Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
Marija - Czw 08 Lis, 2007 08:31
Szkoda , taki fajny element zniknął .
Maryann - Czw 08 Lis, 2007 08:34
Tiaaa... Może i fajny , ale pomyśl, co by było, gdyby rzeczywiście ten woźnica...
Zamiast szukać śladów Wickhama Darcy musiałby się udać do szpitala...
Alison - Czw 08 Lis, 2007 08:49
| Maryann napisał/a: | Tiaaa... Może i fajny , ale pomyśl, co by było, gdyby rzeczywiście ten woźnica...
Zamiast szukać śladów Wickhama Darcy musiałby się udać do szpitala... |
Eeee szkoda, że poprawiłaś . Obśmiałam się setnie jak sobie wyobraziłam woźnicę rzucającego się gryźć rękę, ktora mu sypnęła groszem i minę Colina w takiej to sytuacji
Maryann - Czw 08 Lis, 2007 08:58
No to mam propozycję, żebyś to wyobrażanie sobie Colinowych min pociągnęła do jutrzejszego fragmentu...
Ania1956 - Czw 08 Lis, 2007 09:46
| Alison napisał/a: | | nie ma już takich dłużyzn i akcja jest bardzo wciągająca, mimo, że się wie ku czemu zmierza. |
Przeskoczyłysmy dwa dni bez opisu jak Darcy do drogi sie szykował
Anonymous - Czw 08 Lis, 2007 09:53
i z Maryyanka zrobiła nam się druga Mniszkówna
Urocze to było okropecznie, szkoda ze poprawione. Na szczescie slady pozostaly ...
Maryann - Czw 08 Lis, 2007 10:02
| AineNiRigani napisał/a: | i z Maryyanka zrobiła nam się druga Mniszkówna |
Hę ?
snowdrop - Czw 08 Lis, 2007 10:41
Alez ten Darcy rycerski! Bał się tam jechać a nawet dłużej przebywać a jednak mimo wszystko się tam znalazł. Mniam.
Alison - Czw 08 Lis, 2007 11:45
| Maryann napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | i z Maryyanka zrobiła nam się druga Mniszkówna |
Hę ? |
No właśnie Aine, nie dla wszystkich jest to komplement taki jak dla mnie
Maryann - Czw 08 Lis, 2007 11:48
Ja przepraszać, ale ja po perostu nie rozumieć, o co chodzić z tą Mniszkówną...
Alison - Czw 08 Lis, 2007 11:53
| Maryann napisał/a: | Ja przepraszać, ale ja po perostu nie rozumieć, o co chodzić z tą Mniszkówną... |
Chodzi o słynne zdania z Trędowatej jak to np. ordynat jechał na Apollu i pięknie wyglądał w żółtym czapraku i uzdeczce. Ze zdania wynikało, że chodzi o ordynata, logika podpowiadała, że chodzi o urodę konika
Maryann - Czw 08 Lis, 2007 12:01
Ekhm... Już rozumiem... To ja chyba nie będę czytać tego "Na ustach grzechu" com je niedawno nabyła, bo jeszcze mi logika na czas nie podpowie i...
Marija - Czw 08 Lis, 2007 12:06
Miałam w ręku "Na ustach grzechu", ale jakoś mnie cena odstraszyła . Biblioteka zamknięta jak to w środy, ehh...
Maryann - Czw 08 Lis, 2007 12:08
| Marija napisał/a: | Miałam w ręku "Na ustach grzechu", ale jakoś mnie cena odstraszyła . |
Mnie to odstrasza dopiero, jak wrócę do domu, czyli już po fakcie... W księgarni jakoś mi się to - niestety - nie zdarza...
nicol81 - Czw 08 Lis, 2007 12:09
Ordynat Michorowski we wszystkim pięknie wygląda
Towarzystwo Na Rzecz Powrotu Młodych Kobiet Do Ich Przyjaciół Na Wsi? Czy to jakaś autentyczna organizacja?
