Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
Admete - Pią 09 Lip, 2010 19:43
A to ten utwór?
http://www.youtube.com/watch?v=M3T_xeoGES8
Nigdy nie wiedziałam, kto go wykonuje.
Agn - Sob 10 Lip, 2010 10:31
Tak, to jest ten utwór. Ja z kolei wiedziałam, kto go wykonuje, dlatego chciałam zobaczyć The Runaways (no bo przeczytałam, że to o Joan Jett).
Swoją szosą tę piosenkę później też remasterowali i nakręcili nowszy teledysk... Bodaj w latach 90-tych.
Alicja - Sob 10 Lip, 2010 14:03
Trzy metry nad niebem
Tre metri sopra il cielo
"-...Tak szczęśliwy, że mógłbyś dotknąć palcem nieba ?
- Nie, o wiele bardziej. Przynajmniej trzy metry ponad niebem."
Powinnam zacząć od recenzji kultowej we Włoszech ( kilka lat temu) książki, ale za książką poszedł film "Trzy metry nad niebem".
Nie przepadam za filmami włoskimi, nie wiem dlaczego. Zrobiłam wyjątek po przeczytaniu książki Federico Moccia i nie żałuję. Książka jest pisana z punktu widzenia mężczyzny i jest rewelacyjna, nie boję sie tego słowa. Love story pisane przez mężczynę zostało sfilmowane i teraz jestem tutaj.
Zaczyna się banalnie: Step, buntownik, można rzec, bez powodu spotyka Babi - szesnastoletnia panienkę z tzw.dobrego domu. Do tej pory życie Stepa koncentrowało się dookoła nocnych wyścigów motorowych , nierzadko kończących sie śmiercią kogoś ze wspólnej paczki, imprezach, pijatyce,bijatyce ( wyrok w zawieszeniu) i innych destrukcyjnych zachowań. Przypadkowe spotkanie tych dwojga to spotkanie znudzonego chuligana i grzecznej panienki. Można domyśleć się co ich w sobie nawzajem przyciąga. Rodzice Babi są oczywiście wbrew temu związkowi, tylko koledzy Stepa i przyjaciółka Babi kibicują ich rodzącej się miłości. Okazuje się , że jego agresja Stepa ma swój powód z którego zwierza się tylko Babi, zaczyna myśleć nie tylko o sobie, łagodnieje, ona zaś przy nim poznaje smak życia, pierwszych wagarów, tatuaży i nocnych eskapad. Jak zakończy się ta historia, zderzenie tak dwóch różnych światów? Ja już wiem To bardzo dobra opowieść o włoskiej młodzieży, buncie i dorastaniu.
I o najważniejszym - miłości, która sprawia, że czujesz się jakbyś był trzy metry nad niebem
Głównego bohatera,Stepa, gra niezły aktor Riccardo Scamarcio, którego przeszywajace spojrzenie spod grzywki może spowodować niezłe drżenie Wsiąść z takim na motor...
film ma jeszcze jeden atut - niesamowitą ścieżkę dźwiękową, gdybym dostała kiedyś ją na cd byłabym prawie jak Step, ponad niebem.
na zachętę;
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Zamierzam obejrzeć też druga część nakręconą na podstawie kontynuacji ( i to wcale nie gorszej,co jest rzadkością! ) - Tylko ciebie chcę. Książkę pod tym samym tytułem już przeczytałam.
aneby - Sob 10 Lip, 2010 14:42
Mogę się pouśmiechać ?
Alicja - Sob 10 Lip, 2010 14:44
aneby - Sob 10 Lip, 2010 14:44
Agn - Sob 10 Lip, 2010 18:39
Ja wprawdzie nie operuję american smile, ale mimo wszystko ze szczerością się >>>
Oczywiście bezinteresownie.
