To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Sherlock Holmes - ekranizacje

Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 22:52

Caitriona napisał/a:
U, Aragonte, widze, że Cię nieźle wzięło :mrgreen: :mrgreen:

No wzięło, wzięło :excited: :serduszkate: :love_shower: :ops1:
I w sumie to cieszę się, że tak późno, bo przynajmniej na kontynuację serialu nie będę długo czekać.
Sherlock&John rządzą :serce2:

Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 23:00

No dobra, mam cały dialog z pierwszego odcinka - w wersji oryginalnej.

Sherlock: What do real people have, then, in their..."real lives"?
John: Friends? People they know, people they like, people they don't like... Girlfriends, boyfriends.
Sherlock: Yes, well, as I was saying... Dull.
John: You don't have a girlfriend, then.
Sherlock: Girlfriend? No, not really my area.
John: Mm. Oh, right. Do you have a... boyfriend? Which is fine, by the way.
Sherlock: I know it's fine.
John: So you've got a boyfriend then.
Sherlock: No.
John: Right. Okay. You're unattached. Like me. Fine. Good.
Sherlock: John, erm... I think you should know that I consider myself married to my work, and while I'm flattered by your interest, I'm really not looking for any...
John: No. I'm... not asking. No. I'm just saying, it's all fine.
Sherlock: Good. Thank you.


Dla mnie znaczące - tzn. ewentualnie potwierdzające jego odmienną orientację - są tylko dwie wypowiedzi Sherlocka: "I know it's fine" oraz końcowe podziękowanie (chociaż to bardziej zwykła grzecznościowa formułka).

Idę szukać sceny z Lestradem :-P

Agn - Pią 30 Gru, 2011 23:51

Aragonte napisał/a:
Naturalnie może być tak, że to hasło "date" nie pojawia się tu bez przyczyny, bo Sherlock kogoś faktycznie będącego jego "date" tu sprowadził :-P Ale nie jestem tego pewna, raczej mi wygląda to na dowcip scenarzystów.

Ja zaś odebrałam to właśnie w ten sposób. W sumie przeniesiono wszystko w realia XXI wieku, mogli też Sherlockowi dla ciekawości większej orientację podstawić. W XXI wieku homoseksualistą być wolno. Na dobrą sprawę to i tak niczego nie zmienia, bo bez względu na wszystko Sherlock w dalszym ciągu jest Sherlockiem - chajtniętym z robotą. I jest jej wierny. ;)

Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 23:59

Agn napisał/a:
Ja zaś odebrałam to właśnie w ten sposób. W sumie przeniesiono wszystko w realia XXI wieku, mogli też Sherlockowi dla ciekawości większej orientację podstawić. Na dobrą sprawę to i tak niczego nie zmienia, bo bez względu na wszystko Sherlock w dalszym ciągu jest Sherlockiem - chajtniętym z robotą. I jest jej wierny. ;)

Zgadzam się co do wierności pracy Sherlocka i do tego, że możliwe są obie opcje (i jeszcze raz podkreślam, że naprawdę jest mi wsio rybka, jaka, zdaniem scenarzystów, jest prawda :-P ).
Wątpię jednak, by wyglądało to tak, jak uznają niektórzy fani, którzy widzą związek określany jako Johnlock :-P czy jakoś tam podobnie. Dla mnie ci panowie (podobnie jak Merlin i Artur w znanym Ci serialu, Agn) pozostają tylko (czy aż) przyjaciółmi.
W końcówce trzeciego odcinka Sherlocka było tych przyjacielskich emocji i tak dużo - tak dużo, że mnie złapało za serducho i do tej pory trzyma :paddotylu: :serduszkate: A niby chodziło tylko o jakieś zmrużenie powiek Sherlocka, krótki dialog i parę spojrzeń :serce:
Może durna jestem, ale zawsze mnie kręci, kiedy ktoś uznawany za zimnego i pozbawionego uczuć jednak te uczucia okazuje...

