To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Aktorzy - Damian Lewis

Caitriona - Sob 05 Kwi, 2008 20:09

praedzio napisał/a:
Drobny szczegół, który mi umknął...

Prawda? Zupełnie umyka. Człowiek nie zastanawia sie że Norman po prostu jest na dobrej drodze do rozwodu i skrzywdzenia kogoś. To przez to że oni tak do siebie pasują...

Admete - Sob 05 Kwi, 2008 20:10

Wydaje mi się, że jego małżeństwo i tak było nie do uratowania. Człowiek im wszystko wybacza, bo są stworzeni dla siebie. Jak się czyta Tristana i Izoldę, to nie myśli się o Marku ;-)
Caitriona - Sob 05 Kwi, 2008 20:11

Admete napisał/a:
mówi w pewnym momencie ( na początku ), że może jak porzuci fotografowanie, to uratuje swoje małżeństwo.

A, to ja tego nie wyłapałam ;)

Admete - Sob 05 Kwi, 2008 20:14

Masz powód, żeby obejrzeć jeszcze raz. Ja się chyba dziś skuszę, choć miałam oglądać The Baker. Szkoda, że nie możemy pooglądać wspólnie. Byłoby pięknie.
praedzio - Sob 05 Kwi, 2008 20:18

Nooo... Też bym obejrzała... :D
Caitriona - Sob 05 Kwi, 2008 20:19

Admete napisał/a:
Szkoda, że nie możemy pooglądać wspólnie. Byłoby pięknie.

O! Taki maraton z Lewisem w Waszym towarzystwie, marzenie...

Na pewno wrócę do tego filmu. Jest piękny i wart oglądania.

A, i bardzo się ucieszyłam że Olga i Nicolas(?) uciekli razem. Co prawda jest to szalony pomysł - w obcym kraju, bez pieniędzy, tacy młodzi, ale i tak uśmiechałam się myśląc, ze chociaż im się udało.

Admete - Sob 05 Kwi, 2008 20:22

Olga mimo młodości i tych pięknych oczu wyglądała na taką, co to dobrze wie, czego chce od życia ;-) jedyny optymistyczny akcent. Jakie to dziwne - Niki płynęła do Ameryki spokojna, pogodzona z losem, miała nadzieję, że polubi, może nawet pokocha swojego przyszłego męża. A tu nagle coś takiego. Miłość. Pierwsza i może jedyna. Ironia losu.
Caitriona - Sob 05 Kwi, 2008 20:24

W sumie to masz rację z Olgą - tym lepiej dla nich! Zastanawiam się tylko co z pozostałymi oszukanymi kobietami, np. z tą matką dwóch dziewczynek...

A czy nie było mowy o tym ze Nikki miała kogoś? Dwie godziny piechotą, miał pięknie śpiewać?

Admete - Sob 05 Kwi, 2008 20:29

Nie wydaje mi się, ale musiałabym jeszcze raz obejrzeć rozmowę z siostrą, tą przed wyjazdem. Powiem Ci później ;-)
Caitriona - Sob 05 Kwi, 2008 20:32

Coś mi się kojarzy ze mówiła coś takiego podczas jednej z pierszych rozmów z Haro. Ale mogłam coś pokręcić ;)
Admete - Sob 05 Kwi, 2008 20:41

W rozmowie z haro wspominała ukochanego Haro, którego znała z Samotraki. To dlatego Haro na początku rejsu szukała kogoś z tej wyspy, sama była z innej. Niki w rozmowie z siostrą mówi, że przecież nie uszyła ostatnio nowej sukienki, co znaczy, że nie jest zakochana.
Caitriona - Sob 05 Kwi, 2008 20:48

Oki, to widocznie one mówił o tym żołnierzu Haro (swoją drogą, bardzo mi się podoba to imie), a ja czegoś nie załapałam ;)
Caitriona - Sob 05 Kwi, 2008 20:57

A jednak był jakiś Antonis ;) W trzydziestej minucie filmu dzieczyny o nim rozmawiają. Ale czy był jej prawdziwą miłością tego Nikki nie mówi...
Admete - Sob 05 Kwi, 2008 21:02

Muszę ponownie obejrzeć :-) Caitri wklej swoje wrażenia w watku filmowym, tutaj pewnie tylko my zaglądamy ;-)
Caitriona - Sob 05 Kwi, 2008 21:50

Oki doki! :D :D
To jak będziesz oglądała to zwróć uwagę, oki? :D

Admete - Nie 06 Kwi, 2008 11:30

Obejrzałam drugi raz i spoza łez robiłam notatki ;-) Serio - mam stronę A4 - jak za czasów fascynacji bolly. Wtedy też tak analizowałam każdy gest bohaterów, każde ujęcie. Na samym początku zwróciłam uwagę na słowa wuja Niki, że Bóg patrzy na to, iź jego dziecko nie zostało wybrane na pannę młodą, a powinno. To zabrzmiało niemal jak klątwa, która potem zawisła nad Niki. Jasne jest, że Niki nikogo wczesniej przed Normanem nie kochała. Gdy rozmawia z siostrą przed wyjazdem, przygląda się portretowi przyszłego męża i jest dobrej myśli. Siostra pyta ją czy kogoś kocha, a Niki odpowiada:

"Did I ever sew a new dress to go on a date? Did I ever put jasmine on my chest? Did I ever expect the postman? Love is for the loiterers, Eleni. But I miss it."

