To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Małe kobietki - ekranizacje i książka

annmichelle - Wto 08 Gru, 2020 22:01

Agn napisał/a:
Czekam na wrazenia.
(Mam nadzieje, ze ci sie spodoba - wielbie ten film.)

Cóż.... Uprzedzam, że nie czytałam książki, nie oglądałam innych ekranizacji (może oglądałam, ale nie pamiętam :ops1: ), więc nie widziałam czego się spodziewać.
Oglądałam bez oczekiwań, bez uprzedzeń :wink: , itp.
Kilka razy się wzruszyłam, z przyjemnością patrzyłam na znajome twarze aktorów :-) , ale nie jest to film do którego będę wracać.

Swoją drogą po seansie nasunęło mi się jedno pytanie : która z sióstr była najszczęśliwsza ze swoich wyborów i życia?

RaczejRozwazna - Wto 08 Gru, 2020 22:13

Dobre pytanie w kontekście tej ekranizacji - bo w książce wszystko było chyba dużo prostsze. Tutaj na pewno Amy, bo Meg miała niedosyt i Jo chyba też. Chociaż... Amy też miała niedosyt, zrozumiała, że nie będzie wielką malarką.

W ogóle ta opowieść ma dobitny wątek upadku ideałów i marzeń dziecięcych - i to zarówno w książce i w filmie. Zawsze to była dla mnie ta łyżka dziegciu w tej kochanej przeze mnie opowieści.

annmichelle - Wto 08 Gru, 2020 22:21

RaczejRozwazna napisał/a:
W ogóle ta opowieść ma dobitny wątek upadku ideałów i marzeń dziecięcych - i to zarówno w książce i w filmie.

Jak to mówią: samo życie. :wink:

RaczejRozwazna - Wto 08 Gru, 2020 22:37

Tego właśnie w literaturze nie szukam - życia mam aż dość wokół. Książki mają osładzać ponurą rzeczywistość :wink:

Ale i tak tę opowieść bardzo lubię :-D

Barbarella - Nie 20 Gru, 2020 18:12

Ostatnie dwa miesiące spędziłam z "Małymi kobietkami".
Przeczytałam książkę: bardzo mi się podobała, aczkolwiek były momenty, w których mnie mdliło od nadmiaru słodyczy i doskonałości.
Obejrzałam również trzy ekranizacje: BBC, z 1994 roku oraz z 2019 roku.
Najmniej podobała mi się wersja BBC. Była najbardziej wierna, ale ja miałam nieustanne wrażenie chaosu i poplątania. Ale w tej wersji był najlepszy Teddy. :mrgreen:
Wersja z 1994 po prostu mi się podobała. A wersja z 2019 roku bardzo mi się podobała. :-D Ale tam z kolei nie leżał mi Teddy. No i film był dla mnie bardziej zrozumiały po przeczytaniu książki.

BeeMeR - Nie 20 Gru, 2020 18:36

Muszę wreszcie obejrzeć wersję z 2019 :mysle:
RaczejRozwazna - Nie 20 Gru, 2020 21:18

Obejrzyj, warto!
Barbarello, Agn zaraz wpadnie z bejsbolem za tego Teddy'ego z 2019 roku :lol: Dlaczego Ci się nie podobał?
Jesli nie masz dość to obejrzyj jeszcze wersję z 1949 roku i ewentualnie mini serial z lat 70. - tam był najlepszy Baer z wszystkich ekranizacji.

Agn - Nie 20 Gru, 2020 21:39

Ja z bejsbolem na Barbarelle? Zeby wiecej do mnie nie przyjechala? Oczadzialas, dzioucha? :lol:
Uwielbiam Chalameta, on mi sie podoba w wiekszosci rol, ale komus moze nie lezec. Mnie sie podobala ta cudnie odegrana mlodzienczosc Lauriego. Ale nie kazdemu podoba sie to samo. Zreszta Laurie z 1994 jest bardzo w porzadku.

RaczejRozwazna - Nie 20 Gru, 2020 22:37

E, miałam nadzieję na ożywienie atmosfery :lol:
Agn - Pon 21 Gru, 2020 09:36

Widzicie ja, panstwo, rozmarzyla sie. :rotfl:
Barbarella - Wto 22 Gru, 2020 11:47

RaczejRozwazna napisał/a:
Barbarello, Agn zaraz wpadnie z bejsbolem za tego Teddy'ego z 2019 roku :lol: Dlaczego Ci się nie podobał?