Agn - Sob 31 Gru, 2011 00:05

Nie, absolutnie nie podoba mi się idea Johnlocka! Tego tam NIE MA.
Aragonte napisał/a:
Może durna jestem, ale zawsze mnie kręci, kiedy ktoś uznawany za zimnego i pozbawionego uczuć jednak te uczucia okazuje...

Wobec tego ja też jestem durna, bo też lubię takie motywy.
I piękny avek, Aragonte! :serduszkate:

Aragonte - Sob 31 Gru, 2011 00:13

Agn napisał/a:
Nie, absolutnie nie podoba mi się idea Johnlocka! Tego tam NIE MA.

No to jesteśmy zgodne w tej sprawie :mrgreen:

Agn napisał/a:
Wobec tego ja też jestem durna, bo też lubię takie motywy.

Ufff, zawsze to milej być durną w dobrym towarzystwie :wink:

Agn napisał/a:
I piękny avek, Aragonte! :serduszkate:

Ukradziony :ops1: gdzieś w necie. Wraz z kilkudziesięcioma pobratymcami, bo zachłanna jestem.

Caitriona - Sob 31 Gru, 2011 00:31

Aragonte napisał/a:
Wraz z kilkudziesięcioma pobratymcami, bo zachłanna jestem
:mrgreen: :mrgreen:

Matko, zachciało mi się powtórki...

Aragonte - Sob 31 Gru, 2011 00:48

Caitriona napisał/a:
Aragonte napisał/a:
Wraz z kilkudziesięcioma pobratymcami, bo zachłanna jestem
:mrgreen: :mrgreen:

No co? :-P Kobieta zmienną jest i lubi się przebierać. Czasami trzy razy na dzień, w zależności od humoru i od tego, który z duetu aktualnie dominuje :-P
Ostatnio - chociaż uwielbiam Johna - głównie Sherlock, przyznaję. I kot drapał jego orientację, to naprawdę nie ma znaczenia. Fascynujący socjopata :wink: I ten intelekt! :serduszkate:

Caitriona napisał/a:
Matko, zachciało mi się powtórki...

Caitriono, powiadam Ci, że najlepszą metodą poradzenia sobie z pokusą jest jej ulec - raz a dobrze, jak to robił Grek Zorba :-P

Agn - Sob 31 Gru, 2011 07:28

Aragonte napisał/a:
Ostatnio - chociaż uwielbiam Johna - głównie Sherlock, przyznaję. I kot drapał jego orientację, to naprawdę nie ma znaczenia. Fascynujący socjopata :wink: I ten intelekt! :serduszkate:

O, to to! Z ust mnie to wyjęłaś! :)
Aragonte napisał/a:
Caitriono, powiadam Ci, że najlepszą metodą poradzenia sobie z pokusą jest jej ulec - raz a dobrze, jak to robił Grek Zorba :-P

A mawiał... i teraz nie pomnę. Oscar Wilde czy George Bernard Shaw?

Admete - Sob 31 Gru, 2011 09:05

Mnie natomiast wkurza wkładanie ewentualnego homoseksualizmu wszędzie, gdzie się da i gdzie się nie da. Skończy się na tym, że część zupełnie toleranycjnych ludzi zacznie zakałdac antyhomoseksualne organizacje, tylko dlatego, że wlepiają to, gdzie bądź. Na zasadzie otwierasz puszkę tuńczyka, wyskakują homoseksualiści ;) Bleee...jednak nie jestem toleranycyjna :-P Rozmowę odebrałam jako taką żartobliwą, niezręczną sytuację. Watson kanoniczny mniał potem żonę. Sherlockiem się nie jestemw stanei zachwycić, bo aktor jest dla mnie wręcz brzydki, interesujący, dobrze gra,ale totalnie brzydki :) Kocham natomiast serial jako całość. Jak to jest rewelacyjnie zrobione!
Sherlock nie mógłby się umówić z Lestradem :rotfl: Sorry. Ale Lestrade to dla Sherlocka głupek jest ;)

milenaj - Sob 31 Gru, 2011 11:24

Admete napisał/a:
Sherlockiem się nie jestemw stanei zachwycić, bo aktor jest dla mnie wręcz brzydki, interesujący, dobrze gra,a le totalnie brzydki Kocham natomaist serial jako całość. jak to jest rewelacyjnie zrobione!


