To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Thornton- dziewica?

spin_girl - Pon 14 Wrz, 2009 19:56

lady_kasiek napisał/a:
Mag13 napisał/a:
Nie mając porównania, wszystko, co zrobi Thornton, uznać musi za dobre!

Mag odsyłam Cię do mojego argumentu z pielęgniarką nowicjuszką... Nie wiem czy czytałaś "Ptaki ciernistych krzewów" bohaterka też jest totalną nowicjuszką, najzupełniejszą dziewicą i nie ma pojęcia o sprawach łóżkowych nic a nic. Wychodzi za mąż i przeżywa noc poślubną nie tyle z prawiczkiem a z mężczyzną, który nie dba o nią, może nie widzi takiej potrzeby- nie wnika się w psychikę tego faceta zbytnio- i ostatnią rzeczą jaką robi Meghan jest branie tego co robi jej mąż za dobre. Owszem nie mając porównania próbuje zgadywać, że takie zachowanie jest normalne, ale i tak uznaje to za obrzydliwe i zniechęca się głęboko do seksu....

Mag, dlaczego uważasz Margaret za idiotkę??
Wyobraźmy to sobie:
Jaś i Małgosia właśnie się pobrali. Zakończyło się skromne przyjęcie (wedding breakfast), goście się rozjechali. Pod warunkiem, że nie wyjeżdżali natychmiast w podróż poślubną, w co wątpię z uwagi na opłakany stan finansów Johna, postanowili zostać w domu. Małżonkowie udali się do swoich gotowalni aby oddać się w doświadczone ręce służących. Zapewne się wykąpali (w ramach wyjątkowości dnia), wypachnili i przebrali w peniuary czy inne szlafroki i po zmierzchu spotkali po raz pierwszy w małżeńsiej sypialni. Zapewne golneli sobie z tej okazji winka, żeby się trochę rozluźnić :party: Po czym zaczęło się konsumowanie małżeństwa, które mogło przebiec na dwa sposoby:
1. Dziewicza Małgosia i równie dziewiczy Jaś zdjęli szlafroki i pozostając w koszulach nocnych położyli się do małżeńskiego łoża, oboje sztywni ze strachu. Zdmuchnęli świece. Po ciemku, pod kołdrą, nie zdejmując koszuli ani swojej, ani żony, Jaś domacał się mniej więcej właściwych jej (żony) obszarów, jednocześnie wymieniając nieporadne (dziewicze przecież!) pocałunki. Bez wdawania się w drastyczne szczegóły, nastąpiła niezdarna, toporna i nieudolna akcja, zakończona zapewne pewnego rodzaju sukcesem dla Jasia. Małgosia została w ciemności, obolała, przerażona, niezadowolona i ze wstrętem myśląca o tej stronie małżeńskiego pożycia. Nie wiem, czy którakolwiek kobieta, nie będąca masochistką mogłaby uznać taki występ za "dobry".

2. Dziewicza Małgosia i mający pewne pojęcie o tych sprawach Jaś udali się do małżeńskiego łoża, gdzie Jaś (ponieważ miał już pewne pojęcie o tym, czego potrzeba by kobiecie sprawić przyjemność) okazał swojej żonie miłość poprzez odpowiednią ilość gry wstępnej, żeby ją trochę oswoić z tematem. Jednocześnie nie bał się, że nie będzie wiedział, co robić, bo przecież już to robił, w związku z tym wezwał na pomoc całe swe doświadzenie, aby sprawić żonie jak najmniej bólu. Znacznie mniej bolesna i toporna akcja zostaje zakończona sukcesem dla Jasia. Małgosia natomiast, pomimo pewnego dyskomfortu w kluczowym momencie, przypomina sobie, że były też momenty całkiem przyjemne. Zapewniona przez męża (który wie , co mówi, albowiem sprawdził to empirycznie), że ból już się nie powtórzy, zapewne nie będzie z wielką niechęcią myślała o powtórzeniu eksperymentu.
Morał z tej opowiastki taki, że nawet dziewicza i nieskalana panienka może w pewnym stopniu odróżnić dobry seks od złego seksu. :wink:

Gosia - Pon 14 Wrz, 2009 20:05

O przepraszam! Mam koleżankę, której mąż też był prawiczkiem (przynajmniej tam mówił... ) i powiedziała, że był wspaniały, bo przede wszystkim zadbał o jej przyjemność.
seniorita - Pon 14 Wrz, 2009 20:16

