Jane Austen - życie i epoka - Becoming Jane ("Zakochana Jane")
snowdrop - Śro 24 Paź, 2007 14:33
Jak nie garnie się do krykieta to znaczy że do innych wysiłkowych rzeczy też się nie będzie garnął.
Anonymous - Śro 24 Paź, 2007 14:36
On nie jest niezdarny i nie jest ciamcialamcia czego chcieć więcej. Nie można wszka mieć wszystkiego
Marija - Śro 24 Paź, 2007 14:48
Ciamciaramcia to raczej ten gad, jak mu tam...uczeń pastora Austena . Wisley mi się kojarzy z tem kijem do palanta, jak nic
Maryann - Śro 24 Paź, 2007 14:48
| snowdrop napisał/a: | Jak nie garnie się do krykieta to znaczy że do innych wysiłkowych rzeczy też się nie będzie garnął. |
Darcy i Knightley też nie lubili tańczyć...
Marija - Śro 24 Paź, 2007 14:52
| Maryann napisał/a: | | snowdrop napisał/a: | Jak nie garnie się do krykieta to znaczy że do innych wysiłkowych rzeczy też się nie będzie garnął. |
Darcy i Knightley też nie lubili tańczyć... | Tyż porównanie , jakoby michę dla psa z księżycem na niebie ...
Chwilówa: nie lubili, ale jak już zaczęli, to hoho!!
Maryann - Śro 24 Paź, 2007 14:54
Jak micha aluminiowa, albo jeszcze lepiej śrebrna...
Alison - Śro 24 Paź, 2007 16:01
Oj dziewczynki, widzę że już dowcip sobie zaczynacie na sobie nawzajem ostrzyć. Dajcie spokój. Nie dyskutujmy o gustach, jednym się to podoba, innym co innego. A co do pieniędzy - gentelmani (a więc i damy ) o nich nie rozmawiają, oni je po prostu mają
A jak ich nie mają, to stają się bohaterami bardzo romansowych opowieści
Gunia - Śro 24 Paź, 2007 18:03
| Marija napisał/a: | Ciamciaramcia to raczej ten gad, jak mu tam...uczeń pastora Austena . Wisley mi się kojarzy z tem kijem do palanta, jak nic |
To już lepszy Wisley-kija-do-palanta, bo przynajmniej jest zrównoważony i nie komplikuje sobie życia bez powodu.
Anonymous - Śro 24 Paź, 2007 18:35
drogie panie wyraźnie nam sie tutaj odznacza grono postdarsikowe. Wisleya-niech mu kołek w tyłku lekkim będzie- od Darcego wyróżnia (póki co) jedynie kwestia sportów, od których Darsik nie stronił.
To ze nie gra w krykieta interesuje mnie na równi z problemami podziałów mikrocząsteczkowych u Pigmejów w zależności od wpływów środowiska i temperatury. Niech oszdzędza energie na inne cele
Status materialny Wisleja - rowniez uwazam za atut. Jedyny w jego przypadku. Cala reszta - dupowatość, mrukliwość, maminsynkowatosc - to sa wady, ktore sa dla mnie nie do przeskoczenia. Nie znosze wołków zbożowych. Facet musi miec swoje zdanie i musi umiec je wypowiedziec. Nawet jesli to ja bylabym ta, ktora nie zamyka ust...
Permanentnie odrzuca mnie od typów pokroju Darsika czy Wisleya, a niczym muchę do miodu ciągną Tomy ...
Ewidentnie mój typ, chociaz po kazdym kopniaku zarzekam sie ze nigdy wiecej
asiek - Śro 24 Paź, 2007 18:43
Aine, spadłam z krzesła i zeszłam...
nicol81 - Śro 24 Paź, 2007 19:53
A gdzie Darsik nie stronił od sportów? Horsrajding się nie liczy, bo to środek lokomocji.
Pemberley - Śro 24 Paź, 2007 19:56
Szermierka i wspaniale " Powinnienem pokonac to uczucie", ach!!
a w ksiazce to na ryby chodzil
Alison - Śro 24 Paź, 2007 20:05
| Pemberley napisał/a: | Szermierka i wspaniale " Powinnienem pokonac to uczucie", ach!!
a w ksiazce to na ryby chodzil |
Przepraszam, nie było ŻADNEJ mowy o uczuciu
RaczejRozwazna - Śro 24 Paź, 2007 21:08
Było:" Musze to zwalczyc" ... mmmm...
nicol81 - Śro 24 Paź, 2007 21:58
Eee, filmy się nie liczą. A już myślałam, że coś przegapiłam...
Anonymous - Śro 24 Paź, 2007 22:11
chodzilo mi glownie o jazde konna (i bynajmniej niekoniecznie w filmie). Co do reszty chyba ciut zapatrzylam sie w serial, ale skoro piszemy na podstawie filmow ...
nicol81 - Śro 24 Paź, 2007 22:26
Ale wtedy koń był pojazdem, dla mnie nie liczy się jako sport...
A skoro nie było zaznaczone, jaki Darcy, uznałam, że ten prawdziwy.