Maryann - Czw 08 Lis, 2007 12:13
Nawet jeśli nie autentyczna, to pewnie na autentycznej wzorowana. Nasza Milady ma bardzo solidną "podbudowę" historyczną. Czasami nawet za solidną...
snowdrop - Czw 08 Lis, 2007 12:15
Mnie zawsze zastanawiał fakt długich odwiedzin. Zjeżdzało się takie towarzystwo na 3 tygodnie albo miesiąc i siedziało w gościach.
nicol81 - Czw 08 Lis, 2007 12:17
Bo jak się kilka dni jechało, to trzeba było to wykorzystać.
Alison - Czw 08 Lis, 2007 12:17
| Maryann napisał/a: | Ekhm... Już rozumiem... To ja chyba nie będę czytać tego "Na ustach grzechu" com je niedawno nabyła, bo jeszcze mi logika na czas nie podpowie i... |
Nie rób tego!!! "Na ustach grzechu" to jest coś tak cudnego, że można się poskładać ze śmiechu, bo to parodia pani Helenki. Miejscami okrutnie złośliwa, ale bezgranicznie śmieszna, oczywiście biorąc poprawkę na moje specyficzne poczucie humoru...
Trzykrotka - Czw 08 Lis, 2007 12:18
Pamiętam swój szok w trakcie czytania Przeminęło z wiatrem, gdzie napisano, że państwo młodzi po ślubie wyjeżdżali w objazd krewnych i wracali często juz z nowonarodzonymi dziećmi . To się nazywało "bawić z wizytą"!
A w ogóle: dwór duży, do obsługi gości tabuny służby, wieczorami jakaś odmiana w rozmowie... czemu nie?
Ania1956 - Czw 08 Lis, 2007 12:19
| snowdrop napisał/a: | Mnie zawsze zastanawiał fakt długich odwiedzin. Zjeżdzało się takie towarzystwo na 3 tygodnie albo miesiąc i siedziało w gościach. |
A potem były rewizyty. A co oni mieli robić ze swoim czasem? Do pracy nie chodzili, służba na każde skinienie. A tak od czasu do czasu zmiana miejsca i cos sie działo.
Marija - Czw 08 Lis, 2007 12:33
| snowdrop napisał/a: | Mnie zawsze zastanawiał fakt długich odwiedzin. Zjeżdzało się takie towarzystwo na 3 tygodnie albo miesiąc i siedziało w gościach. | Na miesiąc? Cieniutko . Też mi się kojarzy z "Przeminęło z wiatrem" , jak Trzykrotce. Gdy młode małżeństwo wybrało sie czasem w odwiedziny do krewnych zaraz po ślubie, to często "pozostawało w miłym jakimś domu do czasu przyjścia na świat drugiego dziecka" . No, to dopiero wizytka co sie zowie, wyobraźcie sobie, jak kuzynka z mężem zjeżdża do waszego M-3 w odwiedziny na 3-4 lata .
nicol81 - Czw 08 Lis, 2007 12:35
M-3 to co innego. W ichnich chatach można było w ogóle gości całymi dniami nie spotykać...
W sumie jednak mam częste pytania, co do zgodności historycznej "Przeminęło"...
Marija - Czw 08 Lis, 2007 12:37
Przecież nie mówię, że konfederaci przyjeżdżali do M-3 w Charlestonie .
Maryann - Czw 08 Lis, 2007 12:37
| Alison napisał/a: | | Maryann napisał/a: | Ekhm... Już rozumiem... To ja chyba nie będę czytać tego "Na ustach grzechu" com je niedawno nabyła, bo jeszcze mi logika na czas nie podpowie i... |
Nie rób tego!!! "Na ustach grzechu" to jest coś tak cudnego, że można się poskładać ze śmiechu, bo to parodia pani Helenki. Miejscami okrutnie złośliwa, ale bezgranicznie śmieszna, oczywiście biorąc poprawkę na moje specyficzne poczucie humoru... |
No dooobra... Żartowałam...
A Samozwańcową znam, więc domyślam się, czego się mogę spodziewać.
|
|
|