To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Bones (Kości)

Anonymous - Pon 08 Mar, 2010 19:46

Bo popatrz - jest inteligentna, piekna i perfekcyjnie pewna siebie. Doskonale zna swoja wartosc i stanowi w tym calkowite zaprzeczenie kobiecosci, a idealizacje meskich marzen - nie dowartosciowuje sie zaprzeczaniem swoim zaletom, nie pyta facetow czy jest gruba, piekna, madra, bo ma niezaprzeczalna pewnosc, ze tak jest (a panowie nie znosza tych pytan - zazwyczaj przez konsekwencje odpowiedzi :) ) . A przy tym jest aktywna zawodowo, nie doi forsy z facetow, nie wykorzystuje ich - bo jej to po prostu nie przyszlo do glowy, ze tak mozna. Bierze zycie w sposob doslowny, nie szuka podtekstow, gardzi psychologia, jest racjonalna.
Jest wszystkim tym, co cenia faceci, opakowanym w ladne cialo. Czyz nie stanowi tym samym idealizacji meskich marzen? (a tym samym pewnego rodzaju zaprzeczeniem kobiecosci? :D )

Admete - Pon 08 Mar, 2010 19:49

Obawiam się, że jednak nie. Większośc uciekłaby od niej, gdzie pieprz rośnie ;)
Sofijufka - Pon 08 Mar, 2010 19:51

no i jest dobra w łózku [podobno]
Harry_the_Cat - Pon 08 Mar, 2010 20:00

Zgadzam sie z Admete.
trifle - Pon 08 Mar, 2010 20:08

A mnie - póki co, dopiero na początku drugiego sezonu jestem - się wydaje, że ona w jakiś sposób jest "ułomna" w człowieczeństwie - nie wiem, czy to dobre słowo.. Wiadomo, że nie intelektualnie, bo jest inteligentna, ma wiedzę, jest spostrzegawcza etc. Ale trzeba jej tłumaczyć różne, oczywiste rzeczy zrozumiałe dla większości - kompletnie nie orientuje się w bieżących wydarzeniach - poza jazzem i swą dziedziną. Jest zbyt bezpośrednia, do wszystkiego podchodzi zbyt naukowo, normalne ludzkie zachowania tłumaczy używając nauki. To trochę odrzuca..
Czy faceci marzą o takich kobietach? :mysle: Nie wydaje mi się jednak.

Anonymous - Pon 08 Mar, 2010 20:10

Admete napisał/a:
Obawiam się, że jednak nie. Większośc uciekłaby od niej, gdzie pieprz rośnie ;)


Slonce - bo umawiac sie z taka kobieta, to jakby umawiac sie z facetem. Mezczyzni CHCIELIBY miec taka kobiete u swojego boku, ale gdyby sie taka znalazla, paradoksalnie rzuciliby ja ze wzgledu na brak kobiecosci :) . To tak jak z tym powiedzeniem - wszyscy idealni faceci maja juz swojego faceta :)

trifle - Pon 08 Mar, 2010 20:24

AineNiRigani napisał/a:
Admete napisał/a:
Obawiam się, że jednak nie. Większośc uciekłaby od niej, gdzie pieprz rośnie ;)


Slonce - bo umawiac sie z taka kobieta, to jakby umawiac sie z facetem. Mezczyzni CHCIELIBY miec taka kobiete u swojego boku, ale gdyby sie taka znalazla, paradoksalnie rzuciliby ja ze wzgledu na brak kobiecosci :) . To tak jak z tym powiedzeniem - wszyscy idealni faceci maja juz swojego faceta :)


Aine, zabij mnie, ale ja tu nie widzę sensu :thud: (jestem chora, może dlatego)
Powiedzenia też nie znam.

