Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
Sofijufka - Pon 21 Gru, 2009 14:56
| Agn napisał/a: | | Eee... No entiendo. |
że co, proszę?
spin_girl - Pon 21 Gru, 2009 14:58
Skończyłam czytać Syna Marnotrawnego (do momentu, kiedy Edward ucieka przed policją z Petem, bo dalej nie ma ) i to jest zdecydowanie mój ulubiony fanfik! Mimo, że nie lubisz Edwarda, mam wrażenie, że doskonale go rozumiesz, ponieważ potrafiłaś uchwycić jego specyficzny tok myślenia. Edward, nawet w swoim buncie, pozostaje z natury szlachetny. Uchwyciłaś też jego inteligencję i wrażliwość. Bardzo podoba mi się stworzony przez Ciebie klimat prohibicji, nawiązanie do seansu pierwszego filmu dźwiękowego - fantastycznie wprowadza w epokę! Po raz pierwszy zaczęłam się zastanawiać, nad wszystkimi rzeczami, których Edward był świadkiem w czasie swojej długiej egzystencji. Dodałaś mu historii, autentyczności, a to jest coś, czego nie zrobiła Meyer. Ona od 1918 roku przeskakuje od razu do współczesności, a szkoda, Edward mógłby czasem podrzucić anegdotkę.
Na końcu jest napisane c.d.n., czy już może ten c.d.n. jest gotowy? Jestem poważnie zaintrygowana i chcę czytać dalej.
Agn, czy Ty piszesz coś więcej? Coś oprócz fanfików? Chętnie bym przeczytała.
| Agn napisał/a: | | Btw dziękować za pomyzianie mnie za prawym uszkiem ciepłymi słowami o Jacobie |
niestety, jako ostatnia obrończyni Edwarda na tym forum muszę bez przerwy udowadniać, dlaczego Edward jest lepszy od Jacoba, więc rzadko kiedy mam okazję powiedzieć, jak bardzo lubię Jake'a, a prawda jest taka, że go uwielbiam. Po prostu jako skorpionica jestem bardzo lojalna- w Edwardzie zakochałam się w Zmierzchu i nawet mi do głowy nie przyszło zmieniać teamu w środku- moje serce należy do wampira. Co nie znaczy, że wilkołaka nie lubię. Lubię. Oni są obaj super.
Agn - Pon 21 Gru, 2009 14:58
Spin - SM jest skończony. Tam trzeba przejść przez temat i szukać moich postów. Albo nie, inaczej to zrobię. Tutaj jest wszystko (6 odcinków):
http://chomikuj.pl/thingr...syn_marnotrawny
Tak ci chyba będzie łatwiej.
Nie lubię Edwarda, acz nie lubię go bardziej w kontekście jego związku z Bellą, nie lubię tego, co robił w czasie, kiedy toczy się akcja książki. Ale miał momenty w życiorysie, które mnie zaciekawiły. Meyer mi poskąpiła tych historii, musiałam sobie sama poradzić.
| Sofijufka napisał/a: | | Agn napisał/a: | | Eee... No entiendo. |
że co, proszę? |
No bo nie kapuję. Pożyczyłaś mi tę książkę, tak? Przeczytam i oddaję, tak? Jaki prezent? O so chosi?
Sofijufka - Pon 21 Gru, 2009 15:12
nie - dałam Ci ją! Ja już ja wyczytałam doszczetnie... iJak chcesz, możesz przekazać dalej...
