Aktorzy austenowscy - Colin Firth
Caroline - Śro 07 Cze, 2006 21:05
Przecież on jej tylko ucho przebił. I ona się na to zgadzała.
Anonymous - Śro 07 Cze, 2006 21:05
| Gunia napisał/a: | | Gosia napisał/a: | Jaki tam mobbing, to byly inne czasy | Uważasz, że ileś-tam-set lat temu można było molestować i gwałcić służącą? |
Guniu to raczej fakt.
Gunia - Śro 07 Cze, 2006 21:08
| Caroline napisał/a: | | Przecież on jej tylko ucho przebił. I ona się na to zgadzała. | Yhm... Ucho przebił? Jaaasne... A czy ona się zgadzała? Czy ktoś ją pytał o zdanie? A nie mogła się bronić, protestować, bo wylałby ją i zostałaby bez środków do życia! Co ona mogła zrobić?
Caroline - Śro 07 Cze, 2006 21:13
No nie będę twierdzić, że życie służącej wtedy było lekkie i przyjemne, ale chyba nie o tym jest ten film. Ta dziewczyna sama o sobie decyduje, potem może z tego powodu cierpi, ale nie jest ofiarą ucisku. Oni raczej byli partnerami, było między nimi porozumienie, przynajmniej jeśli chodzi o sztukę, nie?
Gunia - Śro 07 Cze, 2006 21:14
No, sztukę...
Anonymous - Czw 08 Cze, 2006 14:40
| AineNiRigani napisał/a: | | Może to kwestia tego, że był zakochany? Może dlatego swoją miłość, czy zauroczenie odegrał tak dobrze? |
Chyba pół na pół, bo o ile mi wiadomo, Colin miał romans z Meg Tilly, w której kochał się też Valomont .
Mi się bardzo podobał w Valmoncie właśnie za to, że się dużo śmiał. Gdy oglądałam, znałam go przede wszystkim z dumy, a tam raczej za dużo jego śmiechu widzieć nie mogłam .
Anonymous - Czw 08 Cze, 2006 15:38
| Nimloth napisał/a: | Chyba pół na pół, bo o ile mi wiadomo, Colin miał romans z Meg Tilly, w której kochał się też Valomont .
No właśnie o tym pisałam |
| Cytat: | Mi się bardzo podobał w Valmoncie właśnie za to, że się dużo śmiał. Gdy oglądałam, znałam go przede wszystkim z dumy, a tam raczej za dużo jego śmiechu widzieć nie mogłam . |
Dokłądnie, to jest sedno, które zawsze powtarzam
kami - Czw 08 Cze, 2006 19:26
| Nimloth napisał/a: | (...)Mi się bardzo podobał w Valmoncie właśnie za to, że się dużo śmiał. Gdy oglądałam, znałam go przede wszystkim z dumy, a tam raczej za dużo jego śmiechu widzieć nie mogłam . |
Tak to fakt, ale za to ten jeden jedyny uśmiech na koniec Dumy był dla mnie ucielesnieniem wszystkich znanych mi usmiechów , choć faktycznie w Valmoncie można się było do woli napatrzeć na jego ząbki...
Gosia - Pią 09 Cze, 2006 19:48
A mnie sie podoba i to spojrzenie ....
Anonymous - Pią 09 Cze, 2006 19:54
| Gosia napisał/a: | | A mnie sie podoba i to spojrzenie .... |
I to kolejny film kiedy Colin mi się podobał. Taki podstarzały z lekka, ale przynajmniej w miarę atrakcyjny. Valmonta nie pobił, ale rola miała taką głębię, że aż słów brak.
Gosia - Pią 09 Cze, 2006 20:07
I to przy uzyciu niewielu srodkow aktorskich.
A rola i tak powala
Anonymous - Pią 09 Cze, 2006 21:38
| Gosia napisał/a: | A rola i tak powala |
A juści:
Zresztą on tam nie ma się podobać, tylko własnie powalać, co niniejszym czynie powtórnie
kami - Sob 10 Cze, 2006 15:24
Uwielbiam go i w Valmoncie i w Dziewczynie z perłą ( ta niesamowita gra spojrzeń)
Gunia - Sob 10 Cze, 2006 18:56
Dobra... Zmieniam zdanie: on mi się podoba w "Dziewczynie z perłą" i w "Związkach rodzinych" zresztą też... Ubawiłam się wczoraj nie ziemsko i dzięki niebiosom, bo zastanawiałam się czy nie wybrać meczu...
