To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze

Gosia - Nie 28 Wrz, 2008 20:28

Z tą zapłatą faktycznie przesadził :mrgreen:
anika - Pon 29 Wrz, 2008 11:46

Hm.. chętnie bym zapłaciłam zeby z Nim pojechac tym pociagiem. :wink:
A co do kryzysu w USA to już kiedyś mieli i raczej nie chcą powtórki.

Tamara - Nie 12 Paź, 2008 19:43

Mag13 napisał/a:


jedwabne cravaty bywały kosztowne:

Chyba znacznie kosztowniejsza była siostrunia :roll: swoją drogą zastanawiam się , jak przy TAKIM Thorntonie i takiej pani Thornton uchowała się TAKA Fanny . I czy to imię nie jest jakoś obciążone - pani Fanny Dashwood na przykład :mrgreen:

Sofijufka - Nie 12 Paź, 2008 20:10

no, ale Fanny PRICE....?
Tamara - Nie 12 Paź, 2008 21:05

Zgadza się , ale wredne są w przewadze 2:1 :wink:
spin_girl - Wto 14 Paź, 2008 16:01

Bo Fanny to głupie imię :-P W ogóle to słowo to slangowe określenie..eee...żeńskiego organu...coś jak Dick u facetów :wink:
Sofijufka - Wto 14 Paź, 2008 16:04

a ja myslałąm, że tak slangowo nazywaja posladki czyli sempiternę :mysle:
spin_girl - Wto 14 Paź, 2008 16:15

Sofijufka napisał/a:
a ja myslałąm, że tak slangowo nazywaja posladki czyli sempiternę :mysle:

Nie, na pośladki są inne okreslenia, np. 'bum', 'tushy' itp. Fanny znajduje się bardziej z przodu :-P

spin_girl - Wto 14 Paź, 2008 16:21

Okazuje się, że obie miałyśmy rację:
fanny
Noun
pl -nies Slang
1. Brit & Austral taboo the female genitals
2. Chiefly US & Canad the buttocks [origin unknown]
Ja się specjalizuję w brytyjskim angielskim, więc o amerykańskim użyciu nawet nie wiedziałam. Jedyne amerykańskie określenie na pośtadki jakie znam to 'tushy'.

Sofijufka - Wto 14 Paź, 2008 16:23

"fanny" to i tak ładniejsze określenie na pupę niz nasza "pani stara"....
spin_girl - Wto 14 Paź, 2008 16:27

Sofijufka napisał/a:
"fanny" to i tak ładniejsze określenie na pupę niz nasza "pani stara"....

:rotfl:

maenka - Wto 14 Paź, 2008 16:30

"pani stara" długo żyję i pierwsze słyszę :lol:
Sofijufka - Wto 14 Paź, 2008 16:31

bo to staropolskie okreslenie jest :mrgreen:
to jeszcze Cię na świecie nie było... w przeciwieństwie do mnie

Tamara - Wto 14 Paź, 2008 20:29

Ja też to pamiętam :mrgreen: tylko w odwrotnej kolejności "stara pani"
spin_girl - Śro 15 Paź, 2008 11:30

Ale tak się mówi(ło) we wszystkich regionach Polski?
Tamara - Śro 15 Paź, 2008 16:37

Na pewno w Polsce środkowej , a czy gdzie indziej to nie wiem :mysle:
spin_girl - Śro 15 Paź, 2008 16:54

Ja jestem z Polski środkowej- czyli powinnam znać to określenie :-D Dostrzegam u siebie rażące braki w edukacji językowej :wink:
spin_girl - Pią 17 Paź, 2008 10:24

Mag13 napisał/a:
Czy to przypadek, że rodzice RA mają imiona John i Margaret? :mysle:

Nie- to przeznaczenie! Richard pochodzi w prostej linii od prawdziwych Johna i Margaret Thorntonów, mało tego- jest kropka w kropkę podobny do swojego pra-pra-pra(...)-dziadka Johna Thorntona- "właściciela zakłądu bawełnianego" :mrgreen:

Gosia - Pią 17 Paź, 2008 11:56

Brawo spin! Ta tez jest do udowodnienia! :mrgreen:
Gosia - Pią 17 Paź, 2008 11:57

Brawo spin! Ta teza jest do udowodnienia! :mrgreen:
spin_girl - Pon 20 Paź, 2008 15:50

Mag13 napisał/a:
Czy zrobiłby jakiś krok, gdyby nie stanęła przed nim ponownie z kuferkiem?

Nie wydaje mi się. On wiedział, że Margaret podróżowała z Henrym. Może myślał, że coś mu już obiecała i "sprawa się rypła" a pocałunek na stacji był tylko chwilą szaleństwa? Wydaje mi się, że JT wygląda na totalnie załamanego, kiedy Margaret odwraca się bez słowa i idzie do pociągu. Nie czeka na nią na peronie- sam również wsiada do swojego przedziału. Kiedy MH wraca wygląda na autentycznie zaskoczonego.

spin_girl - Pon 20 Paź, 2008 15:52

Mag13 napisał/a:
A gdyby tak poprowadzić drzewo genealogiczne RA od Guya Crispina of Gisborne?

Kuszące...ale Guy aby rozpocząć drzewo musiałby chyba spłodzić jakiś potomków, a z tego co wiem miał zdaje się marnie skończyć? Jakaś pika czy coś? Chyba, że liczymy tego bobaska porzuconego w lesie?

spin_girl - Pon 20 Paź, 2008 16:09

Mag13 napisał/a:
Właściwie to Henry ją podjął za nich obojga, wystawiając kuferek za drzwi..... czyli wręczając go Margaret.... A co, gdyby tego nie uczynił?

Aż strach pomyśleć! :omg:
Ale na poważnie- wydaje mi się,że gdyby Henry kuferka nie wystawił to Margaret sama by go zabrała i poszła za Jasiem. Ostatecznie nie była zaręczona z Henrym ani nic mu nie obiecywała. Mogła sama decydować i najwyraźniej zadecydowała!

spin_girl - Pon 20 Paź, 2008 16:26

Cytat:
Tu się akurat zgadzam

O Bosh, nie wierzę!!! :excited: Nareszcie!!! :-P

spin_girl - Śro 22 Paź, 2008 17:27

Mag13 napisał/a:
Proszę zauważyć, że nie jest to wątek o utracie dziewictwa przez Thorntona! :wink:

Zaiste, ale może to krok w dobrą stronę? :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group