Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
spin_girl - Pon 28 Gru, 2009 21:48
| Agn napisał/a: | | Kochana! Z tobą dyskutować to ja mogę cięgiem (ku zgrozie pozostałych ale najwyżej obie dostaniemy po łebkach ). |
Cóż tam kilka siniaków... Wypijmy za siniaki! Chociaż mam nadzieję, że reszta forum okaże się wyrozumiała, w końcu tu się historyczne rzeczy dzieją - dwa przeciwne teamy się bratają!
| Agn napisał/a: | | A tak, tak uważam |
wypijmy za powód nr 2!
*czołga się ku stołowi z napojami do świętowania*
| Aragonte napisał/a: | | No i nie chce mi się czytać historii miłosnej pozbawionej szerszego wymiaru epickiego, żadne wampiry tego w moich oczach nie ratują. |
Masz rację, jeżeli masz zastrzeżenia do samej tematyki to chyba nie ma sensu się zmuszać. Ja na przykład wystzregam się wszelkiego rodzaju fantastyki ze smokami albo kosmitami - po prostu omijam szerokim łukiem, bo z góry wiem, że mi się nie spodoba (mówię o rzeczach w stylu "Świata Dysku"). Na świecie jest tyle książek, że wszystkich i tak nie zdążymy przeczytać, nie warto więc marnować czasu na lektury, które nam nie odpowiadają.
| Agn napisał/a: | | Jak nie Adonis *rzyg* to "nigdy się nie przyzwyczaję do jego nadzwyczajności/urody" albo "jak on to robił?" (o trzepotaniu rzęsami, for God's sake...) Generalnie to samo, tylko w innych słowach. |
no cóż, Bella to jednak egzaltowana nastolatka była, widocznie jej to sprawiało przyjemność. Pamiętam, jak na pierwszym roku studiów razem z moją kumpelą z roku zdurzyłyśmy się w jednym wykładowcy. Siedziałyśmy i GODZINAMI gadałyśmy o tym, jaki jest piękny. Wcale nam się nie nudziło Ucięło się dopiero, kiedy odszedł z uczelni, ale do dzisiaj wspominam jego słodki uśmiech i czuję, że długo bym mogła nawijać o jego zaletach fizycznych i nie tylko
Admete - Pon 28 Gru, 2009 21:55
| Cytat: | | mówię o rzeczach w stylu "Świata Dysku" |
W Świecie Dysku akurat wcale nie chodzi o fantastykę, a już na pewno nie o kosmitów czy smoki Każda książka jest w zasadzie o czymś innym i ma cudny parodystyczny styl. Na polski tłumaczy je zawsze ta sama osoba, zna ją i akceptuje sam autor, bo przetłumaczyć Pratchetta tak, by humor i gry słowne nie uleciały, to prawdziwa sztuka. Ja Pratchetta nie mogę czytać zbyt wiele w krótkim czasie, bo sęe męczę, ale gdy czytam po przerwie to bawię się cudownie. Uwielbiam parodię kryminałów z lat 40 w Na glinianych nogach, Upiora w operze w Maskaradzie, nawiązania szekspirowskie w Trzech wiedźmach. Nad Wiedźmikołajem umierałam ze śmiechu, tak samo było w przypadku Morta
Ja się nadal będę upierać, że gdyby Zmierzch był napisany/przetłumaczony lepiej, to dałoby się to czytac mimo romansowej tematyki. Dobry romans, nie jest zły
spin_girl - Pon 28 Gru, 2009 22:04
Próbowałam czytać Swiat Dysku, ale pogubiłam się na samym początku, z tym żółwiem, poczułam, że nie mogę się w żaden sposób utożsamić ani z bohaterami, ani z rzeczywistością kreowanymi przez autora i po prostu olałam sprawę. Wiem, że tam nie ma smoków, ale to jedyny tytuł z fantastyki, który pamiętam. Smoki są gdzie indziej pewnie
| Admete napisał/a: | | Dobry romans, nie jest zły |
Amen!
praedzio - Pon 28 Gru, 2009 22:19
| spin_girl napisał/a: | Smoki są gdzie indziej pewnie |
Leżę i kwiczę!
Pratchett jest świetny na poprawę humoru. Czerpie całymi garściami z tekstów kultury, żeby je powywracać na lewą stronę i wcisnąć w usta swoim bohaterom. Uwielbiam go!
