To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Richard Armitage - Vicar of Dibley (Pastor na obcasach) 2007

Harry_the_Cat - Pon 08 Sty, 2007 20:27

I jeszcze taki zgrzyt -

jak Harry zaprasza G na randkę, to mówi - :thud: - że pociągają go kobiety w uniformach wszelkiego rodzaju - coś tam o "crispy exterior with a promise of softness beneath" :thud: :thud: :thud: :thud:

a potem na randce mówi, że ta koloratka go kiedyś zniechęciła... :? ??:

malmik - Pon 08 Sty, 2007 21:50

A zapomniałyśmy jeszcze o tym jak Harry w trakcie rozmowy próbował odgadnąć czym zajmuje się G.
H: -Jesteś nauczycielką.
G: Można tak powiedzieć.
H: Naprawdę? Jaki rodzaj uczniów
G: Specjalnej troski (zważywszy rozmowy podczas spotkań z radą parafialną to mówi w 100% prawdę).

Harry_the_Cat - Pon 08 Sty, 2007 21:53

To jest ekstra kawałek! Mi się wydaje, że ona mówiąc o uczniach specjalnej troski miała na mysli to malarstwo :rotfl:
malmik - Pon 08 Sty, 2007 21:56

A to było jeszcze przed book class i przed gazetką?

Tak to pewnie o to chodziło. Chociaż myślę, że każdą współpracę z tymi panami można byłoby pod to podciągnąć :rotfl:

Harry_the_Cat - Pon 08 Sty, 2007 23:59

Przetłumaczyłam (prawie) 1. scenkę.

Jak czegoś nie moglam usłyszeć, albo zrozumieć, to po prostu zostawiałam. Jak ktoś ma propozycje, jak to uzupełnic lub zmienic - chętnie to zrobię.

Rada parafialna:
J: I zostały juz tylko ostatnie dwie skrzynki, 250,000 funtów w jednej, 10 pensów w drugiej. Bankier zaproponował mi 100,000 funtów
i nie, nie, nie, nie, żadnch....
I zapytał mnie czy chcę ubić interes, czy nie. Chciałem, więc mówię do niego nie, nie, nie, nie... Chcę.
I z jakiejś niezrozumiałej przyczyny oni pomysleli, że nie, nie, nie, nie... Nie chcę.

O: A co było w twojej skrzynce?

J: 10 pensów.

D: Tak. Jeszcze coś?

G: Tak. Właściwie to jest jeszcze coś. Byłam bardzo zła, kiedy usłyszałam, że Sleepy Cottage został sprzedany kolejnemu (...) londyńczykowi.
Naprawdę, jeśli tak dalej pójdzie to Dibley będzie miastem duchów, a wtedy-

H: Gdzie zadzwonicie?

W: Po pogromców duchów!

G: Tak, ale chciałabym wiedzieć, który wredny samolubny-nie-obchodzi-mnie-społeczność-lokalna, chciwy drań sprzedał Sleepy Cottage?

H: Ojciec. Za pół miliona funtów. Czy tak, ojcze?

D: tak, to prawda.

O: To, to to krew się we mnie burzy.

G: No dalej, chłopie!

O: Ja dostałem tylko 80,000 funtów za moją zaadoptowaną oborę.
Dlaczego nie dostałem więcej?

D: Być może dlatego, że zaadoptowałeś ja na ...

G: Wiecie, co naprawdę na mnie działa?

O: Już nie spię!

G: Przestań, Owen.
To miejsce jest teraz tak pełnie wiecznie nieobecnych mieszczuchów, że już nic sie tu nie dzieje!

O: Zapomniałaś o walkach kogutów. W każdy czwartek. Przynies własne wiaderko.

J: I zawody w hurlingu (?)

O: W każdy wtorek. Kto będzie żygał najdalej. Przynies własne wiaderko.

G: Tak, to są urocze wydarzenia, ale myślę, najwyższy czas, żeby zacząc cos nowego.
Postanowiłam poprowadzić kółko artystyczne i klub książki.
Czy ktoś byłby zainteresowany?
Świetnie!
Czeka nas doskonała zabawa.
Czy ktos ma jeszcze jakies pomysły?