Admete - Pon 21 Gru, 2009 15:20
| Cytat: | | Jak to dobrze, że ja szerzę oświatę nieco starszej młodzieży i nie muszę nikomu udowadniać co należy albo co nie należy czytać. Ale chętnie posłucham Twych argumentów dlaczego nie należy akurat Zmierzchu. |
Za dużo by pisać. Ale w zasadzie to wszysko co pisze Spin da się głądko przerobić na kontrargument Przede wszystkim to, że Bella jest dość ograniczona i żeby się dziewczyny nie wzorowały na niej. A Edzio to nieco zboczony wampir - prześladowca i że nie powinny oczekiwac od miłości swego życia pomiatania i mroczności, a także nadopiekunczości graniczącej z obsesją. Miłość nie ma im się łączć z bólem, także w sferze seksualnej ( a w tym już szczególnie, Bellunia natomiast chyba ból przy seksie lubi - może pani M. też? ). Prawdziwa miłość nie polega na dostawaniu prezentów brylantowych po babuni czy innej ciotuni i współczesne dziewczyny nie są ograniczonymi umysłowo i emocjonalnie Belluniami - niuniami - a przynajmniej mają walczyć o to, żeby nimi nie być. Miłość to odpowiedzialnośc i poczucie wspólnoty, a nie dziumdzianie "Ja cię kocham i ja ciebie też, żyć bez ciebie nie mogę i ja bez ciebie też, ble ble ble " Nikt nie jest w stanie obiecać, że będzie z druga osobą na wieczność i że w pewnym momencie nie będzie miał jej dość. Niech sobie więc wybiją z głowy snującego się ze zbolałą miną błyszczącego wampirka "Ja tak bardzo cię kocham, ale nie chcę cie skrzywdzić" i zastanowią się, jakich mężczyzn i chłopców powinny doceniać, jak zaczną dorastać do prawdziwego uczucia. Cała ta książka to jakieś bredzenie niedopieszczonej kury domowej o grafomańskich zapędach - rzekłam.
Agn - Pon 21 Gru, 2009 15:21
*opad kopary i ogólny zgon z wrażenia* Ale... Sofi... nie szkoda ci? Na pewno chciałabyś kiedyś do tej książki wrócić... Err... Uhm... Borze szumiący... kurczę, nawet się wyklawiaturzyć z podziękowaniami nie umiem...
Sofijufka - Pon 21 Gru, 2009 15:23
nie, nie szkoda Co jakis czas robię z konieczności remanent i oddaję ksiązki w dobre ręce...
RaczejRozwazna - Pon 21 Gru, 2009 15:26
Admete cudne Cóż mogę dodać - niech nauczą się kochać Jacobów.
Jedno tylko - nie sądzę, żeby współczesnej młodzieży Zmierzch zaszkodził z tych właśnie powodów, które podałaś - oni nie takie rzeczy (chyba) czytają. Ja raczej byłabym za tym, żeby owszem, czytali, tylko później podejmowali dyskusję z kimś takim jak Ty i żeby ktoś taki podsuwał im kontrlekturę z taką właśnie dojrzałą miłością.
spin_girl - Pon 21 Gru, 2009 15:26
Czytam dalej SM i coraz bardziej mi się podoba!
Dwie uwagi:
1. jak rozumiem Pete chodzi do burdelu, upija prostytutki, a potem pije ich krew. W Zmierzchu jest napisane, że jak już raz wampir zacznie ssać krew, to nie skończy aż wyssie wszystko, w związku z czym Pete jednak te prostytutki musiałby mordować, więc raczej nie mógłby chodzić do jednego burdelu.
2. ha ha ha po polsku pisze się cha cha cha
spin_girl - Pon 21 Gru, 2009 15:31
| Admete napisał/a: | | Cytat: | | Jak to dobrze, że ja szerzę oświatę nieco starszej młodzieży i nie muszę nikomu udowadniać co należy albo co nie należy czytać. Ale chętnie posłucham Twych argumentów dlaczego nie należy akurat Zmierzchu. |
