymał się, zaczekał i wszedł przed nimi do pokoju. Darcy odwrócił się do Fletchera unosząc pytająco jedną brew. Uspokajający uśmiech pokojowca nie całkiem przeczył nieufności w jego oczach, ale to było zastanowienie. Nie było innego wyjścia, trzeba było zaufać instrukcjom Dy i kontaktom, które mu one dawały. Doprawdy, wiedząc to, co teraz wiedział o swoim przyjacielu, dziwna natura tych kontaktów nie powinna go dziwić. Raz jeszcze spojrzał w oczy swojego przewodnika i zapragnął, żeby nie były one jednocześnie tak dziwne i tak ogromne !
Matylda - Sob 10 Lis, 2007 09:07
Nie nazwałabym Elżbiety mądrą.
Pierwszy raz spotykam się z takim stwierdzeniem wśród miłośniczek Dumy
Ciekawe
Czy każdy z nas potrafi od razu ocenić każdą sytuację i ludzi ????
Żyłoby się idealnie.
Gdyby taka była Elżbieta byłaby nieprawdziwa i chyba niechętnie sięgalibyśmy po tę książkę
Ważne , żeby umieć dobrze oceniać sytuację i ludzi i wyciągać właściwe wnioski
Dla mnie , może jestem tutaj wyjątkiem Elżbieta była bardzo mądrą ,młodą damą
Tę mądrość Elżbiety mogliśmy poznać nie tylko w sytuacji gdy okazywała miłość ojcu
Trzykrotka - Sob 10 Lis, 2007 11:38
| Matylda napisał/a: | Nie nazwałabym Elżbiety mądrą.
Pierwszy raz spotykam się z takim stwierdzeniem wśród miłośniczek Dumy
|
I ja . Że źle oceniła dwóch ludzi? Przypominam: jeden robił wszystko, żeby go nie lubić, drugi wszystko, żeby sobie zaskarbić ludzką życzliwość. Jeden ją na dzień dobry zlekceważył i uznał za niegodną jego zainteresowania, drugi od początku wyróżniał właśnie ją z grona zachwyconych nim kobiet. A ona miała 21 lat! i wiedzę czerpana z doświadczenia i kilku spotkań - nie dziwię się ani trochę jej wstępnym ocenom.
Nie byłaby ulubiona bohaterką pokoleń kobiet, gdyby nie była mądra. Dla mnie jej mądrość objawia się w upartej odmowie pójścia "z prądem", zrobieniu jak Charlotta dla zadowolenia rodziny i własnego spokoju, że ma się już status Mrs a nie Miss. Jane nie była mądra, bo była zbyt naiwna i dobra, ale Lizzy?
Maryann - Sob 10 Lis, 2007 15:46
Ja też nie mogę się zgodzić z tym stwierdzeniem.
Dla mnie z mądrością jest trochę tak, jak z odwagą - nie jesteś odważny dlatego, że się nie boisz, tylko dlatego, że umiesz pokonać swój strach.
Mądrość nie polega na tym, że nie popełnia się błędów - ale na tym, że wyciąga się z nich wnioski. A Elżbieta to potrafi.
Alison - Sob 10 Lis, 2007 16:30
| Maryann napisał/a: | Ja też nie mogę się zgodzić z tym stwierdzeniem.
Dla mnie z mądrością jest trochę tak, jak z odwagą - nie jesteś odważny dlatego, że się nie boisz, tylko dlatego, że umiesz pokonać swój strach.
Mądrość nie polega na tym, że nie popełnia się błędów - ale na tym, że wyciąga się z nich wnioski. A Elżbieta to potrafi. |
Maryannku jak to pięknie napisałaś Zgadzam się z tym każdą komórką swojego niemałego przecież ciałka
Marija - Sob 10 Lis, 2007 18:29
A ja po początku poprzedniego fragmentu spodziewałam się pogryzienia Darcy'ego przez żebraczkę. Jakoś mi się narzuciło artystycznie. W piętkę gonię, idę sprzątać .
Alison - Sob 10 Lis, 2007 20:36
| Marija napisał/a: | A ja po początku poprzedniego fragmentu spodziewałam się pogryzienia Darcy'ego przez żebraczkę. Jakoś mi się narzuciło artystycznie. W piętkę gonię, idę sprzątać . |
Nie idź. Patrz tak na mnie boś piękny co cud
Marija - Sob 10 Lis, 2007 21:00
Dobra, jeszcze tu postoję . Chałupa posprzątana, jutro wieczorem śladu po mojej harówie nie będzie . "Kto ma pszczoły, ten ma miód, kto ma dzieci...." Te 15 osób służby pana Darcy ...
|
|
|