Seriale - Nie DRAMAtyzujmy w końcu to dopiero 20 raz
Admete - Wto 29 Mar, 2022 14:17
Cóż Gongowa nie gra też w dramch, które by mi pasowały, to fakt 😋 Ale to dobrze, nie żal mi.
Trzykrotka - Wto 29 Mar, 2022 15:10
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Może nawet podglądnę Crash landing on you skoro aż tak zaiskrzyło. |
Pierwsza część dziejącą się w Korei Północnej była naprawdę rozkoszna Potem już zdecydowanie gorzej, ale i tak lubię tę dramę.
Loana cieszę się, że ci zaskoczyła Mad For Each Other. Uważam ją za jedną z milszych dram ubiegłego roku, mimo grozy jaką wiało od stalkera chodzącego za bohaterką i jej pieskiem.
Loana - Wto 29 Mar, 2022 18:49
O, jakoś informacje o ciąży przegapiłam, tyle, że mają mieć ślub chyba 31.03.2022. Dobrze im życzę, bo jak sobie czasem podglądam informacje o tych celebrytach/aktorach/piosenkarzach w Korei to ogólnie im współczuję takiego świecznika.
Ponieważ auto udało się naprawić dopiero dzisiaj rano, to miałam dwa dni lekkiej przerwy od codziennego życia i pracy w poniedziałek (bo nie miałam jak dojechać) i jak zaczęłam w sobotę oglądać "Mad for each other" i skończyłam w niedzielę, to zaczęłam w niedzielę od przewijanego drugiego odcinka (kilka miesięcy temu obejrzałam pierwszy i porzuciłam oglądanie, bo nie podeszła mi bohaterka i historia) "Because this is my first life". I - trochę jednak na przewijaniu, zwłaszcza wątków drugiej i trzeciej bohaterki - skończyłam oglądanie dzisiaj w nocy. Jeee, następna drama odhaczona
(SPOJLERT ALERT - bo nie chce mi się tego chować, ale jakby ktoś nie oglądał i miał zamiar to niech nie czyta, bo będą na pewno spojlery w tej opinii)
"Mad for each other" podsumowałam wcześniej, ale teraz mogę napisać coś o tej bardzo chwalonej i popularnej dramie "Because this is my first life". No bo właśnie, ta drama jest całkiem dobrze oceniana i często się pojawia w różnych rankingach "the best of" - i w jednym takim rankingu, pokazującym fajnych bohaterów męskich, którzy traktują swoje partnerki z szacunkiem i są odpowiedzialnymi i dobrymi postaciami, pojawił się główny bohater z tej dramy, Sehee. I tak, po obejrzeniu muszę przyznać, że miejsce w rankingu jak najbardziej zasłużone. Bo jakkolwiek to nie był neurotypowy bohater, to jednak był świetny - odpowiedzialny, słowny, uważny, dbający, przedkładający dobro drugiej strony nad swoje. Wizualnie na początku wyglądał trochę dziwnie dla mnie, ale przyzwyczaiłam się i podobał mi się - może tylko lepiej wyglądał w pierwszej części, z mniej morderczą grzywką Nie był oczywiście bez wad, ale część z nich wynikała po prostu z bycia autystykiem. I on zdawał sobie sprawę z niektórych swoich problemów związanych z innym mózgiem i naprawdę starał się zrozumieć i uczyć. Naprawdę wspaniały bohater i dla niego można dramę obejrzeć
I drama byłaby świetna, gdyby jak zwykle scenarzystce nie odwaliło na koniec. Mam z tym serialem taki sam problem jak ze "Strong Woman Do Bong Soon" - miałam dostać lekką komedię romantyczną z elementami fantastyki, ale scenarzyści doszli do wniosku, że to będzie za nudne i walnęli do środka psychola, który na ekranie znęcał się nad kobietami, bił je i poniżał - no tak, wiadomo, że jak ktoś omija tematy znęcania się nad kobietami i szykuje się na komedię, to na pewno będzie zachwycony, jak mu taki wątek znienacka rozwiną -_-' I tutaj jest trochę podobnie - dostajemy główną bohaterkę, młodą niedojrzałą (co jest trochę zabawne w kontekście tego, że pisze dramy i pisze je tak dobrze, że potem się "zabijają" za jej scenariusze - ale powiedzmy, że jest oczytana i potrafi z tego korzystać) kobietę, miłą i ogólnie niezbyt przebojową, ale mającą jakieś plany życiowe i starającą się żyć bez szkodzenia innym. I ta całkiem radosna dziewczyna wchodzi w zaplanowany związek z autystycznym bohaterem z głębokimi ranami. Razem docierają się, zaczynają coraz bardziej o siebie dbać i "kokoszą" się w tym związku - bardzo ładnie pokazano rozwój uczuć i to, jak się coraz lepiej rozumieją i dogadują. I za to ta drama ma u mnie dużego plusa (ma też plusa za poruszenie tematu pożądania, ale to malutki plusik, bo poruszyli to tylko przez połowę odcinka, potem bohaterka już w ogóle nie miała z tym problemu, nawet więcej - te "hormony" to są tylko usypiały -_-'). Bo jakkolwiek sama drama jest niepochopna, dużo jest tam lania wody i "filozoficznych" rozważań (zwłaszcza nie łapałam tego marudzenia na pokolenie 1988, że niby takie mieli plany, a tak dostali po dupie), rodziny z obydwu stron są masakrycznie toksyczne i nieprzyjemne, to cały proces rozwoju związku głównych jest naprawdę wciągający i miło się go ogląda.