Admete - Pon 28 Gru, 2009 22:20
Popełniłaś podstawowy błąd w trakcie czytania tych powieści. One nie są do utożsamiania się, one są grą z czytelnikiem - grą stylistyczna, popkulturową, zabawą konwencją, słowami, postaciami, kliszami. Zazwyczaj nie czytam książek, żeby się utożsamiać. Czytam je dla przyjemności, nauki, zabawy. Muszą być dobrze napisane niezależnie od tematu, utożsamiać się nie muszę
Spin smoki to pewnie są tu i tam Tak jak i wampiry, równie fantastyczne jak smoki. Przy czym u pani. M to jednak ni wampiry tylko nastolatki Takie same mam w gimnazjum, przeważnie są równie przerażajace, jak te u pani M.
RaczejRozwazna - Pon 28 Gru, 2009 23:03
A właśnie a propos - od lat sięgam po Prachetta i jakoś nie mogę dosięgnąc. Od której jego ksiązki warto zacząć? Ten romans z róznymi tekstami kultury mnie zaintrygował, uwielbiam postmodernistyczne igraszki
| Agn napisał/a: | | "Może to jego urok, może to Maybelline" |
spin_girl - Pon 28 Gru, 2009 23:05
A ja się lubię utożsamiać, lubię się wczuwać, dlatego jeśli nie mogę znaleźć cech wspólnych z bohaterami filmu czy książki po prostu przestaję oglądać/czytać. Oprócz wczuwania lubię też oczywiście przyjemność/naukę/zabawę ale potrzebuję wspólnego gruntu z bohaterami, a skorupa żółwia takim gruntem dla mnie nie jest. Dlatego Pratchetta zostawiam w spokoju.
Właściwie wampiry to oprócz Harrego Pottera i Władcy Pierścieni moje jedyne zetknięcie z fantastyką, a i u wampirów najbardziej interesują mnie pozostałości ludzkich emocji...
Aragonte - Pon 28 Gru, 2009 23:16
| Admete napisał/a: | Ja się nadal będę upierać, że gdyby Zmierzch był napisany/przetłumaczony lepiej, to dałoby się to czytac mimo romansowej tematyki. Dobry romans, nie jest zły |
Gdyby Zmierzch miał tyle stron, co przeciętny harlekin, to pewnie bym go przeczytała. Ale historia tego rodzaju rozwleczona na kilka tomów... oj to, nie dla mnie
Od uwag na temat stylu autorki i tłumacza się już wstrzymam, bo nie przeczytałam dość dużo, żeby czepiać się całości.
I przy najbliższej okazji zrobię wątek zmierzchowy, oddzielę go od reszty wampirów i wilkołaków, za dużo tego w jednym kotle.
Fibula - Wto 29 Gru, 2009 00:25
| RaczejRozwazna napisał/a: | | A właśnie a propos - od lat sięgam po Prachetta i jakoś nie mogę dosięgnąc. Od której jego ksiązki warto zacząć? |
Najlepiej od początku, czyli Koloru magii, ale ja np. miałam do niego ze trzy podejścia, zanim zaskoczyłam . Moje ulubione podcykle to te, w których pojawiają się Śmierć i czarownice. Z niepowiązanych lubię Pomniejsze bóstwa. O dalsze pytaj w innym temacie Alicję, bo tu pewnie nie zagląda - ja dopiero doszłam do Zbrojnych (którzy też zapowiadają się nieźle, ale to już podcykl o straży miejskiej).
RaczejRozwazna - Wto 29 Gru, 2009 00:31
Dzięki spróbujemy, powiedzmy, że po "Zmierzchu" mam ochotę na coś bardziej wyrafinowanego
EDIT: Czy ktoś zna nonsopedię? właśnie się na nią natknęłam. Niektóre teksty o Zmierzchu sa mocne - Agn czy nie maczałaś w tym czasem paluszków?
| Cytat: | Fabuła... jaka fabuła?
Akcja... jaka akcja?
Treść... jaka treść?
Ilustracje... Szlag! Ilustracji też nie ma!
Ale za to jest okładka! |
I jeszcze o Belli:
| Cytat: | Jako człowiek nie posiada praktycznie żadnej koordynacji ruchowej – dla jej zobrazowania weźmy z pozoru banalną czynność, jaką jest siadanie na krześle:
Belli przez pół strony chodzi po głowie: A może usiądę?
Całuje się z Edwardem – cztery strony.
Dostaje palpitacji – połowa strony.
Pierwsza próba – akapit.
Gleba! Druga próba – dwa akapity.