Anonymous - Śro 24 Paź, 2007 22:48
masz racje, tak powinnam potraktowac i ksiazkowego darsika mialam na mysli, ale fanfikolek i film zatarly mi rzeczywisty obraz.
Czyli wychodzi proste logiczne rozwiazanie, Darsik niemal niczym sie nie rozni od Wisleya jesli chodzi o updobania. Nie dal sie jednak zdominowac ciotce, a Wisley bal sie mrugac bez jej pozwolenia. Pod koniec filmu odważył sie jednak na delikatne drgniecie powieki - coz za odwaga i bohaterstwo !!!
nicol81 - Śro 24 Paź, 2007 22:58
Ciotka nie wychowywała Darsika. Darcy się różni, bo jest niezależny.
Anonymous - Śro 24 Paź, 2007 23:13
i na tym roznica sie konczy, co to stanowi o jego wyzszosci nad Wisleyem. Ale cala reszta nicym alter ego
Maryann - Czw 25 Paź, 2007 08:43
| AineNiRigani napisał/a: | | Facet musi miec swoje zdanie i musi umiec je wypowiedziec. |
A w którym to momencie Tom tak zdecydowanie je wypowiada ?
Wtedy, gdy na przekór wujowi rozbija się po Londynie, czy wtedy, kiedy potulnie godzi się na małżeństwo z "odpowiednią" panną ?
Alison - Czw 25 Paź, 2007 08:46
No chociażby na balu kiedy mówi jej, że skrycie uważa się za lepszą od innych, albo kiedy pozwala sobie na krytykę jej radosnej twórczości, podczas gdy wszyscy wokół się nią zachwycają.
A zgoda wcale nie była taka potulna, tylko wymuszona odpowiedzialnościa za los rodziny.
Stanął tez w obronie tego tłuczonego na jarmarku buraka, Wisley najwyżej odwróciłby sie z obrzydzeniem i odszedł....
Maryann - Czw 25 Paź, 2007 08:53
| Alison napisał/a: | | kiedy pozwala sobie na krytykę jej radosnej twórczości, podczas gdy wszyscy wokół się nią zachwycają. |
Mnie to jednak trochę pachnie przekorą i poczuciem wyższości "panicza z Londyna" wobec panienki z prowincji z literackimi ambicjami...
| Alison napisał/a: | | A zgoda wcale nie była taka potulna, tylko wymuszona odpowiedzialnościa za los rodziny. |
No to skoro wiedział, że ma rodzinę na utrzymaniu, to po co w ogóle zawracał Jane głowę ?
| Alison napisał/a: | | Wisley najwyżej odwróciłby sie z obrzydzeniem i odszedł.... |
A z czego to wnioskujesz ?
Marija - Czw 25 Paź, 2007 08:59
| Cytat: | | Maryann napisał/a: | | [/quote="Alison"]A zgoda wcale nie była taka potulna, tylko wymuszona odpowiedzialnościa za los rodziny. |
No to skoro wiedział, że ma rodzinę na utrzymaniu, to po co w ogóle zawracał Jane głowę ?
|
Bo się zakochał!!!!!!!! Nic nie wykombinujesz, jak cię nagle uczucie dopadnie . Hm ...
Alison - Czw 25 Paź, 2007 09:01
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | | kiedy pozwala sobie na krytykę jej radosnej twórczości, podczas gdy wszyscy wokół się nią zachwycają. |
Mnie to jednak trochę pachnie przekorą i poczuciem wyższości "panicza z Londyna" wobec panienki z prowincji z literackimi ambicjami...
| Alison napisał/a: | | A zgoda wcale nie była taka potulna, tylko wymuszona odpowiedzialnościa za los rodziny. |
No to skoro wiedział, że ma rodzinę na utrzymaniu, to po co w ogóle zawracał Jane głowę ?
| Alison napisał/a: | | Wisley najwyżej odwróciłby sie z obrzydzeniem i odszedł.... |
A z czego to wnioskujesz ? |
ad1. W pierwszym odruchu może tak, ale potem ta krytyka była konstruktywna, podsunął jej lekturę, która uświadomiła jej o czym tak naprawdę chce pisać, załatwił wizytę u znanej pisarki, zeby mogła poznać blaski i cienie życia, które sobie wymarzyła. Poza wszystkim jane znała sie na ludziach i wybrała jego, z Wisleyem umierała z nudów.
ad2 Serce nie sługa. Połowy z nas nie byłoby na świecie gdyby wszyscy wykazywali się wyłącznie rozsądkiem.
ad3 Z tego jak zareagował na propozycję udziału w krykiecie. Pewnie nie cierpiał zajęć fizycznych, bo taniec jak mówił ćwiczył, ale efekty miał żadne, więc najwyraźniej bał sie publicznego ośmieszenia i wolał stać z boku. Jane nie miała pewności czy wygra z kimś, kto wygrywał z wszystkimi facetami po kolei, a jednak podjęła wyzwanie. OK, jako kobiecie było jej łatwiej. Ale Wisley i tak jest dupkiem żołędnym.
|
|
|