To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Aktorzy austenowscy - James McAvoy

Marija - Śro 10 Paź, 2007 10:17

Łoj, miałam linka dać :zalamka: .
http://psphome.dhtml.pl/test_grafologia.html#wynik

Agn - Śro 10 Paź, 2007 10:21

Mnie się coś nie zgadza w tej analizie. Chwiejni ludzie i jednocześnie silna psychika mi się kapkę gryzą. Ale ja się nie znam.

Matuś, ty wiesz, że ja też go za to wielbię?! :excited:

Marija - Śro 10 Paź, 2007 10:26

To kwestia oceny - jeden zobaczy duże zawijasy u dołu, inny zupełnie średnie, i masz potem babo placek :( . Dlatego zastrzegłam, że to wynik moich ślepowronich ocen jego pisma.
snowdrop - Śro 10 Paź, 2007 10:30

Można stwierdzić że jest ambitny i utalentowany artystycznie. :-D

A tak poza tym, to jaki jest odpowiednik polski imienia James? Jakub? Krzysztof? Nic mi nie pasuje :?

Anonymous - Śro 10 Paź, 2007 10:51

James to:
Jakub (polski, białoruski, czeski, rosyjski łużycki górny, słowacki, ukraiński)
Jakob (duński, estoński, holenderski, macedoński, norweski, słoweński, szwedzki)
Jakov (białoruski, bułgarski),
Jep, Jeppe - mduński
Jakobi (estoński)
Jaakko (fiński)
Jacques (fransuski)
Diego (hiszpański)
Jakubas , Jakas (litewski)
Jekabs (łotewski)
Jakubas (łużycki dolny)
Iakovos (nowogrecki)
Diogo (portugalski)
Iakov - rumuński
Giacobbe (włoski)

praedzio - Śro 10 Paź, 2007 10:53

W moim słowniku James to Jakub (chociaż Jake=Jacob), natomiast Jack=John... Kurczę, skomplikowane to jakieś. :shock:

P.S. A co do oceny grafologicznej, żebyście widziały, co u mnie powychodziło...
:zalamka:

Agn - Czw 11 Paź, 2007 15:26

Ha! Z recenzentami FILM-u coraz mniej zgadzam i podpisuję się pod tym, co jest napisane w tym linku: http://www.film.com.pl/fo...topic.php?t=265
Ładna recenzja Becoming Jane + miód lany na serce fanów Jamesa. :mrgreen:

Alison - Pią 12 Paź, 2007 10:38

Czy ktoś słyszał o jakimś tanecznym epizodzie w życiu Jamesa? I to z tańcem klasycznym?Na wczorajszym seansie przyuważyłam, że on chodzi jak tancerz - palce na zewnątrz, krok w linii. Sylwetkę też ma taką prostą, broda zawsze do góry. Mówię Wam, że coś jest na rzeczy... :wink:
Anonymous - Pią 12 Paź, 2007 15:18

Mnie się zawsze podobała ta nonszalancja przy tańcu - chyba tanczy najlepiej z wszystkich aktoprów austenowskich. Tak jakby sie urodził na parkiecie.
Ale Matus, on niekonieczniemusi miec przesłosc taneczną. Niektórym po prostu Bozia dała talent i wspaniałą koordynację. Jak widac jesmu dała więcej.

Alison - Sob 13 Paź, 2007 13:45

Patrzajta jakie ładności znalazłem...



Pierwsze jest max klimatyczne, to z Duny. Następne - nasz słodki Jamesik :wink:

Alison - Sob 13 Paź, 2007 13:48

Bo taka pięęękna to ja już nie nie jestem, może piękna ale taka to już nie... :wink:



James z mamą i żoną. Obie na odstrzał :paddotylu: . Ze mną byłoby mu stanowczo bardziej do twarzy :-P

Alison - Sob 13 Paź, 2007 20:21

Przeczytałam okropnie drobiazgową biografie McAvoy'a. Boże co ten chłopak miał za zycie, a natyrał się strasznie, w dzieciństwie jeszcze pracował w supermarkecie i u rzeźnika (stąd chyba tak pięknie umiał oprawiać ten świński ryj w Makbecie). Pierwszą rolę zagrał jako 16-latek. Grał już prawie wszystko od Makbeta i Romea, przez bollypodobną produkcję gdzie tańczył (sic!) i śpiewał, adaptację West Side Story, grał paralityka na wózku, zbuntowanego nastolatka, geniusza, lekarza, i młodego angielskiego gentelmana. Niestety po Shameless miał jakąś załamkę, zamknął się w swoim małym mieszkanku i popijał zdrowo, wyciągnęła go z tego jego obecna żona, która grała z nim w tym filmie. Jest 8 lat od niego starsza (wiedziałam, że jemu mamusi potrzeba :wink: ). W ogóle to nie miał lekko. Młody jest, ale sporo juz przeżył i doświadczył, z takim bagażem można przy jego talencie zagrać niemal wszystko. Niedługo usłyszymy: And the winner is...James McAvoy! :wink: Wspomnicie moje słowo!
Alison - Sob 13 Paź, 2007 20:40

