Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Literatura - Proza i poezja - Chcę poczytać o...
trifle - Śro 14 Lip, 2010 18:22
Caitriona napisał/a:
Ania Aga napisał/a:
Koleżanka, matka nastolatki, stwierdziła, że jej córka nie czyta książek z przed epoki telefonu komórkowego i niestety coś w tym jest...
Bardzo to smutne.... choć dobrze, że w ogóle cos czyta.
A tego to nie jestem pewna. Jeśli ktoś czyta tylko kiepskie książki, to wcale za dobre nie jest
Może jakieś te nastolatkowe "Pamiętniki księżniczki"? Ambitne to na pewno nie jest, ale czyta się fajnie - będąc nastolatką Caitriona - Śro 14 Lip, 2010 20:22 Ja wychodzę z zalożenia, że lepszy jeden choćby i romans rocznie, niż zupełnie nic. A od tego już są rodzice, żeby spróbować skierować uwagę dziecka na dobre książki, choc wiem, że to nie jest łatwe.asiek - Śro 14 Lip, 2010 20:43 A ma która zbuntowanego nastolatka w domu, hę ? ... Ja mam akne - Pon 19 Lip, 2010 20:55
lady_kasiek napisał/a:
Akne własnie mnie namówiłaś i z ciekawości nabyłam. Teraz pozostaje czekać mi na przesyłkę
Dziękuję za odwagę Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz. Tak czy siak, poproszę o recenzję na stronce zaczytanych, jesli można. Niech następni klienci mają uczciwe podpowiedzi - czy kupić, czy nie .
Co do ksiażki dla nastolatka - nie chcę, żeby to wyglądało na megalomanię, ale mój tekst nadaje się też dla młodych- żadnego seksu czy okropnej przemocy. Jeden z bohaterów to także nastolatek- Aleksander
Zapraszam następnych odważnych i czekam na opinie.Admete - Pon 19 Lip, 2010 21:05 Kasiek już czyta. Pisała w innym wątku. A moja mama juz chyba skończyła. Jak kiedyś przyjdziesz do mnie, to sama ci powie swoją opinię akne - Pon 19 Lip, 2010 21:45 Może w końcu dotre do Ciebie, po tym remoncie , zobaczyć jak msz slicznie.
A Twpja Aga ma od Ciebie, czy sama kupiła? Sorki, napisz na Gadu.Anonymous - Wto 20 Lip, 2010 13:36 Kasiek przeczytał, zaraz Pani Matka się bierze do czytania, wysmażyła recenzję szczerą, aczkolwiek pozytywną
Spoiler:
I po pierwsze cieszę się, że zdecydowałam się na zakup, bo lektura bardzo mi uprzyjemniła dzień,. Zarzut jaki stawiam, ze zdecydowanie za mało, bo wcale mi się nie chciało opuszczać lawendowej Prowansji, oraz klimatycznego domostwa Pani Konstancji.
W opisie znajduje się, króciutkie streszczenie o czym książka jest. I mimo, że pozwala ono zorientować się co do treści książki to jednak w najmniejszym stopniu nie oddaje tego klimatu. Po prostu trzeba wziąć do ręki, otworzyć, dać się wciągnąć i doczytać
Mama się dopytywała co to jest… i w sumie trudno mi było powiedzieć, bo było jak na mój gust kilka gatunków, troszkę romansu, nieco wątku śledczego, obyczajowego, komediowego. Miejscami kojarzyło się z moim ukochanym „Szatanem z siódmej klasy” z kluczową rolą portretów(chociaż tutaj portret Pana Przodka był bardziej charakterny nić wielka Broda z Bejgoły).
I język mi się podobał, czysty, prawdziwie polski, bez neologizmów i parzących uszy wulgaryzmów, okazuje się, że można posługiwać się poprawną polszczyzną bez tych wszystkich wątpliwych walorów „ozdobników”.
