Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
nicol81 - Pon 05 Lis, 2007 18:02
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Omal. Ludzie bardziej potępiają tych, którzy upadli tam, gdzie im się udało. |
Fakt, Nie zapominaj jednak, że Georgiana była bardzo religijną osóbką i szczególnie mocno wierzyła w miłosierdzie... |
Wiara w miłosierdzie jest czasem wybiórcza. patrz wiersz (fraszka? bajka?) "Dewotka" Zresztą mogła współczuć Lizzy a jednocześnie czuć się przy niej nieswojo.
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | W tamtych czasach kwestie tego, co wypada były istotne i skaza w rodzinie, rzutowała na jej członków. |
Nie wierzę, żeby Georgiana - znając Elżbietę osobiście - mogła obciążać ją winą, czy hańbą za to, czego dopuściła się Lidia. Nawet Darcy, choć przecież bardzo zniesmaczony zachowaniem rodziny Bennetów, przyznał, że zachowanie Elżbiety i Jane stanowi chlubny wyjątek od tej reguły i nigdy nie wiązał opinii o rodzinie z opinią o Lizzy. |
Ale ludzie tak wówczas rozumowali. Hańba spadała na całą rodzinę. Nie chodziło o winienie, a o pewne "rzucenie cienia". Darcy nie był obiektywny
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Ponadto, Darcy naprawdę nie miał powodu, by jej zdradzać ten sekret. |
Nie miał ? Przecież tego wieczora Elżbieta z wujostwem miała przyjść do Pemberley na obiad. Musiałby jej powiedzieć, że ze względu na "nie cierpiące zwłoki interesy" odwołali wizytę. I niemal równocześnie - że sam też wyjeżdża, choć dopiero wrócił i żadnej nowej podróży nie planował. I zostawia ją samą, żeby bawiła jego gości.
Nagły wyjazd Elżbiety i równie niespodziewana decyzja brata - trudno sobie wyobrazić, żeby tak inteligentna osóbka, jak Georgiana nie skojarzyła tych faktów ze sobą. |
To, co Georgiana sobie skojarzy, to jej. A Darcy nie wychodzi na paplę. Co złego w "nie cierpiących zwłoki interesach"? Zresztą mógł nadmienić, ze chodzi o Elżbietę, nie podając szczegółów. Chyba Georgiana zrozumiałaby, że nie może jej powiedzieć.
Dla mnie po prostu jak ktoś ma nie mowić, to nie mówi. Nikomu.
nicol81 - Pon 05 Lis, 2007 18:04
| Maryann napisał/a: | | Marija napisał/a: | | A gdyby jej powiedział na ucho, to byłoby lepiej? |
No chyba raczej nie wywrzeszczał tej wiadomości na całe Pemberley...
A tak a'propos - ciekawe, czy Bingley (już po fakcie) poskładał sobie te wszystkie wydarzenia do kupy i wydedukował, że jego przyjaciel maczał paluszki w tej aferze ? |
Eeee, Bingley?
Nie chodzi o ucho, a robienie wyjątków od reguły.
asiek - Pon 05 Lis, 2007 18:14
| Alison napisał/a: |
Darcy przerwał, widok oszołomionej twarzy Fletchera, dał mu do myślenia czy dopuszczanie służącego do takiej konfidencji jest rozsądne. - Jedziemy ratować młodą kobietę, Fletcher - dodał w końcu, a cień uśmiechu rozjaśnił mu twarz - w czym masz już pewne doświadczenia, o ile sobie przypominam.
- T-tak sir. - zgodził się niepewnie Fletcher. |
O ile dobrze pamiętam, to ta młoda kobieta wcale nie oczekiwała ratunku.
A'propos Fletchera, co z jego planami matrymonialnymi ?
Toć chłop był zakochany i chciał się żenić. Pamelka jakoś zmilkła na ten temat.
asiek - Pon 05 Lis, 2007 18:26
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Omal. Ludzie bardziej potępiają tych, którzy upadli tam, gdzie im się udało. |
Fakt, Nie zapominaj jednak, że Georgiana była bardzo religijną osóbką i szczególnie mocno wierzyła w miłosierdzie... |
Nie sądzę, aby Georgiana potępiała Lidię. Myślę, że jej współczuła... Dla mnie tak reakcja jest zupełnie naturalna. Nie mogłabym potępić człowieka za to, że był słabszy ode mnie. Mogę nie akceptować tego co zrobił, ale potępić- nigdy...
Kochane ABT,
Alison - Pon 05 Lis, 2007 19:22
| nicol81 napisał/a: | | Alison napisał/a: | Czy teraz należy oczekiwać trzydniowej dyskusji na temat okoliczności łagodzących fakt niedotrzymania danego słowa? |
Czyż nie na tym polega piękno literatury? |
No cóż, dla mnie zasadza się ono na czymś zgoła odmiennym.
