To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałem...

Agnesse - Czw 03 Sie, 2006 20:21

Cytat:
Coz, pani, ktora mi polecila ten film w chwili goracego polecania miala 19 lat (ewentualnie 20), wiec... mysle, ze to jest film dla tych, ktorzy go potrzebuja.
Ja też mam 19 lat... Myślę, ze po prostu trzeba "poczuć" ten film, sprawa indywidualna.

Cytat:
Boże Agnes w kinie na tym byłam ze dwa razy na plytce oglądałam niezliczona ilość razy - to poprostu moje kino. Scarlet pokochałam od pierwszego wejrzenia w "Zaklinaczu koni" i chyba będę tej miłości do kobiety wierna aż po grób Bill Muray - brzydal o dużym wdzięku.
Scarlett nie kojarzę z Zaklinacza koni (może dlatego, że książka wywarła na mnie duże wrażenie, a film jak dla mnie był jakiś nijaki, ładny, ale bez tego "czegoś" i za bardzo zmieniony w stosunku do książki), ale bardzo spodobała mi się w Wszystko gra Woody'ego Allen'a, a moje uznanie zyskała w Dziewczynie z perłą. Bill Murray z resztą, jak zawsze fantastyczny, tak jak piszesz, z dużym wdziękiem i naturalnością.
Agn - Czw 03 Sie, 2006 20:33

Agnesse, Scarlett w "Zaklinaczu koni" grala oczywiscie dziewczynke, ktora w wypadku traci noge.
W przypadku "Zaklinacza..." nie lubie ani filmu ani ksiazki. Moze dlatego, ze po tytule i famie, jaka te ksiazke wyprzedzala, spodziewalam sie czegos innego, a dostalam... romans. A film jest jeszcze gorszy. :P

Agnesse - Czw 03 Sie, 2006 20:38

Cytat:
W przypadku "Zaklinacza..." nie lubie ani filmu ani ksiazki. Moze dlatego, ze po tytule i famie, jaka te ksiazke wyprzedzala, spodziewalam sie czegos innego, a dostalam... romans.
Mi książkę podrzuciła kilka lat temu koleżanka [BTW jeżdżąca na koniach od dziecka], wcześniej o niej nie słyszałam i może dlatego mi się podobała.
Kaziuta - Czw 03 Sie, 2006 21:09

Nie czytałam ksiązki, a film mi się podobał, ale ja bardzo lubie Redforda więc obiektywna nie jestem. Film miał swój klimat i takie sympatyczne redfordowskie ciepełko.
Alison - Czw 03 Sie, 2006 21:10

miłosz napisał/a:

A docenta Koziełłe może by włożyć do dawnych gwiazd? Boć to przeca w Nowickim Janie się pół Polski kochało ;)


Dziewczynyy, ja Was kocham! To mój ukochany odcinek 40-latka :lol:
Wczoraj waliłam dialogi z filmu równolegle z filmem a mój syn się śmiał, że znam go na pamięć, a to "kuda uszoł wasz kitajczjonak Li" śpiewane na ZK144 dla pani Zosieńki ta ja leżę pod stołem. No i rzutnik i dyktafon prof. Koziełły jako ten wyznacznik nowoczesnego naukowca. Że nie wspomnę o koleżance Puciacie w charakterze syreny wabiącej Odysa.... :banan:

Kaziuta - Czw 03 Sie, 2006 21:15

A na ten dyktafon prof. Koziełły Madzia nagrywała swój adres i oczywiście zapomniała kodu. Sam sposób w jaki owy adres wyłuszczała był cudny. :lol:
Admete - Czw 03 Sie, 2006 21:24