Alicja - Nie 11 Lip, 2010 10:17
oczywiście
Trzykrotka - Nie 11 Lip, 2010 19:00
Obejrzałam do końca Cairo Time i polecam gorąco. Piękny film, osnuty od początku pewną melancholią i świadomością ulotności chwili, która przydarza się bohaterom. Uwielbiam klimat takich filmów - jak Co się zdarzyło w Madison County, czy Mr and Mrs Iyer - bohaterowie spotykają się, ocierają się o siebie, ale - już jest za późno, za późno... Niespieszny film, upał, hałas,, gęstość powietrza zatłoczonego Kairu, przepiękna muzyka, ta skomponowana do filmu i ta płynąca z radia, słyszana na ulicy. Niespodziewany widok piramid, Nilu o popołudniowym świetle, białej pustyni. Czekanie i - pozornie - zabijanie czasu, które przemienia się w chęć dotarcia dalej, zrozumienia, fascynację drugą osobą - żeby skończyć się tak, jak skończyć się musiało.
Bardzo podobał mi się aktor grający glówną rolę, którego nazwisko rodowe brzmi Siddig El Tahir El Fadil El Siddig Abderahman Mohammed Ahmed Abdel Karim El Mahdi A na potrzeby ekranowe używa pospolitego Alexandra Siddinga. Mniej podobała mi się Particia Clarckson. Jakoś tak - ciepła w niej było mało, jakby do końca pozostała "białą memsaab", poprawną politycznie panią umiejącą jedno grzecznościowe słowo w języku arabskim, układną i trzymającą się z daleka. Wolałabym w tej roli kogoś ciepłego, o wyrazistych oczach. Nasunęła mi się Margherita Buy, która tak pięknie zagrała w podobnym jak tutaj zakończeniu włoskiego On ona i on. Albo Julianna Marguilles z Good wife. Ale nie czepiam się - po prostu polecam film.
http://www.youtube.com/watch?v=BXy5YdhZ2CE
asiek - Nie 11 Lip, 2010 22:26
| Trzykrotka napisał/a: | | Uwielbiam klimat takich filmów - jak Co się zdarzyło w Madison County, czy Mr and Mrs Iyer - bohaterowie spotykają się, ocierają się o siebie, ale - już jest za późno, za późno.. |
Też uwielbiam takie filmy, więc czuję się zachęcona do obejrzenia Cairo Time.
EDIT:
Film obejrzałam z wielką przyjemnością...
Ścieżka dźwiękowa wspaniała...
BeeMeR - Śro 14 Lip, 2010 13:32
Czarna Wołga
taki powinien być tytuł, by się zachęcająco kojarzyło mojemu pokoleniu (szeroko pojętemu ), które karmiło się na koloniach przed snem m.in opowieściami o rzeczonej czarnej wołdze z ew. białym dachem w roli głównej . Jednakowoż tytuł brzmi "Czarny piorun", a szkoda, bo bohaterem jest właśnie Czarna Wołga z nano-cośtam-napędem i potrafiąca latać. A jako że należy do biednego studenciny, a rzecz się dzieje w Moskwie, możemy pooglądać okazały Uniwersytet Moskiewski niemal w każdym szerszym kadrze - gdyby nie to, że byłam i widziałam, odniosłabym wrażenie, że jest wszędzie widoczny i góruje on nad Moskwą jak wieża Eiffla nad Paryżem Nie da się jednak zaprzeczyć, że jest ogromny, na swój sposób piękny i ma gwiazdę na szczycie
kilka ładnych panoram miasta też mamy - przyznaję bez bicia że mam pewną słabość do Moskwy :
a do tego bardzo stereotypowe postaci i fabułę: Biedny student, piękna panna oraz rywal + dylemat moralny studenta: kogo słuchać,ojca, który mówi, że ludziom trzeba pomagać, czy profesora, który twierdzi, że liczyć można tylko na siebie i swoje możliwości.
Dodatkowo skąpy pracodawca w lisiej czapie, trzech pijaczków którzy widząc latający samochód decydują się na natychmiastowy odwyk , Źli szukający diamentów oraz zapomniani naukowcy. No i wołga
Na koniec wśród ciemności i iluminacji przenosimy się na chwilę ostatniej walki w rejony Placu Czerwonego i - naturalnie - Uniwersytetu
Film jest oczywiście ogromnie przewidywalny, ale oglądało mi się dobrze, jak od dawna znaną, lecz lubianą bajkę o wyborach: między dobrem a złem, między miłością a nie wiadomo czym, między egoizmem a chęcią pomocy innym.