Gunia - Sob 10 Cze, 2006 19:47
Mówisz o "Związkach"? Jesli tak, to masz czego żałować, bo ubawiłam się na nich nieziemsko... Ale są chyba w zestawie Aine, więc jeszcze nic nie jest stracone...
kami - Sob 10 Cze, 2006 21:15
Tak Związki też są super, taka niesamowita komedia pomyłek
Alison - Nie 11 Cze, 2006 10:57
| Gosia napisał/a: | A ja obejrzalam do pierwszej reklamy, a potem poszlam spac i zaluje bo znowu nie obejrzalam go w calosci ale chociaz wreszcie sie wyspalam |
Gosiałek a obejrzałaś w końcu Colina jako Ernesta? Podobał Ci się jak mówił: it was given to me .....in the country... ???
Gosia - Nie 11 Cze, 2006 11:28
Colinek zawsze jest super !
Prawde mowiac z calego filmu to on najbardziej mi sie podobal ...
Anonymous - Nie 11 Cze, 2006 12:06
| Gosia napisał/a: | Prawde mowiac z calego filmu to on najbardziej mi sie podobal ... |
A ja pewnie tradycyjnie - bo mnie Rupert
Alison - Nie 11 Cze, 2006 21:21
Film dla mnie był cudnym pastiszem "kostiumowców" i chyba tak należy go oglądać mnie Ruppert też powalał na kolanka, obaj cudnie się dopełniali. No i ta piosneczka
Gosia - Nie 11 Cze, 2006 21:48
Jesli traktowac jako pastisz, to byl okay, bo mnie troszeczke draznilo to komedyjkowe przejaskrawienie. A piosenka faktycznie zabawna.
Alison - Nie 11 Cze, 2006 22:05
| Gosia napisał/a: | | Jesli traktowac jako pastisz, to byl okay, bo mnie troszeczke draznilo to komedyjkowe przejaskrawienie. A piosenka faktycznie zabawna. |
Ja myślę, że to przejaskrawienie było jak najbardziej celowe. Zauważ, że wszyscy grali w taki sam teatralny sposób od Judy D. po Frances O'C. i obu panów. Mnie się ten film bardzo podobał i bardzo mnie śmieszył. Myślę, że trzeba go oglądać z odpowiednim nastawieniem i dystansem, nie tak dosłownie, wtedy naprawdę jest fajny.
Gosia - Nie 11 Cze, 2006 22:20
No tak, na pewno wiele zalezy od nastawienia.
Porownam to do innego filmu z Colinem - kiedy pierwszy raz ogladalam "Bridget Jones" to nie bardzo mi sie ten film podobal, draznila mnie glowna bohaterka, jej glupota i specyficzny humor sytuacyjny. A teraz ?
Teraz ten film mnie niezmiennie bawi
Anonymous - Nie 11 Cze, 2006 23:10
| Alison napisał/a: | Film dla mnie był cudnym pastiszem "kostiumowców" i chyba tak należy go oglądać mnie Ruppert też powalał na kolanka, obaj cudnie się dopełniali. No i ta piosneczka |
Jak dla mnie ten duet zawsze jest bezbłędny. I nie jest ważne kto ma pierwszoplanową rolę, a kto drugoplanową.
Dla mnie ciekawym zjawiskiem jest to, że w każdym innym filmie z Rupertem, który oglądałam, zdominował go całkowicie, nawet jak grał postacie z tła. Importance... to jedyny film, w którym to się nie dzieje. Rupert i Colin grają ramię w ramię, równo. Żaden nie dominuje.
Gosia - Pon 12 Cze, 2006 22:51
Alisonku, ja tylko dodam ze swoje wrazenia po obejrzeniu "Importance.." napisalam w tym watku (obecnie bodajze na 5 stronie) zaraz po obejrzeniu tego filmu.
Dodam jeszcze, ze obiecalam sobie ze obejrze ten film niedlugo po raz drugi i z troche innym nastawieniem i moze wrazenia beda inne.
|
|
|