Chcieliby taką, ale by ją rzucili? Bo chcieliby bardziej kobiecej? To co w końcu? :pomocy:

Admete - Pon 08 Mar, 2010 20:31

Cytat:
mnie - póki co, dopiero na początku drugiego sezonu jestem - się wydaje, że ona w jakiś sposób jest "ułomna" w człowieczeństwie


Temperance ma kłopoty natury emocjonalnej spowodowane porzuceniem w dzieciństwie przez rodzinę. Postanowiła się nie przwiązywać do nikogo. Booth nauczy ją patrzeć na świat inaczej. To jest jedna rzecz, która jest teraz ciekawie pokazywana - oboje nie stoją już po innych stronach barykady, to już nie rozum i serce zestawione kontrastowo - to rozum i serce po tej samej stronie :)

Anonymous - Pon 08 Mar, 2010 20:40

W zasadzie oczekiwania kobiet niewiele sie roznia od oczekiwan mezczyzn - tyle, ze gdyby nasze idealy mialyby byc naszymi kochankami, wszyscy bylibysmy homoseksualni :)
trifle - Pon 08 Mar, 2010 20:52

Admete napisał/a:
Cytat:
mnie - póki co, dopiero na początku drugiego sezonu jestem - się wydaje, że ona w jakiś sposób jest "ułomna" w człowieczeństwie


Temperance ma kłopoty natury emocjonalnej spowodowane porzuceniem w dzieciństwie przez rodzinę. Postanowiła się nie przwiązywać do nikogo. Booth nauczy ją patrzeć na świat inaczej. To jest jedna rzecz, która jest teraz ciekawie pokazywana - oboje nie stoją już po innych stronach barykady, to już nie rozum i serce zestawione kontrastowo - to rozum i serce po tej samej stronie :)


Ja wiem, że jej kłopoty mają bardzo konkretne przyczyny, ale to tylko potwierdza fakt, że ideałem to ona nie jest.

AineNiRigani napisał/a:
W zasadzie oczekiwania kobiet niewiele sie roznia od oczekiwan mezczyzn - tyle, ze gdyby nasze idealy mialyby byc naszymi kochankami, wszyscy bylibysmy homoseksualni


Czy ja wiem? :mysle:

Admete - Pon 08 Mar, 2010 21:05

Absolutnie ideałem nie jest, a i agent ma swoje demony o czym już pewnie trochę wiesz. O reszcie dowiesz się dużo później. Cieszę się, że zaczęłaś oglądać, bo to naprawdę sympatyczny serial.
Anonymous - Pon 08 Mar, 2010 21:28

A ja uważam, ze Bones jest nierzeczywiście idealna.... o tym czy jest wymjarzoną partnerką się nie wypowiem bo nie mam pojęcia... ale na pewno jest kobietą jaką ja np. chciałabym być ;)
trifle - Pon 08 Mar, 2010 22:35

Ja bym chciała być takim naukowcem jak ona. Być tak samodzielna i odważna. Ale od strony emocjonalnej? Niekoniecznie. W sumie może to się wyklucza? Jakby była bardziej uczuciowa to by nie była taka odważna? Albo nie umiałaby się tak skupić na nauce? :mysle:

Jakaby nie była, i tak ją lubię ;)

Admete - Pon 08 Mar, 2010 22:43

Bones jest uczuciowa, tylko tych uczuc nie pokazuje ;) To wyjdzie z czasem.
Anonymous - Pon 08 Mar, 2010 22:48

Rzecz jasna dochodza sprawy, ktore wynikaja z doswiadczen zyciowych obu bohaterow, ale osobowosc i rdzen jest idealistyczny :)
Booth - oczywiscie nie potrafi sie przyznac do bledu, czy porazki, jest zazdrosny o niektore sukcesy Bones, wybiera sobie kogos, kim moze pogardzac, ma nieuzasadniona antypatie do clownow i potrafi zabic bez zmruzenia oka (chociaz twierdzi, ze tego nie lubi). A jednoczesnie jest niczym bledny rycerz - ofiara przemocy domowej, ktora uksztaltowala go na obronce. I broni wszystkich, ktorzy mu wpadna w lapska, dla przyjaciol i rodziny poswieci wszystko - a zycie przede wszystkim. Ma fantazje i poczucie humoru, kieruje sie w zyciu sercem i emocjami (czyli to, co sie przypisuje kobietom). A przy tym wspanialy ojciec, kochajacy wnuk, opiekunczy brat, ofiarny przyjaciel. Nie musze wspominac o wygladzie, nie?
Jednym slowem - idealny kandydat na meza i ojca. Na jego widok jajniki zaczynaja pracowac na podwojnych obrotach. Stanowi polaczenie w jedna osobe dwoch psychologicznie najatrakcyjniejszych typow interesujacych kobiety :)
Kandydat, ktory w swiecie realnym nie istnieje lub stanowi okaz, ktory trzeba zamknac w gablotce, co by sie nie zniszczyl :)