Dlatego to, jak zmienili charakter głównej na koniec dramy zszokowało mnie. Z tej miłej, naiwnej dziewczyny rozwinęła się taka egoistyczna "suka", która zamiast cieszyć się tym, co ją spotkało, dalej rozwijać związek i znajdować swoje miejsce w życiu, to - zupełnie niezrozumiale dla mnie - stwierdza, że rozstanie się z głównym (wiedząc o tym, że jego uczucia się zmieniły) i pojedzie sobie na "wycieczkę" (i tu zonk, bo przecież nadal nie miała kasy ani pracy, jak ona się utrzymała przez ten czas?). Na wycieczkę, bo? nie mam pojęcia, co jej odwaliło. Że niby chciała się przekonać, jakie są jej uczucia? I jego? To już nie było lepszego sposobu, jak walnięcie mu traumy? Spędziła z nim trochę czasu, nauczyła się, jak on reaguje, wiedziała, że dużo przeżył i te poprzednie przeżycia tak go zmieniły, że prawie stał się robotem - halo, i jakoś "pani pisarka scenariuszy do życiowych dram" nie wpadła na pomysł, że jej decyzja o nie mówieniu mu nic (wystarczyło, żeby powiedziała, że potrzebuje do czegoś czasu i wyjazdu - on by to złapał i czekał na jej decyzję, ale miałby wiedzę, że ma czekać) zrani go i to mocno?
Przyznam, że jeden raz, jak mi się zrobiło naprawdę smutno i łezka mi pociekła, to jak główny cierpiał po jej debilnym wyjeździe. Kiedy nie dała mu szans na powiedzenie jej, jak on się czuje, a swoim zachowaniem dała mu wyraźnie do zrozumienia, że nie chce z nim być. Mój mąż ma kilka podobnych autystycznych cech jak Sehee, przez kilkanaście lat wspólnego życia i prób zrozumienia przeze mnie, jak reaguje osoba nieneurotypowa, potrafię wyłapać, jak bardzo musiał cierpieć Sehee - on i tak miał ciężej niż ona, bo musiał nieustannie dostosowywać się do norm społecznych, próbować zrozumieć drugą osobę przy swoich trochę jednak upośledzonych możliwościach empatycznych- ale próbował, uczył się, ćwiczył, przełamywał. A w zamian został potraktowany jak ten robot - jak ona nie miała sprecyzowanych uczuć, to sobie pojechała, bez słowa wyjaśnienia, a jak już jej się odwidziało, to bach, wróciła i była pewna, że on będzie na nią czekał.
I jeszcze - jak już udało jej się go namierzyć, to się nad nim znęcała, żeby wywołać jego gniew i niby sobie tym "udowodnić", że jego uczucia są "prawdziwe". Ja tego rozwiązania nie za bardzo lubiłam w "Błękitnym Zamku", ale tam jeszcze byłam w stanie zrozumieć bohaterkę, tyle lat żyła splątana konwenansami i była pewna, że wszyscy muszą się im poddawać, więc dopiero niespotykana reakcja u męża ją przekonała, że jego uczucia są prawdziwe. A tu? Nie wystarczyło jej, że mąż pobił niedoszłego gwałciciela podczas spotkania? (swoją drogą albo coś przewinęłam, albo ktoś zapomniał o tym całym "incydencie", bo w ogóle nie wiem co się dalej działo z tym, że ona złożyła pozew, a on kogoś pobił - jakby nagle wszyscy amnezji dostali...) Musiała go jeszcze prowokować po tym, jak nagle wróciła, kiedy on był już bez mieszkania i z depresją? Jeżu, tak okropnego rozwoju bohaterki to dawno nie widziałam - jeszcze jakby ją zostawili bez tych zmian, to bym może marudziła, że postać płaska, nie rozwija się ani nie dojrzewa - ale takie coś?