Zaraz odszukam linka

http://www.tiscali.co.uk/...cavoy_biog.html

Alison - Sob 13 Paź, 2007 20:52

Duży to on może nie jest, ale kobitki się przy nim prężą, że proszę siadać. Patrzta jak się blondyna na niego zawzięła, aż jej zaraz kiecka z dekoltu zjedzie :wink:


Alison - Sob 13 Paź, 2007 21:04

To tutaj macie, wykreowany został przez samą Keirę na "najbardziej całuśnego aktora", a kobitka ma już całkiem spore porównanie :wink:
http://www.egoisci.pl/2381/amant/

Matylda - Sob 13 Paź, 2007 21:15

McAvoy często jest porównywany ze słynnym szkockim amantem filmowym, Seanem Connery.
Kiedys w Polsce tez porównywano Kociniaka z Kobuszewskim :wink:
Zaraz Matka mnie zje , bo wyraźnie się zadurzyła

Matylda - Sob 13 Paź, 2007 21:16

w której dotykasz damskich piersi i już czujesz w tym momencie, że to nie jest do końca właściwe -

Chyba myślał o Kierze .....

Matylda - Nie 14 Paź, 2007 09:49

Tom z baczkami może być nawet niższy od Jamesika

Z Tomem z pewnością uciekłabym z domu nawet do Szkocji . A niech tam :mrgreen:

Alison - Nie 14 Paź, 2007 10:58

Matylda napisał/a:
Tom z baczkami może być nawet niższy od Jamesika

Z Tomem z pewnością uciekłabym z domu nawet do Szkocji . A niech tam :mrgreen:


OK, wszystko jasne. My uciekłybyśmy także z Jamesem bez baczków, po tym jak usłyszałyśmy jak mówi tekstem Szekspira. I nie tylko :wink:

Alison - Nie 14 Paź, 2007 13:36

James McAvoy jest Królem Hollywood

Eileen Condon
3/9/2007

On JEST toastem dla Hollywood - dzięki, docenionym przez krytyków, filmom "Ostatni Król Szkocji" i "Opowieści z Narnii" - a teraz gra z Keirą Knightley w wystawionej do oscarowego pokazu "Pokucie". Ale nie znajdziecie aktora Jamesa McAvoy'a ścigającego się w światłach reflektorów Los Angeles.
Mówi o sobie, że "patologicznie nienawidzi" kultury hołdującej gwiazdom i różnym osobistościom i wolałby raczej przebiec milę niż zostać sfotografowanym z kimś takim jak Paris Hilton.
- Ona mnie absolutnie nie obchodzi i cały ten tłum wokół niej. - mówi - Mamy jakąś obsesję na punkcie sławy i to jest przerażające. Naprawdę nie obchodzi mnie kto co na siebie ubrał czy do jakiego klubu nocnego wpaść.
Jednakże, jeśli ktokolwiek ma prawo zatrząść salonami Hollywood, to właśnie James. Ma już sporą sławę. W wieku zaledwie 28 lat nagle z nikomu nieznanej osoby stał się jednym z najgorętszych talentów w światowym kinie.
Gwiazdorstwo
Kiedy jego nazwisko stało się znane w Manchesterze po serialu komediowym Channel 4 "Shameless", pojawił się na dużym ekranie w filmowych hitach takich jak: "Starter for Ten", "Zakochana Jane" i "Ostatni Król Szkocji" za rolę, w którym dostał nagrodę BAFTA.
Nie jest dziwne, że stąpająca po ziemi gwiazda rozkoszuje się każdym przejawem swojego, dopiero co zdobytego statusu, jak złoty chłopiec Tinseltown'a.
- To naprawdę bardzo, bardzo miłe móc pracować - uśmiecha się szeroko - to jest coś, o co mi zawsze w tym chodziło. Zawsze o to by móc pracować. Mam wielkie szczęście, że te fantastyczne scenariusze trafiły do mnie, nie dostaje się takich codziennie. Uwielbiam to, że mogłem zagrać tak dużo, tak różniących się od siebie ról. Zawsze chciałem zagrać w komedii z lat 80. i "Starter for Ten" taka właśnie była, a znowu "Ostatni Król Szkocji" to była już kompletnie inna podróż. Jestem wdzięczny właśnie za tę odmienność.
Urodzony w Glasgow gwiazdor podkreśla, że nie uważa tego za rzecz oczywistą - Powinno się mówić"Bardzo dziękuję za tę pracę" i mam nadzieję, że dalej będę mógł pracować, bo to wszystko znika tak szybko jak się pojawia - mówi. - Nie można powiedzieć hop, zanim się nie przeskoczy, ale naprawdę można być bardzo wdzięcznym.
James z własnego doświadczenia wie jak niepewne może być życie. Wyrósł na zwykłym osiedlu w Glasgow, jego rodzice rozwiedli się kiedy miał 7 lat, on i jego siostra musieli zamieszkać z dziadkami.
Podkreśla, że stał się aktorem tylko dlatego żeby uniknąć służby w Marynarce, ale przyznaje, że szkoła aktorska była wielkim przełomem w jego życiu.
Miłość
- Mimo, że chodziłem do szkoły aktorskiej w Glasgow, było to tak daleko od Glasgow jak tylko można sobie wyobrazić - przypomina sobie - To był dla mnie ogromny szok kulturowy. Popełniłem wtedy wiele błędów i kiedy teraz o tym myślę, to wciąż mam ochotę zwinąć się i umrzeć.
- Mam nadzieję, że wyciągnąłeś z nich jakąś naukę i zadecydowałeś kim chcesz być.
James, który mieszka w północnym Londynie, ufa swojej żone, też aktorce Anne-Marie Duff, która wniosła do jego życia dużo potrzebnej mu stabilizacji. Para spotkała się w Manchesterze podczas kręcenia "Shameless" - jako reporterka M.E.N. pstryknęłam im zdjęcie jak przytuleni robili zakupy na mieście.
Jednakże James mówi, że mimo, że w tym czasie odniósł sukces, był to dla niego, jako dla aktora, bardzo kłopotliwy okres.
- Czułem się trochę jak oszust bo ciągle czułem, że zaczynam coś grać. Robiłem to tylko dlatego, że ktoś dawał mi pracę, ale dla innych to było ich powołanie - tłumaczy - Czułem, że sam siebie okłamuję, że nie to chcę robić w życiu. To Anne-Marie nauczyła mnie szanować życie i to dopiero sprowadziło moją karierę na nowy poziom.
Gwiazdor mówi o swoim ostatnim filmie "Pokuta", który ponownie pomógł mu odkryć radość grania. Oparty na głośnej książce Ian'a McEwan'a, James gra Robbie'go Turnera, młodego człowieka pełnego ideałów, którego świat załamuje się po tym kiedy jego mała 13-letnia przyjaciółka (Romola Garai) fałszywie go oskarża.
Nowa rola
Toczący się w realiach drugiej wojny światowej, filmowany w miejscowościach Shropshire i Redcar, z udziałem takich gwiazd jak Keira Knightley i Vanessa Redgrave, film wydaje się, że będzie kolejnym wielkim hitem dla Jamesa.
McEwan już obsypał pochwałami młodą gwiazdę a sam James mówi, że nakręcenie tego filmu rozświetliło jego karierę.
- To było zabójcze - mówi rozradowany - To było absolutnie najlepsze doświadczenie aktorskie w całej mojej karierze. Uwielbiam charakter Robbie'go. Jest empatyczny w stosunku do wszystkich i wszystko wszystkim wybacza. I nagle w jego życiu zdarza się coś okropnego, całe jego widzenie świata z ekstremalnie pozytywnego staje się ekstremalnie negatywne. Kończy walcząc w większej wojnie niż ta, która toczy się wokół niego. On toczy wojnę o swoją duszę.
Rola wymagała od Jamesa fizycznej zmiany z wypielęgnowanego, nieskazitelnego młodzieńca w pobitego, zdesperowanego żołnierza, którą to zmianę uznał za rodzaj oswobodzenia.
Wyzwanie
- Czułem się uprzywilejowany, że mogłem przejść cały ten proces przemiany od początku do końca - uśmiecha się - To było jak olśnienie. Uczyłem się i dojrzewałem, reżyser Joe Wright zdecydowanie zrobił ze mnie lepszego aktora.
Gwiazdor mówi, że teraz rzadziej bierze udział w innych filmowych projektach. Pierwszy z nich to pełna gier słownych komedia "Penelope", w której pojawia się obok Christiny Ricci drugoi to adaptacja komediowej książki przygodowej "Wanted", w której gra mordercę z Angeliną Jolie.
Ale chociaż będzie postrzegany jako dużo więcej niż utalentowana gwiazda, można zagwarantować, że nie będzie go pełno na salonach.
- Ja tylko wykonuję moją pracę. Absolutnie nie robię tego dla sławy - mówi - Dla mnie nie jest ważne KIM się jest, ale CO się robi.