trifle - Pon 08 Mar, 2010 23:16

AineNiRigani napisał/a:
Jednym slowem - idealny kandydat na meza i ojca. Na jego widok jajniki zaczynaja pracowac na podwojnych obrotach.


Aine :lol: :lol: :lol:

To ja poczekam z ocenami aż będę trochę dalej :mysle:

Admete - Wto 09 Mar, 2010 08:01

Cytat:
wybiera sobie kogos, kim moze pogardzac


Tej części nie rozumiem ;)

Alicja - Wto 09 Mar, 2010 08:02

AineNiRigani napisał/a:
Stanowi polaczenie w jedna osobe dwoch psychologicznie najatrakcyjniejszych typow interesujacych kobiety

pewnie taki był zamierzony efekt scenarzystów. Booth miał być uwielbiany przez kobiety - widzów, a mężczyźni mieli z radościa popatrzeć na Boones i powzdychać trochę

Anonymous - Wto 09 Mar, 2010 12:11

Admete napisał/a:
Cytat:
wybiera sobie kogos, kim moze pogardzac


Tej części nie rozumiem ;)


Zack, Sweets

Admete - Wto 09 Mar, 2010 13:49

Wiesz, to nie tak. W nim nie ma ani grama pogardy. On w gruncie rzeczy Zacka bardzo lubił. To niby pomiatanie, to było trochę specjalnie dla Zacka :) Dzięki temu młody naukowiec czuł sie bardziej po męsku ;) Było o tym w jednym odcinku. Sweets miał na początku pecha, bo agent sobie z niego żartował, ale teraz się w gruncie rzeczy zaprzyjaźnili.
Anonymous - Wto 09 Mar, 2010 15:27

Zack - Booth wiazal zwiazek symbiotyczny. Jak na moj gust - helotyzm :)
Ale uswiadomilas mi, ze pogarda to zbyt mocne slowo. Chyba bardziej chodzilo mi o lekcewazenie... :)

Admete - Wto 09 Mar, 2010 15:39

On sie doktorka zwyczajnie bał ;) Zasłaniał się lekceważeniem, żeby ukryć swoje prawdziwe myśli. Potem się zaprzyjaźnili. Na Zcka nie zwracał uwagi, a sam Zack go uwielbiał w taki dziwny zakowaty sposób.
Anonymous - Wto 09 Mar, 2010 15:48

Dlatego wlasnie pisalam - to strategia przetrwania i leczenia kompleksow :P W tej swojej symbiozie oboje czerpali korzysci :)
Admete - Wto 09 Mar, 2010 15:59

Ostatecznie na koncu widać, ze Booth cenił Zacka jako człowieka i naukowca. Naprawdę, gdyby agent pogardzał innymi ludźmi nie byłabym w stanie go lubić.
Anonymous - Wto 09 Mar, 2010 16:09

Dlatego zmienilam slowo "pogarda", na "lekcewazenie". I nie chodzi o ludzi wszystkich, ale psychologicznastrategie przetrwania - jesli odczuwasz kompleksy wobec kogos, najlepiej go lekcewaz (to sie jakos nazywa, ale juz zapomnialam jak). Booth ma ewidentny kompleks na punkcie wyksztalcenia i walczy z nim poprzez zwiekszenie wlasnej wartosci zmniejszajac wartosc danej osoby. Przeciez poczatkowo podobnie traktowal Bones.
A to, ze przy tym darzy te swoje obiekty sympatia sprawia, ze i my dostrzegamy cale to zacowanie jako jego slabosc i mu je wybaczamy :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group