To "rozstanie" na ostatnie dwa odcinki to nawet nie zasługuje na tytuł "najgłupszego noble idiocy", bo jednak "noble idiocy" to jak jedna postać "poświęca" siebie i porzuca drugą "dla jej dobra", a tu bohaterka poświęciła głównego i porzuciła go dla swojego dobra.
I jak pomyślę o tych radach Sehee, które dawał temu młodszemu developerowi, który: "on chciał, żeby dziewczyna uśmiechała się","on chciał, żeby ona była szczęśliwa", "on nie mógł bez niej życ" - że właśnie musi zmienić podmiot tych życzeń, bo to jest egoistyczne patrzenie na drugą osobę tylko przez pryzmat siebie i swoich pragnień - i Sehee żył zgodnie z tymi radami, ale główna to pojechała po bandzie, okazała się taką egoistką, że aż nie mogę uwierzyć, że przez 30 lat się tak z tym kryła -_- Serio, kij w oko scenarzystce, która tak okropnie zepsuła mi fajną dramę.
Jeśli chodzi o pozostałe dwie dziewczyny, to przyznaję, że na końcowych odcinka sporo przewijałam, więc tylko zarejestrowałam, że gołąbki z dachu, które przez siedem lat nie ruszyły się z miejsca w rozwoju związku, rozstały się i nie skorzystały z tego, że mogą być z kimś innym, tylko w sumie bach - wróciły do siebie i proszę, wszystko im się ułożyło jakoś (on zaczął zarabiać więcej? ona tyle odłożyła???). Bardziej podobał mi się związek tej samodzielnej dziewczyny z tym zabawnym i naiwnym CEO Ma - ale tutaj te postacie jakoś bardziej ze sobą zagrały.
Podsumowując, to byłaby całkiem fajna drama z "kontraktowym związkiem", ale ta satystyczna zmiana głównej na koniec mi totalnie nie odpowiada. I nawet kot nie ratuje tego
BeeMeR - Wto 29 Mar, 2022 19:04
| Loana napisał/a: | | główny bohater z tej dramy, Sehee. I tak, po obejrzeniu muszę przyznać, że miejsce w rankingu jak najbardziej zasłużone. Bo jakkolwiek to nie był neurotypowy bohater, to jednak był świetny - odpowiedzialny, słowny, uważny, dbający, przedkładający dobro drugiej strony nad swoje. Wizualnie na początku wyglądał trochę dziwnie dla mnie, ale przyzwyczaiłam się i podobał mi się - może tylko lepiej wyglądał w pierwszej części, z mniej morderczą grzywką Nie był oczywiście bez wad, ale część z nich wynikała po prostu z bycia autystykiem. I on zdawał sobie sprawę z niektórych swoich problemów związanych z innym mózgiem i naprawdę starał się zrozumieć i uczyć. Naprawdę wspaniały bohater i dla niego można dramę obejrzeć |
Przedfinalnego wyjazdu panny nie uznaję, on jest doklejony na siłę i od czapy
A kot jest piękny
Loana - Wto 29 Mar, 2022 19:16
| Trzykrotka napisał/a: | Loana cieszę się, że ci zaskoczyła Mad For Each Other. Uważam ją za jedną z milszych dram ubiegłego roku, mimo grozy jaką wiało od stalkera chodzącego za bohaterką i jej pieskiem. |
Zaskoczyła i bardzo się cieszę, że któraś z Was (pewnie Ty) napisała o niej kilka dobrych zdań, bo dzięki temu tą dramę włączyłam. Normalnie bym ją ominęła przez postacie "wariatów" - z założenia unikam filmów z "wariatami", bo za mocno je przeżywam z powodów osobistych. A tu po trailerze i pierwszym odcinku można było odnieść wrażenie, że bohaterowie są niestabilni emocjonalnie z powodu choroby psychicznej. Dopiero potem wychodzi, że to nie jest nic w stylu dwubiegunówki, tylko inne choroby/zaburzenia. I pomimo tego tematu, jaki drama poruszała, pomimo okropnego złego i jego rodziny, pomimo złych rzeczy, jakie działy się w życiu bohaterów - to i tak pozostawiła pozytywne odczucia. Fajnie pokazali, że ludzie nie są czarno-biali, ale też dużo ich stara się być dobrymi ludźmi, że cenią sobie więzi i że starają się dobrze żyć Takie dramy oglądam z przyjemnością
Trzykrotka - Wto 29 Mar, 2022 22:53
Dokladnie tak
BeeMeR - Śro 30 Mar, 2022 08:47
Mad For Each Other - ja tylko uważam rozstanie za obligatoryjny, zbędny zabieg scenarzystów, jak w większości przypadków rozstań przedfinalnych.
