To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)

Sofijufka - Śro 16 Sty, 2008 22:42

nicol81 napisał/a:
Myślę, że Pierre był jednym z nielicznych ludzi z którymi Andrzej miał dobry kontakt, dlatego nie dziwota, że jego wybrał na powiernika Nataszy.
Bazyli? :shock: Wiedziałam, że zastapili francuskie imiona, ale Bazyli??!!

Zastąpili bezbłędnie, ale gupio: u Tołstoja jest Wasilij i Basile. A Bazyli? To jakby Iwana zastępować Janem, Ilię - Eliaszem, Kiryła - Cyrylem, Sonię - Zosią. Pozwalam na Andrzeja zamiast Andrieja. W przedwojennej [albo i wcześniejszej] wersji zamiast Helene jest Ellen.

asiek - Śro 16 Sty, 2008 23:06

RaczejRozwazna napisał/a:

...Pierre nie przewyższał Rostowów pozycją (przecież był nieślubnym synem, dopiero później uzyskał tytuł hrabiowski), jedynie majątkiem. Hrabia to hrabia...

Pisząc, że Pierre przewyższał pozycją Rostowów, oczywiście miałam na myśli jego sytuację po "uznaniu go" przez ojca. Znaczny majątek, który odziedziczył, zdecydowanie wywindował go w górę. Nawet Bołkoński senior odnosił się do Bezuchowa z życzliwością, a rodziną Rostowów gardził.

Nie wiem, jak Wy kobietki, ale ja wzruszam się oglądając w końcówce filmu spotkanie Pierre'a i Nataszy...
W powieści jest piękny fragment, opisujący uczucia Pierre'a...
"Ale nie, nie może być - pomyślał- Ta poważna wychudzona, blada i postarzała twarz ? To nie może być ona..."Ale w tej chwili księżniczka Maria powiedziała:" Natasza". I ta twarz o uważnych oczach z trudnością, wysiłkiem , jak otwierają się zardzewiałe drzwi, uśmiechnęła się, i z tych otwartych drzwi nagle wybiegło i ogarnęło Pierre'a dawno zapomniane szczęście, o którym, zwłaszcza teraz , nie myślał. Wybiegło, ogarnęło go i pochłonęło całkowicie. Gdy się uśmiechnęła, już nie mogło być wątpliwości: To była Natasza, i on ją kochał."... :serduszkate:

nicol81 - Czw 17 Sty, 2008 12:15

asiek napisał/a:

Nie wiem, jak Wy kobietki, ale ja wzruszam się oglądając w końcówce filmu spotkanie Pierre'a i Nataszy...[url=http://img513.images...bi3.gif]Obrazek[/URL]
W powieści jest piękny fragment, opisujący uczucia Pierre'a...
"Ale nie, nie może być - pomyślał- Ta poważna wychudzona, blada i postarzała twarz ? To nie może być ona..."Ale w tej chwili księżniczka Maria powiedziała:" Natasza". I ta twarz o uważnych oczach z trudnością, wysiłkiem , jak otwierają się zardzewiałe drzwi, uśmiechnęła się, i z tych otwartych drzwi nagle wybiegło i ogarnęło Pierre'a dawno zapomniane szczęście, o którym, zwłaszcza teraz , nie myślał. Wybiegło, ogarnęło go i pochłonęło całkowicie. Gdy się uśmiechnęła, już nie mogło być wątpliwości: To była Natasza, i on ją kochał."... :serduszkate:

No ja też się wzruszam :serduszkate: Później też jest pięknie, jak mu się uczucia pokazują na twarzy mimo jego starań :serce: I jak ucieka przed nimi. Pierruś, moje słoneczko :przytul:

Sofijufka - Czw 17 Sty, 2008 12:42

Nicol, zgadzam się z Tobą - Pierruś jest :oklaski:
RaczejRozwazna - Czw 17 Sty, 2008 14:34