H: Tak, tak, tak!

G: Co, co, co?

H: Skoro ma sie tyle dziać, to myslę, że potrzebujemy biuletynu.

G: Świetnie Hugo. Tradycyjny sposób, żeby skłonić mieszkańców do rozmów.

D: Tak, wszyscy będa mówili: czytałeś to? Same bzdury.

G: Cicho, David. To oznacza, że każdy bedzie miał swoje zadanie.
Owen?

O: Fotografia, poproszę. Kilka wydawnict przyjeło moje prace, w tym magazyn "Człowiek i koń".

G: Bardzo chciałabym zobaczyć jeden egzemplarz.

O: Niestety wszystkie przechwyciła policja.

G: Dobrze, idzmy dalej - Jim? Porady? (?)

J: ?????

G: Tak, jesli chcesz. Hugo?

H: Czy mogę się zająć wiadomosciami (tu jest "hard news", ale nie mam weny wymyślać jak to przełozyć...)

G: Watpię, ale robota i tak jest twoja. Frank?

F: Czy mogę zająć się lekką, okazyjna serią nt. semantychnego pochodzenia lokanych atrakcji i ... ?

G: Nie. David, a ty?

D: Ja sie zajme nekrologami.

G: Ale tu od lat nikt nie umarł!

D: Żyjemy w nadziei.

G: Wow, świetnie, mamy plan. Hura.
Ok. Twoja kolej, Dawidzie.

D: Jest jedna rzecz. przyniosłem butelke szampana.
Sama może nie zdawać sobie z tego sprawy, ale pani pastor udzieliła w weekend swojego setnego ślubu, odkąd tu jest.

G: Naprawdę? Setnego?
To sto zakochanych par, panien młodych i panów młodych, a ja zawsze jako pastor. Nigdy jako panna młoda.
Zawsze w sutannie. Nigdy w tej uroczej białej kiecce...

D: No już. Niech ktoś powie cos miłego.

O: Ja sie z toba ożenię, kochane zderzaki(wiem, wiem, głupio, ale tam jest "knockers" - a to wałaśnie obraźliwy sposób okreslania kobiecych piersi)

G: Boże, zamknij się!

***

ANGELO - Wto 09 Sty, 2007 00:30

Harry!! Stokrotne dzieki :serce: :przytul: :przytul:

Alez mi oslodzilas film! A dziury nie przeszkadzaja!

Wczoraj sie bawiłam serdecznie rozumiejac male conieco a bardziej bawiąc sie gestami
a dziś to prawdziwa uczta a co dopiero jak beda sceny z Rysiem :thud:
juz się nie mogę doczekać na c.d, :serce:

Harry_the_Cat - Wto 09 Sty, 2007 00:34

Alice i Geraldine:

A: Czytam tą świetną nową księgę z Biblii.

G: Jaka świetną nową ksiegę z Biblii?

A: Kod Leonarda Da Vinci. Wiesz, jest o wiele lepsza niż Księga Rodzaju i te inne nudne starocie.

G: Przykro mi to mówić, Alice, ale Kod Leonarda Da Vinci to nie jest nowa księga Biblii. To fikcja.

A: Co za rozczarowanie...

G: Wiem.

A: pomyśleć, że kościół katolicki i Ciebie omamił, Panno Naiwna.
Chcą, żebyś tak uważała!
I tak sobie myślę...

G: O, to zawsze jest niepokojące.

A: Wiesz, że Jezus ożenił sie z Maria Magdalena, a ich potomek zyje nadal, ale jego przwdziwa tożsamośc ukryta jest w tych kodach...

G: Mam straszne przeczucie, że wiem, dokad zmierzasz...

A: I, że Maria Magdalena jest kielichem (ang: chalice), w którym złożono nasienie Jezusa...

G: Tak, właśnie tam zmierzasz.

A: Kod jest taki oczywisty. Jakie imię rymuje sie z "chalice"?

G: Wyjaśnijmy sobie to.
Wierzysz, że ty- Alice -jesteś bezpośrednim potomkiem Jezusa?