Ja jeszcze wrócę do Między słowami ( Agn czyżby film polecała Ci kiedyś Nerwen? ) to chyba tez jego odbiór zależy od nastroju. Ja go chyba ogladałam w złym momencie. Główna bohaterka mnie niemożebnie irytowała. Miałąm nawet gorącą dyskusję na jej temat z jedną ze znajomych. Tak to juz jest. Nie wszyscy lubią Godziny z Kidman,a ja na tym filmie ryczałam straszliwie. I właśnie on jest dla mnie takim studium osamotnienia i wyobcowania.
Matylda - Czw 03 Sie, 2006 22:41

[quote="Alison"]
miłosz napisał/a:



Dziewczynyy, ja Was kocham! To mój ukochany odcinek 40-latka :lol:
:


A reakcja Gajnego gdy Karwowski przyniósł mu perukę?? :lol: :lol: :lol:

I jeszcze gdy koleżanka Puciata stwierdziła , że Warszawa nie może być gorsza od Poznania. Ambitna kobieta :lol:
No nie . Płaczę ze smiechu

Gosia - Czw 03 Sie, 2006 22:49

Koleżanko Puciata, bez przesady ! :D
Ja znam te teksty na pamiec :lol:

Alison - Czw 03 Sie, 2006 23:58

A teksty profesora z Laponii puszczane od tyłu powtórzysz?!
A inżynier Szczygieł jako kończący się syfon? Obleśniarstwo;-)
A koleżanka Puciata ustalająca dyżury w pokoju? No po prostu pasjami ją uwielbiam.
Ale muszę przyznać, że taka atmosferka konferencji naukowej została oddana przecudnie. Czeka mnie coś takiego we wrześniu :-)

Matylda - Pią 04 Sie, 2006 00:02

Alison napisał/a:

Ale muszę przyznać, że taka atmosferka konferencji naukowej została oddana przecudnie. Czeka mnie coś takiego we wrześniu :-)


No to pokaż im Mateczko wszystkim wyższość Katowic nad innymi osrodkami naukowymi :lol: :lol:
I baw sie dobrze
Acha koniecznie trzeba wziąć kapelusz :lol:

Gosia - Pią 04 Sie, 2006 07:57

I nie zapomnij dresu, a nuż jakis przystojny naukowiec bedzie biegal po parku ;)
Anonymous - Pią 04 Sie, 2006 10:00

Ja zaś niedawno obejrzałam "Godziny" i szczerze mówiąc nie wiem o czym był ten film. To, że o trzech kobietach, których losy w jakiś sposób się łączą i są podobne, to wiadomo ;) . Chodzi o ten drugi sens, przesłanie, bo bez tego film jest trochę nudny. Aż mam ochotę powiedzieć, że przereklamowany - bo wiele dobrego o nim słyszałam, a się zawiodłam - ale ta opinia może być krzywdząca dla tych, którzy film rozumieją ;) . Może to po prostu film nie dla mnie...
Trzykrotka - Pią 04 Sie, 2006 10:16

Nimloth, możemy sobie przybić piatkę. Nie cierpię tego filmu, uważam, że jest przereklamowany, pretensjonalny, o niczym. Wymęczyłam się w kinie jak nigdy, choć ja uwielbiam filmy, w których "nic się nie dzieje". Godziny nie dość, że nudziły, to jeszcze dołowały.
Ale ten Czterdziestolatek! Serial w ogóle jest genialny, ale docent Koziełło z koleżanką Puciaty w charkterze syreny - ja jestem ugotowana na miękko za każdym razem. I ta Karwowska pijąca prosto z imbryczka na dźwięk "kitajczonka Li" w wykonaniu własnego męża- o matko, chichoczę jak wariatka!

