Fantastyka - Fantastyka na małym i dużym ekranie
Deanariell - Czw 23 Sie, 2007 11:02
| Admete napisał/a: | | Ogólnie wymiana spojrzeń jest zabójcza. |
Hehehehehe... Wiem uwielbiam ich wzajemne relacje A te odcinki z Pegasusem są świetne. Galactica jest kochana, ale Pegasus to piękny statek...
Admete pozwolisz, że ponoszę z Tobą przez chwilę tego samego avka? Jak załoga, to załoga
Admete - Czw 23 Sie, 2007 11:07
Dotarłam już do tej rozmowy Adamy i pani prezydent, o której wspomniałas I koncówka pierwszej części
praedzio - Czw 23 Sie, 2007 23:15
Za mną siódmy odcinek BSG... Dwa ciasteczka: rozmowa Baltara z Gaetą w... toalecie ; zbliżenie Helo z Boomer No. 2 (numeracja moja )
Znowu pojawia się motyw religii monoteistycznej. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nagle dr Gaius Baltar okazał się gorliwie wierzącym człowiekiem... Prędzej uwierzę, że ma na tyle spaczony charakter, żeby zmanipulować wszystkich wokół, w tym Blond-Cylonkę, a przede wszystkim samego siebie...
Deanariell - Pią 24 Sie, 2007 00:09
| praedzio napisał/a: | | Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nagle dr Gaius Baltar okazał się gorliwie wierzącym człowiekiem... |
Jasne, ze nie jest Ale Number 6 sprawi, że Gaius poczuje "wolę bożą" w przenośni i dosłownie
Admete - Pią 24 Sie, 2007 11:45
Baltar to egoista - niezbyt często udaje mu się wyzwolić z własnych ograniczeń. To denerwujący człowiek - denerwujący nawet bez Blondi w głowie Obejrzałam te odcinki zwiazane z Pegasusem i admirał Caine - są chyba najlepsze , z tych które do tej pory widziałam. Rewelacyjny scenariusz, między bohaterami aż iskrzy od różnych emocji, dialogi palce lizać Na końcu było mi żal pani admirał. Ta kobieta miała coś w sobie. I piękna aktorka ją grała - piękna w niezwykły sposób. Często miałam skojarzenia z elfami, gdy na nia patrzyłam. Widziałabym ja jako matkę Arweny I już wiem skąd znam aktorkę - z PB i z 2 serii 24
praedzio - Pią 24 Sie, 2007 21:41
I znów wzmianka o wierzeniach ludzi i Cylonów. Obejrzałam właśnie 8 odcinek BSG, w którym Starbuck przesłuchiwała Cylona znajdującego się na jednym z kolonialnych statków. Oczywiście, wywiązała się dyskusja na temat wiary (jeden Bóg czy wielu bogów?). Przyznaję, że wiara Cylonów nie nawiązuje tylko do chrześcijaństwa, ponieważ pojawiło się zagadnienie reinkarnacji. (Cylon do Starbuck: Skąd wiesz, że wcześniej to nie ja cię przesłuchiwałem?). No i ta scena, kiedy Cylona zamknięto w śluzie... i modlitwa Starbuck. Przy okazji - pamiętacie te figurki bóstw, które posiada Kara? Czy mi się wydaje, czy byli to Apollo (figurka z łukiem) i Atena (postać w charakterystycznym greckim hełmie)?
Deanariell - Pią 24 Sie, 2007 23:16
To cytat chyba z tego właśnie odcinka - Kara i Leoben będą mieli ciekawe relacje w późniejszych odcinkach (w serii 3 bodajże...) :
"To know the face of God is to know madness. I see the universe. I see the patterns. I see the foreshadowing that precedes every moment of every day. It's all there, I see it and you don't. And I have a surprise for you. I have something to tell you about the future."
--Leoben Conoy (Flesh and Bone).