Ale drama ogólnie była bardzo dobra i poruszała ważny temat.
Trzykrotka - Śro 30 Mar, 2022 09:29
Może i tak, ale tam rozstanie było jako tako uzasadnione. Mogło tak być, że kiedy dziewczyna "odcięła" sobie ten wielki bagaż związku z koszmarnym eksem i jego rodziną, mogła chcieć potem przewietrzyć sobie głowę, złapać oddech, zmienić choć na chwilę środowisko.
Wzięłam sobie wczoraj - znowu za późno - Perłę z Żelaznymi Pięściami. Ja nie mogę z nimi
Jeszcze nie dokończyłam odcinka 6, bo jak mówię - za późno wzięłam się do oglądania, ale ubaw miałam nieziemski. To aż głupio o tej porze, żeby sąsiadom nie przeszkadzać, ale no po prostu nie da się nie kwiknąć ze śmiechu przy tej parce.
To ten odcinek, w którym oboje poszli do pracy, każdy do pracy tego drugiego oczywiście.
Perła w policyjnym mundurku, zakładająca nóżkę na nóżkę przy stole operacyjnym - bezcenne Ale nic to w porównaniu z Raminem usiłującym grać Szeherezadę! Aż się popłakałam ze śmiechu kiedy wygłaszał kwestie drewnianym głosem i chodził zamaszystym krokiem usiłując trafić w odpowiedni punkt na dywanie.
Jedno było mniej zabawne - choć zabawne, ale podtekst niekoniecznie. Chodzi mi o scenę, w której Ramin w ciele Petry wypija afrodyzjak i dosłownie rzuca się na Petrę w ciele Ramina. Zabawne to było, pewnie, ale sam kontekst, w sensie gwałtu - juz nie bardzo. Nie wiem czy afrodyzjaki aż tak pobudzająco działają, ale OK, zakładam że Tajów to bawi.
BeeMeR - Śro 30 Mar, 2022 10:00
Rising Sun I
Tak jak wspominałam - wątek ogólny z walką rodzin o władzę w mieście jest bardzo zdecydowanie nie mój, ale romanse bardzo ładne, oba Główna para nudnawa, ale sympatyczna, nie odmawiam im pewnego uroku i wytrwałości w dążeniu do własnego szczęścia z dala od całego zamieszania, walk ulicznych, ustawicznego narażania życia swojego i ukochanej osoby oraz wszelkich innych intryg. Że aby tego dokonać Takeshi musiał sfingować przy nadarzającej się okazji własną śmierć i straumatyzować tym swoja ukochaną, której się objawił cały i zdrowy w Tajlandii kilka miesięcy później (kilka miesięcy (!) po "pogrzebie" ) oraz jeszcze bardziej straumatyzować Ryu, który miał już na koncie śmierć rodziców w dzieciństwie, wujostwa, którzy go wychowywali jak syna na początku tej dramy i teraz został absolutnie sam, a któremu Takeshi nie objawił się wcale, dopiero dobre kilka lat później Ryu dowiedział się że kuzyn spokojnie żyje w odległym kraju z żoną i dziećmi.
Ale na koniec dramy Ryu jeszcze o tym nie wie, zostaje na straży rodzinnych interesów i odpowiedzialności za cały klan sam jeden, ostatni z rodu. Wie też, że do zguby kuzyna doprowadziła ukochana - tj. wrogowie nie mogąc dosięgnąć kuzyna bezpośrednio atakowali ją, porywali, a kuzyn nie bacząc na własne bezpieczeństwo biegł na ratunek, no i za którymś razem zginął.