No ja też takl mam. Ale nie wszyscy są tego zdania. :wink:
Ostatnio na blogu o serialach i filmach czytałam recenzję "Szpiega" gdzie wspomniany aktor grał i autorka stwierdziła, że patrzy się na niego bardzo przyjemnie.
Poza tym w tym filmie też podobno zagrał świetnie.
Ale ten wygląd to nie moja bajka, co nie przeszkadza mi lubić serialu. :mrgreen:

Aragonte - Sob 31 Gru, 2011 11:48

Mnie ta scena w restauracji wydała się żartem scenarzystów, pokpiwających sobie przy tej okazji z wszechobecnej politycznej poprawności i po trosze z tego, co nazywa się "propagandą homoseksualną". Obaj panowie byli uroczo zakłopotani, chociaż każdy starał się to ukryć.

A co do wyglądu Sherlocka - bo ja tam zawsze oddzielam aktora od postaci, aktor z reguły mi zwisa zwiędłym kalafiorem :-P - klasycznie przystojny nie jest, zgoda, ale jak na "brzydala", według Waszego określenia, jest interesujący, a ja zawsze wolę interesującego brzydala od przystojniaków w stylu Neala z WC. W dodatku Sherlock ma ładne oczy, niezły niski głos, który kojarzy mi się momentami z głosem Alana Rickmana. No i ma w sobie coś kociego, a to dla mnie atut :wink:
Naturalnie nie mam złudzeń, że ktoś taki jak Sherlock w realu byłby nie do zniesienia, ale to w końcu tylko film :-P

A tak w ogóle to moje zauroczenie odnosi się przede wszystkim do serialu jako całości, który jest genialnie zrobiony :serduszkate:

Admete - Sob 31 Gru, 2011 15:16

A widzsz - ja tez lubię brzydali, ale akurat Benedict ma dla mnie za małe oczy, więc nic z tego. Oczy to podstawa :)
Aragonte - Sob 31 Gru, 2011 15:57

Mnie tam się jego oczy podobają :-)

No dobra, zaszalałam ze screenkami z ostatniej sceny trzeciego odcinka (nawet nie napiszę, ile mi tych screenków wyszło :-P ), to wypada szczęśliwych wybrańców poumieszczać w wątku :)







milenaj - Nie 01 Sty, 2012 02:41

Aragonte napisał/a:
Mnie ta scena w restauracji wydała się żartem scenarzystów, pokpiwających sobie przy tej okazji z wszechobecnej politycznej poprawności i po trosze z tego, co nazywa się "propagandą homoseksualną". Obaj panowie byli uroczo zakłopotani, chociaż każdy starał się to ukryć.


Też to tak odebrałam. Cudne były te ich ciągłe zaprzeczenia. :lol:

Aragonte - Nie 01 Sty, 2012 21:28

"I'm not his date" :lol:

BTW usiłowałam włączyc BBC1 online i nawet mi przez chwilę obaj panowie mignęli, ale niestety potem już leciało coś, co chyba jest filmem o Margaret Thatcher :cry2:
No to będę dalej się denerwowac i czekac (mimo że wiem, że nikogo nie zatłukli z głównych bohaterów :-P ).