Dla mnie był za smarkaty. Po prostu. I jeszcze względem Jo. Z książki wynikało, że był od niej starszy, a w wersji 2019 roku tego nie widać.

RaczejRozwazna napisał/a:
obejrzyj jeszcze wersję z 1949 roku i ewentualnie mini serial z lat 70. - tam był najlepszy Baer z wszystkich ekranizacji.

Chętnie, pod warunkiem, że jest tłumaczenie polskie.

Agn - Wto 22 Gru, 2020 12:29

Tam roznica wieku byla moze ze 2 lata? No i Laurie jest bardzo mlodym czlowiekiem, w koncu na poczatku to chlopiec. Pozniej jest doroslym mezczyzna. Fajnie film pokazal, jak sie ogarnal pod wplywem Amy.

Musze poszukac tych wersji z lat 40-tych i 70-tych, chetnie porownam. No i bardzom ciekawa tego Baera. :)

RaczejRozwazna - Wto 22 Gru, 2020 17:04

Wersja z lat 40-tych miała swój urok (scenariusz był skopiowany z filmu z 1933 roku - ale to już ramotka, dla najbardziej zagorzałych fanów), chociaż główni bohaterowie byli bodaj koło 30-tki gdy grali postaci Jo i Teddy'ego. I to nie jest raczej wersja dla miłośników pary Teddy-Amy.

W serialu z 1978 roku Baera gra Wiliiam Shatner znany ze Star Treka :) Niespecjalnie lubię tę adaptację bo nie polubiłam głównych bohaterów, ale tylko w w tym serialu kibicowałam parze Jo-profesor. Bardzo mi się podobał choć nie jest dokładnym odwzorowaniem literackiego pierwowzoru.

Obie wersje istnieją po polsku, serial swego czasu był dostępny na yt.

EDIT. Nadal jest na yt, ale tylko w wersji anglojęzycznej (można ustawić z napisami)
https://www.youtube.com/w...BqgNYgkkU&t=81s

Barbarella - Śro 23 Gru, 2020 16:58

Agn napisał/a:
Tam roznica wieku byla moze ze 2 lata?

Rozumiem, że dwa lata. Jo jest w tej wersji za stara wizualnie względem Teddego. Przynajmniej dla mnie.

BeeMeR - Nie 27 Gru, 2020 16:37

RaczejRozwazna napisał/a:
W serialu z 1978 roku Baera gra Wiliiam Shatner znany ze Star Treka Niespecjalnie lubię tę adaptację bo nie polubiłam głównych bohaterów, ale tylko w w tym serialu kibicowałam parze Jo-profesor. Bardzo mi się podobał choć nie jest dokładnym odwzorowaniem literackiego pierwowzoru.
A ja miałam trochę na odwrót - tj. Baer mnie nie ruszał ale całość całkiem mi się podobała, w taki teatralno-ramotkowy sposób :mrgreen:

Obejrzałam wczoraj wersję z 2019r., odczucia mam mieszane.
Pierwsze wrażenie było dobre, bardzo mi się podoba Saoirse w roli starszej Jo i nie mam nic przeciwko klamrowemu zaczęciu od końca. Ogólnie ta późniejsza, doroślejsza część filmu podobała mi się bardziej, doceniam zwłaszcza pomysł na pokazanie nieoczywistej kwestii "kiczowatego zakończenia w deszczu" jako wymuszonego pod czytelniczki, podobnie to, że życie dorosłe - np. Meg - niekoniecznie było usłane różami bo samą miłością trudno wyżyć. Całość kojarzyła się odlegle z tym, co mój Tata powiedział kiedyś chrześniakowi, który się wahał czy się żenić czy nie - "czy się ożenisz czy i nie i tak chwilami będziesz żałował tej drugiej opcji".

Ale nie kupiłam kilku rzeczy: przede wszystkim zmiany zdania Jo że może by jednak przyjęła Lauriego ze względu na samotność - nie wiem jak było w książce ale Jo w moich wyobrażeniach nie robiła nic wbrew sobie, a na małżeństwo z niedojrzałym chłoptasiem nie miała ochoty. No a do ew. małżeństwa (w innych wersjach, bo nie w tej, w tej jako rzekłam nie kupuję tego) dojrzała dopiero po dobrych kilku.