No to oczywiście Ryu postanawia nie narażać Mayumi i jedocześnie zminimalizować własną słabość - łamie serce dziewczynie, sobie i widzom mówiąc jej, że może lepiej, żeby zniknął z jej życia bo musi się zająć firmą (zamiast myśleć o jak najszybszym przedłużeniu tegoż rodu). A ja się wzruszyłam i to wiedząc, że do tego zerwania dojdzie, bo to wynikało z opisu części II - i między innymi za to bardzo dobre kanalizowanie emocji lubię tą parę .
Oczywiście Ruy sam był za młody, i zbyt w emocjach by załapać, że Mayumi to lwica, córka samurajów, a nie cielątko Seiko (z Tajlandii, hehe ) , zna sztuki walki, judo i kendo, umie się obronić i może być jego siłą, a nie słabością - przetworzenie tego zajmie mu to kilka lat... No i da jej czas na skończenie wymarzonych studiów.
mv drugiej pary, tej mojej ulubionej ) z pierwszej części:
Kto się lubi...
https://www.youtube.com/watch?v=nz6iayXklyM
ten się czubi...
https://www.youtube.com/watch?v=nGNvAXHk0l0
Gramy na koto - w dramie ekspertką jest dziewczyna, z aktorami jednak wyraźnie jest na odwrót , tj. on umie choć trochę docisnąć czy szarpnąć struny, ją filmują tak jak osoby nie umiejące jeździć konno - osobno głowa, osobno czyjeś inne ręce
Z banjo w Game Rak Game Rai było tak samo, tj. on grał a ona dramatycznie nie umiała wydać żadnego harmonijnego dźwięku
No cóż, nie da się umieć wszystkiego, ja bym też nie umiała grać na żadnym instrumencie
Ledwo "Panie Janie" na cymbałkach umiem
Na pierwszą parę można zerknąć tu:
https://www.youtube.com/watch?v=Ua78SqdGiP0
Zostaje mi w oczach prześliczna jesień i młodzieńcze wątki miłosne
Trzykrotka - Śro 30 Mar, 2022 10:10
Jesień naprawdę przepiękna a wątki cokolwiek skomplikowane. Choć być może kiedy się ogląda, wszystko się łatwiej układa w głowie.
BeeMeR - Śro 30 Mar, 2022 10:22
| Trzykrotka napisał/a: | | tam rozstanie było jako tako uzasadnione. Mogło tak być, że kiedy dziewczyna "odcięła" sobie ten wielki bagaż związku z koszmarnym eksem i jego rodziną, mogła chcieć potem przewietrzyć sobie głowę, złapać oddech, zmienić choć na chwilę środowisko. | Niby tak, ale dramatyczna ucieczka kiedy ktoś goni samochód i chce zamienić choć kilka słów a ktoś znika bez słowa - nie przemawia do mnie.
Jasne, że powinna się odciąć, odetchnąć, ale czy nie można było zostawić słowa- dwa, choćby pisanego (sms?)
| Trzykrotka napisał/a: | | To aż głupio o tej porze, żeby sąsiadom nie przeszkadzać, ale no po prostu nie da się nie kwiknąć ze śmiechu przy tej parce. | Ja przy nich obudziłam kiedyś Tomka dusząc się ze śmiechu Nie był tak rozbawiony jak ja .
No właśnie - z tymi podejściem do gwałtu też mam problem, ja w ogóle zaczęłam lakorny od dwóch takich o których wyczytałam na bace że "on tak pięknie gwałci" i nie wiem czy byłam bardziej zszokowana czy ciekawa jak to się robi po tajsku. Wprawdzie jeden lakorn pięknie rozpracowywał temat, każąc panu odpowiednio odpracować winy i powoli odzyskać zaufanie panny, o tyle o ile to dramowo możliwe dało się uwierzyć, że coś z tego może być dalej, tak drugi był ohydnym przykładem przemocy i znęcania.
Już więcej nie chcę Gwałty pojawiające się na drugim/trzecim planie przewijam i udaję, że ich nie ma. Zresztą najczęściej należą do wątków, które przewijam niemal w całości. Wolę jednak lakorny bezprzemocowe i staram się takie wybierać, albo tylko na tych wątkach skupiać.
Tu w przypadku Petry i Ramina też mnie to nie bawiło - rozumiem koncept, zamiana typowych ról, ale zabawne to nie jest. Tam jest jeszcze jedna taka scena - gdy kumple Ramina próbują go zaciągnąć pod prysznic, a on (Petra w ciele Ramina) reaguje jak na gwałt zbiorowy.
Świetnie zagrana scena, ale też nie moja - nie wiem czy już widziałaś.