Niki była od lat odpowiedzialna za rodzinę i uważała, że miłość nie jest dla niej. Kiedy w koncu miłość do niej przyszła, musiała ją zostawić...Na poczatku jednak była przekonana, że dobrze spełni swój obowiązek jako żona, wiozła dla narzeczonego jego ulubione przyprawy. Gdyby nie spotkała Normana, być może pokochałaby Prothromosa. Naprawdę sprawiał wrażenie dobrego człowieka.
Scena przewożenia dziewcząt kobiet i dziewcząt na statek łamie mi za każdym razem serce. Modlitwa Olgi jest taka poruszająca w swojej prostocie. Kamera przez moment pokazuje ikonę Matki Bożej - stąd te moje Madonny w recenzji.
Norman wyłapał Niki z tłumu okiem fotografa - sam mówi, że zwraca uwagę na to, co inni pomijają, przechodzą obok. Niki też była jakby obok życia i była wyjątkowa. Mam wrażenie, że zakochał się w niej bardzo szybko i nie miał na tyle rozsądku, by trzymać się od niej z daleka. Nie sądzę, że był w stanie, bo to nie leżało w jego naturze.
Zapomniałam wcześniej wspomnieć o scenie, gdy Norman przychodzi do Niki siedzącej w salonie i przygotowującej kostiumy dla tancerek. Niki zasłania twarz, a Norman zapewnia ją, że w aparacie nie ma kliszy, że chciał tylko zobaczyć jej twarz - "I just wanna see your face." A potem z uśmiechem rzuca, że ma zamiar oderwać wszystkie guziki od ubrań, by ona mogła je przyszyć :-)
A ten bardzo intymny moment wywoływania zdjęć? Już wtedy widać, że Norman czuje do Niki coś więcej niż tylko sympatię. Zawiązywanie bucika skojarzyło mi się teraz z hołdem, jaki składał rycerz swojej damie serca...Dosłownie Tristan i Izolda, tyle że ta Izolda pozostała wierna Markowi.
Caitri ten Antonis to ukochany Haro ( Heraklii - tak brzmi jej pełene imię ) - Antonius Memas. Niki go znała z Samotraki i na prośbę Haro opowiada o nim. Dziwi się nawet z takim lekkim uśmiechem, że był w stanie napisać list miłosny.

Caitriona - Nie 06 Kwi, 2008 11:39

Admete napisał/a:
Caitri ten Antonis to ukochany Haro ( Heraklii - tak brzmi jej pełene imię ) - Antonius Memas. Niki go znała z Samotraki i na prośbę Haro opowiada o nim. Dziwi się nawet z takim lekkim uśmiechem, że był w stanie napisać list miłosny.

Wiedziałam, ze coś poplączę ;) Dzięki! :D :D

praedzio - Nie 06 Kwi, 2008 17:13

Właśnie oglądam The Baker.
Wspólna noc Milo i Rhiannon przyprawiła mnie o zawrót głowy. :shock:
Od tej pory inaczej już będę patrzeć na np. jajka czy mąkę. :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Admete - Nie 06 Kwi, 2008 17:17

Może uda mi się obejrzec wieczorem :-) Na razie jest rodzina.
Caitriona - Nie 06 Kwi, 2008 17:39

praedzio napisał/a:
Od tej pory inaczej już będę patrzeć na np. jajka czy mąkę
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Admete - Nie 06 Kwi, 2008 23:11

Oj a mnie się nie podobał The Baker, ale może po prostu nie byłam w nastroju? Może tylko bardzo tragiczne rzeczy do mnie ostatnio trafiają? ;) Obiecuję, że kiedyś podejdę do tego jeszcze raz. Kłopot ze mną polega jednak na tym, że ja nie lubię ( jak to nazywam ) - komedii dla komedii. Takich komedyłek. Uroczych, ale jedanka komedyłek. Wolę takie połączenie jak w serialu "Life" - rzeczy poważne pomieszane ze specyficznym rodzajem humoru. Damian był oczywiście uroczy, grał świetnie, ale szczerze mówiąc nie miał tam wiele do zagrania. A ja najbardziej lubię, gdy ma mnóstwo do zagrania i wcale nie musi być milutki. Hmmm...Powinnam była zabrać się za Keane ;) Na poprawę humoru włączyłam sobie Sage Rodu Forsyte'ów i od razu mi się poprawiło. Damian jako sztywny, pokręcony, niepotrafiący wyrazić swoich uczuć Soames Forsyte - to lubię. W jednej z pierwszych scen ojciec dyskutuje z nim sprawę posagu dla swojej córki, siostry Soamesa. Damian nic nie mówi, a na jego twarzy jak w kalejdoskopie zmieniają się uczucia. Dwa razy to przewinęłam :-D A potem te nieszczęsne, pierwsze oświadczyny o rekę Irene. I genialna scena w kawiarni czy sali tanecznej. Sorry - wolę coś takiego od fruwających jajek ;) Tak mi sie zdaje, że The Baker to była głównie zabawa, film robił przeciez brat Damiana Lewisa i naprawdę doceniam obiektywnie zalety takiej zabawy, ale w moim obecnym stanie ducha obejrzałam to tylko dla Rudzielca :->