Sofijufka napisał/a:
Nicol, zgadzam się z Tobą - Pierruś jest :oklaski:


o tak tak, ja też tak sądzę!!! :excited:

a tutaj mamy tę rzeczoną scenę epilogową z WiP

http://www.youtube.com/watch?v=xZN1Ojb9NYI

Interesuje mnie muzyka w tym filmie. Otóż wątek Nataszy i Księcia Andrzeja ma swój, taki namiętny motyw, który ostatni raz rozbrzmiewa (trochę przetworzony) w tej epilogowej scenie, jak Natasza idzie do swojego zniszczonego domu. Później ona gra Sonatę księzycową... To jest tak jakby ostatnie spojrzenie wstecz. Natomiast gdy pojawia się Pierre pojawia się też nowy motyw muyczny, nazwijmy to motyw Pierra i Nataszy. Jest on dużo bardziej łagodniejszy niż motyw Andrzeja, przepełniony jakby smutkiem, ale także nadzieją i wielkim spokojem. Muzyka świetnie oddaje sytuacje i charakteryzuje postaci bohaterów.
Brawo A.P. Kaczmarek !!! :oklaski: :oklaski: :oklaski:

RaczejRozwazna - Czw 17 Sty, 2008 15:35

jeszcze jedno małe pytanko - czy w filmie pokazane jest rodzące się uczucie Pierra do Nataszy? Jeszcze nie miałam okazji zobaczyć ostatnich odcinków...
asiek - Czw 17 Sty, 2008 19:25

RaczejRozwazna napisał/a:
czy w filmie pokazane jest rodzące się uczucie Pierra do Nataszy?

Tak, jest kilka pięknych scen.
Spoiler:

Podobnie, jak w powieści Pierre mówi Nataszy o swej miłości,chcąc dodać jej wiary w siebie, po próbie samobójczej. Kiedy Bołkoński prosi go o oddanie Rostowej listów i minatury z jej podobizną, Pierre przekazuje korespondencję, ale "fotkę" zatrzymuje dla siebie. Jest też wzruszająca scena w więzieniu, Pierre wówczas wznaje Platonowi, że jedyną osobą, za którą chciałby się pomodlić jest Natasza.

asiek - Czw 17 Sty, 2008 19:27

RaczejRozwazna napisał/a:
Interesuje mnie muzyka w tym filmie.

Muzyka jest cudna. :serduszkate: Z niecierpliwoscią czekam na soundtracka.

Admete - Czw 17 Sty, 2008 20:29

A będzie w ogóle muzyka wydana? Bo ja tez chce kupić.
praedzio - Czw 17 Sty, 2008 20:30

Admete napisał/a:
A będzie w ogóle muzyka wydana? Bo ja tez chce kupić.

Na pewno!!!

asiek - Czw 17 Sty, 2008 21:17

Znalazłam recenzję soundtracka, podobno ma się niebawem pojawić u nas.
http://www.filmmusic.pl/i...ct=recki&id=831

Maryann - Czw 17 Sty, 2008 21:22

Jak będzie soundtrack, to może i DVD też... :-D

A swoją drogą recenzja dosyć porażająca...

Admete - Czw 17 Sty, 2008 21:24

Dlaczego im się muzyka "gryzła" z obrazem? Mnie pasowała :shock:
asiek - Czw 17 Sty, 2008 21:27

Admete, na Wudarskiego nie zwracaj uwagi, on zawsze grymasi. Jedynym kompozytorem, którego oszczędza jest Hans Zimmer, czule przez niego nazywany "Niemcem". :wink:
Maryann - Czw 17 Sty, 2008 21:27

Admete napisał/a:
Dlaczego im się muzyka "gryzła" z obrazem? Mnie pasowała :shock:

Aktorstwo mnie w większości tyż...

