Twórczość - C. Bronte - Villette - wspólne czytanie
malmik - Wto 02 Sty, 2007 20:14
| Gosia napisał/a: | Czyzbym przegapila te postac?
Moja czujnosc zostala widac uspiona |
To ten kuzyn Madame Beck, który pozwolił zatrudnić Lucy. Na początku mnie denerwował...
Alison - Wto 02 Sty, 2007 23:25
On (profesorek znaczy) strasznie zmienny jest ale chyba on jeden się na Lucy poznał, choć na czym tu się poznawać, ja jej jakoś polubić nie mogę. A zawsze lubiłam takie rogate charaktery, choć za dobrze to na tym nie wyszłam
A Graham byłby klasycznym bohaterem pozytywnym, ale przez tę swoją powierzchowną zachorowywalność miłosną jest dla mnie typem zdecydowanie "ujemnym".
Caitriona - Wto 02 Sty, 2007 23:28
Ja tamGrahama jeszcze nie skreślam - wierzę że chlopka przejrzy na oczy, ocknie się. Nie wiem tylko dla kogo, bo ta Lucy to taka niebardzo...
Gosia - Wto 02 Sty, 2007 23:30
Ja tez nie skreslam, ale jesli sie kocha w tej Ginewrze, czy jak jej tam... to najlepiej o nim nie swiadczy... czy on jest tym Izydorem?
Caitriona - Wto 02 Sty, 2007 23:32
no przecie mówie że go zaślepiło! Ale wierzę ze mu się odmieni, bo tak to z opisu na porządnego faceta wyglada... Grahama bronić będę!
Gosia - Wto 02 Sty, 2007 23:35
Tak, opis byl calkiem smaczny
Marija - Śro 03 Sty, 2007 07:45
W którymś z rozdziałów z "Ginevry" robi się "Ginvera" i to konsekwentnie przez ileś tam stron. No nic, tylko giwerę wtedy widzę przed oczami ........Korektora w smołę i pierze
Alison - Śro 03 Sty, 2007 10:45
To prawda, takie nagromadzenie literówek i błędów stylistycznych, to ja tylko w pracach licencjackich znajduję jak je sprawdzam i włosy z głowy drę
Harry_the_Cat - Nie 07 Sty, 2007 01:34
Rozdział 13 „Kichnięcie nie w porę”
Rozdział 14 „Uroczystość”
Gosia - Nie 07 Sty, 2007 09:37
Wlasnie mi sie pojawil w tym drugim rozdziale profesor Paul, ale opis na poczatku taki sobie. Jest niski dosc, jak sie zdaje. ale nic, poczytam dalej.
Gitka - Nie 07 Sty, 2007 10:42
Bo tak to już jest nie wszystko złoto co się świeci
A rozdzial o "kichnięciu" był świetny.
Wścibska Madame Beck i to jej przeszukiwanie rzeczy brrr
Gosia - Nie 07 Sty, 2007 12:22
Tak, te trzy rozdzialy: "Loza odźwiernej", "Szkatułka" i "Kichnięcie nie w porę" były swietne!
Caitriona - Nie 07 Sty, 2007 15:27
Profesor Paul jest mały, niski, chudy i zwinny. Ma niezły charakterek czasem Ja go lubię; jest taką wyraźną osobą.
Gitka - Nie 07 Sty, 2007 16:16
Ja bym dodała drobny, smagły mężczyzna w okularach ale za to człowiek nieposzlakowanego honoru
Alison - Wto 09 Sty, 2007 18:04
Przeczytałam tą Villette at last. Od połowy, nie powiem nawet się wciągnęłam, nawet że ten... fajnie w porywach się to czytało, ale kurde balansik, dobra, zmilczę, czytajcie babeczki to sobie pogadamy, tylko czytajcie na miłość boską, bo tak pupę polewacie, że głowa boli!