To chyba wina dwukrotnego - niemal pod rząd - obejrzenia Nyfes ;-)

A tak przy okazji - na samym poczatku, gdy przeczytałam biografię damiana na IMDb rzuciło mi się w oczy, że chodził do szkoły z internatem, a potem do Eton. On chyba z tych lepszych ;-)

Bardzo dobry wywiad z Damianem na temat Sagi i roli Soamesa - widac, że chłopak wie, co mówi ;-)

http://www.pbs.org/wgbh/m...e/ei_lewis.html

"I guess I'm just good at playing repressed individuals" - zgadzam się całkowicie :-)

praedzio - Pon 07 Kwi, 2008 08:10

Ja będę bronić The Baker własną piersią, a nawet dwiema ;) Ja z kolei mam takie coś, że nie przepadam za komediami, zwłaszcza amerykańskimi na przykład. Polskie też, niestety, nie mają się czym pochwalić.
Dlatego tym bardziej cenię film z D. Lewisem, że udało mu się mnie rozśmieszyć. Poza tym widać było, że Damianowi gra sprawia ogromną frajdę. W końcu ileż można grać tragicznych postaci? Nawet jeśli robi się to koncertowo. Jemu też się od życia coś należy.
I aż przyjemnie się patrzyło na jego miny (bezcenna mina: kiedy Milo uciekając ze swojego mieszkania spogląda na swego kanarka Marvella :lol: ), kiedy wyrabiał ciasto na swoje wypieki, kiedy całował się z Rhiannon z wykorzystaniem różnych produktów spożywczych :lol: - a najbardziej podobała mi się twarz Damiana, kiedy spał przytulony do pleców pani weterynarz, nieświadomy tego, że spogląda na nich zbójca - miał taką spokojną i piękną twarz człowieka sprawiedliwego.

Krótko mówiąc, film polecam każdemu, kto lubi humor brytyjski w odmianie absolutnie nie chamskiej (bo i takie się zdarzają) - a właśnie - jak to określiła Caitri - uroczej.

Dicti.

P.S. I cały czas podczas oglądania, miałam przed oczami Charliego Crewsa (płyto, gdzie jesteś??? :cry2: ) - normalnie pełno skojarzeń. :serduszkate:

Caitriona - Pon 07 Kwi, 2008 10:33

To ja dołączam do Predzio i równiez będę bronić The Baker. Czasami komedia, po prostu komedia (ale dobra, a ten film taki jest) jest potrzebna, szczególnie widzom ;) Ja lubię się czasami po prostu pośmiać i tak miałam przy tym filmie (tym bardziej, że było mi to wtedy potrzebne). I myślę, że Lewis, tak jak pisze Praedzio, też się dobrze bawił :D :D

A, i obejrzałam ShakespeaRe-Told: Much Ado About Nothing. Bardzo mi się podobało! Szczególnie para Damian-Sarah Parish (ją już kojarzę z jakiś filmów kiedyś oglądanych na BBC). Szczególnie podobała mi się scena wyboru i czytania sonetu, a uśmiałam się gdy Benedick czołgał się po podłodze i chował za kamerami :D

Admete - Pon 07 Kwi, 2008 12:20

No to ja obecnie jestem ponurak i muszę mieć tylko ponure filmy ;-) Nie mam nic do Lewisa, ale pan wypróżniający się na toalecie nie należy do moich ulubionych rodzajów humoru ;-) Eksplodująca owca też mnie nie rozbawiła. Do mnie przemawia bardziej humor słowny niź dosłowny ;) . Obejrzę sobie ten film w wakacje, jak bede w innym nastroju. Ja właściwie nigdy nie oglądam komedii - polskich czy innych. Zgonu na pogrzebie do tej pory nie widziałam.
Macie rację Lewis się tam doskonale bawił i niech mu idzie na zdrowie :-) Oczywiście, że powinien grać w różnych filmach. To jest dobry film, ale nie w moim stylu. Jak mam depresję, to oglądam tylko depresyjne rzeczy ;)

praedzio - Pon 07 Kwi, 2008 16:53

Admete napisał/a:
Jak mam depresję, to oglądam tylko depresyjne rzeczy ;)

I to ma cię niby podnieść z tej depresji? :confused3: ;)

Jak w sobotę zdołowałam się przy The Situation, to w niedzielę musiałam odreagować przy The Baker. :D
P.S. A dzisiaj w końcu przyszła przesyłka z Colditz!! :banan:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group