Edit: znalazła mi się ciekawa stronka tematyczna:
http://sherlockology.com/

Aragonte - Pon 02 Sty, 2012 03:56

Obejrzałam "The scandal in Belgravia".
Oooch i aaaach :wink:
Noremalnie zakochałam się po raz kolejny.
John :serduszkate:
Mycroft :serduszkate:
Sheeeerlock :serduszkate:

Na domiar wszystkiego oglądałam analfabetycznie, bo bez żadnych (nawet angielskich) napisów.
Ale i tak :serce:

I po tym merytorycznym akcencie :wink: litościwie kończę :wink:


Dobranoc :-P

Admete - Pon 02 Sty, 2012 15:47

Dobranoc ;) I dzień dobry ;) Ja na razie sobie przypomnę seon pierwszy, bo niewiele pamiętam.
Aragonte - Pon 02 Sty, 2012 16:47

Admete napisał/a:
Dobranoc ;) I dzień dobry ;)

Ano dzień dobry też w sumie :wink: Powiedzmy, że świętowałam z Sherlockiem początek Nowego Roku, korzystając z faktu, że mam dzisiaj urlop :-P

Mam nadzieję, że ktoś szybko obejrzy ten odcinek, bo mam obawy, że za dużo mi się wypsnie :-P A w sumie to chciałam już jakąś reckę tu wrzucić - tzn. taką z prawdziwego zdarzenia, a nie analfabetyczną jak ta nad ranem... :wink:

No dobra, może powrzucam pewne hasła odnoszące się do tego odcinka, niech no je tylko zbiorę :-P

Na początek tyle:
Jim Moriarty i Bee Gees, tj. scena odbierania telefonu - miodzio :lol:
Scena z znaną wszystkim świetnie czapeczką :rotfl:
Urocza rywalizacja Sherlocka i Johna dotycząca liczby wejść na bloga Watsona i stronę SH :twisted:
No i duży brat kontra mały brat, tzn. przepychanki braci Holmes :rotfl:
Aż mam ochotę parę dialogów powrzucać :lol:

milenaj - Pon 02 Sty, 2012 16:50

Aragonte napisał/a:

Mam nadzieję, że ktoś szybko obejrzy ten odcinek, bo mam obawy, że za dużo mi się wypsnie A w sumie to chciałam już jakąś reckę tu wrzucić - tzn. taką z prawdziwego zdarzenia, a nie analfabetyczną jak ta nad ranem...


Tak o 20 możemy podyskutować. :wink:

Aragonte napisał/a:

Jim Moriarty i Bee Gees, tj. scena odbierania telefonu - miodzio


To zdążyłam obejrzeć. :rotfl:

Akaterine - Pon 02 Sty, 2012 17:01

Ja już obejrzałam, ale zdążyłam już zapomnieć, jak bardzo pokręcony jest ten serial. Chyba muszę powtórkę pierwszego sezonu zrobić ;) .
Aragonte - Pon 02 Sty, 2012 17:03

Ej tam, pokręcony :mrgreen: :mrgreen: Dla mnie to zaleta :-P

Uwaga, wrzucam fragmenty dialogów!

Sherlock: What are you typing?
John: Blog.
Sherlock: About?
John: Us.
Sherlock: You mean me.
John: Why?
Sherlock: Well, you're typing a lot.

Sherlock: Do people actually read your blog?
John: Where do you think our clients come from?
Sherlock: I have a website.
John: In which you enumerate 240 different types of tobacco ash. Nobody's reading your website.

Sherlock: No, no, no, don't mention the unsolved ones.
John: People want to know you're human.
Sherlock: Why?
John: Because they're interested.
Sherlock: No, they're not. Why are they?
John: Hmm, look at that. 1,895.
Sherlock: Sorry, what?
John: I reset that counter last night. This blog has had nearly 2,000 hits in the last eight hours. This is your living, Sherlock, not 240 different types of tobacco ash.
Sherlock: 243.

Sherlock: Look, this is a six. There's no point in my leaving the flat for anything less than a seven, we agreed.
John: When did we agree that?
Sherlock: We agreed it yesterday.
John: I wasn't even at home yesterday. I was in Dublin.
Sherlock: It's hardly my fault you weren't listening.