Alison - Pią 04 Sie, 2006 12:16

Gosia napisał/a:
I nie zapomnij dresu, a nuż jakis przystojny naukowiec bedzie biegal po parku ;)


Ale koło "nasz" nie ma żadnego parku ;-)
Ale 15.IX. będzie wycieczka na Babią Górę, co się nią mam od strony technicznej opiekować, bo od oprowadzania som docenty ;-)
A ja jako koleżanka Mariolka, rozdam materyjały, powsadzam do autokaru profesorstwo, do karczmy na obiad umówiony, co lada dzień będę menu ustalać z szefem kuchni, a poza tym będę rozwiązywać wszystkie problemy osobiste i mniej osobiste, w przerwach se oko malnę mascarką i wszystko będzie jak w 40-latku ;-)
Dziewczynki mnie serce pęka, bo wszystko już spakowane i już odpalam auteczko, pogoda taka klasyczna jak na mój urlop, więc trzymajcie kciuki żeby mi w tym, jako w tamtym roku ciuchy permanentnie nie "gnili" ;-) I miłej lekturki finału książeczki :-)
Pa, pa, pa :hello: :hello: :hello: :hello: :hello:

Gosia - Pią 04 Sie, 2006 12:29

Pa Alison, choc pewnie juz tego nie zdazysz przeczytac, bo w samochodziku siedzisz :hello:
I wracaj do nas bezpiecznie ! Wielu wrazen Ci zycze a wszystkich wspanialych ! :D
I nie zapominaj i slij SMS-ki !

Agnesse - Pią 04 Sie, 2006 16:41

Myślę, że z ogladaniem takich filmow jak Godziny czy Między słowami trzeba trafić w moment i nastrój.
Admete - Pią 04 Sie, 2006 17:00

Myślę, że właśnie o to chodzi. Na Godziny miałam nastrój odpowiedni, natomiast na Miedzy slowami - nie - inaczej sadze, że ten film by mi się podobał.
Agn - Pią 04 Sie, 2006 23:00

U mnie podobnie. Godziny bardzo mi się podobały.
Caitriona - Pon 07 Sie, 2006 00:45

Miasto gniewu - Crash. Polecam; bardzo dobry dramat o uprzedzeniach, konfliktach, o tym że ludzie rozmawiają i jednocześnie się nie słuchają, o przypadku. Dobrze zagrany, sporo niezłych aktorów (Dillon, Howard, Cheadle), dobry scenariusz.
Harry_the_Cat - Pon 07 Sie, 2006 01:00

Caitriona napisał/a:
Miasto gniewu - Crash. Polecam; bardzo dobry dramat o uprzedzeniach, konfliktach, o tym że ludzie rozmawiają i jednocześnie się nie słuchają, o przypadku. Dobrze zagrany, sporo niezłych aktorów (Dillon, Howard, Cheadle), dobry scenariusz.


Hmmm - to dalej jestes zainteresowana, Caitri?

Agn - Pon 07 Sie, 2006 09:08

Coś mi się obiło o uszy, ale jako dwa osobne filmy. Znaczy się - słyszałam o filmie Miasto gniewu, a kilka lat temu powstał film Crash. Nie widziałam żadnego. :neutral:
Harry_the_Cat - Pon 07 Sie, 2006 10:56

Crash to oryginalny tytuł Miasta gniewu. I faktycznie chyba był film Crash z N. Cagem parę lat temu. Ale one nic nie mają ze sobą wspólnego...
Mag - Pon 07 Sie, 2006 13:32

Po raz kolejny obejrzałam "Mr&Mrs. Smith"
Polecam dobry film, ładni aktorzy, scenki komediowe, nawet duża liość "ofiar" nie wzbudza niesmaku.
Fajny motyw walki płci i syndrom najlepszej u Angeliny :lol:
Polecam!

Agnesse - Pon 07 Sie, 2006 16:35

Caitriona napisał/a:
Miasto gniewu - Crash. Polecam; bardzo dobry dramat o uprzedzeniach, konfliktach, o tym że ludzie rozmawiają i jednocześnie się nie słuchają, o przypadku. Dobrze zagrany, sporo niezłych aktorów (Dillon, Howard, Cheadle), dobry scenariusz.


Dobry, wstrząsający i poruszający.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group