A tu można kupić muzykę z BSG - szkoda, że w Polsce tego nie ma w oficjalnej sprzedaży (a może jest, tylko ja nie wiem...): http://astore.amazon.com/...ing=UTF8&node=1
| praedzio napisał/a: | | Przy okazji - pamiętacie te figurki bóstw, które posiada Kara? Czy mi się wydaje, czy byli to Apollo (figurka z łukiem) i Atena (postać w charakterystycznym greckim hełmie)? |
Możliwe, ale dokładnie to nie jestem pewna - bo mogą to również być figurki Artemidy (też często z łukiem) i Afrodyty, do których ponoć najczęściej modli się Kara... Nie mogę nigdzie znaleźć wzmianki o tym... myślałam, że może tu będzie to opisane:
http://en.battlestarwiki.org/wiki/Kara_Thrace
Deanariell - Pią 24 Sie, 2007 23:23
| Admete napisał/a: | | Na końcu było mi żal pani admirał. Ta kobieta miała coś w sobie. I piękna aktorka ją grała - piękna w niezwykły sposób. Często miałam skojarzenia z elfami, gdy na nia patrzyłam. Widziałabym ja jako matkę Arweny |
No w sumie... Na początku mnie wkurzała, bo Galactica miała przez nią przechlapane i za te jej metody dowodzenia... ale przyznam, że miała coś w sobie - a uroda faktycznie specyficzna - taka... hmmmm... wyniosła? Myślę, że do twarzy jej jednak bardziej w mundurze, niż byłoby w elfim stroju
Admete - Sob 25 Sie, 2007 00:55
Wiesz, ze elfy wcale nie musiały byc łagodne We współczesnych strojach tez jej dobrze. Biorąc pod uwagę całą późniejsza mitologię serialu figurki Apolla i Ateny byłyby całkiem na miejscu...Strzała Apolla, grób Ateny. Religia Cylonów odgrywa w serialu duza rolę.
praedzio - Sob 25 Sie, 2007 07:42
Ja tak jeszcze tylko o tych figurkach. Że to był Apollo, dam sobie głowę uciąć. Jednak co do Ateny, to już taka pewna nie jestem. Figurka trzymała coś w dłoni, ale nie wyglądalo mi to na słynną egidę, raczej na jakąś misę. Ktoś ma jakiś pomysł?
Deanariell - Sob 25 Sie, 2007 12:44
| Admete napisał/a: | | Wiesz, ze elfy wcale nie musiały byc łagodne |
A kto mówi, że musiały? To tylko Arewna była taka... hmmm... ciotowata? Chociaż mnie tam akurat aż tak bardzo nie denerwowała, jak niektórych...
| Admete napisał/a: | | Biorąc pod uwagę całą późniejsza mitologię serialu figurki apolla i ateny byłyby całkiem na miejscu... |
Też tak pomyślałam, bo to się samo narzuca, ale 100% pewności nie mamy... Zresztą ja nie wiem czy to dla mnie aż tak istotne, co Kara trzyma w swojej szafce...
O tej Artemis i Afrodycie, to wyczytałam : "Thrace hides the fact that she is deeply spiritual. She frequently prays (or talks) to the Lords of Kobol, particularly Aphrodite and Artemis in times of need (Miniseries, "Flesh and Bone", "You Can't Go Home Again")
| praedzio napisał/a: | | Figurka trzymała coś w dłoni, ale nie wyglądalo mi to na słynną egidę, raczej na jakąś misę. Ktoś ma jakiś pomysł? |
Niestety Skarbie, innych pomysłów nie mam...
Admete - Sob 25 Sie, 2007 19:05
Czytam biografię Tolkiena ( drugą sobie kupiłam ) i jakoś mi się zebrało na nostalgię. Chyba muszę sobie przypomnieć filmy...Alez to było wtedy oczekiwanie. Premiera drużyny przyprawiała mnie o dreszcze I jakos tak mi się ciepło na sercu zrobiło, gdy w końcowym rozdziale biografii autor wspomniał o wpływie Tolkiena na seriale - na przykład ba Babylon 5
praedzio - Sob 25 Sie, 2007 20:18
A kto jest autorem tej biografii? To może i ja sobie poczytam? W domu mam własną Carpentera - ale to już klasyka. Bardzo mi się podobała książka Paolo Gulisano - Tolkien - mit i łaska (no, widzicie, ja wciąż w temacie religii... co ze mną się dzieje...? )
Deanariell - Sob 25 Sie, 2007 22:25
| Admete napisał/a: | | Czytam biografię Tolkiena ( drugą sobie kupiłam ) |
Mówisz o tej, którą mnie też ostatnio kupowałaś w Krakowie czy o jeszcze jakiejś nowszej?
Admete - Sob 25 Sie, 2007 23:44
Nie mam niestety Carpentera. Mam Daniela Grotty i White'a. Grotty mi sie bardziej podoba, ale ta druga dostarczyła mi kilku nowych informacji.