Jamesik, a ja tylko czynię zadość mojemu powołaniu i kocham Cię jak matka :wink: . Dla mnie nie ważne jest tylko to CO robisz, ale też KIM jesteś, bo jesteś fajnym człowiekiem. :serce:
A teraz kto zacznie wybrzydzać, ten dostanie w ryj :wink: - wężykiem, wężykiem.....

Matylda - Nie 14 Paź, 2007 14:38

Wiem , że to nie ten watek ale pamiętacie jak słuchałyśmy Rysia i jego pięknych basów
Szkoda , że gra takie ścierwo....

McAvoy jest ideałem :wink:
Ale aktorem jest świetnym
Moja ulubiona scena to pożegnanie w karczmie i moment który lubię najbardziej gdy podaje wino Jane , siada i patrzy , oblizuje usta.... :paddotylu:
Młody aktor ale gra pięknie .....

Alison - Nie 14 Paź, 2007 15:35

Matylda napisał/a:

Moja ulubiona scena to pożegnanie w karczmie i moment który lubię najbardziej gdy podaje wino Jane , siada i patrzy , oblizuje usta.... :paddotylu:


Aż musiałam spojrzeć o co chodzi... Tak, on tak uważnie się jej wtedy przygląda, jakby czuł, ze coś ją dręczy. To taki piękny wzrok, charakterystyczny dla ludzi, którzy wyczuwają uczucia innych. Tak samo badawczo się jej przygląda w karecie, widząc, że tęsknie wygląda przez okno, mówi - Hampshire, twoje rodzinne hrabstwo. A ona odpowiada - Było - i tak się ładnie przytulają. A potem w taki sam sposób zerka na nią, po wyciąganiu karety, kiedy pyta: Worried? Kurde, nie ma takich facetów, co tak wyczuwają babskie nastroje, tem bardziej miło popatrzeć :serduszkate:
W naturze, to człowiek musi się cały dzień nie odzywać, albo chlipać w łazience, albo łazić z zapuchniętymi oczami, żeby taki ukochany zapytał - a co ty dzisiaj tak źle wyglądasz? :rotfl:

Alison - Nie 14 Paź, 2007 16:36

Obejrzyjcie to, myślałam, że sie posikam :rotfl: :rotfl:

http://www.youtube.com/wa...ated&search%20=

Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 18:19

No te dyskusje dzwiekowe z prezentacją medialną - miodzio !!


a ja wracam do naszej uklochanej sceny bibliotecznej - klatka po klatce - wszystkie okrzyki ekstasy :D
http://www.james-mcavoy.o...album=99&page=7


Tak sobie zauwazylam - widzac te zdjatka - tak klatka po klatce widac jak z jednej strony odzywa sie natura psotnego chlopca:

której ujściem jest słynne widened. A z drugiej strony zachowanie, który nazywam syndromem Ani i Gilberta. Metoda zwrócenia na siebie uwagi, a raczej skłonienie kobiety aby spojrzała - poprzez prowokacje. zwykle cholernie skuteczna :D .
Najpierw mówi. Zwróćcie uwage - on ja cały czas obserwuje, ona cały czas nos w książce. Nie patrzy na niego:

No wiec on z grubej rury wali prowokacyjnym widenedem i ... :

... obserwuje ...

i się doczekał ...

Osiągnął swój cel i wie o tym. Przestała go ignorować więc mamy i psotny uśmiech:

Wówczas może już porozmawiać poważnie.
Moim zdaniem to on pierwszy sie w niej zakochał. Dla niej dopiero scena biblioteczna byla pewnego rodzaju przelomem. Dopiero wowczas poczula to przyciąganie - pomimo złości (jedno z drugim czesto ida w parze :D ). I dopiero wówczas go "dostrzegła". On był szybszy, już wtedy wiedział i "widział" - zobaczcie jak na nią patrzy:



Tu już nie ma psoty...

Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 18:20

I specjalnie z dedykacją dla Macierzy czelukadka o której mówiłyśmy ...:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group