To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"

Tamara - Sob 09 Lut, 2008 13:26

Dla mnie Jeżycjada była do pewnego momentu fantastyczna , ale jakos od "Kalamburki" zrobiła się tak -powiedziałabym - wzniośle poprawna ,że mnie zemdliło . "Kalamburkę" przeczytałam pożyczoną , nie chciałam jej kupować . Nie podobało mi się , że Borejkowie - seniorzy byli tak spiżowo -kryształowi niemal od pieluszek , żadnych wahań ,żadnych potknięć , żadnych rozterek młodości , aż nieprawdopodobne . I niestety ciąg dalszy podobny , aczkolwiek zdarzają się perły dawnej p.Musierowicz - owe żarówki chociażby .
Ale generalnie straciłam do Jeżycjady serce , właśnie przez ten rozziew z rzeczywistością :cry2:

RaczejRozwazna - Sob 09 Lut, 2008 14:09

Trzykrotka napisał/a:
Znajomi mi opowiadali potem ze zgrozą że na koloniach jakichś chłopczyk wylądował na pogotowiu, bo sobie wetknął żarówkę do gęby. Co za potęga literatury! :rotfl:


Wierzę, jak przeczytałam o tych żarówkach, to też miałam ochotę sprawdzić... :rotfl:

Gunia - Sob 09 Lut, 2008 15:10

RaczejRozwazna napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Znajomi mi opowiadali potem ze zgrozą że na koloniach jakichś chłopczyk wylądował na pogotowiu, bo sobie wetknął żarówkę do gęby. Co za potęga literatury! :rotfl:


Wierzę, jak przeczytałam o tych żarówkach, to też miałam ochotę sprawdzić... :rotfl:

Ja jak o nich czytałam, to akurat ten szpital miałam przed nosem i jakoś to mnie powstrzymało. ;)

Anonymous - Sob 09 Lut, 2008 16:14

O żarówkach tego tomu nie czytałam. Ale mnie stateczną dwudziestolatkę ciągle kusi spróbowanie czy to prawda, ze włożyć można a wyjąć nie bardzo
trifle - Sob 09 Lut, 2008 16:51

lady_kasiek napisał/a:
O żarówkach tego tomu nie czytałam. Ale mnie stateczną dwudziestolatkę ciągle kusi spróbowanie czy to prawda, ze włożyć można a wyjąć nie bardzo


Kasiek :rotfl: Nie próbuj :rotfl:

Admete - Sob 09 Lut, 2008 19:39

Trifle to nie na temat, ale musze zapytać. Kogo masz na avku? Jest taki śliczny.
Sofijufka - Sob 09 Lut, 2008 19:41

lady_kasiek napisał/a:
O żarówkach tego tomu nie czytałam. Ale mnie stateczną dwudziestolatkę ciągle kusi spróbowanie czy to prawda, ze włożyć można a wyjąć nie bardzo

To tak, jak z głową, która łątwo wcisnąć między pręty balustrady, a wyciągnąć - gorzej.... :thud:

trifle - Sob 09 Lut, 2008 20:37

Admete, to baletnica, Aurelie Dupont. Avatarek mam od mojej prywatnej twórczyni avatarków czyli Nimloth :)

Sofijufka napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
O żarówkach tego tomu nie czytałam. Ale mnie stateczną dwudziestolatkę ciągle kusi spróbowanie czy to prawda, ze włożyć można a wyjąć nie bardzo

To tak, jak z głową, która łątwo wcisnąć między pręty balustrady, a wyciągnąć - gorzej.... :thud:


Czy masz z tym jakieś doświadczenia? :mrgreen:

Admete - Sob 09 Lut, 2008 20:41

Śliczna osóbka, nie znam niestety.
Sofijufka - Sob 09 Lut, 2008 20:50

trifle napisał/a:
Admete, to baletnica, Aurelie Dupont. Avatarek mam od mojej prywatnej twórczyni avatarków czyli Nimloth :)

Sofijufka napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
O żarówkach tego tomu nie czytałam. Ale mnie stateczną dwudziestolatkę ciągle kusi spróbowanie czy to prawda, ze włożyć można a wyjąć nie bardzo

To tak, jak z głową, która łątwo wcisnąć między pręty balustrady, a wyciągnąć - gorzej.... :thud:


Czy masz z tym jakieś doświadczenia? :mrgreen:

Ja nie, ale moja mama coś takiego urządziła, jak w drzwi waliło gestapo. Przepchnęła głowę między pretami w oknie i utknęła - ani w te ani we w te. W końcu łatwiejsze sie okazało przepchnięcie reszty ciała, niz wycofanie głowy... Potem zjechała po rynnie na sam dól, rozwalając sobie kawałek uda [blizne miała do końca zycia]. Rany! Jak ona to opwiadała, to obecni kulali się ze śmiechu...

trifle - Sob 09 Lut, 2008 20:51

Sofijufka napisał/a:
Ja nie, ale moja mama coś takiego urządziła, jak w drzwi waliło gestapo. Przepchnęła głowę między pretami w oknie i utknęła - ani w te ani we wte. W końcu łatwiejsze sie okazało przepchnięcie reszty ciała, niz wycofanie głowy... Potem zjechała po rynnie na sam dól, rozwalając sobie kawałek uda [blizne miała do końca zycia]. Rany! Jak ona to opwiadała, to obecni kulali się ze śmiechu...