Bardzo podobała mi się historia tej rodziny. Chyba wszystkim, którzy czytali „Cukiernię pod Amorem” spodoba się ta książka, dlatego bez mrugnięcia okiem polecam.
Autorka stworzyła bardzo ciekawych, wyrazistych bohaterów, każdy, którego poznajemy bliżej jest charakterystyczny, jedyny w swoim rodzaju. Seniorka starsza dama z charakterem, żyjąca wciąż przeszłością, rozpamiętująca pewne bolesne wydarzenie z czasów wojny. Z Babką zestawiona jest Eliza, która wciąga główną bohaterkę Ewę(młoda fotograficzka, która ma dosyć szkoły, oraz rozrywek związanych z edukowaniem młodego pokolenia[trudno się specjalnie dziwić]). Elwira ma po babce przejąć rodzinny biznes, ale obie panie, mają z lekka odmienne zdanie na temat sposobów zarządzania. Poznajemy bliżej jeszcze innych członków rodziny, jednak dla mnie bezsprzecznym faworytem jest ogrodnik(architekt krajobrazu dokładnie), który miał ciekawego nauczyciela od polskiego, więc teraz jego polszczyzna budzi uśmiech rozbawienia, kiedy buduje zdania spod znaku Trylogii, aby powoli ewoluować w polszczyznę kresową rodem Znad Niemna(Pani Orzeszkowa byłaby dumna). Bezapelacyjnie, może i Gerard nie jest główną postacią, ale jest rozbrajający. Normalnie marzenie, każdej beznadziejnej romantyczki.
A i marzyłaby mi się kolejna książka, tym razem w cześć historycznej, opisująca dzieje rodziny Bo mam niedosyt
akne - Wto 20 Lip, 2010 14:37 Jak pięknieeeeeeee !!!!!! Dziękuję, moja dusza pływa w czekoladzie, czyli w napoju bogów
Pozdrawiam !!!Admete - Wto 20 Lip, 2010 15:12 Mówiłam Ci Ania, że ludzie nie odpuszczą tego wątku historycznego To się samo narzuca. Poza tym możesz jeszcze napisać dalszą część z Aleksandrem w roli głównej Kilka lat minęło, Aleksander poszedł na studia i odwiedził w wakacje Ewę i Gerarda w Polsce. Oboje z Ewą robią teraz poszukiwania ( możesz dać Ewie dowolną ilość dzieci ).
Kasia wklej recenzję na zaczytanych.pl Anonymous - Wto 20 Lip, 2010 15:21
Admete napisał/a:
możesz dać Ewie dowolną ilość dzieci
Jak Skrzetuskiemu i Helenie
Też właśnie pomyślałam, o kolejnej części o Aleksandrze, to naprawdę ciekawie się zapowiada, grzechem byłoby zmarnowac.
Recenzja wklejona, w trakcie publikowania Agn - Wto 20 Lip, 2010 19:52 Ja muszę niestety poczekać już na następną wypłatę, by zakupić sobie tę książkę. Akne, wytrzymasz do sierpnia?
Mogę o coś spytać? Tak w temacie, że tak powiem. Mam ochotę... tylko się nie śmiejcie!
Mam ochotę poczytać jakąś powieść lub dobry reportaż, w którym ukazani by byli współcześni Indianie (najchętniej Kanada, może być USA). Nie tacy żyjący w dżungli i z procy zabijający tygrysa, tylko tacy stykający się ze znaną nam cywlizacją... Kojarzy ktoś taką książkę?
W ogóle śniłoby mi się, by dorwać też jakieś prawdziwe indiańskie legendy, ale musiałabym sobie sprowadzić zza granicy, a na to mnie chwilowo nie stać. :/Anonymous - Wto 20 Lip, 2010 20:54
lady_kasiek napisał/a:
miał ciekawego nauczyciela od polskiego, więc teraz jego polszczyzna budzi uśmiech rozbawienia, kiedy buduje zdania spod znaku Trylogii, aby powoli ewoluować w polszczyznę kresową rodem Znad Niemna(Pani Orzeszkowa byłaby dumna).