Admete - Pon 05 Lis, 2007 20:01
Ja do tego co na wczesniejszej stronie. Georgiana fanfikowa nie potępiłaby ani Lidii ani Elżbiety. Przede wszystkim dlatego, że Lady Pamela tak bardzo podkreślała wcześniej kwestię miłosierdzia i wybaczenia. Georgiana jest teraz czym w rodzaju odnowionej duchowo chrześcijanki. Druga sprawa - aby postacie w fanfiku zachowywały się zgodnie z logiką tej opowieści Darcy musi zacząc traktować Georgianę poważnie. Zaczyna w niej dostrzegac młodą damę, kobietę, a nie dziecko. Jest to podkreślone w jednej z ostatnich scen. Mówi jej więc szczerze dlaczego wyjeżdża. Ufa jej rozsądkowi.
Dione - Pon 05 Lis, 2007 20:37
My tu gadu gadu, a Darsik na wojennej ścieżce. Dopingować go tutaj trzeba, a nie o obietnicach złamanych rozprawiać
nicol81 - Pon 05 Lis, 2007 20:46
| Admete napisał/a: | | Ja do tego co na wczesniejszej stronie. Georgiana fanfikowa nie potępiłaby ani Lidii ani Elżbiety. Przede wszystkim dlatego, że Lady Pamela tak bardzo podkreślała wcześniej kwestię miłosierdzia i wybaczenia. Georgiana jest teraz czym w rodzaju odnowionej duchowo chrześcijanki. Druga sprawa - aby postacie w fanfiku zachowywały się zgodnie z logiką tej opowieści Darcy musi zacząc traktować Georgianę poważnie. Zaczyna w niej dostrzegac młodą damę, kobietę, a nie dziecko. Jest to podkreślone w jednej z ostatnich scen. Mówi jej więc szczerze dlaczego wyjeżdża. Ufa jej rozsądkowi. |
Czy nie traktowałby jej poważnie, mówiąc szczerze, że ma ważny powód wyjazdu i ufając, że zrozumie? Jako nie-już-dziecko Georgiana powinna wiedzieć, że są sekrety, których nie można zdradzać i że nie łamie się obietnic. Szczegółowe informacje nie są jej potrzebne.
nicol81 - Pon 05 Lis, 2007 20:47
| Dione napisał/a: | My tu gadu gadu, a Darsik na wojennej ścieżce. Dopingować go tutaj trzeba, a nie o obietnicach złamanych rozprawiać |
A Darsika na wojennej ścieżce to ja stuprocentowo dopinguję Chociaż zdradzać sekretów nie powinien.
Maryann - Pon 05 Lis, 2007 21:34
| nicol81 napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | A tak a'propos - ciekawe, czy Bingley (już po fakcie) poskładał sobie te wszystkie wydarzenia do kupy i wydedukował, że jego przyjaciel maczał paluszki w tej aferze ? |
Eeee, Bingley? |
A dlaczego nie Bingley ?
Gunia - Pon 05 Lis, 2007 21:40
| asiek napisał/a: | | Toć chłop był zakochany i chciał się żenić. Pamelka jakoś zmilkła na ten temat. |
No przecież biedaczek czeka, bo jego luba (skądinąd pokojówka Lizzy) odmówiła ożenku z nim i opuszczenia swojej pani, jak długo ta jest panną. Toteż nasz Fletcherek ma żywotny interes, żeby spiknąć naszych zakochanych.
nicol81 - Pon 05 Lis, 2007 22:03
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | A tak a'propos - ciekawe, czy Bingley (już po fakcie) poskładał sobie te wszystkie wydarzenia do kupy i wydedukował, że jego przyjaciel maczał paluszki w tej aferze ? |
Eeee, Bingley? |
A dlaczego nie Bingley ? |
Bo to Bingley On i dedukcja nie idą w parze. Zresztą pewnie szczęście z Jane mu mózg zmąciło .
Matylda - Pon 05 Lis, 2007 22:37
Ale Darcy powierzył Elżbiecie kiedyś w liście sekret rodzinny , a może był to bardziej sekret Georgiany
Darcy z Georgianą stanowili wyjątkową parę jak na rodzeństwo . Może nigdy nic przed sobą nie ukrywali ???