Riella, wiem - nie ja ją sobie kupiłam ;-D
praedzio - Nie 26 Sie, 2007 12:34
Tak w przerwie między odcinkami BSG podsłuchuję sobie soundtrack do serialu. Mam już swój ulubiony kawałek, który wprost niemożebnie mi się spodobał: One Year Later... Wczoraj, późnym wieczorem obejrzałam sobie kolejny odcinek (nr 9) BSG. O, matulu, jakżem się uchachała... Ta kolacyjka u komandora Adamy była niesamowita... No i później ta scena w laboratorium... Nie przypuszczałam, że poczuję cień sympatii do Baltara, ale już za to rozśmieszanie mnie do łez dam mu malutkiego plusa!
Aragonte - Pon 27 Sie, 2007 19:58
Sorki, że Wam się wetnę w temat Cylonów i innych ale obejrzałam wreszcie Labirynt Fauna i musze mu poświęcić parę słów.
Cieszę się, że nie oglądałam tego w kinie, tylko w domu, i mogłam robić przerwy na herbatkę i przytulenie mruczącego kota... ale sam film uważam za wart obejrzenia (choć na pewno nie chciałabym w nim zamieszkać, nigdy w życiu). Końcówka - konsekwentna aż do bólu - sprawiła, że się poryczałam.
Świetną rolę ma Ofelia - wspaniały portret zagubionego w świecie dorosłych, świecie wojny dziecka. I szkoda mi jej strasznie
W wątku o filmach straszono okrucieństwem tego filmu - i słusznie. Ale padł też zarzut, że nic on nie przekazuje, a z tym absolutnie się nie zgadzam. Dla mnie Labirynt to obraz, który pokazuje, że czasem próbujemy nadać sens własnemu życiu, realizując osobisty mit. Można to uznać za popadanie w szaleństwo - i dla otoczenia pewnie tak jest - ale Faun i jego świat zapewnili też Ofelii przeciwwagę dla okrucieństwa i chaosu wojny.
Brzmi to dla mnie, niestety, znajomo... Czy sami tak nie robimy, choć wojny wokół nas nie ma? Czy nie uciekamy w marzenia, do jakiegoś wewnętrznego świata, w którym reguły mogą być okrutne, ale gdzie czeka na nas nagroda? Gdzie jesteśmy księżniczkami albo chociaż Elżbietami Bennet?
Poruszający, okrutny, ale prawdziwy film. Nieprędko go obejrzę powtórnie - o ile w ogóle.
Na razie ucieknę do własnego Labiryntu
Admete - Pon 27 Sie, 2007 20:03
Żle ten film osądzają tylko te osoby, które nie potrafia myślec mitycznie. Bo własnie poprzez mit, który często jest okrutny, daje się ten film zrozumieć. Trudno powiedzieć, że mi się podobał, ale na pewno mnie poruszył.
praedzio - Pon 27 Sie, 2007 20:10
Na swoim blogu opisywałam ten film i nawet z koleżanką asiek ( ) dyskutowałyśmy tam nad sensem okrucieństwa w wyimaginowanym świecie. Asiek spierał się, że Ofelia tak naprawdę miała żaden wybór: bo zarówno w świecie frankistowskiego reżimu jaki i rzeczywistości Fauna istnieje ten sam horror, świat alternatywny w żaden sposób nie przypomina baśniowej krainy szczęśliwości.
Ja natomiast jestem zdania, że reguły rządzące światem "po drugiej stronie drzwi" przynajmniej są jasne i klarowne. Źle się dzieje dopiero wtedy, kiedy te reguły się złamie. W świecie ludzi trudno mówić o jakichkolwiek regułach, zwłaszcza w okresie wojny domowej (lub jakiejkolwiek innej). Ludzie dla siebie potrafią zgotować o wiele gorszy los niż Potwór Bez Oczu.
P.S. Jeśli chodzi o BSG, mam na razie przerwę techniczną Jeden z odcinków odmówił mi posłuszeństwa, tzn. nijak nie chce otworzyć mi się w odpowiednim odtwarzaczu .
Wczoraj skończyłam serię pierwszą. Ło matko! Zakończenie wgniotło mnie w fotel. Póki co więc, będę zagryzać paznokcie w oczekiwaniu na kolejny odcinek... Żal mi Sharon...
Aragonte - Pon 27 Sie, 2007 20:13
Tak, Admete, "podobanie się" to byłoby złe określenie... Mnie też ten film nie "podobał się", tylko zmusił do myślenia, uruchomił masę skojarzeń, wstrząsnął. To nie papka z popcornu, tylko prawdziwe, faktycznie brutalne kino doprawione realizmem magicznym.