Bonduelle - Pią 18 Sty, 2008 10:51

Czytając całe 50 stron tego wątku stwierdziłam, że ja chyba mam jakiś okrojony rozum, bo książę Bołkoński w filmie mnie jakoś nie wzrusza. W ogóle mam zupełnie różne wrażenia dotyczące głównych bohaterów z lektury i obejrzenia filmu.

Z powieści polubiłam ks. Andrzeja, głównie za jego rozterki wewnętrzne - był szalenie ambitnym, inteligentnym facetem, który nie umiał jednak chyba być szczęśliwy.
Pierre jest oczywiście kochany, ale Tołstoj chyba robił wszystko, żeby dać mu jak najbardziej ohydną fizjonomię - gruby, wiecznie zasapany, w niedopinającym się surducie, ze skłonnościami do "wina i kobiet"

W ekranizacji na mój gust obie postaci za bardzo wygładzono - ale co zadziałało pozytywnie na miśkowatego Pierre'a, to zaszkodziło Andrzejowi (nie bić dziewczyny, nie bić! :roll: )
Alexander Beyer jest szalenie sympatyczny z tymi odstającymi uszami plastusia i ciepłymi brązowymi oczami... I co by nie mówić o stopniu prawdopodobieństwa zakończenia (te uściski w zrujnowanym domu), zagrał świetnie i tę scenę mogę oglądać dłuuugo :serce2:
A Alessio Boni... hm, no nie przekonał mnie. W ogóle fizycznie sobie księcia inaczej wyobrażałam - bo opisywano go jako niedużego i drobnego (tak, tak!)... i z wąsem. Podejrzewam, że nie umiem sobie wyobrazić Alessio z wąsami :roll:

Aha - bardzo lubię postać Dołochowa. I paradoksalnie Kuragina też - bo on na swój sposób czuł coś do Nataszy, z tym że był za głupiutki żeby pomyśleć, że swoimi amorami robi jej krzywdę. I no i - Ken Duken ^^
I w ogóle Nataszy się nie dziwię, bo będąc w wieku panny na wydaniu (18) paru Anatoli już poznałam... i wiedza, że są zwykłymi podrywaczami wcale nie chroni przed ich manewrami.

Z kobiet- Natasza za mało energiczna taka, poza tym nie będę się czepiać, bo nie czuję emocjonalnego związku z tą postacią ;]
Maria trochę za ładna, aż dziw że tak długo była panną (pomijając fakt uroczego tatusia torpedującego zamiary wszelkich zalotników ;P)
A Helena absolutnie zjawiskowa.

Przepraszam za rozpisanie się, za jednym zamachem wywaliłam to, co mi się nagromadziło ;)

Sofijufka - Pią 18 Sty, 2008 11:30

Bonduelle, nie przepraszaj - po to jest forum, żeby sie dzielić wrażeniami.
Co do księcia Andzreja - Alessio mi się podobał, ale - ponieważ książkę dobrze znam - to trochę go podbudowywałam tym, co wiedziałam o księciu. Więc moge nie byc bezstronna. Książkowy Andrzej był średniego wzrostu, a wąsy? Wiesz - jakos nie pamiętam....
Co do filmowej Marii: zgadzam się, ale nie do końca. Wiesz ona ma dość przeciętną twarz [ani ładną, ani brzydką], tylko wspaniale grała oczami. Jest taka dobra, ufna, wrażliwa...
Co do Pierre'a - mnie tam w książce nie przeszkadzało, że lubił "kobiety i wino". A nieatrakcyjny wygląd - ćóż, pewnie stresy zajadał. Myślę, że Tołstoj specjalnie go takim zrobił, żeby jego cała wartość była w środku. No i pamiętajmy, że wtedy tusza nie była oceniana aż tak negatywnie. Anatol pokazany jest jako piękniś, ale kiedy Andrzej widzi go po raz ostatni w namiocie chirurga, najpierw spostrzega leżącego na stole dużego, tęgiego mężczyznę, z jedną grubą nogą białą a drugą czerwoną. Dopiero potem dociera do niego, że to Anatol.
Helene była istotnie śliczna - może trochę za mało posągowa. W filmie trochę wibruje, a w książce jest tak przekonana, że zawsze ma rację i postępuje właściwie...