Maryann - Pon 05 Lis, 2007 23:01
| nicol81 napisał/a: | Bo to Bingley On i dedukcja nie idą w parze. |
A to niby dlaczego ?
snowdrop - Wto 06 Lis, 2007 10:30
| Matylda napisał/a: | Ale Darcy powierzył Elżbiecie kiedyś w liście sekret rodzinny , a może był to bardziej sekret Georgiany
Darcy z Georgianą stanowili wyjątkową parę jak na rodzeństwo . Może nie nigdy nic przed sobą nie ukrywali ??? |
Darcy ufał Elizabeth i Georgianie - obu osobom które kochał. Wiedział, że obie dochowają tajemnicy i że są godne zaufanie. Wiedział też że obie są osobami pozbawionymi próżności, dumy i tych wszystkich negatywnych cech, które posiadały np. Karolina.
Ja uważam że dobrze zrobił. Jakby poczuła się Georgiana gdyby Darcy ukrył przed nią prawdziwy powód i powiedział, że jedzie załatwić interesy w Londynie. Przecież Bingleyowie to goście Darcy'ego. Byłaby urazona a on nie chciał jej skrzywdzic.
EDIT: Zwróćcie uwagę jakim strasznym gościem była Karolina! Nawet służba na nią narzekała.
Maryann - Wto 06 Lis, 2007 10:41
| nicol81 napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Omal. Ludzie bardziej potępiają tych, którzy upadli tam, gdzie im się udało. |
Fakt, Nie zapominaj jednak, że Georgiana była bardzo religijną osóbką i szczególnie mocno wierzyła w miłosierdzie... |
Wiara w miłosierdzie jest czasem wybiórcza. patrz wiersz (fraszka? bajka?) "Dewotka" Zresztą mogła współczuć Lizzy a jednocześnie czuć się przy niej nieswojo. |
"Na nabożną" - fraszka Jana Kochanowskiego.
Georgiana z pewnością nie jest podobna do jej bohaterki.
| nicol81 napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | W tamtych czasach kwestie tego, co wypada były istotne i skaza w rodzinie, rzutowała na jej członków. |
Nie wierzę, żeby Georgiana - znając Elżbietę osobiście - mogła obciążać ją winą, czy hańbą za to, czego dopuściła się Lidia. Nawet Darcy, choć przecież bardzo zniesmaczony zachowaniem rodziny Bennetów, przyznał, że zachowanie Elżbiety i Jane stanowi chlubny wyjątek od tej reguły i nigdy nie wiązał opinii o rodzinie z opinią o Lizzy. |
Ale ludzie tak wówczas rozumowali. Hańba spadała na całą rodzinę. Nie chodziło o winienie, a o pewne "rzucenie cienia". Darcy nie był obiektywny |
Ale Georgiana najwyraźniej podzielała jego poglądy. Przynajmniej w tym względzie.
A poza tym "ludzie" to jest daleko idące uogólnienie. Zbyt daleko w tym przypadku.
Caroline - Wto 06 Lis, 2007 13:08
Przygotowań ciąg dalszy
Rozdział VIII, cz. 5
~~~~~~~&~~~~~~~
Zdziwienie gości, gdy oznajmił im, że wyjeżdża mogłoby pochlebić próżności komuś mniej wartościowemu, ale krótko odpowiadając na ich pełne żalu słowa, Darcy postanowił, że nie będzie znosił smutnych twarzy i spojrzeń. Natychmiast przeszedł więc do następnej sprawy nalegając, by goście traktowali Pemberley jak własny dom, gdy jego nie będzie, dodał jedynie na końcu, by większe rozrywki konsultować z jego siostrą.
- A niech to! - zawołał Bingley. - Co za przeklęty pech! A wszystko układało się tak przyjemnie... więcej niż przyjemnie - wymamrotał. - Kiedy wrócisz, Darcy?
- Nie potrafię powiedzieć. Wszystko w rękach Opatrzności - Darcy zacisnął usta - ale sądzę, że to raczej kwestia tygodni, a nie dni.
- W takim razie może powinniśmy pomyśleć o wyjeździe do Scarborough.
Chórem dezaprobaty powitały jego siostry te słowa, ale całkowicie je zignorował:
- Chyba że - spojrzał na Darcy'ego - chyba że mogę ci jakoś pomóc?
Dobrze było usłyszeć tę szczerą propozycję Bingleya. Jeszcze niedawno Bingley nawet by nie pomyślał, że mógłby stać się wsparciem dla swojego przyjaciela. Teraz po kilku miesiącach, gdy przy jego wsparciu nabierał pewności siebie, przekonał się, że ma zalety, którymi może podzielić się ze światem.
- Nie, dziękuję - Darcy odpowiedział spokojnie. - Gdyby była to sprawa, w której mógłbyś pomóc, natychmiast przystałbym na twoją propozycję, ale tak jak jest... - nie dokończył zdania.
Bingley skinął.