O! :shock: rany :shock: :rotfl:

nicol81 - Sob 09 Lut, 2008 21:41

Cieszę się, że twojej mamie się udało, Sofjufko.
Co do "Języka Trolli" był strasznie podłamujący, ale miał dobre sceny- jak np. w pizzerii z pociętymi książkami :uzi: czy z Helmutem i wychowawczynią.

Sofijufka - Sob 09 Lut, 2008 21:56

nicol81 napisał/a:
Cieszę się, że twojej mamie się udało, Sofjufko.

Ja też - bo by mnie nie było!
Parę razy tak się jej udało o włos. Na przykład: była rewizja w domu, mama siedziała z ryczącym moim bratem przy piersi, a Niemcy robili kipisz. Jeden wlazł na krzesło prz szafie, zobaczył klosz od lampy na wierzchu, nałożył na łeb, zasalutował i odłożył z powrotem. Nic nie znaleźli, poszli. Godzine potem wpadł blady wuj i od razu do szafy! Pod kloszem leżały jakieś plany.... Na szczęście płaskie były, a szukający zerkał raczej na łądna czarnulę, niz na szafę...

Admete - Sob 09 Lut, 2008 22:16

Twoja mama miała coś wspólnego z konspiracją?
Sofijufka - Sob 09 Lut, 2008 22:24

Admete napisał/a:
Twoja mama miała coś wspólnego z konspiracją?

Miała, ale to nie było nic szczególnie bohaterskiego: bibuła, przewożenie rozkazów. W Lublinie to było. Ale i tak w "Domu pod zegarem" [katownia gestapo] się znalazła, potem z miesiąc albo i dwa pięt dotknąć nie mogła. Mówiła, że na szczęście gestapo pytało o coś, czego absolutnie nie wiedziała...
Za to moja warszawska ciotka - była w Kedywie, w komórce wywiadowczej. A w czasie Powstania nie miała nic lepszego do roboty, jak tylko syna urodzić, a potem z cywilami, z ryczącym maluchem do Pruszkowa się przedostawać...

Aragonte - Sob 09 Lut, 2008 23:09

O rany, Sofijufko... aż mi się zimno zrobiło.
Wolę żyć w nudnych czasach, a o tych ciekawych czytać książki :roll:

Ulka - Wto 12 Lut, 2008 22:43

Nadrobiłam! Jestem wreszcie na bieżąco, dzięki bibliotece szkolnej :mrgreen: Przeczytałam "Czarną polewkę". Ta "stara dobra" skończyła się gdzieś w okolicach "Córki Robrojka". Co mnie w późniejszych razi? Chyba to, że są za bardzo ze sobą połączone, nie da się już przeczytać jednej bez drugiej, jak to bywało u początków. Opowiadają jednocześnie jakieś historie w bardzo krótkim czasie-akcja trwa dwa trzy dni nawet, co nie zawsze dobrze wychodzi. Bohaterowie zmieniają swoje charaktery-co najbardziej rzuciło mi się w oczy w przypadku dziadka Ignacego w "CzP". Choć widać pewną nową całość w tych ostatnich częściach- nie jest to stara dobra jeżycjada, ale nowa jeżycjada, w jakiś sposób spójna. Z nowych najbardziej podobała mi się "Tygrys i Róża"- portret Laury i jej zachowanie są takie osadzone w realiach i całkiem niecukierkowe.
Ale i tak najbardziej lubię "Opium", "Szóstą klepkę" i... :D

trifle - Wto 12 Lut, 2008 22:53

...i co? :D

Ogólnie to się zgadzam - nowe części nie są już takie fajne, jak te stare.. Szkoda. Może to już czas odświeżyć? :D

Aragonte - Wto 12 Lut, 2008 22:55

Ja uwielbiałam Musierowicz do "Opium" włącznie, dalej czytałam część, ale podziękowałam :wink:

Trifle, to nie ten wątek, ale muszę w końcu spytać: ten cytat w podpisie to czyj wiersz? Jakiś mocno w stylu Emily Bronte mi się wydaje, ale pewności nie mam :ops1:

Edit: znalazłam dalszy ciąg :mrgreen:

Ulka - Wto 12 Lut, 2008 23:00

Cytat:
...i co? :D

i nie wiem, bo pozostałe musiałabym odświeżyć by powiedzieć co uwielbiam dziś :D "Opium" i"Klepka" stały na czele gdy je czytywałam parę lat temu, ostatnio powtórzyłam te dwie i są dobre :D ale się dorasta i moze cuś się pozmieniało?

trifle - Wto 12 Lut, 2008 23:19

Aragonte napisał/a:
Ja uwielbiałam Musierowicz do "Opium" włącznie, dalej czytałam część, ale podziękowałam :wink:

Trifle, to nie ten wątek, ale muszę w końcu spytać: ten cytat w podpisie to czyj wiersz? Jakiś mocno w stylu Emily Bronte mi się wydaje, ale pewności nie mam :ops1:

Edit: znalazłam dalszy ciąg :mrgreen:


:mrgreen:
Uwielbiam ten wiersz.