Z pomocą Edwarda Bella siedzi na krześle! – 20 zdań.
Z tego rachunku wynika, że Bella, by usiąść, potrzebuje 7-8 stron. |
Spin nie czytaj tego...
http://nonsensopedia.wiki...erzch_(powieść)
Ciekawe - obśmiewają wszystkich z góry na dół ale nie tykają Carlisle'a. Coś w tym musi być
BeeMeR - Wto 29 Gru, 2009 09:04
| Cytat: | | Muszę przyznać, że nie cierpię wszelkich polskich zdrobnień imienia Edwarda - Edek, Edzio itp. itd. w książce nikt nigdy nie nazywa go inaczej niż Edward i, moim zdaniem, to do niego pasuje. Ja wiem, że nie przepadacie za tą postacią, ale moim zdaniem, ona naprawdę nie zasługuje na umniejszanie przez familiaryzację imienia. | To ja za siebie powiem, że u mnie to nie jest familiaryzacja mająca na celu umniejszenie - ależ skąd!
Przekręcania sama nie znoszę, ale zdrobnienia, spieszczanie mam we krwi i w regionie - a spieszczanie - to z definicji nic złego, wręcz przeciwnie, koncentruje pozytywne wibracje.
Tak więc nikt nie powinien się gniewać, ani dopatrywać negatywnych emocji jak "umniejszanie" gdy słyszy z moich ust zdrobnienia jak pieniążki, papierki, Tobik, Rysiu, Maguś, etc.... Do głowy mi nie przyszło "umniejszanie" czy jakaś inna degrengolada
Ja się postaram nie nazywać Edwarda Edziem, ale nie obiecuję, bo to jest w mojej krwi jak wychodzenie na pole - ew. na zewnątrz - Krakusy tak mają w dużej mierze ze zdrobnieniami - to samo tak wchodzi pod palce czy na język.
I to też nie jest tak, że ja Edzia tfu, znowu wlazło, Edwarda nie lubię - on mi się wizualnie okropnie nie podoba i jego filmowe rozmemłanie, a to nie ma nic wspólnego z książką, tylko z wizją filmowców. Czasem któreś jego zachowanie mi się podoba - i to do konkretów staram się przyczepiać, nie do całej postaci.
*idzie czytać dalej*
BeeMeR - Wto 29 Gru, 2009 09:15
| Cytat: | | Jest różnica, kiedy z kimś już żyjesz i np. masz w nocy koszmary, a twój czuły mężczyzna powiedzmy nie śpi, by czuwać nad twoim snem. Ale w momencie, kiedy szaleńczo zakochany facet (no cóż, tamci psychole też twierdzili, że to z miłości) pakuje ci się do chałupy, by sobie popatrzeć jak śpisz, to w tym momencie, Spin, powinnaś od niego uciekać. Bo to nie jest Edward Cullen, tylko ktoś, kto za jakiś czas będzie tobą manipulował i będzie chciał ci zrobić krzywdę. | Ja też tak to odbieram - nie mam nic przeciwko, że teraz czasem Tomek patrzy jak śpię, ale gdyby zakradał mi się do domu we wczesnym etapie randkowania, to bym po go pogoniła za naruszanie prywatności
Niezależnie od powodu
I nie ma znaczenia czy mówiłabym przez sen o czymś ważnym czy nie - ja też czasem gadam/mamroczę przez sen
BeeMeR - Wto 29 Gru, 2009 09:43
| Cytat: | Typowy zabieg psychologiczny polegający na zniekształceniu imienia aby umniejszyć w oczach mówiącego i otoczenia wartość danej osoby. Używanie pełnej formy imienia to ozanka szacunku, używanie wszelkiego rodzaju przezwisk to oznaka braku szacunku. Jacob nazywał też Edwarda "leech" i "bloodsucker" o ile dobrze pamiętam Podobne zabiegi często widuję na forum Meyer- Szmeyer , w innych wątkach np. Rozedma na reżyserkę o nazwisku Rozema - ten sam zabieg psychologiczny. | Dalibóg, nie.
Rezema-Rozedma to przekręcenie, sama jak wspomniałam przekręceń nie lubię,
I gdyby to było Edzio-szmedzio albo coś w tym guście to bym się zgodziła, ale
Edward-Edzio to zdrobnienie, podobnie jak Barbara-Basia
a miałam tylko jednego kolegę, który do mnie mówił per: Barbaro i było to co najmniej śmieszne i zgoła nienaturalne z ust kolegi, a nie ledwie znajomego czy też współpracownika. Ba, nawet współpracownicy mówią najczęściej pani Basiu. Pani barbaro jest bardzo, bardzo oficjalne i używa tego tylko szef.