BeeMeR - Śro 14 Lip, 2010 14:35
Upiór Opery (1925)
Jestem absolutnie zachwycona
Absolutnie!
Jest to czarno-biały film z niespodziankową różową wstawką w czasie balu maskowego , na motywach znanej powieści Gastona Leroux - niewątpliwie wszyscy wiedzą o co chodzi - a w tym filmie najwspanialsze jest to jak to zostało pokazane.
Oczywiście tłem wydarzeń jest Opera paryska, w niej zaś słynny żyrandol i podziemia:
No i przede wszystkim - Upiór którego prezentują nam z istną maestrią najpierw jako cień, potem jest zamaskowany, by w końcu zostać odartym z tejże maski i pokazać swe oblicze w całej swej odrażającej brzydocie - uwaga! Nie nabijam się, lecz gradacja napięcia sprawia, że przerażenie bohaterów i widzów, a mój zachwyt rośnie z każdą chwilą
Galeria pozostałych postaci też cudna
szczególnie pięknie wyglądają sceny baletnic biegających w panice po operze - także wokół wejścia do podziemi:
Ale wróćmy do bohaterów głównych:
Christina Dae w rzeczy samej i jako Małgorzata z Fausta oraz Charlotta jako Małgorzata:
Wybrankiem Christiny jest dzielny Raoul:
zaś upodobał ją sobie i napastował oczywiście Upiór-Eryk:
różowy fragment - źródło mej niesłychanej radości:
Na koniec jeszcze tortury - duszącym gorącem, topieniem i groźbą wybuchu - jakim poddał rywala Upiór
oraz nędzny koniec Upiora - został zaszczuty przez tłuszczę i utopiony w Sekwanie
Bawiłam się fantastycznie - jak to na horrorach czasami bywa
Caitriona - Śro 14 Lip, 2010 15:42
Ta różowa wstawka prezentuje się fenomenalnie
Admete - Śro 14 Lip, 2010 17:31
Jak widzę twórcy raczej poszli w stronę dreszczu strachu niż dreszczu miłosnego tak jak współcześni twórcy.
Alicja - Czw 15 Lip, 2010 09:16
jestem już po seansie Ho voglia di te -Tylko ciebie chcę. Żeby nie zepsuć oglądania tym co jeszcze nie widzieli napiszę tylko, że Babi to małpa. No!
Dobrze, że najpierw przeczytałam książkę, w filmie za mało było o tym, że Babi "nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo wdała się we własną matkę. Chociaż nie do końca. Szczerze mówić jest od niej znacznie gorsza".
właściwie nie mogę więcej napisać chociaż para aż podnosi mi pokrywkę, muszę zaczekać przynajmniej kilka dni
Step jest jeszcze przystojniejszy, bo starszy o kilka lat, już nie jest młodzieńcem, ale mężczyzną. Zwłaszcza dla niego warto obejrzeć film
BeeMeR - Czw 15 Lip, 2010 13:46
| Alicja napisał/a: | Zwłaszcza dla niego warto obejrzeć film | i zamierzam - na razie zdobyłam pierwszą część
Alicja - Czw 15 Lip, 2010 14:15
czyżby to mój avek tak działał
wieczorem inny aktor, ale ten sam autor książek (Moccia) - Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie.
W kolejce czeka Scusa ma ti voglio sposare ( wybacz, ale chcę się z tobą żenić? nie znam włoskiego ) , niestety tylko po włosku , ale co tam, idę za ciosem. Scusa ma ti voglio sposare w Polsce nawet nie wydano w formie książkowej
BeeMeR - Czw 15 Lip, 2010 14:39
nie wiem czy avek, czy może raczej recenzja
Po arcy-cudnym Upiorze z 1925 warto wrócić do mojej ulubionej wersji:
Upiór z Opery (1990)
Ulubiona bo:
- przepięknie filmowana prawdziwa paryska Opera - ponoć absolutna większość zdjęć była kręcona właśnie w niej, a nie żadnym studio, jedynym planem były podziemia, gdzie więziono Christine.