Za dużo by pisać. Ale w zasadzie to wszysko co pisze Spin da się głądko przerobić na kontrargument Przede wszystkim to, że Bella jest dość ograniczona i żeby się dziewczyny nie wzorowały na niej. A Edzio to nieco zboczony wampir - prześladowca i że nie powinny oczekiwac od miłości swego życia pomiatania i mroczności, a także nadopiekunczości graniczącej z obsesją. Miłość nie ma im się łączć z bólem, także w sferze seksualnej ( a w tym już szczególnie, Bellunia natomiast chyba ból przy seksie lubi - może pani M. też? ). Prawdziwa miłość nie polega na dostawaniu prezentów brylantowych po babuni czy innej ciotuni i współczesne dziewczyny nie są ograniczonymi umysłowo i emocjonalnie Belluniami - niuniami - a przynajmniej mają walczyć o to, żeby nimi nie być. Miłość to odpowiedzialnośc i poczucie wspólnoty, a nie dziumdzianie "Ja cię kocham i ja ciebie też, żyć bez ciebie nie mogę i ja bez ciebie też, ble ble ble " Nikt nie jest w stanie obiecać, że będzie z druga osobą na wieczność i że w pewnym momencie nie będzie miał jej dość. Niech sobie więc wybiją z głowy snującego się ze zbolałą miną błyszczącego wampirka "Ja tak bardzo cię kocham, ale nie chcę cie skrzywdzić" i zastanowią się, jakich mężczyzn i chłopców powinny doceniać, jak zaczną dorastać do prawdziwego uczucia. Cała ta książka to jakieś bredzenie niedopieszczonej kury domowej o grafomańskich zapędach - rzekłam. |
Bardzo autorytatywnie stwierdzone. Moim zdaniem nie istnieje jedna definicja miłości, ani jeden sposób jej okazywania. Może ktoś lubi dziumdzianie? Na miejscu takiej wychowywanej przez Ciebie nastolatki automatycznie bym się zbuntowała na to "niech zrobi, niech nie robi" i pobiegła szukać Edwarda w realu
Agn - Pon 21 Gru, 2009 15:33
O mamuniu, napisałam "ha ha ha"? *wstydzi się* AAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Spin, to dalej będzie wyjaśnione, acz pozwolę sobie napisać o takim jednym czymś. Kiedyś (w czasach mej młodości) czytałam o prostytucji w latach trzydziestych (no, to było 10 lat później, niż akcja SM, ale sobie naciągnęłam fakt, bo nic innego nie mogłam znaleźć). Zastrzel, nie pamiętam, czy to był "Focus" czy jaka cholera. W każdym razie w artykule tym podano, że często prostytutki sobie po prostu odchodziły. Nie było czegoś takiego jak umowa o pracę czy coś. Zwyczajnie nie przychodziły już do pracy, rozpoczynały inne życie. Ja wiem? Uciekały? Dziwne to było, ale trafiało się. I nie każdy się temu dziwił.
Szukanie Edwarda w realu to niebezpieczna sprawa. Tak, wiem, pamiętam, że mam wam podrzucić kilka cytatów ze Zmierzchu i filozofii.
Admete - Pon 21 Gru, 2009 15:34
Ależ niech się buntuje, droga wolna Od tego podobno są nastolatki, bo od czego innego? Zapewniam Cię jednak, że ja sobie znajduję podopieczne rozsądne, tymi nierozsądnymi niech się mamusie zajmują Mnie do nich nic. Zwykle kończą z brzuchem przed dwudziestką i są w wieku 30 lat zniszczone i zmęczone życiem. Spin ja tu nie pisze o Tobie. Piszę o takich zwykłych dziewczynach ze wsi, które mają dość ciężkie życie i którymi często nikt się nie zajmuje, a wychowują sie na telewizji i pisemkach typu Bravo Girl czy nnych takich. Staram sie im wcześniej wlać trochę oleju do głowy, ale jak
wiadomo one zawsze są mądrzejsze. Życie jest życiem i zweryfikuje poglądy.
Wszystko na temat Zmierzchu wyczytałam z Waszych argumentów - dla mnie to wszystko widoczne jest jak na dłoni w tej dyskusji.
spin_girl - Pon 21 Gru, 2009 15:36
Jeszcze się uczepię poprzedniego posta Admete, bo zostałam w nim wywołana do tablicy i nie widzę, w jaki sposób to są kontrargumenty na moje argumenty? Gdzie ja pisałam o bólu podczas seksu?
Agn - Pon 21 Gru, 2009 15:39
Spin, chyba chodziło o noc poślubną Edwarda i Belli, kiedy to Bella obudziła się PO w takim stanie, że pewnie prezentowała się jak po zbiorowym gwałcie, ale mówiła Edwardowi, że jest szczęśliwa. Coś koło tego.
Sofi... Ja nie wiem, co powiedzieć. Ale zaopiekuję się tą książką jak własnym dzieckiem!