Kiedys zartowalysmy sobie z psiapsiola, ktora miala chlopaka Szwajcara ze smykalka jezykowa, ze skoro ja zaczelam miec nawyk austenowskiego "indeed", to Joell moglby sie uczyc polskiego z Trylogii. I walilby z padaniem do nog, Waćpannami i innymi archaizmami
Jak widac, nie my jedne
Dodam, ze Joell nauczyl sie polskiego - normalnego i wspolczesnego.Agn - Wto 20 Lip, 2010 21:00 Ale co w końcu? Strzelał waćpannami i gadał o padaniu do stóp?
PS Aine, dopiero teraz zauważyłam, co masz w sygnaturze i popłakałam się ze śmiechu. akne - Wto 20 Lip, 2010 21:00 [quote="lady_kasiek
Też właśnie pomyślałam, o kolejnej części o Aleksandrze, to naprawdę ciekawie się zapowiada, grzechem byłoby zmarnowac.
[/quote]
Ja myślałam raczej o rozwinięciu wątku kresów i przeszłosci od strony Ewy. Nie zarzekam się, być może powstanie druga część, ta miała dotyczyć dwóch tygodni pracy Ewy, a nie doktora czy docenta Alekstandra szukającego wieści w archiwach
Choć właśnie mam to w głowie.
Na razie jednak , jak wspominałam już Lady_kasiek , precyzuje mi się coś zupełnie innego- wczesna słowiańszczyzna, cos jak nowa Stara baśń.Anonymous - Wto 20 Lip, 2010 21:04 Aleksander to była tylko sugestia, czy od strony Ewy, czy od strony Aleksandra historia i tak wróci do jednego punktu więc, jak Ci tylko wyobraźnia podpowiada, tylko nie rozwalaj zwiazku Ewy i Gerarda bo padnę jak Rejtan. Mają skończyć jak Skrzetuscy a nie jak Wołodyjowscy bo tego bym już nie przeżyła i obraziłabym się na literaturę z romansami miłosnymi. Agn - Wto 20 Lip, 2010 21:04
akne napisał/a:
Na razie jednak , jak wspominałam już Lady_kasiek , precyzuje mi się coś zupełnie innego- wczesna słowiańszczyzna, cos jak nowa Stara baśń.
ALAAARM!!!
Ok, Akne, gadaj jak na świętej spowiedzi - podsłuchujesz mnie, śledzisz, czytasz w myślach czy też mamy po prostu wspólny mózg, co? Bo jak raz gadałam z kumpelą, że brakuje jakiejś porządnej powieści ze słowiańszczyzną, że mamy tylko "Starą baśń", która jest, jak sama nazwa wskazuje, STARA... i bach! Wypalasz z czymś takim.
No, kochana, spróbuj tego nie napisać. Mieczem przepłazuję... *już się cieszy na tę książkę, cokolwiek tam Akne nie napisze*Anonymous - Wto 20 Lip, 2010 21:10
Agn napisał/a:
*już się cieszy na tę książkę, cokolwiek tam Akne nie napisze*
widzisz Akne nie tylko ja mam takie zdanie.
Teraz się nie wykpisz musisz pisać, a forum tu różnorodne, jak tak chociaż połowa Cię zasypie pomysłami, to tematów masz na lata i Nobla w kieszeni
Dziewczyny czujecie to tam przy odbieraniu tego Nobla to jak na Oskarach się dziękuję i tu wizja jak Akne wspomina nasze forum, się wzruszyłam na samą wizję Agn - Wto 20 Lip, 2010 21:15 Tylko ja jeszcze się nie zapoznałam ze stylem Akne, acz wierzę wam, że jest dobry. Noż kurczę, trochę jestem oblatana z waszymi gustami i wiem, że jak coś jest dobre, to jest dobre, a jak niedobre, to byście napisały, że niedobre. Dlatego się cieszę.