- bo bohaterowie mi się bardzo podobają: Christine jest młodziutka i śliczna, hrabia do niej idealnie pasuje, nie trudno uwierzyć w jej naiwność i świeżość, a jego afekt
Upiór - mistrz i mentor Christine, ze skłonnością do masek i kryjący mroczne, bardzo gorzkie wnętrze i marzenia, które nie mają szans się spełnić, oraz jego ojciec i jedyny przyjaciela (Burt Lancaster).
Charlotta - trochę komiczna postać, ale chyba jedyna wersja, której było mi żal.
praedzio - Czw 15 Lip, 2010 14:51
| BeeMeR napisał/a: | | hrabia do niej idealnie pasuje, nie trudno uwierzyć w jej naiwność i świeżość, a jego afekt |
Ach, Adam Storke! Jeden z moich ulubieńców! Jaki on tu był młody...
Hortensja - Czw 15 Lip, 2010 15:10
| BeeMeR napisał/a: | Po arcy-cudnym Upiorze z 1925 warto wrócić do mojej ulubionej wersji: |
O, jak cudownie, ze wspominasz o tej wersji! Ja zawsze, jak tylko moge, zachecam ludzi do tego filmu, ginacego w cieniu ostatniej wersji, od ktorej -moim skromnym zdaniem oczywiscie- jest o niebo lepszy (wiem, ze byc moze sie narazam ). Dla mnie ten film jest przepiekny, ale to co przede wszystkim zapamietalam to muzyka. Jak lubie Webbera bardzo (przede wszystkim "Jezus Chrystus Superstar"!), tak za jego "Upiorem" niespecjalnie przepadam. A w wersji z 1990 koncowe sceny i aria z Fausta...po prostu magia!!! Piekny film.
BeeMeR - Czw 15 Lip, 2010 15:30
No właśnie ja mam nie najlepsze zdanie o ostatnim Upiorze - przepiękna muzyka Webbera , wspaniałe, rozbuchane kostiumy i scenografia, ale jako całość mi nie podchodzi - Christine ma tępe spojrzenie, ukochany w ogóle mi nie zapadł w pamięć, Upiór się za bardzo rzuca, (Upiór 1990 potrafi więcej bólu samymi oczyma pokazać no i ma u mnie plusa za nie pokazanie twarzy i zostawienie domysłów widzowi ) Charlotta mnie nieco denerwuje
Maruda jestem, ale z ostatniego filmu naprawdę najbardziej lubię ścieżkę dźwiękową
Admete - Czw 15 Lip, 2010 16:46
Też wolę wersję z 1990 roku, ta ostatnia jest wyjątkowo komiczna w moim odczuciu, przy czym jest to komizm przypadkowy, a nie zamierzony
Anonymous - Czw 15 Lip, 2010 22:01
Oglądnęłam Cairo time Admete
Film jest piękny! Niesamowicie klimatyczny wzbudza w człowieku takie pragnienie, rzucić wszystko i wyjść z domu. Ten szeroki Nil, który Juliette widzi z okna niemalże przyzywa w swą lazurową toń. Piękne były te zdjęcia, piramidy, wschody słońca, klimatyczne, ciasne uliczki, kobiety zakutane od stóp do głów noszące różne rzeczy na głowach.
Przepiękna była muzyka, współgrała ze scenami, wzmagała emocje, muszę ją skądś dorwać bo bardzo przyjemnie się słuchało.
A już szczególnie podobały mi się relacje między dwójką bohaterów, zderzenie się dwóch odmiennych kultur, światopoglądów, a jednocześnie pokrewieństwo dusz. Mimo, ze Ona ma męża a On złamane serce….. przepiękny film
aneby - Pią 16 Lip, 2010 22:47
Alicjo świetny ten film "Tre metri ..." A Stefano ma oczy, w których się można utopić Jakby tak na mnie patrzył ... aż kolana miękną
Anonymous - Sob 17 Lip, 2010 09:19
ooo mężczyznom z oczami mówimy stanowcze nie!
|
|
|