Literatura - Proza i poezja - Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce
BeeMeR - Wto 23 Wrz, 2014 14:15
| Eeva napisał/a: | | no jelonkami... i ludźmi.... ale nie będzie zabijał, bo V. jest wegetarianką. Seriously. | To co będzie jadł? Korzonki?
Mnie to bardziej od przewidującej mamusi wzrusza tatuś pilnujący by sobie synek nie pobzykał tylko pilnował cnoty dla Bohaterki
Po co są one właściwie? zbawiają świat czy co?
Eeva - Wto 23 Wrz, 2014 14:17
| Agn napisał/a: |
Bo imię to pikuś w porównaniu z tym, co sprawia, że samiec jest tym mroczniejszy i atrakcyjniejszy. Ogarnij się. |
Dooobra, dobra.
Eeva - Wto 23 Wrz, 2014 14:17
| BeeMeR napisał/a: | | Po co są one właściwie? zbawiają świat czy co? |
Mają się dogadac między sobą i dzięki nim zapanuje wielka harmonia.
BeeMeR - Wto 23 Wrz, 2014 14:18
yyy. było. zapomniałam.
powinnam być pewnie wzruszona tą harmonią...
Eeva - Wto 23 Wrz, 2014 14:20
No to trochę jestem zawiedziona, że nie dostrzegasz piękna w harmonii na tronie
BeeMeR - Wto 23 Wrz, 2014 14:23
wszystko przez moje nikłe doświadczenie w siedzeniu na tronie
nie mylić z...
Eeva - Wto 23 Wrz, 2014 14:24
Harry_the_Cat - Wto 23 Wrz, 2014 14:59
| BeeMeR napisał/a: | wszystko przez moje nikłe doświadczenie w siedzeniu na tronie
nie mylić z... |
Agn - Wto 23 Wrz, 2014 21:16
No właśnie chciałam powiedzieć, że jeśli chodzi o tron, to każda z nas ma całkiem spore doświadczenie w tej materii.
Anaru - Czw 25 Wrz, 2014 18:17
Tylko nie każda wytwarza przy tym harmonię.
Agn - Pią 26 Wrz, 2014 09:59
Ale za to niewysłowioną wręcz uglę.
Eeva - Pon 27 Paź, 2014 12:40
Ostatnio zupełnie przypadkowo trafiłam na ksiązkę wręcz idealną do tego wątku. Przypadkowo, bo nie wybralam jej sama do samobiczowania się tylko dostałam do przeczytania.
Szczęśliwa Ziemia - Łukasz Orbitowski.
Od razu zaznaczam, że po pierwsze mój opis nie będzie pełny bo zdzierżyłam jedynie 89 stron, a po drugie moj zrasowany zmierzchopodobnymi dzielami mózg mógł po prostu nie zarejestrować wielkiego i głębokiego geniuszu wspomnianej powieści.
Także żeby nie było to uprzedziłam;-)
Ksiązka podobno jest piękną, głęboką i poruszającą pozycją o życiu dzisiejszych trzydziestolatków. No więc, khm khm, ja mam trzydzieći lat i to nie jest książka o mnie.
Poznajemy bohaterów - głównego boh. Szymka i jego kolegów, kórych imion/ksyw nie pomnę, wiecznie zapijaczoną matkę szukającą szczęścia (zapiła się na śmierć już koło 50 strony). Mieszkają w małym miatseczku nad którym góruje mroczny ZAMEK, do którego wejście jest dla dzieciaków skalą odwagi.
No i ten Szymnek sobie żyje, dorasta, zdaje maturę, nawala z kolegami w gry, przejeżdża niechcący psa, idzie na ognisko, pije i takie tam wydarzenia bez składu ni ładu. Potem czwórka znajomych idzie do zamku, do piwnicy. Idą daleko, odnajdują jakieś kości, jakies ciała, nagle pojawia się byk (serio, zwierzę, tak z niczego) i zabija jednego z chlopaków.
Szymek potem żeni się z jakąś laską z miasteczka i pewnego dnia dziewczyna dostaje dziwnych ataków, i epilepsji.
Ach no i nasz bohater slyszy jakieś skrzeki w głowie i podejrzewam przez to kogoś zabije albo zwarjuje albo zrobi obie te rzeczy
Koniec.
Tyle zdzierżylam, więcej nie mogłam.
Chciałam zobaczyć jak się książka skończy i przerzuciłam na koniec. Koleś którego zabił byk jednak żył.