Okropnie mnie irytowało nadmierne w moich odczuciu skakanie między "teraz" a "wcześniej", szatkujące niektóre sceny tak bardzo, że za choinkę nie mogłam wejść ani w owo "teraz" ani "wcześniej" i emocjonalnie zostałam niemal całkiem obojętna, choć w gruncie rzeczy film odbieram całkiem dobrze i seans mi podobał. Ale powtarzać raczej nie będę, Osobiście wolę bardziej linearny tok narracji - a przynajmniej nie aż tak chaotyczny i skaczący po osi czasu.

Jeśli idzie o obsadę miałam problem z prawie wszystkimi :P w części "kilka lat wcześniej", zwłaszcza z Amy i sceną palenia rękopisu Jo, ale ta konkretna scena i szczeniackie zachowania mi zagrały chyba tylko w wersji z młodziutką Kirsten Dusnt, a nie dorosłymi aktorkami. Teddy mnie nie zachwycał i moim zdaniem nie są zbyt dobrze dobrani ani z filmową Jo ani Amy i nie chodzi mi o kwestię gry tylko fizjonomię - on jest drobniutki, chudziutki, twarz ma drobniejszą niż obie i wygląda na wyraźnie młodszego. Mnie to osobiście trochę zgrzyta aczkolwiek ta jego chłopięcość w jakiś sposób grała pozytywnie na rzecz odrzucenia przez Jo, bo to nie było dla mnie tak oczywiste w wersji z Winoną i Christianem Bale ;) . Miałam też pomniejszy problem z Meg - bo ona powinna być najładniejsza a jakkolwiek bym na Emmę Watson nie patrzyła to w tym filmie najładniejsza w moich oczach nie była :roll: - ale to zapewne wyłącznie kwestia gustu. Baer też mnie nie zachwycał. Amy mi się za to podobała ale wyłącznie w części starszej, tej, która dobrze wie czego chce. Ciotka fajna :mrgreen: Beth w dużej mierze niewidzialna. Marmee niezapamiętywalna, obawiam się, że - oprócz wymowy końcówki - z całym filmem tak będzie w moim przypadku.

annmichelle - Nie 27 Gru, 2020 16:49

BeeMer - rozbudowana opinia. :kwiatek:

Tak jak i ja wspomniałam powyżej - dla mnie ten film był raczej do jednorazowego obejrzenia właśnie.

To Boże Narodzenie to było przedstawione wizualnie jak z jakiegoś katalogu. :wink:
Tak samo niby nieład w pokojach dziewczyn, a jednak to takie wszystko jak "z obrazka".

Acha, mnie wątek najstarszej siostry chyba najbardziej "podszedł" i w tym filmie chyba jako jedyna była, mimo wszystko, szczęśliwa. :-|

BeeMeR - Nie 27 Gru, 2020 17:02

Obiecałam Agn, że napiszę co myślę po seansie :mrgreen:
Ja myślę, że Amy tutaj też była na swój sposób szczęśliwa - zwłaszcza, gdy sobie przypomniała, że niewiele brakło, aby poślubiła Franka ;)

Ja sobie w zeszłym roku robiłam przegląd dostępnych ekranizacji, ta to już chyba ostatnia, mam więc porównanie, choć niektóre sceny i postaci mi się zacierają ;)

Agn - Nie 27 Gru, 2020 21:52

Nie wiem, skad przekonanie, ze siostry March byly nieszczesliwe. :co_stracilam: Owszem, nie jest rozowo, ale kiedy podejmuje sie wybory, to z calym dobrodziejstwem inwentarza.
Meg nie spelnila marzen o bogactwie, ale ma dobrego meza i dzieci, a chciala przeciez zalozyc rodzine i miec dom.
Amy wyszla za czlowieka, ktorego kocha i do tego ze wzajemnoscia. Gdzie tu problem?
Jo jest z Bhaerem - zaklada z nim rodzine i realizuje reszte zalozen. W filmie Gerwig genialnie ujela temat z malzenstwem Jo, nie zmienia to faktu, ze Jo dopiela swego - wydala powiesc, ktora na bank bedzie sukcesem, czego zapowiedzia jest reakcja 3 corek wydawcy.

