To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Ulubione sceny z serialu

Harry_the_Cat - Sob 18 Lis, 2006 17:20

Scena peronowa?
Caitriona - Sob 18 Lis, 2006 17:20

Już spełniłam swój obowiazek! ;) I nie byla to scena peronowa, jeno (ze względu na brak Look back) pierwsze oświadczyny
Anonymous - Sob 18 Lis, 2006 19:48

Ja też sie obudźiłam, ale ze dwie godzinki wcześnij i także były to I oświadczyny :mrgreen:
przecinek - Sob 18 Lis, 2006 21:18

Moją ulubiona sceną serialu jest scena pożegnania, ta z fragmentem „you are going”. Trwa ona może nie wiem, trzy cztery minuty, ale nagromadzenie emocji jest tyle, że połowę Milton w energię można by zaopatrzyć. Zawszę dziwię się tym kobietom, które tam są, że nie widzą tego, co się dzieje między Johnem i Margaret, ich serca muszą być z kamienia. Przecież cała jego postać prawie krzyczy, że nie chce tego Platona, że wolałby ją zamiast najcenniejszej nawet książki. Te spojrzenia, niedokończone zdania, wyjście Johna bez pożegnania, chyba wyraźniej nie można było pokazać ich cierpienia. Naprawdę kocham ten fragment, nawet bardziej od sceny peronowej.
Anonymous - Sob 18 Lis, 2006 21:27

Oj przecinku dokładnie.
ąłdnie powiedziane.
Ale sumie Fanny była glupiiutkim dziewczęciem, matka wiedziała co w trawie piszczy a ciotka była bez serca jak mi sie wydaje

malmik - Sob 18 Lis, 2006 21:44

przecinek napisał/a:
Moją ulubiona sceną serialu jest scena pożegnania, ta z fragmentem „you are going”. Trwa ona może nie wiem, trzy cztery minuty, ale nagromadzenie emocji jest tyle, że połowę Milton w energię można by zaopatrzyć. Zawszę dziwię się tym kobietom, które tam są, że nie widzą tego, co się dzieje między Johnem i Margaret, ich serca muszą być z kamienia. Przecież cała jego postać prawie krzyczy, że nie chce tego Platona, że wolałby ją zamiast najcenniejszej nawet książki. Te spojrzenia, niedokończone zdania, wyjście Johna bez pożegnania, chyba wyraźniej nie można było pokazać ich cierpienia.


To jest nas już więcej. Uwielbiam w tej scenie również mamusię Jasia, kiedy obserwuje Jasia i Małgosię, jej wzrok mówi - "niech ktoś wreszcie te cholerę stąd zabierze"

BeeMeR - Pią 23 Mar, 2007 20:01

chyba czas ciut odkurzyć wątek....

dla mnie jest tylko jedna scena, którą oglądałam już wiele, wiele razy - nie muszę chyba tłumaczyć która, rzecz jasna :mrgreen:

ale lubię dużo więcej - np. tę, gdzie John śpi, zmęczony wielogodzinną pracą,
gdy idzie jako pan i władca przez swoją fabrykę
wymianę spojrzeń i wypowiedzi, wzajemne "oswajanie się" Jasia i Małgosi (podczas herbatki, wystawy i innych okazji)
obrazy, gdy Margaret dorasta, zmieniając się z beztroskiej idealistki w odpowiedzialną, pomagającą prowadzić dom kobietę
nie ma co ukrywać - cały film lubię i to bardzo :mrgreen:

Gosia - Pią 23 Mar, 2007 20:04

Mnie zawsze wzrusza scena, gdy Margaret wraca do Helstone i wydaje sie jej ze widzi przed domem rodziców :cry:
Alison - Pią 23 Mar, 2007 20:15

Mnie też wzrusza scena kiedy pan Bell wraca sam z Oxfordu. Nikt nic nie mówi, a oboje rozumieją sie bez słów, towarzyszy temu wspaniała muzyka.
Marija - Pią 23 Mar, 2007 21:03

A ja zagłosowałam na "Jaś w Helstone" - chyba ja jedna. Ta scena jest taka spokojna, czuje się, że wiekopomne wydarzenia po niej nastąpią (bo zbliża się koniec serialu :wink: ) , John ma wreszcie bardzo dużo wolnego czasu....
1agawa - Pią 23 Mar, 2007 22:06

Zagłosowałam na "Ocalenie Jasia przez Małgosię". Dlaczego? :oops:
Już WIEM - w niedzielę oglądałam bajkę o Jasiu i Małgosi :rotfl:
Tak naprawdę ujęło mnie, gdy Małgosia występuje w obronie Jasia. A później po ataku na nią - mina Jasia :thud:
A tak naprawdę to trudno dokonać wyboru - w każdej scenie coś "jest".
No dobra wylogowuję się i włączam N&S. Mąż w pubie z kolegami, dzieci śpią. Nikt nie będzie przeszkadzał. Paa :serce:

migotka - Sob 24 Mar, 2007 08:46

scena peronowa- po namyśle wielkim ;)
BeeMeR - Sob 24 Mar, 2007 11:25

ja tam nie musiałam się wiele namyślać :mrgreen:
w dodatku on się tam tak cudnie uśmiecha - jakby już odkąd ją zobaczył wszystko wiedział (i pewnie wie), a mimo to pozwala jej paplać...
no doprawdy pięknie nakręcona scena :)
nie podoba mi się natomiast wywalanie Henryczka - to jakieś nienaturalne - jak dla mnie ma tam być i koniec!