Aragonte - Pon 21 Gru, 2009 15:39
| spin_girl napisał/a: | 2. ha ha ha po polsku pisze się cha cha cha |
Niekoniecznie
http://so.pwn.pl/lista.php?co=ha+ha
http://so.pwn.pl/lista.php?co=cha+cha
Agn - Pon 21 Gru, 2009 15:41
Mnie się wydawało, że tak, ale... no to nie zmieniam. *uwalnia się od chociaż jednej uparcie przestrzeganej przez siebie zasady*
RaczejRozwazna - Pon 21 Gru, 2009 15:42
Jeszcze w temacie: Bella, Edward Jacob miłości rózne rodzaje. Spin ja równiez uważam za Admete, że miłośc Belli i Edwarda jest niedojrzała, przynajmniej z jej strony. To chemia, jakieś narkotyczne zauroczenie, zakochanie, a nie miłość. Owszem, często coś takiego w miłośc się przeradza, ale Admete ma rację - życie to nie mówienie sobie na okrągło "och jak ja cię kocham"...
A teraz kilka słów jednak na obronę Belli - bo chyba Admete ją zbyt ostro ocenia (ja broniąca Belli - nie sądziłam że do tego dojdzie... ). Owszem nie ma ona może wysokich ambicji naukowych, ale nie przesadzajmy - to nie jest najważniejsze. Ja natomiast widzę w niej jedną cechę, która mogłaby się pięknie rozwinąc przy Jacobie, a nie ma szansy przy Edwardzie. Nie wiem czy zauważyłyście, że Bella ma więką potrzebę dawania. To jest cecha bardzo ciepła i bardzo kobieca. I cecha, która potrafi nawet oderwać ją od jej egoizmu. To całe pichcenie obiadków Charliemu, ale przede wszystkim ten niewytłumaczalny związek z Jacobem. Belli sprawia wielką radośc fakt, że może coś komuś dać i wie, że Jacobowi mogłaby dać bardzo wiele, natomiast ma męczące poczucie, że Edwardowi nie może dać nic. I to jest tragedia.
Bella jest kobietą, która mogłaby być szczęśliwa tylko bezinteresownie dając, natomiast w związku z Jacobem ta relacja byłaby obustronna, bo sama niesamowicie wiele od niego otrzymuje. Ideał miłości jak dla mnie.
Admete - Pon 21 Gru, 2009 15:43
| spin_girl napisał/a: | Jeszcze się uczepię poprzedniego posta Admete, bo zostałam w nim wywołana do tablicy i nie widzę, w jaki sposób to są kontrargumenty na moje argumenty? Gdzie ja pisałam o bólu podczas seksu? |
Boshe jakaś ty dosłowna. Ciebie przywołałam, bo tylko Ty tak naprawdę bronisz Edzia. Dodałam też emotikonka w postaci puszczania oka - to było żartobliwe. Dystansu trochę, nie wszystko co piszę dotyczy Ciebie i Twojej fascynacji Zmierzchem. Pisałyśce o tym, że seks z Edziem sprawiał Belli ból. To chyba prawda? Mam odszukać post? Bo szczerze mówiąc, nie chce mi się. Odniosłam sie do tego. Oprócz pierwszego zdania, które jest żartem nie ma tam nic o Tobie Spin.
Admete - Pon 21 Gru, 2009 15:45
| Cytat: | | Owszem nie ma ona może wysokich ambicji naukowych, |
Nie mówiłam o ambicjach naukowych, tylko o zwykłym życiowym rozsądku i zaradności. Moje najlepsze dziewczyny niekoniecznie studia kończą, ale są odpowiedzialne i wiedza, czego chcą.
RaczejRozwazna - Pon 21 Gru, 2009 15:48
| Admete napisał/a: | | Cytat: | | Owszem nie ma ona może wysokich ambicji naukowych, |
Nie mówiłam o ambicjach naukowych, tylko o zwykłym życiowym rozsądku i zaradności. Moje najlepsze dziewczyny niekoniecznie studia kończą, ale są odpowiedzialne i wiedza, czego chcą. |
jakby nie była traktowana jak kaleka zrobiłaby się zaradna, wierzę w nią. Bądź co bądź prowadziła Charliemu dom nienajgorzej.
Admete mam wrażenie, że ty równiez bardzo emocjonalnie podchodzisz do zmierzchu Czyli jednak budzi on skrajne emocje, nie ma co...