- W takim razie dotrzymamy towarzystwa pannie Darcy przez kilka dni jeszcze - mrugnął do przyjaciela - a w międzyczasie przetrzebimy twój strumień z pstrągami. Wiem, że nic innego nie ściągnie cię szybko z Londynu.
- Dokładnie - Darcy także się uśmiechnął. - Ale widząc jak radzisz sobie z kołowrotkiem i żyłką nie obawiam się o bezpieczeństwo i zdrowie moich pstrągów.
Gdy pożegnał się z gośćmi i udał do swojej sypialni, zastał tam Fletchera, który miał już wszystko gotowe. Pojedynczy kufer, zamknięty, ale jeszcze nie zasznurowany, stał na boku czekając na jego inspekcję, podczas gdy Fletcher ukłonił się przyłapany w trakcie wieczornych przygotowań, które gotów był zakończyć dopiero, gdy Darcy każe mu iść spać.
- Dobry wieczór, Fletcher - Darcy spojrzał na kufer. - Wszystko zapakowane?
- Tak, proszę pana, tak sądzę. - Fletcher podszedł do kufra - chciałby pan...
- Nie, wierzę, że zawiera wszystko, co niezbędne do naszych celów. Poślij go na dół, proszę.
Fletcher ukłonił się, pociągnął za dzwonek, a potem zajął się zamykaniem i obwiązywaniem kufra. Gdy skońćzył odwrócił się do Darcy'ego, spokój jego oblciza pozostawał niezmącony.
- Jeśli mogę, proszę pana?
Darcy skinął odwracając się, by zdjął z niego surdut, wiedział, że Fletcher przez cały wieczór tłamsił swoją ciekawość.
- Czy mógłbym dowiedzieć się czegoś więcej o naszej misji? - Fletcher zdjął surdut z ramion Darcy'ego i powiesił go na krześle. - Dama w potrzebie jak rozumiem?
- Tak, ale... poczekaj! - dobiegło ich pukanie w drzwi dla służby. - Wejść! - zawołał Darcy. - Tam - wskazał kufer lokajowi. - Znieś go na dół, proszę, i przypomnij Morely'emu, że powóz ma być gotowy na ósmą. Dziękuję.
- Tak, proszę pana - lokaj zarzucił sobie kufer na ramię i poszedł w stronę schodów dla służby. Darcy zaczekał aż jego kroki umilkną zanim zwrócił się ponownie do swojego lokaja.
Marija - Wto 06 Lis, 2007 13:16
Taaak, wielki pan, a pstrągi w strumieniu miał przeliczone i zakolczykowane .
Maryann - Wto 06 Lis, 2007 13:20
I ochipowane...
Matylda - Wto 06 Lis, 2007 14:03
Co sobie goście pomyślą gdy wyjedzie Darcy nagle i Elżbieta również
Karolina sie wścieknie
snowdrop - Wto 06 Lis, 2007 14:16
hm, no nie wiem czy załapią, nie dowiedzą się przecież szczegółów. Pewnie zostaną poinformowani, że Lizzy musiała wracać do domu, bo np. ktoś się rozchorował a Darcy pojechał przecież do Londynu.
Maryann - Wto 06 Lis, 2007 14:19
| Matylda napisał/a: | Co sobie goście pomyślą gdy wyjedzie Darcy nagle i Elżbieta również |
Darcy ma bardzo wygodny pretekst - on musi pilnie wyjechać, więc w Pemberley nie będzie gospodarza, a to oznacza, że wizytę Gardinerów trzeba odłożyć.
A nie sądzę, żeby Karolina szczególnie szukała spotkania z Elżbietą... Nie będzie jej więc interesować, czy nadal jest w Lambton, czy może pojechała w dalszą podróż. Skupi się na własnym rozczarowaniu - miało być tak pięknie, a tu trzeba wyjeżdżać z Pemberley...
asiek - Wto 06 Lis, 2007 19:23
| Gunia napisał/a: | | No przecież biedaczek czeka, bo jego luba (skądinąd pokojówka Lizzy) odmówiła ożenku z nim i opuszczenia swojej pani, jak długo ta jest panną. |
Dzięki Guniu, musiałam opuścić ten fragment albo dopadła mnie starcza skleroza, bo w mózgownicy nie mam tej informacji.
Caroline, dzięki za nowe ciacho.
Maryann - Wto 06 Lis, 2007 19:32
| asiek napisał/a: | | musiałam opuścić ten fragment albo dopadła mnie starcza skleroza, bo w mózgownicy nie mam tej informacji |
A pamiętasz historię z przebierankami ?
asiek - Wto 06 Lis, 2007 20:45
| Maryann napisał/a: | | A pamiętasz historię z przebierankami ? |
Tę w Rosings ? Pamiętam, ale umknęła mi czarna polewka dla Flechtera.
|
|
|