Z opisów na różnych stronach wnioskuję, ze to ksiązka pełna metafor, alegorii i innych bzdur. Jak dla mnie jest to przykład badziewia i pisania książki przez walenie czołem o klawiaturę i patrzenia co wyjdzie.
Autor zjadł slownik i zwymiotował zawartość, połowę treści na luzie możnaby wykreślić. No ale ja to lubię jak mi autor napisze "na placu bylo ciemno" zamiast "plac spowity był mrokiem, w korym wyczuć można było niebezpiczną tajemnicę i obietnicę jutra. Światła igrały na ziemi niczym duchy przeszłości, a dziewczyny siedzące na krawężniku miały czerwone sukienki w kolorze maków na polu pszenicy wujka Staśka".
Aragonte - Pon 27 Paź, 2014 12:52
Wrzucę dla równowagi odnośnik do innej recenzji, bo mam wrażenie (mgliste, no, ale mam), że Orbitowski może jednak nie całkiem pasować do tego wątku
http://krytycznymokiem.bl...orbitowski.html
Eeva - Pon 27 Paź, 2014 12:56
Niestety NIC mnie nie przekona, ze ta ksiązka nadaje się do czytania
Orbitowski jest dla mnie skreslony na wieki.
Admete - Pon 27 Paź, 2014 13:16
| Cytat: | | ze to ksiązka pełna metafor, alegorii i innych bzdur. |
Muszę przeczytać, bo znam Orbitowskiego jako dobrego pisarza. Obecność metafor i alegorii nie oznacza, że jest zła. Eeva o wartości książki nie stanowi fakt, że nam się podoba lub nie. Ciekawa interpretacja - alegoria, metafora jako bzdura. To znaczy, że jak w szkole uczą ich rozpoznawania to jako żywo bzdury są.
Eeva - Pon 27 Paź, 2014 13:24
| Cytat: | | Muszę przeczytać, bo znam Orbitowskiego jako dobrego pisarza. Obecność metafor i alegorii nie oznacza, że jest zła. Eeva o wartości książki nie stanowi fakt, że nam się podoba lub nie. Ciekawa interpretacja - alegoria, metafora jako bzdura. To znaczy, że jak w szkole uczą ich rozpoznawania to jako żywo bzdury są. |
Nie zrozumiałas mnie. Alegoria i metafora są bzdurą jeśli są używane bez pomyślunku.
W tym wątku opisujemy najgłupsze książki jakie wpadły nam w reće i jako zywo jest to dla mnie jedna z najgłupszych książek. Jestem napisana głupio i nadmiarem wyżej wymienionych form przekazu.
W tym akurat wątku, moim zdaniem, o wartości książki stanowi to czy książka nam się podoba lubi nie.
Poza tym to humorystyczny wątek, a nie miejsce do dyskusj o wyższości Kanta nad Kierkegardem. Nie będę przepraszała, że "Szczęśliwa Ziemia" to dla mnie shit jakich mało i wolę wyśmiać niż podciąć sobie żyły płacząc nad jej beznadziejnością
Admete - Pon 27 Paź, 2014 13:26
Ok. Dla mnie to i tak dziwny wątek, bo mi szkoda życia na czytanie/oglądanie czegoś, co uznaje za głupie. Pośmiać się mogę z waszych wpisów, ale sama się nie poświęcę. Idea czytania czegoś, bo takie głupie, że az śmieszne, jest mi obca. Wolę sobie darować zaśmiecanie umysłu
BeeMeR - Pon 27 Paź, 2014 15:04
Ja nie odebrałam wypowiedzi Eevy jako ataku na metafory i alegorię, ale krzyk rozpaczy, że czyta bzdury - streszczenie jasno dowodzi, że nie jest to książka także i o mnie ani dla mnie
| Cytat: | No i ten Szymnek sobie żyje, dorasta, zdaje maturę, nawala z kolegami w gry, przejeżdża niechcący psa, idzie na ognisko, pije i takie tam wydarzenia bez składu ni ładu. Potem czwórka znajomych idzie do zamku, do piwnicy. Idą daleko, odnajdują jakieś kości, jakies ciała, nagle pojawia się byk (serio, zwierzę, tak z niczego) i zabija jednego z chlopaków.
Szymek potem żeni się z jakąś laską z miasteczka i pewnego dnia dziewczyna dostaje dziwnych ataków, i epilepsji.
Ach no i nasz bohater slyszy jakieś skrzeki w głowie i podejrzewam przez to kogoś zabije albo zwarjuje albo zrobi obie te rzeczy |
Ja to czuję że odpadłabym wcześniej
Ale zapewne nie jestem miarodajna - ja na przykład nie rozumiem wielkości powieści "buszujący w zbożu" - dla mnie to było ot, do przeczytania i zapomnienia. Acz nie do tego wątku, bo na pewno nie była to jedna z najgłupszych książek na jakie trafiłam, tak mi się tylko nagle przypomniała.