A: Przy tych dowodach, naprawdę ciężko wyciągnąć inne wnioski.
Pomyśl o tym. Dlaczego mam tyle dzieci?

G: Bo nie wiesz, jak działaja prezerwatywy!

A: Bo moja świętą misja jest zapełniac ziemię dziećmi bożymi.
I jeszcze jedno - kiedy pierwszy raz zapytałam matkę kim był mój ojciec, czemu odpowiedziała: Bóg raczy wiedzieć.

G: Słuchaj, Alice.

A: Nie bój się moje dziecko. Wiedza, że jestem jedynym żyjącym potomkniem Jezusa na ziemi nie zmieni mnie.

G: A to szkoda. A tymczasem, z powrotem w prawdziwym świecie, idę do Sleepy Cottage, odwiedzic tego nowego kolesia.
Chcesz iść ze mną?

A: Jak uroczo! Powitac go w naszej szczęśliwej społeczności.

G: Nie, powiedzieć mu, że mam dosyc bogatych londyńczyków, którzy przejmuja naszą wioskę.
I ze może albo tu utknąc (?) albo spadać.

A: Dalej, dziewczyno!
A ja mu powiem, kim był mój pra pra pra pra dziadek..

G: Jesu Chryste!

A: Dokładnie.

G: No to chodzmy ...

___ tu jest kawałek zabawy idiomami i nie wiem jak to przełożyć ___

ANGELO - Wto 09 Sty, 2007 00:57

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
siedze i kwicze

Alice - potomkiem Jezusa :mrgreen: ależ wyciagnęła wnioski po lekturze Kodu LdV

już sie nie moge doczekać powitania "kolesia ze Sleepy Cottage" :lol: z Geraldine :mrgreen:


alez mnie zlapnelas :mrgreen:

Anonymous - Śro 10 Sty, 2007 03:35

Dziewczyny tak się złożyło, że dopiero teraz oglądnęłam te fragmenty które powklejałyście (a i to zupełnie przypadkiem :D ). Przyznaję, nie chciało mi się zamieniać wtyczek i teraz bardzo tego żałuję. :D
Baaardzo :D

Anonymous - Śro 10 Sty, 2007 04:00

Powiem wiecej. Rysiek mi się tam naprawdę podoba. Szkoda...
Anonymous - Śro 10 Sty, 2007 13:59

wiecie co... całą noc mi się śnił dzisiaj. Brałam udział w kręceniu Wikarego, to się ciągle pałetał... W tej skórzanej kurteczce...
ANGELO - Śro 10 Sty, 2007 21:55

Harry a c.d. streszczeniea bedzie? :rumieniec:
Skonczylas w takim momencie rozpalajac moja ciekawosc :roll: wprawdzie jestem uzbrojona w cierpliwosc - naprawde :wink: ( ale tak sie chcialam upewnic co dalej)
tylko tyle :cool:

Harry_the_Cat - Śro 10 Sty, 2007 22:04

ANGELO napisał/a:
Harry a c.d. streszczeniea bedzie? :rumieniec:
Skonczylas w takim momencie rozpalajac moja ciekawosc :roll: wprawdzie jestem uzbrojona w cierpliwosc - naprawde :wink: ( ale tak sie chcialam upewnic co dalej)
tylko tyle :cool:


Sorki. Próbowałam ustalić co oni mówią w tej kolejnej scenie, gdzie nie rozumiem. I tak częściowo się tylko powiodło... :rumieniec:

ANGELO - Śro 10 Sty, 2007 22:36

alez nie martw sie :wink: jakos przezyje :lol:

ewentualnie sie zglosze do Aine z pytaniem co zrobic aby przysnil mi sie Rys :cool: bo ja juz od dawna probuje uruchomic swoje senne marzenia i nic :roll: a Aine tylko jeden raz zerknela na angielska parafie i tu prosze cala noc z Ryskiem :evil:

Harry_the_Cat - Śro 10 Sty, 2007 23:16

No to ja wklejam , tak bardzo pobieżnie i niedokładnie zrobiona scenkę powitania H.:

==pukają==

G: Typowe. Cholerny ważniak. Wielkomiejski głupek nie chce sie pofatygować zeby otworzyć nam, prostym ludziom ze wsi.