Calipso - Pon 21 Gru, 2009 15:51
Dzięki Aśku
Niestety Tarnów przejdzie mi koło nosa
spin_girl - Pon 21 Gru, 2009 15:55
| Admete napisał/a: | | spin_girl napisał/a: | Jeszcze się uczepię poprzedniego posta Admete, bo zostałam w nim wywołana do tablicy i nie widzę, w jaki sposób to są kontrargumenty na moje argumenty? Gdzie ja pisałam o bólu podczas seksu? |
Boshe jakaś ty dosłowna. Ciebie przywołałam, bo tylko Ty tak naprawdę bronisz Edzia. Dodałam też emotikonka w postaci puszczania oka - to było żartobliwe. Dystansu trochę, nie wszystko co piszę dotyczy Ciebie i Twojej fascynacji Zmierzchem. Pisałyśce o tym, że seks z Edziem sprawiał Belli ból. To chyba prawda? Mam odszukać post? Bo szczerze mówiąc, nie chce mi się. Odniosłam sie do tego. Oprócz pierwszego zdania, które jest żartem nie ma tam nic o Tobie Spin. |
No to jakiś odstęp zrób między wierszami, albo coś, bo jak wszystko jest w jednej linijce po moim nicku, to mi się wydaje, że do mnie skierowane i do moich "argumentów".
Szczerze mówiąc to, jak już wcześniej powiedziałam, bardzo trudno mi się czyta Twoje posty w tym wątku. Pamiętam nasze dyskusje w innych wątkach, nie miałam wtedy takiego uczucia, natomiast teraz mam wrażenie, że żywisz do mnie jakąś mniej lub bardzej podświadomą niechęć, która zdaje się przebijać z każdej linijki i sama też reaguję niechęcią i, owszem, czepiam się. Chyba nie ma sensu zaprzeczać, że sobie wzajemnie działamy na nerwy. Nie widzę innego rozwiązania, jak przestać komentować Twoje posty w tym wątku w ogóle. Będę czytać, ale komentować nie będę.
Admete - Pon 21 Gru, 2009 15:55
Nie, ja po prostu tak zawsze do wszystkiego podchodzę i jestem apodyktyczna. Jak coś lubię - to z całego serca, jak czegoś nie znoszę - to z całego serca. U mnie: "tak za tak - nie za nie. Bez światło-cienia" i jeszcze: "Niech mowa wasza będzie - tak, tak - nie, nie". Dobra, widzę, że wprowadzam niepotrzebne zamieszanie. Co złego to nie ja - sorry, jeśli kogoś uraziłam i już mnie nie ma. Tym razem definitywnie. Jak skończycie dyskusję o Zmierzchu, to dajcie mi znać, żebym znów mogłą czytać wątek i nikogo nie denerwować
Admete - Pon 21 Gru, 2009 15:57
| Cytat: | | Pamiętam nasze dyskusje w innych wątkach, nie miałam wtedy takiego uczucia, natomiast teraz mam wrażenie, że żywisz do mnie jakąś mniej lub bardzej podświadomą niechęć, która zdaje się przebijać z każdej linijki i sama też reaguję niechęcią i, owszem, czepiam się. |
Absolutnie nic do Ciebie nie mam, jakim cudem? Toś mnie zagięła. Nic nie poradzę, że moja niechęć do książki przenosisz na siebie. Chyba za bardzo przejmujesz się tym, co piszę. Zupełnie niepotrzebnie. Jest mi przykro.
Nie będziesz musiała czytać, bo ja ich nie będę pisać Dobrze? Tak będzie lepiej
spin_girl - Pon 21 Gru, 2009 16:05
Nie. Nie będzie. Jeśli czegoś nienawidzę na forum, to wymuszania na innych uczestnikach opuszczania wątku. Zaznaczyłam, że czytać będę tylko od komentarza się powstrzymam, więc proszę - pisz dalej
Hmmm, ciekawe, ja też jestem apodyktyczna z natury. Może to jest przyczyną trudności w komunikacji? Wiadomo - jak się spotkają dwie apodyktyczne osoby to iskry lecą
Czy ja wiem, czy biorę do siebie? Nie ja pisałam sagę, nie ma sensu się obrażać, że ktoś nie lubi jakiegoś bohatera. Do siebie biorę bardziej komentarze typu "nie wiem, jak ktoś to może czytać". Owszem, może. Ja mogę.
|
|
|