Nie doszukiwałabym się więc w zwykłym "Edziu" podtekstów psychologicznych
Przynajmniej na pewno nie z mojej strony.
Jeszcze jedno, co mi przychodzi na myśl top fakt, że zdrobnienia najczęściej stosuje się do dzieci i ludzi młodych, a Edward choć jest wiekowy, to wygląda jak młodzieniec, więc to też prowokuje zdrobnienia.
BeeMeR - Wto 29 Gru, 2009 09:54
| Cytat: | | Podejrzewam jednak, że ci zboczeńcy wykazywali jeszcze jakieś inne oznaki zboczenia, czy tylko się gapili | vide: "Jak przetrzymać tę miłość" - tam psychol też się gapił - i to dużo
Wracając do Edwarda: mi to patrzenie się na śpiącą Bellę do niego pasuje, wiem, że nie miał nic złego na myśli aniby jej nie skrzywdził (mimo, że jest taaaki niebezpieczny ) sam fakt jako taki mnie oburza
| Cytat: | | Nota bene, miałam kiedyś chłopaka, który po 3 (!!!) dniach związku podjął próby kontrolowania mnie - kiedy oświadczył, że nie życzy sobe, żebym w klubie tańczyła z moimi przyjaciółmi od serca (no i co z tego, że to było pięciu dorodnych chłopaków?) | A chodzili z gołymi klatami i okresowo przemieniali się w wilki?
Dobrze, że rzuciłaś takiego palanta - koleżance gość zaś wmawiał (w pierwszych tygodniach związku ), że nie ma czasu iść na zabawę (nie wiem, czy nie andrzejkową) bo musi myśleć o ich wspólnej przyszłości, więc skupić się na pracy Też długo nie pobyli razem - ale to już zupełnie inna bajka
BeeMeR - Wto 29 Gru, 2009 11:44
| Cytat: | | A nie możesz wziąć trochę na wiarę? Ona była przekonana, on był przekonany, jak widać czasami takie związki jednak się udają, więc postanowili zaryzykować. Ich sprawa. | A no pewnie i życzę im jak najlepiej
Tylko, że widzę w tym (przynajmniej przed przemianą) bardziej związek idol (bo taki wspaniały, piękny, tyle wie)-fanka wpatrzona w niego jak w obrazek, a nie partnerstwo, jakiego przecież wymaga wspomniane "mates".
Po przemianie pewnie jakoś się to wyrównuje? W sumie oboje patrzą w siebie jak w obrazki
Tylko, proszę, nie mieszajmy fikcji dla nastolatków (choćby i szeroko pojętej) z wiarą, bo to nawet na komentarz nie zasługuje. I bynajmniej nie jest to kwestia obrażania się, ale wiara moja czy czyjakolwiek inna to nie jest sprawa do rozważania na forum literacko-filmowym. Rzekłam.
spin_girl - Wto 29 Gru, 2009 11:54
A jednak pewne zabiegi językowe są dyktowane podtekstami psychologicznymi. W języku angielskim stosuje się na przykład cofanie o jeden czas w celu ustanowienia dystansu między mówiącym a resztą zdania, np: rzadko kiedy mówi się "will you lend me some money?" a dużo częściej "would you lend me some money?" (would - forma przeszła od will) w celu właśnie zdystansowania się od treści (u nas podobnie: czy pożyczysz? = czy pożyczyłbyś - tryb przypuszczający). W Polsce jednym z takich zabiegów jest właśnie zdrabnianie. O pewnych sprawach ludzie podświadomie nieco krępują się mówić wprost, stąd właśnie te nieszczęsne "pieniążki" - "pieniążki" brzmią jakoś tak mniej oficjalnie i poważnie niż "pieniądze" i przez to łatwiej jest o nich mówić.
| BeeMeR napisał/a: | | Krakusy tak mają w dużej mierze ze zdrobnieniami - to samo tak wchodzi pod palce czy na język. |
widocznie to sprawa regionalna. W Łodzi tego nie stosujemy
| BeeMeR napisał/a: | | Edward-Edzio to zdrobnienie, podobnie jak Barbara-Basia |
teraz już się czepiam na maksa, ale Edward (Cullen) to nie jest polskie imię. Zdrobnić się może najwyżej na Eddie albo Ed albo Eddy. Pozwoliłabyś się zdrobnić na Barbie? Albo Barb?