Nie jestem pewna, jak to odbiera tajska publiczność, ale widziałam talk show na temat tego lakornu i Yaya mówiła, że dobrze jej się grało tą scenę, bo wreszcie to ona była napastnikiem a nie napastowana plus starała się za dużo nie myśleć tylko działać
https://www.youtube.com/watch?v=N9h0vwd-tHY
BeeMeR - Śro 30 Mar, 2022 11:02
Rising Sun II - Roy Fun Tawan Duerd (2014)
zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=ydcnAchuy4g
Minęło 7 lat, oboje dorośli. Ryu nie pokazywał się pannie na oczy, tylko ją obserwował z daleka, co najwyżej robiąc zdjęcia. To wcale nie zakrawa o stalking
Dopiero jak zaczął się przy niej kręcić pewien policjant wylazł z ukrycia i oznajmił, że zbliża się czas ich zaręczyn i małżeństwa, ale oczywiście Mayumi nie była szczególnie zachwycona pomysłem po takiej przerwie w znajomości - i to właśnie lakorny nieraz bardzo fajnie rozpracowują: że gdy pan zrobi albo nagada coś głupiego to potem musi się nieźle postarać, żeby odzyskać względy panny - i tu też jest nieźle
Ogromnie mi się podobała już pierwsza randka "po latach", do sali kendo, żeby oboje mogli wyładować złość i frustrację minionych lat waląc się lancami po kaskach i ochraniaczach, wydając przy tym dzikie wrzaski a potem można już spokojniej iść cieszyć się kwitnącymi wiśniami
Oczywiście tak szybko znowu nie da się załatać lat nieobecności, Druga knuje jak może by parę rozdzielić ale że historia lubi się powtarzać, więc oni też dość muszą zamieszkać razem, bo przecież tak najlepiej kogoś ochronić i choć motyw jest bardzo zbliżony pomysłem do poprzedniej części, to para ma zupełnie inne temperamenty i pomysły jak uatrakcyjnić sobie życie niż para z poprzedniej części więc nie oglądanie ich wątku nie nudzi Bariery między posłaniami ewidentnie stawia się po to by je naruszać, przekraczać albo obchodzić, a najlepiej szybko się pozbyć
znowu mamy kto się czubi:
https://www.youtube.com/watch?v=SYjhqSprXi4
ten się lubi:
https://www.youtube.com/watch?v=lh2KyZEbF1s
W dramie mamy dla odmiany dwie pory roku, koegzystujące razem
jesiennie wybarwione klony i kwitnące wiśnie
Jestem w połowie - wątek miłosny bardzo mi się podoba, reszta dramy jest milczeniem
(wspomnę tylko, że główny zły ma aligatora w charakterze pupila salonowego, jak w oldskulach z Big B )
Loana - Śro 30 Mar, 2022 12:23
| BeeMeR napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | | tam rozstanie było jako tako uzasadnione. Mogło tak być, że kiedy dziewczyna "odcięła" sobie ten wielki bagaż związku z koszmarnym eksem i jego rodziną, mogła chcieć potem przewietrzyć sobie głowę, złapać oddech, zmienić choć na chwilę środowisko. | Niby tak, ale dramatyczna ucieczka kiedy ktoś goni samochód i chce zamienić choć kilka słów a ktoś znika bez słowa - nie przemawia do mnie.
Jasne, że powinna się odciąć, odetchnąć, ale czy nie można było zostawić słowa- dwa, choćby pisanego (sms?) |
No ona dla mnie jest tą słabszą postacią w tej dramie, ale wydaje mi się, że jej decyzje są trochę nielogiczne momentami, bo ona nadal jest w tym stresie pourazowym. Widać, że się stara dla niego, mimo, że się bała, to poszła podpisać ugodę z byłym, żeby on nie robił problemu głównemu za pobicie - zrobiła to wyraźnie dla głównego. A została zatruta - na pewno po wszystkim była w szoku. I jeszcze zobaczyła, co się stało z głównym, w jakim jest stanie. Nie sądzę, żeby jej decyzja wyprowadzenia się i zostawienia go w spokoju była bardzo mocno przemyślana, na pewno działała w emocjach, bała się, że jak zostanie z nim to on będzie miał tylko kłopoty - w tym kłopoty z powrotem do pracy. Bo z jednej strony złapał dilera - plus, ale zaraz po tym pobił eksa - i zrobił to tylko dla niej. Więc ona na pewno siebie obwiniała, że przez nią on straci szansę na normalność. I pewnie dlatego stwierdziła, że się wyprowadzi bez powiedzenia mu o tym. Bo wiedziała, że ją lubi, ale zapewne sądziła, że się głównie nad nią lituje - bo on po prostu taki jest, dobry współczujący człowiek. I przez to "litowanie się" nad nią wpada w kłopoty. Więc w jakimś sensie akurat ten moment w dramie jest dla mnie zrozumiały. I tak samo łapię, że dzięki temu, że on jej powiedział, że ją kocha, to ona zrozumiała, że jest dla niego ważna jako ona.