Mag13 napisał/a:
Są ludzie, którzy potrafili prowadzić życie eremitów, czy wpadać w transy religijne, czy się biczować, czy chodzić we włosienicy. I był Casanova.....


jednak trudno odmówić prawdy stwierdzeniu, które podnosiłam dość dawno, że ciężko cokolwiek uznać za pewne, jeżeli wszystko uzależnione jest od usposobienia, charakteru i osobistych preferencji :rotfl:

seniorita - Pon 14 Wrz, 2009 20:23

spin_girl napisał/a:
pozostając w koszulach nocnych położyli się do małżeńskiego łoża, oboje sztywni ze strachu. Zdmuchnęli świece. Po ciemku, pod kołdrą, nie zdejmując koszuli ani swojej, ani żony, Jaś domacał się mniej więcej właściwych jej (żony) obszarów, jednocześnie wymieniając nieporadne (dziewicze przecież!) pocałunki. Bez wdawania się w drastyczne szczegóły, nastąpiła niezdarna, toporna i nieudolna akcja, zakończona zapewne pewnego rodzaju sukcesem dla Jasia. Małgosia została w ciemności, obolała, przerażona, niezadowolona


nie jestem w stanie wypowiedzieć się o walorach prawiczków lub ich braku :rotfl: :serduszkate: ale muszę bronić honoru mężczyzn strzegących cnoty dla tej jedynej :-P
myślę, że jeśli ktoś ma wrodzony talent :-P i odznacza się skłonnością do używania organu zwanego mózgiem, jest w stanie zadbać o zadowolenie swojej kobiety nawet mimo braku doświadczenia.
Gdy ktoś w pewnych sprawach porusza się jak słoń w składzie porcelany to i wczesna inicjacja na balach bawełny lub w domu uciech cielesnych tego nie zmieni :serduszkate:

Alicja - Pon 14 Wrz, 2009 20:28

seniorita napisał/a:
ktoś ma wrodzony talent i odznacza się skłonnością do używania organu zwanego mózgiem, jest w stanie zadbać o zadowolenie swojej kobiety nawet mimo braku doświadczenia.

o ile prędzej nie rozniesie go, hm.. energia
gdyby miał wrodzony talent, używałby go prędzej , a zresztą skąd wiadomo czy ktoś ma wrodzony talent bez sprawdzenia? :wink:

Tamara - Wto 15 Wrz, 2009 21:57

:roll: :roll: :roll: Zwyczajny rachunek prawdopodobieństwa wykaże , że łatwiej pójdzie źle to , co robi ktoś niedoświadczony . Można mieć jakąś wiedzę teoretyczną , ale praktyki nic nie zastąpi . Co z tego , ze teoretycznie wiem , jak upiec chleb , skoro skoro do sukcesu w praktyce jest potrzebna wiedza zdobyta przez doświadczenie ? tak samo jest z każdą czynnością wykonywana w życiu - żeby coś zrobić dobrze , trzeba najpierw się tego nauczyć : pisanie , chodzenie , pływanie , gotowanie zupy , robienie rozliczeń , nauczanie kogoś , leczenie , pobieranie krwi :mrgreen: itd. Mag , Twój argument , że Jasiek dziewica będzie równie dobrym kochankiem jak Jasiek niedziewica ma bardzo nikłe szanse bycia prawdopodobnym . A matematyki już nie przechytrzysz żadną miarą :-P I z tegoż samego rachunku prawdopodobieństwa wynika , że przeciętny zdrowy mężczyzna w wieku lat 30 zakosztował juz uroków życia seksualnego niezależnie od epoki , a zwłaszcza , jeżeli nie był mnichem i jeżeli w jego czasach żyło sie dużo krócej niz w naszych :roll:
seniorita - Śro 16 Wrz, 2009 18:54

niedługo na tym forum pojawi się nowa ankieta pod tytułem "Jak oceniasz szanse prawiczka na udany pierwszy kontakt seksualny?" :mrgreen:
Alicja - Śro 16 Wrz, 2009 20:36

z naciskiem na udany czy z naciskiem na pierwszy? :mrgreen:
spin_girl - Czw 17 Wrz, 2009 09:51

seniorita napisał/a:
niedługo na tym forum pojawi się nowa ankieta pod tytułem "Jak oceniasz szanse prawiczka na udany pierwszy kontakt seksualny?"