A: Nienawidzimy go, pradwa?

G: Nie trawimy go!

A: Nie trawimy go.

G: I wszystkiego, co sobą reprezentuje.

H: O, witam.

G/A: Hello...

H: Zapraszam, wejdźcie.

G: Tak, chętnie.

G: Jak tu uroczo.

H: Przepraszam za bałagan. Właśnie wyniosłem się z głupiego wielkiego mieszkania w Londynie, będzie nieco ciężko upchnąć to wszystko tutaj, więc jesli zauważycie coś, co Wam sie spodoba, po prostu to weźcie. Ja sie nie zorientuję.

A: Naprawdę?

G: Nie, nie naprawdę.

H: O, a tak w ogóle - jestem Harry.
Przepraszam. Cały dzień na zakupach.

G: O tak, jestem Geraldine, mieszkam na końcu ulicy.

H: Świetnie.

A: Alice.

H: Cudownie.

H: Co za niespodzianka, odwiedziny sąsiada.
Mieszkałem na tej samej ulicy w Londynie przez 15 lat, a dzwonek nie zadzwonił ani razu.

A: O, my też mieliśmy taki dzwonek. Źle go podłączylismy.

G: Harry, masa książek.

H: Tak, dużo. Uwielbiam książki. To moja słabość.

A: Ja też.

G: Ignoruj ją.

H: Świetnie. Twoja ulubiona książka?

G: Nie, naprawdę. Ignoruj ją.

A: Podchwytliwe, to wybór pomiędzy Jill's Gymkhana -

G: Zaczęlo się.

A: - a "Historią o krecie który wiedział, że to nie jego sprawa".

G: ???

H: Nie znam tej.

A: Jest świetna! To taki współczesny thriller, widzimy kogoś, ale nie wiemy kto to, bo kret ma głowie kupę.

G: To o kupie.
Harry, a jakie sa twoje ulubione książki?

H: Coż, nie wiem do końca. Raczej tradycyjne rzeczy.
Uwielbiam XXXxxxx

A: Ja też!

H: A Ty, Geraldine?

G: Uwielbiam XXXxxxx

A: Ja też!

G: I własciwie to całkiem lubie Biblię...

H: Nieco za wysublimowane jak na mój gust.

G: No trudno. Uwielbiam Jane Austen. Chyba R&R jest moja ulubiona powieścią.
Ale własciwie to każda, gdzie dziewczyna jest zdobywana przez przystojnego nieznajomego po kilku kłótniach (?) i jakimś strasznym nieporozumieniu.

H: A tu nie zdarzają się żadni przystojni nieznajomi, któzy by cię zdobywali?

G: Nie. Na razie.

H: Cóż. No proszę.

G: Tak.

H: Przepraszam. Przepraszam. Siadajcie.
Zadałyście sobie tyle trudu, w czym mogę pomóc?

G: Och, przepraszam, prawie zupełnie zapomniałam.
Właściwie to przyszłyśmy, wiesz, przywitac cie w wiosce, i wszyscy nowoprzybywający są mile widziani na moim łonie .... (w oryginale jest "boosom of my boosoms" - to sa piersi w slangu i nie wiem jak to poskładać... :sad: więc wymyśliłam tak, żeby choć trochę zachować ducha dowcipu... ale nie bardzo).
To motto naszej wioski.
I to chyba wszystko, prawda, Alice?

A: Tak.
Poza tym kawałkiem, jak to mamy powyżej uszu was miejskich drani.
Bo przyjeżdżacie do naszej wioski i niszczycie lokalna społeczność.

G: Tak, jeszcze to. Ty miejski draniu.

***

ANGELO - Śro 10 Sty, 2007 23:28

wlasnie pedze rozkoszowac sie Ryskiem i pierwszym spotkaniem




po obejrzeniu :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Alice jest niesamowita :mrgreen: "miejski dran" jak mogla tak nazwac Ryska :wink:

Harry_the_Cat - Śro 10 Sty, 2007 23:41

Malutka scenka:

A: Myślisz, że jak nam poszło?