Niecierpliwie oczekuję sierpnia (a raczej sierpniowej wypłaty) i zapoznam się w końcu z "Zamówieniem z Francji". Przeraźliwie się napaliłam na tę książkę!Anonymous - Wto 20 Lip, 2010 21:23 Agn wyobraź sobie, że Cię rozumiem, ja tak się napaliłam, ze bez względu na wszystko wzięłam i nabyłam, wprawdzie z tego powodu jestem po częsci odizolowana od stołu i jedzenia, ale do piątku o chlebie i resztkach coli da się przeżyć mam jeszcze stancyjny zapas kisielków w torebce bywało gorzejAgn - Wto 20 Lip, 2010 21:29 No, tylko do 10-ego sierpnia o chlebie i wodzie to by było ciężko, a wkraczam w pracy w okres, kiedy muszę mieć full energii.
Chciałabym jednak zwrócić uwagę na moje skromne pytanie kilka postów wcześniej. Żeby jakoś nie przepadło, a może ktoś coś kojarzy...Anonymous - Wto 20 Lip, 2010 21:32 o Indiańską prozę? Agn ja bym Ci chętnie pomogła i wiesz, że ja troglodyta literacki jestem o ciasnych horyzontach, raczej, więc niestety akne - Wto 20 Lip, 2010 21:43 Ja też nie mogłam wybaczyć Sienkiewiczowi, tego co zrobił Baśce.Mógł jej choć dziecko dać !
Więc Gerard i Ewa , JEŚLI się pobiorą, będą szczęśliwi z gromadką dzieci.
Dziewczyny, bardzo dziękuję, mobilizujecie mnie, a kisielki rozwaliły mnie totalnie !
Tylko ten plan z nową Strą baśnią jest tylko i wyłącznie do Waszej wiadomości, na razie wolę nie ujawniać tego planu, bo zapeszę i ktoś mnie ubiegnie albo co...
Wspólny mózg ? Ja po prostu mam w sobie coś z czarownicy Anonymous - Wto 20 Lip, 2010 21:49
akne napisał/a:
a kisielki rozwaliły mnie totalnie
mnie też, dobrze, ze na opakowaniu jest napisane jaki to smak, bo za diabła bym się nie domyśliła
akne napisał/a:
Ja też nie mogłam wybaczyć Sienkiewiczowi, tego co zrobił Baśce.Mógł jej choć dziecko dać !
dokładnie!! Wredny był, Skrzetuska miała drużynę piłki nożnej i męża, ta rozwodniona Oleńka też z Kmicicem nie próżnowała a biedny, biedny mój Hajduczek nic, Nawet ta Krzysia(co to goopia była) dziecko ze Szkotem miała a bidna Michasiowa żona nic, jak mnie to smuci... Agn - Wto 20 Lip, 2010 21:49 Jezu, coby Baśka z dzieciakiem tylko została? Miej litość! Mnie, rzecz jasna, rozpuścił "Pan Wołodyjowski" niczym oranżadkę w proszku w wodzie. Łkałam rzewnymi łzami, ale takie, jakie to było, dla mnie było piękne. Jest coś cudownie łamiącego serce, że Michał był... i go nie ma. I nic po nim nie zostało, żadne dziecko, które nigdy nie mogłoby poznać swojego ojca, zwłaszcza TAKIEGO ojca.
Kurczę, do czasu wypłaty i nabycia drogą kupna literackiego dziecka Ani, tłukę trylogię, jak mi Eru miły!Anonymous - Wto 20 Lip, 2010 21:52 Ale Baśka została i wiadomo, że niby z Zagłobą, ale Onufry swoje lata miał i jeszcze Jego musiała pogrzebać. A Basia i Michał powinni mieć dziecko, takie geny powinny by przetrwać, to i dzisiejsza Polska by inaczej wyglądała. Ja jakby mi zginął taki mąż jak Michał to chciałabym miec jego dziecko, żeby mieć po co żyć, żeby je wychowywać, żeby było tak porządne jak ojciec....
no!