udany dla kogo? :mrgreen:

seniorita - Czw 17 Wrz, 2009 21:12

udany dla niej, pierwszy dla niego :D już nie pytamy czy pierwszy także dla niej:D
spin_girl - Pon 21 Wrz, 2009 10:25

Lepiej nie pytać :mrgreen:
seniorita - Śro 23 Wrz, 2009 18:32

no i nieuchronnie zbliża kolejny seans z N&S. Dawkuję sobie ostrożnie, bo potem znów nie będę mogła dojść do siebie dręczona myślami, gdzie szukać mężczyzny, który tak umie kochać :D
można to rozumieć dwojako :-P
ale tym razem mam na myśli tylko sferę emocjonalną pomijając aspekty fizyczne ;)
chociaż umiejęstność t a k i e g o całowania też mile widzian :slina: :wink:

BeeMeR - Pią 25 Wrz, 2009 09:18

:rotfl: :rotfl: :rotfl: *trzyma się brzuch konając ze śmiechu...* :rotfl: :rotfl: :rotfl:
dopiero dziś doczytałam wątek (który rozrósł się najbardziej w czasie mojej nieobecności - o czymś to świadczy :-P ), dawkując sobie argumenty tej niekończącej się dysputy, żeby i radość z czytania trwała dłużej :mrgreen: i nie ukrywam, że najbardziej rozbrajający, aczkolwiek niekoniecznie przekonywający argument to dla nie ten:
Cytat:
Uważam, że Jaś dziewicą nie był, albowiem, ponieważ gdyż nie był i już.

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

spin_girl - Pią 25 Wrz, 2009 12:39

Tak, to jest zdecydowanie najlepszy argument :mrgreen:
spin_girl - Pią 25 Wrz, 2009 22:17

Przecież to już 68 strona niezbitych argumentów z naszej strony... :mrgreen:
spin_girl - Sob 26 Wrz, 2009 10:26

Tradycyjnie się nie zgadzam :mrgreen:
Thornton poszedł się oświadczyć Margaret z dwóch powodów:
1. Kochał ją.
2. Rzuciła mu się na szyję na oczach robotników, służby oraz jego matki, co natychmiast postawiło ją w roli obiektu plotek i zostało odczytane przez osoby postronne jako deklaracja jej uczuć. Chodziło więc o jej reputację.

Natomiast bardzo ciekawy jest opis przeżyć Thorntona związanych z owym rzuceniem mu się na szyję- najpierw, w ferworze walki z robotnikami, nie zwrócił na to uwagi, potem jednak zaczął rozpamiętywać szczegóły w bardzo zmysłowy sposób.... :thud: Co udowadnia, że Jasiek jednak zmysłowy był, a więc nie mógł być dziewicą! :mrgreen:
Ciekawe, swoją drogą, że bogobojna żona pastora, pani Gaskell, do swojej wiktoriańskiej powieści przemyca sporą ilość erotycznej symboliki, opisów, podtekstów- od zachwytów Johna szyją Margaret, przez suwanie się bransoletki na nadgarstku, erotyczne sny, aż po rozpamiętywanie rzucania się na szyję. :mysle:

seniorita - Sob 26 Wrz, 2009 15:26

spin_girl napisał/a:
Tradycyjnie się nie zgadzam :mrgreen:
Ciekawe, swoją drogą, że bogobojna żona pastora, pani Gaskell, do swojej wiktoriańskiej powieści przemyca sporą ilość erotycznej symboliki, opisów, podtekstów- od zachwytów Johna szyją Margaret, przez suwanie się bransoletki na nadgarstku, erotyczne sny, aż po rozpamiętywanie rzucania się na szyję. :mysle:


to jest faktycznie dość podejrzane, być może miała swoje zamysły na temat Thorntona, które zawstydziłyby jej współczesnych ;)