I tylko totalnie nie łapię, gdzie ona pojechała na tą wycieczkę i po co - ale zakładam, że to nie był aż tak długi wyjazd i z założenia miała wrócić z niego, bo zostawiła mu psa pod opieką. Musiała się już wyprowadzić, bo zdała mieszkanie, ale nie powiedzieli, czy rzeczy zostawiła u niego? czy gdzieś się wprowadziła w międzyczasie? Po co gdzieś pojechala? no to było takie niedopowiedziane mocno dla mnie, ale to był pikuś w tym wszystkim, bo jednak wróciła, a też on wiedział, że wróci, nie został porzucony.
Trzykrotka - Śro 30 Mar, 2022 13:21
| BeeMeR napisał/a: | Tu w przypadku Petry i Ramina też mnie to nie bawiło - rozumiem koncept, zamiana typowych ról, ale zabawne to nie jest. Tam jest jeszcze jedna taka scena - gdy kumple Ramina próbują go zaciągnąć pod prysznic, a on (Petra w ciele Ramina) reaguje jak na gwałt zbiorowy.
Świetnie zagrana scena, ale też nie moja - nie wiem czy już widziałaś.
|
jeszcze nie widziałam, pewnie będzie l. da chwila, skoro Petra siedzi w koszarach, a podwładni usiłują wyciągnąć od niej plan strategiczny na rozprawienie się z szajką. Przecież Petra w Raminie nawet ręcznikiem okręca się po pachy, jak kobieta, więc bardzo haha śmieszny żarcik w postaci wspólnej kąpieli na golasa z bandą rosłych facetów musiał być ciężką traumą
Przez cały czas wielki szacun dla aktorów, że swoją grę utrzymują bardzo zgrabnie w ryzach i nie wychodzą poza dobry smak. Sama nie wiem, które mi się bardziej podoba. Aktorka (Yaya? Podobnie do Bachchanowej? O? ) jest cudowna. Jak ona ślicznie gra samcze zainteresowanie Ramina kobietami! Ten błysk w oku, to ogniste spojrzenie! Nawet pocałunek w ramię się zdarzył, bardzo niewinny i uroczy.
BeeMeR - Śro 30 Mar, 2022 18:28
| Loana napisał/a: | | a też on wiedział, że wróci, nie został porzucony. | No właśnie dla mnie to nie było takie oczywiste, że on to wiedział
Ale i tak mi się drama podobała
| Trzykrotka napisał/a: | | (Yaya? Podobnie do Bachchanowej? O? | Bachchanowa jest Jaya, a ta Yaya, jak jojo To ksywka, pełne imię to Urassaya. Całe szczęście, że oni prawie wszyscy w tajlandzkim showbiznesie mają zlatynizowane ksywki, bo łatwiej je zapamiętać niż długaśne imiona. Nawiasem - jej ojciec był Norwegiem, co pewnie tłumaczy urodę, mieszanki etniczne bywają śliczne.
Nadech ma ksywkę Barry albo Bear.
W tym linku z wywiadu podoba mi się sam początek - komu prezenter zadaje pytanie, a kto odpowiada
Mnie się podobają oboje, najlepiej razem, ale Yaya osobno tj. z Markiem też była świetna, widziałam, że ma z nim nową dramę w planach (a Nadech z Kimberly, dziewczyną Marka, więc wszystko zostaje w rodzinie Mark i Kimberly to dwoje aktorów z lakornowych "czworaczków")
Nie zmogłam tylko jej dramy z Jamesem (od Payakorn), ale ze względu na jego postać, bo nie znoszę dorosłych zachowujących się jak rozwydrzone czterolatki
RaczejRozwazna - Śro 30 Mar, 2022 20:57
Czy mogłybyście pomoc zidentyfikować dramę, z której piosenka zaczyna się od 48.32 w poniższej playliście (nr 13 w opisie) ? Bardzo mi się spodobała
https://m.youtube.com/watch?v=WLJ8LnSk5vU
Admete - Śro 30 Mar, 2022 21:19
Mnie się to kojarzy z Nokdu Flower. Ale nie mam pewności. Bo to może być tak, że ten sam zespół śpiewa na różnych soundtrackach. Forestella - nazwa zespołu i oni na pewno śpiewali na ścieżce z Nokdu Flower. Nie jestem pewna czy to w ogóle z jakiejś dramy. Jak wrzuciłam w Google Tłumacz, to okazało się, że tytuł to Nokturn.