A Jeżycjadę.. no właśnie, chętnie bym sobie powtórzyła albo chociaż tak przejrzała książki, czy nadal mi się podobają, które najbardziej. Bo z tego, co pamiętam, jak czytałam kiedyś, to też "Opium w rosole" i "Szósta klepka" - jak mi się marzył pokój w okrągłej wieży, ach... ;)

Wiedźma - Wto 12 Lut, 2008 23:36

Ulka napisał/a:
Nadrobiłam! Jestem wreszcie na bieżąco, dzięki bibliotece szkolnej :mrgreen: Przeczytałam "Czarną polewkę". Ta "stara dobra" skończyła się gdzieś w okolicach "Córki Robrojka". Co mnie w późniejszych razi? Chyba to, że są za bardzo ze sobą połączone, nie da się już przeczytać jednej bez drugiej, jak to bywało u początków. Opowiadają jednocześnie jakieś historie w bardzo krótkim czasie-akcja trwa dwa trzy dni nawet, co nie zawsze dobrze wychodzi. Bohaterowie zmieniają swoje charaktery-co najbardziej rzuciło mi się w oczy w przypadku dziadka Ignacego w "CzP".


Aaaa! Przemiana roztargnionego filozofa Ignacego w despotę i gwałtownika, nie mającego nic przeciwko żeby jego wnuk robił za domowego "kapustę" jest doprawdy straszna! Złego początki było widać już w "Imieninach", gdzie Ignac wygłosił płomienną tyradę przeciw zmywarce zakupionej przez Grzesia Strybę, ale w "Czarnej Polewce" Ignac przeszedł sam siebie. Ewolucja małego Ignasia w kierunku "Ziobry w krótkich spodenkach" też mi nie przypadla do gustu. Tak samo jak przemiana energicznego Robrojka w skapcaniałe, niemrawe i naiwne jak dziecko we mgle niewiadomoco. Oraz masochistyczne skłonności Gaby, która przez te wszystie lata pracowicie piastuje w swoim sercu wszystkie rany zadane przez wiarołomnego Pyziaka. Do tego stopnia się w tym pogrąża że odmawia swoim córkom elementarnej wiedzy o własnym ojcu!

Inną rzeczą w "nowej" Jeżycjadzie która mi sie nie podoba jest brak głównego wątku w poszczególnych książkach. Zamiast trzymać się opowieści o jednym bohaterze ( jak Gaba w "Kwiecie Kalafiora", Bebe w "Brulionie Bebe B." czy Patrycja w "Pulpecji") autorka usiłuje, niczym w telenoweli, obskoczć możliwie największą ilość bohaterów.

trifle - Śro 13 Lut, 2008 00:31

Wiedźma napisał/a:
Ewolucja małego Ignasia w kierunku "Ziobry w krótkich spodenkach" też mi nie przypadla do gustu.


Wygrałaś w konkursie na zdanie dnia! Piękne! :rotfl: :rotfl:

Tamara - Śro 13 Lut, 2008 10:36

No cóż , starość nie radość , a ojciec Borejko już swoje lata ma - chyba tak około 70 już będzie , więc zmiany w psychice i to niestety w kierunku negatywnym są całkiem prawdopodobne . Aczkolwiek faktycznie jego narastająca gwałtowność nijak nie pasuje do dotychczasowej osobowości :(

Denerwuje też w "nowych" częściach przedwczesna i nadmierna dojrzałość całkowicie nieletnich bohaterów - strasznie mnie wkurzył myślący jak dorosły 10-letni Józinek w "Języku Trolli" . :wsciekla:

trifle - Pią 22 Lut, 2008 19:26

Niech żyją ferie :banan_Bablu:
Zwiedziłam dziś bibliotekę "dla dzieci i młodzieży" i wynalazłam "Szóstą klepkę", "Kłamczuchę" i "Opium w rosole". "Szóstą klepkę" już połknęłam :mrgreen: Dawno nic mi się tak dobrze nie czytało, dawno tak nie chichotałam przy książce :mrgreen: To jest absolutnie fantastyczne, ach, ach, to zdecydowanie jest jedna z moich ulubionych części :love_shower:
Zaczęłam już drugą, "Kłamczuchę", ale tej już tak nie lubię, Anielka nigdy nie wzbudzała we mnie nadmiernej sympatii. Za to potem Kreska.. Jakbym się cofnęła do starych, dobrych czasów :love_shower:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group