Tamara - Nie 27 Wrz, 2009 20:45

Mag , wybacz , ale nie istnieje na świecie facet , który - gdy mu się kobieta rzuca na szyję - nie uzna tego za wyraz namiętnego uczucia :roll: Gdyż albowiem ponieważ mężczyzna jest tak skonstruowany , że to co widzi przyjmuje za to co widzi , rozumienie podtekstów , aluzji i niedopowiedzeń jest mu całkowicie , absolutnie i nieodwracalnie obce :confused3: . Dlatego nigdy nie rozumie o co chodzi , gdy kobieta jest smutna , ma zły humor albo pyta się , czy ładnie wygląda , albo kiedy opowiada o kłopotach w pracy .
seniorita - Śro 30 Wrz, 2009 19:38

Mara, uczyłam się łaciny cztery lata i świetnie to wspominam :) pewne osiągnięcia w przyswajaniu treści z tego zakresu pozwoliły mi wybrać się na wspaniałą też dlatego, że całkowicie sponsorowaną, wycieczkę do Włoch:) łacina górą ;) ale sentencji nigdy nie wkuwałam i nie pamiętam ;) z zapamiętaniem zgłębiałam zawiłości gramatyki, Cyceron był moim ulubieńcem :)
JT lubił za to Platona:P ale nie wiem, czy czytał go w greckim (?) oryginale ;)

a skąd myśl że JT jest z zaboru pruskiego? :-D

Anonymous - Śro 30 Wrz, 2009 20:37

Po rozbieniu z niego sztywniaka (chociaz jakby sie wglebic w analize slowa - Prusak tez za cholere nie moze byc dziewicem...)
Ogolnie rzecz biorac, zaden osobnik plci meskiej, ktory wyszedl z lat dzieciecych nie moze byc dziewicem - z natury rzeczy (co potwierdza rowniez i lingwistyka z frazeologia :P )

Tamara - Czw 01 Paź, 2009 22:42

Mag13 napisał/a:

Podoba mi sie stwierdzenie, ze mezczyzna to, co widzi, przyjmuje za to, co widzi! :rotfl: Hmm, w przeciwienstwie wobec tego do tego, kobiety nie widza tego, co widza...... :wink:

Kobiety to , co widzą , na ogół tłumaczą po swojemu , jak ONE rozumieją to , co widzą . Dlatego pytanie do męża "Jak w tym wyglądam?" to naprawdę żądanie "powiedz mi , że jestem piękna i że mnie ciągle kochasz" . A mąż prostoduszna istota weźmie pytanie dosłownie i powie "utyłaś , wyłażą Ci fałdy znad paska" :mrgreen:
Dlatego kiedy kobita się facetowi rzuca na szyję , on weźmie to za deklarację uczucia , bo to jest zasadnicza wymowa rzucenia sie na szyję płci przeciwnej , i do głowy mu nie przyjdzie , że wątła kobitka chciała jego , barczystego zabijakę , zasłonić własnym biustem przed napastnikami , bo po prostu on niczego takiego jak zasłanianie nie potrzebuje , więc i przez myśl mu nie przejdzie , że kobita tak mogła pomyśleć .

Alicja - Pią 02 Paź, 2009 12:07

Tamara napisał/a:
kiedy kobita się facetowi rzuca na szyję , on weźmie to za deklarację uczucia , bo to jest zasadnicza wymowa rzucenia sie na szyję płci przeciwnej , i do głowy mu nie przyjdzie , że wątła kobitka chciała jego , barczystego zabijakę , zasłonić własnym biustem przed napastnikami , bo po prostu on niczego takiego jak zasłanianie nie potrzebuje , więc i przez myśl mu nie przejdzie , że kobita tak mogła pomyśleć .

wystarczy spojrzeć na sir Guy'a z serii 1 o Robin Hoodzie :wink: jak tylko Marion go siarczyście pocałowała, potraktował to jako poważną deklarację uczucia :-D klasyczny przykład.

spin_girl - Pią 02 Paź, 2009 13:58

Szczerze mówiąc, jakby mnie ktoś siarczyście pocałował też bym to potraktowała jako deklarację uczucia... :mysle:
Alicja - Pią 02 Paź, 2009 14:48

rozmyślałabyś nad tym? rozważała dlaczego?
BeeMeR - Pią 02 Paź, 2009 14:55

Cytat:
Szczerze mówiąc, jakby mnie ktoś siarczyście pocałował też bym to potraktowała jako deklarację uczucia... :mysle:
ja pewnie prędzej jako "mógłbym/chciałbym" się z tobą przespać :roll:
o ewentualnej miłości to na pewno nie myślałabym na podstawie (samych) pocałunków :roll:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group