Admete - Nie 27 Gru, 2020 22:15

No wiesz, ja sama odebrałam ten film jako smutny, przygnębiający. Ale to ja.
BeeMeR - Nie 27 Gru, 2020 22:21

Ja nie uważam, żeby siostry March były nieszczęśliwe - nie bardziej niż inni ludzie - ale że każdy wybór ma jasną i ciemną stronę, co ten film ładnie pokazywał.
Agn - Nie 27 Gru, 2020 22:33

No wlasnie, kazdy wybor ma kilka konsekwencji, ale nie znaczy to, ze ewentualnie Amy jest troche szczesliwa i w sumie Meg chyba tez. Nope. Dziewczynom sie bardzo udalo w zyciu.

Admete, smutny? Widzialam inny film. On ma sceny wzruszajace, ale do przygnebienia tu daleko.

Admete - Nie 27 Gru, 2020 22:52

Mnie przygnębił. Pisałam o tym po seansie. Może to dlatego, że nigdy do mnie ta historia nie przemawiała. Książkę próbowałam czytać lata temu, ale utknęłam zaraz na początku.
annmichelle - Nie 27 Gru, 2020 23:16

A ja trochę rozumiem, co ma na myśli Admete.
Film mnie osobiście nie przygnębił, ale jednak nie jest to opowieść "i żyli długo i szczęśliwie".
Oceniam jedynie ten film (innych ekranizacji nie widziałam, książki nie czytałam).
Każda z sióstr swoje przeszła i w efekcie jakoś nie widziałam jakoś tego szczęścia Jo czy Amy.
Dlatego napisałam, że w sumie Meg wydawała mi się, mimo trudności, najszczęśliwsza. :-)
Amy trochę chyba robiła taką dobrą minę do złej gry, owszem wyszła za mąż za swoją miłość, ale czy i ona była jego miłością? A wybór "jak nie jedna siostra to druga", no cóż - niby to inne czasy i wtedy takie wybory nie były rzadkością, ale jednak chłopak był mocno zakochany w Jo, a po czasie ożenił się z jej siostrą i jako szwagierkę miał ex-ukochaną. :-|
Co do Jo - jasne, zrealizowała się jako pisarka (choć i tu napisała zakończenie "pod wymagania redaktora", a nie takie jak chciała), a jak potoczyło się jej życie prywatne to dla mnie jest otwartym tematem, bo to sielankowe zakończenie przedstawione w filmie odbieram "co by było gdyby". :wink:

RaczejRozwazna - Pon 28 Gru, 2020 00:03

W książce nie ma tej "smugi cienia" tak bardzo uwidocznionej, choć i w niej czuje się smutek związany z upływem czasu i nieuchronnym upadkiem dziecieco-młodzieńczych marzeń. Zawsze za złe miałam autorce tak bezwzględne rozprawienie się z artystycznymi aspiracjami bohaterów i chociażby - z pierwszą.miłością Teddy'ego. Zresztą w którejś z kolejnych części, chyba ostatniej, autorka sama sprawia takie wrażenie, że jej żal ;)
Ale w ostatniej ekranizacji tego smutku jest bardzo wiele. Rozumiem i Admete i Jo, która dla iluzji zatrzymania tego czasu gotowa jest się wydać za Teddy'ego - to był dla mnie jeden z lepszych motywów tej ekranizacji.
A Meg była najszczesliwsza bo ostatecznie miała nqjbardziej proste marzenia - dom i rodzina. Niezrealizowana reszta (marzenia o bogactwie) była dodatkiem, bez którego można się obyć.

Admete - Pon 28 Gru, 2020 09:05

annmichelle napisał/a:
Co do Jo - jasne, zrealizowała się jako pisarka (choć i tu napisała zakończenie "pod wymagania redaktora", a nie takie jak chciała), a jak potoczyło się jej życie prywatne to dla mnie jest otwartym tematem, bo to sielankowe zakończenie przedstawione w filmie odbieram "co by było gdyby".


Z perspektywy osoby żyjącej już długo na tym świecie, wiem, że w którymś momencie Jo będzie żałować swojej decyzji. Amy także...i Teddy. Może to i życiowe, ale przygnębiające. Tak samo ten film odebrała moja 15 - letnia bratanica.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group