Aragonte - Pon 27 Paź, 2014 15:27
A ja się odezwałam, bo jakoś kojarzyłam ten wątek z książkami typu twory michalakopodobne, Ferriny, wampiry świecące w ciemnościach/słońcu/gdziekolwiek, durne romansidła, tj. z oczywistymi bzdurkami, które czyta się dla odmóżdżenia, a nie z książkami, które jakiś tam potencjał - nawet jeśli dana osoba go nie dostrzega czy nie docenia - chyba mają
Żeby było jasne: Orbitowskiego nie czytam, ale kojarzę jako niezłego autora. I wolę wystąpić w jego obronie, bo się lekko wczuwam - mnie też równie łatwo można było zjechać i scharakteryzować moje dzieuo w takim wątku
Eeva - Pon 27 Paź, 2014 15:35
| Aragonte napisał/a: | | I wolę wystąpić w jego obronie, bo się lekko wczuwam - mnie też równie łatwo można było zjechać i scharakteryzować moje dzieuo w takim wątku |
No nie do końca, bo Ty nie wypluwasz słów i środków stylistycznych jak pestek po czereśniach i gdzie Ci się splunie tam pozostanie
| Aragonte napisał/a: | | A ja się odezwałam, bo jakoś kojarzyłam ten wątek z książkami typu twory michalakopodobne, Ferriny, wampiry świecące w ciemnościach/słońcu/gdziekolwiek, durne romansidła, tj. z oczywistymi bzdurkami, które czyta się dla odmóżdżenia, a nie z książkami, które jakiś tam potencjał - nawet jeśli dana osoba go nie dostrzega czy nie docenia - chyba mają |
Przepraszam, trochę zaburzyłam poprzez wyłom w lekturze
| BeeMeR napisał/a: | | Ja nie odebrałam wypowiedzi Eevy jako ataku na metafory i alegorię, ale krzyk rozpaczy, że czyta bzdury |
si! Dziękuję
BeeMeR - Pon 27 Paź, 2014 15:35
Ja tej konkretnej książki ani autora nie bronię ani nie krytykuję, bo się z nim nie zapoznałam, jednak mnie się wydaje, że to wątek na książki, które ktoś subiektywnie odbiera jako głupie - czy to względem języka, czy treści i moim zdaniem Eevy święte prawo uznać taką książkę za głupią, a Wasze się z tym nie zgodzić .
Admete - Pon 27 Paź, 2014 20:27
Moja definicja "głupiej" książki opiera się jednak na innych przesłankach, nic na to nie poradzę Zresztą dla mnie to pojęcie obce, bo nie umiem się męczyć czytaniem czegoś, co mi nie odpowiada.
akne - Pon 27 Paź, 2014 20:41
| Admete napisał/a: | Pośmiać się mogę z waszych wpisów, ale sama się nie poświęcę. Idea czytania czegoś, bo takie głupie, że az śmieszne, jest mi obca. Wolę sobie darować zaśmiecanie umysłu |
Muszę rzec: zgadzam się w stu procentach
Aczkolwiek rozumiem, że ktoś może mieć ochotę przez to brnąć.
BeeMeR - Pon 27 Paź, 2014 20:56
Widać są różne poziomy/rozumienie? głupoty
1. za głupie by czytać bo szkoda czasu - i to jest jak rozumiem podejście Wasze Admete i Akne oraz Eevy w w/w przypadku
2. tak głupie, że odprężające - i to w wątku dominuje: wampiry i takie tam inne dziwactwa Ja się odprężam czasem przy durnych filmach, to durne książki spokojnie mogę zrozumieć.
Admete - Pon 27 Paź, 2014 20:59
Nie czytam niczego, co mnie nie interesuje, nie trzyma określonego ( przeze mnie ) poziomu. Muszę coś z tego tekstu mieć - przyjemność stylistyczną, akcję, bohaterów, tło, wiadomości ( nie musi być wszystko na raz ). A nade wszystko - książka musi być przyzwoicie napisana, pomyślana. Ogólnie odrzuca mnie od dłuższego czasu od fikcji - coś co mi da jakąś wiedzę, pokaże jakiś fragment świata, historii, nauki - to mnie ciekawi. No i mogę czytać poezję. Ciekawa dyskusja wychodzi.
|
|
|