Trochę żałuję, że nie potrafiłam w końcówce uwierzyć w to, w co uwierzyła Ofelia Ale pewnie to brutalne ściągnięcie na ziemię było mi potrzebne.
Aha, zapomniałam wspomnieć o muzyce - świetna jest. A ponieważ jej nie mam, to puściłam DCD "Into The Labyrinth"
Aragonte - Pon 27 Sie, 2007 20:22
| praedzio napisał/a: | Na swoim blogu opisywałam ten film i nawet z koleżanką asiek ( ) dyskutowałyśmy tam nad sensem okrucieństwa w wyimaginowanym świecie. Asiek spierał się, że Ofelia tak naprawdę miała żaden wybór: bo zarówno w świecie frankistowskiego reżimu jaki i rzeczywistości Fauna istnieje ten sam horror, świat alternatywny w żaden sposób nie przypomina baśniowej krainy szczęśliwości.
Ja natomiast jestem zdania, że reguły rządzące światem "po drugiej stronie drzwi" przynajmniej są jasne i klarowne. Źle się dzieje dopiero wtedy, kiedy te reguły się złamie. W świecie ludzi trudno mówić o jakichkolwiek regułach, zwłaszcza w okresie wojny domowej (lub jakiejkolwiek innej). Ludzie dla siebie potrafią zgotować o wiele gorszy los niż Potwór Bez Oczu. |
Preadzio, dokładnie - dla mnie reguły świata alternatywnego są klarowne, ale bohater/bohaterka muszą je złamać, by napędzić akcję I jednak tamten świat ofiarowywał obietnicę uzyskania tego, na co w świecie realnym Ofelia nie miała szans. A przygody przeżywane w świecie magicznym, baśniowym są niezłą wprawką do radzenia sobie ze światem realnym (tak przynajmniej pamiętam i odczytuję przekaz Bettelheima).
Swoją drogą w scenie z Potworem Bez Oczu przejęły mnie ciarki, choć to niby taki klasyczny baśniowy patent...
praedzio - Wto 28 Sie, 2007 07:49
| Cytat: | | Swoją drogą w scenie z Potworem Bez Oczu przejęły mnie ciarki, choć to niby taki klasyczny baśniowy patent.. |
Zbyt realistyczne...?
praedzio - Wto 28 Sie, 2007 15:04
Tak sobie oglądam drugi odcinek z sezonu drugiego BSG (problem techniczny zażegnany! ), zrobiła się gorąca akcja i komuś wyrwało się: "Jezu!" Pewnie się czepiam, ale to dziwne słowo w ustach wyznawców bogów Kobolu...
Dobra, lecę oglądać dalej...!
Aragonte - Wto 28 Sie, 2007 15:38
| praedzio napisał/a: | | Cytat: | | Swoją drogą w scenie z Potworem Bez Oczu przejęły mnie ciarki, choć to niby taki klasyczny baśniowy patent.. |
Zbyt realistyczne...? |
Nawet nie to. Po prostu nie miałam gwarancji, że coś się faktycznie nie stanie, w tym filmie wszystko byłoby możliwe
praedzio - Wto 28 Sie, 2007 16:03
Mnie uderzyło w tym filmie coś jeszcze. Przede wszystkim brzydota swiata baśniowego. No, może nie do końca brzydota... Ale pewnym rzeczom bliżej było do horroru niż familijnego fantasy Taka na przykład wróżka, którą Ofelia widzi po raz pierwszy. Moja reakcja była taka: - Matko, co to za paskudne stworzenie? Ważka, nie ważka? (moją niechęć pogłębiały jeszcze te paskudne odgłosy) No, a Ofelia widziała zupełnie to inaczej. Że juz o scenie ze Ślepym Potworem nie wspomnę...
Wydaje mi się, że te efekty, cała ta scenografia miała nam przypominać, że to nie jest baśń dla dzieci. Że opowieść jak najbardziej jest zaadresowana do dorosłych. Że jak ktoś (lub coś) umiera, to na amen. Rany jak najbardziej bolą, a jeśli złamiemy którąś z reguł, to powinniśmy być stuprocentowo pewni, że przyjdzie nam za to zapłacić.
Może popełniam nadinterpretację ale tak właśnie ten film odczytuję.
|
|
|