Anonymous - Sob 24 Mar, 2007 13:21

na samą myśl o tej scenie na peronie ja mam motylki w brzucholcu
achata - Sob 24 Mar, 2007 15:30

Gosia w nieczynnej fabryce.
"Powiedziała mi pani kiedyś, że nie wiem jakiego człowieka odrzuciłam i miała pani rację..."
Od tego momentu, pewnie i pod wpływem muzyki mam łzy w oczach i dalej już tylko spiętrzenie emocji

trifle - Nie 25 Mar, 2007 18:09

A ja też lubię "so you are going", ale jako że jej tu nie ma, to scena peronowa, "rzecz jasna" :mrgreen:
Alison - Nie 25 Mar, 2007 18:58

trifle napisał/a:
A ja też lubię "so you are going", ale jako że jej tu nie ma, to scena peronowa, "rzecz jasna" :mrgreen:


Miała być, bo ja za nią bardzo obstawałam, ale w końcu stanęło na moim drugim typie "you don't need Henry to explain", ale chyba tylko ja sama na to zagłosowałam :wink:

Gosia - Nie 25 Mar, 2007 18:59

Ale ulubione kwestie z filmu to inna sonda.
I faktycznie ich ilosc musiala byc ograniczona, ze wzgledu na pojemnosc sondy.

QaHa - Wto 27 Mar, 2007 09:32

hmm a ja tam wszystkie lubie i je sobie rozdrapuje z wielka radościa i doszukuję sie w każdym spojrzeniu i geście ukrytych emocji co mi się zazwyczaj udaje.
Jestem pod wrażeniem jak oni wspaniale odegrywają niepookoje i emocje bohaterów, szkoda, że w tych naszych nowych "romantic" produkcjach to zazwyczaj takie jakieś płytkawe jest

praedzio - Śro 04 Kwi, 2007 23:35

Ojejku, ja naprawdę nie wiem, co wybrac, tyle tego jest... Chyba najbardziej mi się podoba, kiedy Margaret ratuje Johna przed rozzłoszczonymi robotnikami. I ten delikatny dotyk jego dłoni na jej zranionej skroni, kiedy to patrzy jakby nie wierząc, ze ta szorstka, dumna i uparta kobieta bez zastanowienia i w głębokim poważaniu mając wszelkie konwenanse zasłania go swoim ciałem przed lecącym kamieniem. Pikne! Normalnie zaraz puszczę ten fragment jeszcze raz! :grin:
fanturia - Pon 19 Lis, 2007 20:08

Gunia napisał/a:
W tej scenie, kiedy wraca do domu po odrzuconych oświadczynach bardzo mi się podobają te zmiany ujęć: raz z lewej, raz z prawej i tak na zmianę...


To akurat mi trochę przeszkadza.

"Look back... Look back at me..." jest niezłe, ale ona w tym powozie chyba rzeczywiście nie bardzo ma jak się obejrzeć.

"so you are going...and never come back" Normalnie motylki latają ;) , ale bardziej wstrząsa mną scena, w której JT dowiaduje się o śmierci pana Hale. I te prawie drżące ręce, gdy słyszy, że Margaret wyjeżdża z ciotką...

Anonymous - Pon 19 Lis, 2007 21:14

fanturia napisał/a:
"Look back... Look back at me..." jest niezłe, ale ona w tym powozie chyba rzeczywiście nie bardzo ma jak się obejrzeć.

ma dla chcącego nic trudnego, miała tam okienko, mogła wyglądnąc

fanturia - Pon 19 Lis, 2007 21:40

lady_kasiek napisał/a:
fanturia napisał/a:
"Look back... Look back at me..." jest niezłe, ale ona w tym powozie chyba rzeczywiście nie bardzo ma jak się obejrzeć.

ma dla chcącego nic trudnego, miała tam okienko, mogła wyglądnąc


Dziwnie by to wyglądało... Byłoby to niewłaściwe, a Margaret zawsze postępowała właściwie. I dodatkowo przy prawie każdej okazji Thornton przypominał jej, że nic juz dla niego nie znaczy...

Nellie - Pon 19 Lis, 2007 21:53

Tak tylko mówił...wiemy o tym wszystkie :wink:
fanturia - Pon 19 Lis, 2007 21:57

My tak... ona chyba czasem mu wierzyła.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group