Mycroft: Just once, can you two behave like grown-ups?
John: We solve crimes, I blog about it, and he forgets his pants. I wouldn't hold out too much hope.

Mycroft: We are in Buckingham Palace, the very heart of the British nation. Sherlock Holmes, put your trousers on!
Sherlock: What for?

Harry: And Mr Holmes the Younger. You look taller in your photographs.
Sherlock: I take the precaution of a good coat and a short friend.

Mycroft: This is a matter of national importance. Grow up! [nadeptuje brzeg prześcieradła, którym owinięty był nagi Sherlock]
Sherlock: Get off my sheet!
Mycroft: Or what?
Sherlock: Or I'll just walk away.
Mycroft: I'll let you.


Sherlock: Punch me in the face.
John: Punch you?
Sherlock: Yes, punch me, in the face. Didn't you hear me?
John: I always hear "punch me" when you speak but it's usually sub-text.

[I dialog w trakcie wymiany ciosów, kiedy John założył Sherlockowi coś, co może być podwójnym nelsonem ;) )
Sherlock: OK, I think we're done now, John!
John: You want to remember, Sherlock, I was a soldier. I killed people.
Sherlock: You were a doctor!
John: I had bad days!


Czytam to i się chichram :rotfl: Spore stężenie absurdu, co akurat bardzo mi pasuje :rotfl:

Fajne były też aluzje do tytułów Arthura Conan Doyle'a, przeciwko którym Sherlock z reguły ostro protestuje :-P
Szkoda mi Molly, tej dziewczyny zadurzonej w Sherlocku :-|

Agn - Pon 02 Sty, 2012 18:10

Obejrzałam i ja.
Okej, cofam swe słowa o homoseksualiźmie Sherlocka. Choć jego orientacja serio nie ma znaczenia.
No dobra, ale na Irene to go tak wzięło...
Słuchajcie, czy jak wystukiwał właściwy kod to wy też mieliście skojarzenia??? :mrgreen: Swoją szosą właściwy kod był baaaaaaaaaaaaardzo dobry.

Dialogi - perła za perełką. Zeszłam z tego łez padołu już na początku, jak Moriarty'emu zagrała komórka (z bardzo adekwatnym dzwonkiem - Staying alive Bee Geesów :rotfl: ). A potem było już tylko lepiej. A jaki Sherlock miał reprezentacyjny ciuch w pałacu! No no... :lol:

Wciągłam się na amen i kiedy zobaczyłam napisy końcowe, skapnęłam się, że siedzę nachylona w stronę ekranu jak pałąk, a twarz niemal stopioną z owym ekranem.

PS Dźwięk SMS-a jest... :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Aragonte - Pon 02 Sty, 2012 18:16

No ba, ciuch wszechczasów :mrgreen: Tyle, że no pants :-P
Jak Ci się podobały te przepychanki braci Holmes? :lol: I te z Johnem?
Uwielbiam ich wszystkich :D

Widziałaś, że wrzucałam w poście powyżej dialogi w spoilerze? :wink:

A co do Irene - bardzo mi się podobały pytajniki w scenie pierwszego spotkania :wink:

A skojarzeń w trakcie wstukiwania kodu nie miałam :ops1: Najwyraźniej muszę obejrzeć jeszcze raz :wink: I w sumie to przydałyby mi się polskie napisy, co tu kryć.

Agn - Pon 02 Sty, 2012 18:22

Dostrzegłam każdy wklepany przez ciebie dialog.
Przepychanki braci Holmes są świetne. Tak samo jak te z Johnem.
Aragonte napisał/a:
Tyle, że no pants :-P

A czy to wada? *filozofuje ambitnie*

A, jeszcze mi się coś przypomniało - czapka już się pojawiła. Domagam się fajeczki!!! :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group