Bonduelle - Pią 18 Sty, 2008 11:46

Helena w książce jest wielokrotnie nazywana głupią, natomiast w serialu sprawia raczej wrażenie sprytnej intrygantki ;)

W ogóle rzecz ciekawa, że Violante Placido i Ken Duken w "Karolu, człowieku który został papieżem" grają parę, a tu - rodzeństwo ;) Czy naprawdę w Europie jest tak mało aktorów?
(Nie żeby mi to przeszkadzało, bo oboje bardzo lubię :D )

Anonymous - Pią 18 Sty, 2008 11:54

HElena śłiczna macie rację. Mi się jej szyja strasznie podobała :ops1:
Gunia - Pią 18 Sty, 2008 14:26

Sofijufka napisał/a:
Co do księcia Andzreja - Alessio mi się podobał, ale - ponieważ książkę dobrze znam - to trochę go podbudowywałam tym, co wiedziałam o księciu. Więc moge nie byc bezstronna. Książkowy Andrzej był średniego wzrostu, a wąsy? Wiesz - jakos nie pamiętam....

To jest racja.
Cytat:
Helena w książce jest wielokrotnie nazywana głupią, natomiast w serialu sprawia raczej wrażenie sprytnej intrygantki ;)

W książce można było dzięki opisom ukazać jej wnętrze, a w filmie widzimy ją niejako z boku, tak samo, jak widzieli ją ludzie z jej otoczenia, a w ich pojęciu ona była inteligentna.

praedzio - Pią 18 Sty, 2008 19:14

Bonduelle napisał/a:
Aha - bardzo lubię postać Dołochowa.

Mmmmoja ty!!! :przytul:

Anonymous - Pią 18 Sty, 2008 19:27

A ja ciężką próbę przechodzę, ciężkie umartwienie, tak mnie korci coby sobie oglądnąć troszeczkę WiP, a tutaj staram się trzymać i się uczyć. Tak ostatnio sobie po łebkach przeglądnęłam kilka scen. Ale oglądnęłoby się tak chociaż po odcineczku. :?
Bo to zaprawdę fajny film.
I mi tak muzyka pasuje i aktorzy. Po przeczytaniu tej recenzji muzycznej to :shock: czy to o ten film i o tą muzykę chodzi

Gunia - Sob 19 Sty, 2008 16:10

lady_kasiek napisał/a:
Po przeczytaniu tej recenzji muzycznej to :shock: czy to o ten film i o tą muzykę chodzi

No to ja lepiej w ogóle tej recenzji nie przeczytam. :?

Bonduelle - Sob 19 Sty, 2008 16:47

Ja zaczęłam, ciśnienie mi wzrosło, stwierdziłam, że ktoś tu oglądał inny serial niż ja i dałam spokój ;D
asiek - Sob 19 Sty, 2008 18:17

Kobietki spo-koj-nie, :-D ...tak jak pisałam wyżej Wudarskiego /recenzenta/ trzeba patrzeć z przymrużeniem oka. Jemu z zasady nic się nie podoba. Taki przypadek. :wink: Bywam dość często na tej stronie, więc oswoiłam się z jego "stylem" i nie biorę sobie do serca jego wypowiedzi. :confused3: Zresztą pod recenzją jest kilka opinii internautów, którzy nie podzielają opinii waćpana / i tak jest z reguły :wink: /.
Natomiast stronka jest ciekawa, bo zawiera sporo informacji o muzyce filmowej. :-)
Najważniejsze jest zaś to, że soundtrack z WiP ma się wkrótce ukazać na rynku ! :banan_Bablu:
/We Francji i Włoszech już jest :( /.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group