Gosia - Sob 13 Sty, 2007 16:08
Ja czytam, jestem pod dlugim rozdziale, poznalam blizej profesora Paula, a potem towarzyszylam Lucy w jej samotnosci i niedyspozycji zdrowotnej, bylam przy konfesjonale, a teraz wygrzewam sie w salonach doktora Johna (inaczej zwanego...... spoiler )
Gosia - Nie 14 Sty, 2007 11:25
Skonczylam dzis tom pierwszy (obudzilam sie o 5 i zanurzylam sie w lekturze :smile: ) i nawet zaczelam drugi.
Jakos pod koniec tego tomu robi sie ciekawie ze wzgledu na to z pewnością, ze akcja wychodzi na jakis czas poza mury pensji dla panien i ze prym tu wiodą doktor John i Monsieur Paul. Obie postacie są bardzo ciekawe, a nawet powiedzialabym, ze ten drugi bywa intrygujący W kazdym razie ksiazke teraz czytam z duzo wiekszym zainteresowaniem.
Alison - Wto 16 Sty, 2007 11:23
No i co? Znowu utknęły? Jak Wam się podoba Poluchna w wydaniu pełnoletnim?
malmik - Wto 16 Sty, 2007 18:44
Jeśli chodzi o Poluchnę, to jak w jej dzieciństwie takie zachowanie mogło być uznane za śmieszne (stara malutka) to już w dorosłości wydaje mi się bardzo zmanierowana - nie zachwycam się nią specjalnie. Już Lucy ma w sobie więcej życia.
Alison - Wto 16 Sty, 2007 20:26
Obie są nieprawdopodobne dziwadła. Poluchna jest równo stuknięta, to udawanie dzidziusia przed papciem fuj! A Lucy... myślę, że to to kaprawe życie jakie miała tak ją zamknęło w sobie. W sumie też często gęsto wydawała mi się egzaltowaną histeryczką, choć parę wejść miała świetnych. Strasznie nierówna jest ta książka. Kilka rozdziałów wciąga jak wir w rzece, a następne usypiają i irytują, żeby znowu się rozkręcić. Chwilami mam wrażenie, że to pisały dwie różne osoby. Zakończenie muszę przyznać max mnie zaskoczyło i nie ukrywam, skołowało na chwilę. Całość jakaś taka jak babka drożdżowa ucharakteryzowana na tort orzechowy...
Profesor Paul fajna postać, bardzo wyrazista, dobry materiał dla dobrego aktora, choć kompletnie nie pasowalo mi to jego uzależnienie od jezuity, taka jakaś niespójność charakteru...
malmik - Wto 16 Sty, 2007 20:58
| Alison napisał/a: | Zakończenie muszę przyznać max mnie zaskoczyło i nie ukrywam, skołowało na chwilę. Całość jakaś taka jak babka drożdżowa ucharakteryzowana na tort orzechowy...
|
Ja też byłam zaskoczona, chociaż objawy końskich zalotów, jak się nad tym zastanowiłam, było widać cały drugi tom. Natomiast uzależnienie od jezuity to, nie obrażając nikogo, anglosaski kompleks wobec katolicyzmu tak jak w Kodzie Leonarda da Vinci.
Alison - Wto 16 Sty, 2007 21:24
Pies drapał kompleksy, list pt. "kocham twój protestantyzm" zrobił na mnie wrażenie
Caitriona - Wto 16 Sty, 2007 22:12
Jedno przyznaję - Polly jako podrośnięte i oczywiście 'zjawiskowe stworzenie' denerwuje mnie znacznie mniej niż Polly jako dzieko-dorosły.
I doktorek, jak ten wiaterek: jak nie jedna to druga. Zmienny jest chłopak. Zdecydowanie wolę Paula Emmanuela Wyraźisty facet jest, ma w sobie życie i jaki charakterek!
Do zakończenia mam jeszcze ciutkę
Alison - Wto 16 Sty, 2007 23:03
Ej Cathie, profesór to ci jeszcze pokaże, eeej pokaże
Caitriona - Śro 17 Sty, 2007 11:13
Ciekawam co dokładnie?
I Mamcia ma rację, książka jest jakby napisana przez dwie osoby. Niektóre fragmenty czyta się natychmiast, wciągają, interesują, ale są i takie, przez które z ledwością przeszłam...
Doktorek nie podoba mi się już tak bardzo ??:
|
|
|