To jest utwór Forestelli z Nokdu Flower:
https://www.youtube.com/watch?v=XLgwqHy4S5c
BeeMeR - Śro 30 Mar, 2022 21:25
Przecież to Nokturn, tylko w innym wykonaniu
Nie wiem z jakiej dramy i czy to z dramy - tu panowie śpiewają live:
https://www.youtube.com/watch?v=mPRhgGdb3dI
| Admete napisał/a: | | To jest utwór Forestelli z Nokdu Flower | Świetny jest ten utwór
Fantastycznie brzmiał w dramie
Trzykrotka - Śro 30 Mar, 2022 21:45
| RaczejRozwazna napisał/a: | Czy mogłybyście pomoc zidentyfikować dramę, z której piosenka zaczyna się od 48.32 w poniższej playliście (nr 13 w opisie) ? Bardzo mi się spodobała
https://m.youtube.com/watch?v=WLJ8LnSk5vU |
To Nokturn, jak już dziewczyny pisały. Ten sam, który w duecie z dziewczyną śpiewał Ha Neul w dramie Monstar.
RaczejRozwazna - Śro 30 Mar, 2022 21:48
Ach rzeczywiście nokturn z Monstar! Brzmiało znajomo ale nie do końca Piękna muzyka, posłucham sobie tego zespołu. Piosenka z Nokdu Flowe też wspaniała
Swoją drogą to wykonanie Nokturnu jest najlepsze z tych wcześniej przeze mnie słyszanych (sooorrry KHN
Trzykrotka - Czw 31 Mar, 2022 08:49
No, odcinek 6 Perły o Żelaznych Pięściach za mną, łącznie ze sceną zaciągania pod prysznic Ją zapisuję na minus, natomiast wielki plus dostaje scena, w której "kapitan Ramin" przedstawia z wielkim przejęciem plan wkroczenia do siedziby gangu z rozpisaniem na cztery zespoły - podwładni kiwają głowami z uznaniem, a Petra poklepuje sie po ramieniu, że tak dobrze zagrała rolę.
Narzeczona dalej łagodna i potulna - siedzi jak cielątko i pozwala, żeby matka Richarda snuła marzenia o niej jako swojej synowej. A Richard składał deklarację, że jak jej się z Raminem coś nie uda, to do niego, jak w dym Podziwiałam tylko jak dobrze sobie radzi na niebotycznych obcasach - to było jakieś markowe narzędzie tortur dla stóp, z czerwoną podeszwą.
BeeMeR - Czw 31 Mar, 2022 09:04
Petra może i zapamiętała tekst, ale imiona z twarzami kumpli chyba dalej jej się mylą
Jako i mnie bracia Bridgerton
Rozbrajanie bomby w kosmo-skanfandrze jak mniemam było.
Oglądasz mini-bloopersy na koniec każdego odcinka?
Trzykrotka - Czw 31 Mar, 2022 09:43
Aaaa!! Nie oglądam! Będę już odtąd, uwielbiam blopersy
BeeMeR - Czw 31 Mar, 2022 09:48
A widzisz, a mnie się na przykład te mini blopersy ze sceny molestowania Ramina w czerwonych jedwabnych (?) gatkach podobały bardziej niż sama scena
Loana - Czw 31 Mar, 2022 12:35
| BeeMeR napisał/a: | | Loana napisał/a: | | a też on wiedział, że wróci, nie został porzucony. | No właśnie dla mnie to nie było takie oczywiste, że on to wiedział
Ale i tak mi się drama podobała |
Sprawdzę później tłumaczenie, ale w moim tłumaczeniu (polskie, na Netflixie) wyraźnie on mówił - w scenie jak czytał książkę na łóżku - że ona mu obiecała, że wróci, jak on poczeka. I marudził, że musi czekać tyle. Ten monolog mi zostawił wyraźne wrażenie, że ona wybyła tylko na chwilę z założeniem, że wróci. Dlaczego wybyła to w ogóle nie wyłapałam, ale była to raczej jakaś wycieczka.
|
|
|