G: Az do chwili, kiedy obie nazwałyśmy go miejskim draniem całkiem nieźle.

A: Wyczułam tam wyraźne napięcie seksualne...

G: Naprawdę?

A: Wyraźnie mu sie podobam.

G: Tak...

A: To jak wpatrywał się w ciebie i unikał patrzenia na mnie - klasyka!
Oczarowałam go tak, ja czaruję wszystkich mężczyzn.
A, ukradałam parę świetnych rzeczy, patrz!

G: Alice!

A: Nie, nie, to sie nie liczy, bo widzisz ja jestem bez grzechu.

G: Masz natychmiast odnieść te rzeczy!
Z wyjątkiem tego czajnika, uuu, witaj nowy czajniczku.

***
Juz tak nie kadź, Angelo, bo po tym jak mi wytknęłaś lenistwo, to przeciez nie mam wyjścia... :rumieniec:

;) :mrgreen:

Harry_the_Cat - Czw 11 Sty, 2007 11:40

Wczoraj BBC wyemitowało "Vicar of Dibley Story" - dokument podsumuowujący całą historię serialu . Znalazło się też odrobinę miejsca dla Richarda.

Na tej stronie znajdziecie screencapy z mini wywiadu z RA, który sie tam znalazł i rzut oka na to, jak świetnie sie bawił w czasie prób. (ten pan obok, to oczywiście Richard Curtis)
http://shipofdreams.me.uk...ey_ra/index.htm

Caitriona - Czw 11 Sty, 2007 13:52


Caitriona - Czw 11 Sty, 2007 13:55

Obejrzałam dwa odcinki VoD :thud: :thud: Nie ma co: FANTASTYCZNA RZECZ!
Wszystko mi sie podobało: dowciap (oczywiście na tyle na ile pozwolił mi mój angielski), Dawn, Rysiu, cała rada parafialna z Owenem na czele, Sleepy Cottage - wszystko! I w bonusie głos Rysia i jego uśmiech

:lovera:

Harry_the_Cat - Pią 12 Sty, 2007 10:59

Jeśli o głos chodzi to, zrobiłam kilka klipów audio (mp3) z tekstami Harry'ego z 1 odcinka.

Są do pobrania w tym miejscu . Miłego słuchania :hello:

Gosia - Pią 12 Sty, 2007 13:41

Harry, a mozesz wywalic to "Geraldine Granger"?
i zostawic samo: I`m asking you to marry me? ;)
Swoja droga, widac, ze Rys mowiac to, nie moze powstrzymac sie od smiechu

Ale w ogole, zapomnialam powiedziec , piekne sa te klipy audio.
Czy to u mnie, czy w ogole, sa z takim glębokim poglosem ? Jakby z zaswiatow.
Och, ten glos Rysia....

Harry_the_Cat - Pią 12 Sty, 2007 21:33

To może byc kwestia tego, że to było nagrywane przed publicznością - w gigantycznym pomieszczeniu. Jak robiłam klipy, to przed konwersja na mp3 pogłos był jeszcze większy. próbowałam częściowo usunąć dzwięki z tła, ale nie zawsze sie tak łatwo daje - poza tym pierwszy raz robiłam cos takiego, więc sie nie znam tak naprawdę.
Harry_the_Cat - Pią 12 Sty, 2007 21:38

Najpierw ciełam na kawałki w programie, w którym robie video - ULeadVideoStudio, i tam odzielałam obraz od dzwieku, a potem sciągnęłam taki program "switch" to konwertowania plików audio i w ogóle do mnóstwa innych rzeczy, o których pojęcia nie mam.
malmik - Pon 15 Sty, 2007 07:46