| BeeMeR napisał/a: | | Tak więc nikt nie powinien się gniewać |
ja się nie gniewam tylko szczerze powiedziałam, że mi to przeszkadza.
| BeeMeR napisał/a: | | Ja się postaram nie nazywać Edwarda Edziem |
dziękuję
| BeeMeR napisał/a: | | Nie doszukiwałabym się więc w zwykłym "Edziu" podtekstów psychologicznych |
Freud nie śpi a język z psychologią jest nieodłącznie związany, ze sposobu wyrażania się można się mnóstwo dowiedzieć o człowieku. | BeeMeR napisał/a: | | A chodzili z gołymi klatami i okresowo przemieniali się w wilki? |
hehe, nie ale byli przystojni i szarmanccy i chyba to mu przeszkadzało. Tym niemniej, do cholery, nie będzie mnie pilnował i dyktował z kim mi wolno tańczyć!
spin_girl - Wto 29 Gru, 2009 11:57
| BeeMeR napisał/a: | | Tylko, proszę, nie mieszajmy fikcji dla nastolatków (choćby i szeroko pojętej) z wiarą, bo to nawet na komentarz nie zasługuje |
eee...dzięki.
BeeMeR - Wto 29 Gru, 2009 12:07
Jeśli chodzi o tło obyczajowe to generalnie zgoda,i też mnie pewne sprawy śmieszyły - podobnie jak "Polacy" w filmach hamerykańskich mówiący z akcentem że huhu albo ledwo mówiący po prawie polsku.
Dalej uważam jednak, że nie wszyscy w jednym kraju zawsze jedzą/piją to samo i tak samo, o czym świadczy fakt, że choćby w Londynie przy zakupie herbaty regularnie pytali nas, czy ma być z mlekiem, a więc dopuszczają też inną możliwość.
Poza tym ja czasem jem kanapki z pasztetem zagryzając ogórkiem i czekoladą czy nutellą, więc przyzwyczajeń kulinarnych nie czepiam się rygorystycznie. Nawet dziwacznych
Generalnie, powtarzam - zgoda.
Jednak dla mnie dużo większe znaczenie ma dobry styl i wartka akcja bądź też bogaty język piszącego - i takie wpadki powodują np. litościwy uśmiech, grafomański styl zaś odrzuca zdecydowanie, choćby nie wiem jaki "research" autor zrobił.
btw. Kane'a i Abla pochłonęłam bardzo szybko (dawno temu )- jak i kilka innych książek Jeffreya Archera, np. "Czy powiemy pani prezydent"? acz nie wszystkie
spin_girl - Wto 29 Gru, 2009 12:15
| BeeMeR napisał/a: | | Jednak dla mnie dużo większe znaczenie ma dobry styl i wartka akcja bądź też bogaty język piszącego - i takie wpadki powodują np. litościwy uśmiech, grafomański styl zaś odrzuca zdecydowanie, choćby nie wiem jaki "research" autor zrobił. |
najlepiej, żeby zrobił research a potem ładnym stylem opisał. To jest wykonalne, udowodniło to wielu dobrych autorów.
BeeMeR - Wto 29 Gru, 2009 12:43
Spin, to się nie ma co obrażać (jak i ja się nie obrażam bo i nie mam o co ) tylko to jest odwieczna prawda, że się wiary nie tyka, choćby się nieracjonalną czy abstrakcyjną wydawała. Ot i co.
(nota bene jedną z najtrudniejszych lektur, jaką kiedykolwiek czytałam jest Biblia właśnie - wymiękałam przy księgach prorockich )
Niemniej przychylam się do zdania Aragonte:
| Cytat: | Nadal nie rozumiem tego fenomenu Tzn. domyślam się, że jestem po prostu za stara i zbyt cyniczna na Zmierzch | bo też mi się wydaje, że jestem zbyt stara na ckliwe romanse, którymi kiedyś karmiłam się całymi tomami
Tak więc porzucę Zmierzch, coby nie mieszać i zmieniając temat też uważam, że u Pratchetta nie da się utożsamiać z bohaterami - moim ulubionym pozostaje Bagaż na nóżkach i Śmierć
A że nie da się z nimi utożsamiać - więc jeśli ktoś lubi, to ma bardzo, bardzo ciężko w tym temacie. A jeśli zaczynać, to zdecydowanie od początku.
| Cytat: | | Pozwoliłabyś się zdrobnić na Barbie? | Tomkowi się zdarza... I nie biję go za to...