Następny kawałek dzięki ogromnej pomocy Harry:
G: Bardzo ekscytujące. Ogłaszam porządek pierwszego spotkania kółka artystycznego w Dibley. Bardzo dobra frekwencja. David cudownie Cię widzieć.
D: Nie było nic w telewizji.
G Pierwsze spotkanie to będzie „life class” (studium z natury)
H: Brawo
O: Co to jest „life class”
H: Właściwie to nie wiem. Tak tylko powiedziałem „Brawo”. To zawsze trochę ożywia sytuację moim zdaniem.
G. To jest studium ludzkiego ciała.
H. W porządku.
G: W związku z tym to jest Felicity, nasza wspaniała modelka. Stań sobie tam. Będziecie ją rysować a potem sobie o tym porozmawiamy.
G. Jestem kompletnie skołowana. Zapomniałam przynieść ciastek, które kupiłam, żeby nagrodzić was za waszą ciężką pracę. Teraz zmykam do domu. Wrócę za kilka minut, żeby sprawdzić wasze postępy. Więc Felicity ten straszny moment nadszedł. Przejmujesz dowodzenie.
F: OK. Do zobaczenia.
......................
H. Cześć
G: Cześć
H. Właśnie obchodzę wieś. Czy masz co przeciwko temu, żebym się do Ciebie przyłączył
G: Przyłącz się do mnie, pomaszeruj ze mną......... Gadam bzdury.
H: Obiło mi się o uszy, że mamy tu kobietę księdza.
G: Tak, to prawda.
H: Jest popularna?
G. Ogromnie. Mówiąc o tym, jest znana jako WonderWoman i to tylko przez ludzi, którzy jej nie lubą
H: Naprawdę? Właściwie to mam z tym problem. Te białe kołnierzyki są dla mnie bardzo seksowne.
G. Naprawdę?
H. To samo co u pielęgniarek, widząc takie uniformy, nie mogę się im oprzeć.
G. Naprawdę?
H: Surowa, sztywna osłona a wewnątrz obietnica delikatności.
G: OK!
G: Nie jestem pewna co do twojej moralności. Myślisz, że to byłoby dobrze, gdyby parafianie myśleli, jak się dobrać do pastora?
H: Fakt.
H: I ona jest prawdopodobnie miłą, zwyczajną kobitą z białymi włosami pachnąca lawendą.
G: No cóż, właściwie to jest... ......
H: Skręcam w tę stronę.
G: W porządku
H: To do zobaczenia
H: Przepraszam, że jestem taki namolny. Jesteś jedyną normalną osobą, którą spotkałem w tej wsi. Właśnie się zastanawiałem czy nie zechciałabyś zjeść ze mną kolacji dziś wieczorem.
G: O... Kurczę, Tak! Tak, będzie mi bardzo miło. Jednak, wcześniej jest coś dosyć ważnego co powinnam Ci powiedzieć. O telefon dzwoni.
H: Przepraszam
G: Nie, nie, w porządku. Po prostu odbierz a ja sobie tu postoję i poczekam...
H: Przepraszam, to będzie raczej długa rozmowa. To coś ważnego, co chciałaś mi powiedzieć ? Może powiesz mi dzisiaj wieczorem. Około 8.00? W pubie? Wybaczysz mi?
G: Jestem dobra w wybaczaniu. To moja praca.
G do siebie: To randka. Mam randkę!!

........................................
G: Cześć wszystkim. Przepraszam za spóźnienie. To przez roztargnienie. Jak poszło?
F: Bardzo dobrze.
G: To dobrze. Więc, jak wam idzie chłopcy.
G: Chłopcy?
O: Doskonale
J:........... [??]
G: No to przyszedł czas, żeby poznieważać wasze obrazy. Pierwsze arcydzieła w Dibley.
Uważaj Davidzie ...........(?) oto nadchodzi David Horton (?)
D: Nie jestem pewny, że ja........
G: Chcecie mi powiedzieć, że żaden z was nie narysował obrazu?
O: Nie jesteśmy tak głupi, żeby tracić czas na malowanie obrazu, kiedy przed nami siedzi rozebrana dziewczyna.
G: Nie zbyt dobry początek. W przyszłym tygodniu będzie lepiej. Przepraszam cię – to miało być Ł10 za godzinę?
O: Tu jest następne 20, zostań w okolicy.
..........
G: Tylko 9 godzin na przygotowanie się. Bierz się do roboty



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group