(to się wytnie... )
Krakusy serio zdrabniają co się da - nigdy chyba nie mówiłam "pieniądze"
I to nie to, żebym się ich bała wręcz przeciwnie
A Edward Cullen to nie jest polskie imię - ale w polskiej wersji językowej też istnieje imię Edward, zdrobnianie na Edek czy Edzio - i jednak tłumaczy się idziemy do Edwarda, a nie do Edward'a Mimo wszystko
| spin_girl napisał/a: | | Tym niemniej, do cholery, nie będzie mnie pilnował i dyktował z kim mi wolno tańczyć! | Widzisz, my też się możemy w czymś zgodzić, bo tu Cię popieram całkowicie
| Cytat: | | najlepiej, żeby zrobił research a potem ładnym stylem opisał. | I tu też się całkowicie zgadzam
I tym optymistycznym akcentem chciałabym zakończyć swoje wywody
(nie wspominając, że ja z kolei nie przepadam za zapożyczeniami z innych języków, np. "research" )
spin_girl - Wto 29 Gru, 2009 12:58
| BeeMeR napisał/a: | | i jednak tłumaczy się idziemy do Edwarda, a nie do Edward'a Mimo wszystko |
przy odmianach imion zagranicznych stosuje się apostrof wyłącznie w momencie, kiedy po samogłosce wypada w odmianie następna samogłoska. Dlatego "idziemy do Edwarda" ale "idziemy do Jake'a" (ale już "do Jacoba"). Barney'owi z apostrofem ale Johnowi już nie. To nie jest spolszczanie tylko reguły odmiany zagranicznych imion przez polskie przypadki
| BeeMeR napisał/a: | | nie wspominając, że ja z kolei nie przepadam za zapożyczeniami z innych języków, np. "research" ) |
moim zdaniem nie istnieje dobry polski odpowiednik słowa reasearch. Badania to nie jest to samo. Jakby ktoś miał propozycje, to proszę, niech napisze, bo ja się z tym słowem męczę już od dawna. Też nie lubię niepotrzebnych zapożyczeń, typu "event", "feeling" czy "designer" - nagminnie używane bez sensu, bo przecież mają wygodne polskie odpowiedniki.
| BeeMeR napisał/a: | | Widzisz, my też się możemy w czymś zgodzić, bo tu Cię popieram całkowicie |
I tym optymistycznym akcentem kończę swoje wywody i wracam do mojej Jane Austen, bo na dyskusje o Zmierzchu poświęcam zdecydowanie więcej czasu niż planowałam
BeeMeR - Wto 29 Gru, 2009 13:28
| spin_girl napisał/a: | | przy odmianach imion zagranicznych stosuje się | ... Spin, wierzę, że rozumiesz o co mi chodzi - a nie sądzę, żeby czytające Zmierz Polki czytały Edwarda Edłard (m/w), więc odmiana i spolszczenie jest jak najbardziej na miejscu.
spin_girl - Wto 29 Gru, 2009 13:37
| BeeMeR napisał/a: | | bo nie sądzę, żeby czytające Zmierz Polki czytały Edwarda Edłard (m/w), |
a powinny ostatecznie Charlie czytają <czarli>, Jake <dżejk> i tak dalej. Trochę konsekwencji musi być, albo wracamy do starych sposobów tłumaczenia zagranicznych imion poprzez zamianę na polskie odpowiedniki i mamy Karola, Kubę ( ), Edzia, Izę, Różę, Alicję oraz kilka nieprzetłumaczalnych dziwolągów typu Carlisle (ciekawe jak czytane).
| BeeMeR napisał/a: | | Spin, mam Cię za inteligentną dziewczynę, i wierzę, że rozumiesz o co mi chodzi |
możliwe, że mnie jednak przeceniasz...
BTW, aż mnie ciarki przechodzą jak w starych tłumaczeniach Dumy i Uprzedzenia czytam o Elżbiecie Bennetównie i Karolu Bingley'u
BeeMeR - Wto 29 Gru, 2009 14:08
Mnie przechodziły ciarki przy Łaziku, Bagoszu i innych takich cudach...
Że nie wspomnę o Dżeralcie i Dżennefer
spin_girl - Wto 29 Gru, 2009 14:12
Łazik? Bagosz? A skąd to?
| BeeMeR napisał/a: | | Że nie wspomnę o Dżeralcie i Dżennefer |
OMG Zastrzelcie mnie od razu...
|
|
|