To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)

Marija - Czw 03 Sty, 2008 22:53

lady_kasiek napisał/a:
Zielona Sowa ma nie mieć francuzszczyzny. więc dlatego może tego mniej
Zielona Sowa chyba oberwała po drodze, bo długo jej nie ma. Ale czy to będą 4 tomy w 4 woluminach, czy w dwóch, to na Boga - nie wiem :shock: . Czy będę musiała demolować pocztę, żeby zdobyć swoją paczkę? :mrgreen:
nicol81 - Pią 04 Sty, 2008 12:24

Kaziuta napisał/a:
Dziewczyny pomocy, nie wiem co robić.
Zamówiłam "Wojne i pokój" w tej firmie wydawniczej.
http://www.amercom.com.pl/bl.php
Jak podaja na stronie, całośc powieści ma się zawierać w dwóch tomach. Troche tym zaniepokojona napisałam do firmy aby sie upewnić czy to napewno calość. Oto ich odpowiedź
Uprzejmie informuję, iż tytuł ten został wydany w dwóch tomach, choć nie mogę Pani zagwarantować,czy nie brakuje w nich "pewnych" fragmentów tekstu np.szczegółowych opisów.
Byłam zszokowana :shock: i wściekła :frustracja:
Zapytałam więc ponownie sugerując aby Pani sprawdziła dokładnie bo przeciez książka jest reklamowana jako powieśc a nie jej wybrane fragmenty. Oto kolejna odpowiedź:
Uprzejmie informuję, iż jest to wydanie przedwojenne opracowane przez
nieznanego autora, stąd moja poprzednia informacja.

Niech mi to ktoś wyjaśni, bo ja juz gupia jestem. Co jest grane?
Przedwojenni autorzy wykroili z powieści co uznali za stosowne, a współczesni wydawcy wydaja jako calość? :paddotylu:
Może któraś z Was ma to wydanie i może definitywnie stwierdzić czy jesto to całośc czy nie?
Kupowac czy nie kupować ? :mysle:


Więc udałam się do czytelni, ściągnęłam z półki Stawara i to anonimowe i przejrzałam.
Stawar też jest teraz w dwóch tomach. Są nieco dłuższe, bo ok. 700 a w anonimowym 500 coś. Ale w anonimowym mniejsza czcionka, nie ma francuskiego (a u Stawara wiele dialogów jest podwójnych, francuski i tłumaczenie) (tak samo w anonimowym nie ma francuskich wersji imion), Ponadto u Stawara na końcu jest streszczenie rozdziałów i posłowie, w którym zjechano Mikołaja Rostowa :mrgreen: . Ilość rozdziałów i podrozdziałów w obu tłumaczeniach jest identyczna.
Wydaje mi się w porządku. Może tekst pani że nie gwarantują to po prostu zwyczajowa formułka.

RaczejRozwazna - Pią 04 Sty, 2008 16:37

nicol81 napisał/a:
Alison napisał/a:
Gunia napisał/a:
Gosia napisał/a:
Można tak przyjąć, choc mnie jej uczucie do Andrieja nie przekonuje.
Bo jak mozna kochac Andrieja, jednoczesnie chciec uciec z Kuraginem, a potem pocieszyc sie z Pierrem...
Andrieja sie kocha i to wystarcza! :serduszkate:

Amen.


Kiedy jest się taką egzaltowaną nastolatką to nie odróżnia się zauroczenia od głębokiego uczucia. Te same motyle fruwają w brzuchu, ta sama adrenalina przyspiesza rytm serca. U mlodych ludzi czas płynie wolniej, rok z dala od ledwie poznanego człowieka, który owszem zdążył oczarować, ale potem go głównie nie było, truł coś w listach o wojskowej dyscyplinie, to strasznie długo...a serce dziewczęce wprost wyrywa się do kochania. A tu taki przystojny szczurek muska wąsem za uchem i szepcze takie motylogenne rzeczy. Trzeba by było byc poukładaną, wyciszona Sonią żeby się oprzeć, a nie takim trzpiotem z wszystkimi uczuciami na wierzchu. Żeby kogoś kochać na odległość trzeba go dłużej znać, trzeba mieć jakieś wspomnienia gorące, które pomogą przetrwać rozłąkę. Natasza tego nie miała. Nie pochwalam tego co zrobiła, ale to rozumiem, co nie zmienia faktu, że uważam że powinna była ponieść konsekwencje takie jakie poniosła, bo bez tego nigdy by nie zmądrzała.

Całkowicie i absolutnie się zgadzam.



Dołączam się do głosów broniących Nataszy, przynajmniej tej ksiązkowej, bo filmu nie obejrzałam do końca (czy któraś z Dam nie użyczyłaby mi nagrania DVD, pokornieproszę... :kwiatek: ) Młode to było i niedoświadczone, choć mnie także krew zalewa jak przypomnę sobię Kuragina, grrrr. Natomiast co do uczuć Nataszy - kogo kochałą. Myślę, ze jednak kochała Andrzeja taką miłością "romantyczną", w epilogu jest takie zdanie, że SPOJLER Natasza zmieniła się i mówiąc trywialnie "zbabiała" strasznie, ale stawała się dawną Nataszą, w dwóch momentach: gdy śpiewała (rzadko), lub gdy wspominano księcia Andrzeja... (jeszcze rzadziej )Stąd też jej niedoszły pasieb (jak to brzmi, błeee), ją uwielbiał, i kochał bardziej niż ciotkę (Maszę), która go wychowywała. Sądził on, że Nataszę i jego ojca łączyło wielkie uczucie - stawała się ona dla niego jakby łącznikiem z utraconym ojcem. Natomiast Pierre... on też dał się uwieść Kuraginowej, późno uświadomił sobie uczucie do Nataszy. Nataszę i jego Łączyło silne uczucie przyjaźni, która może była nie uświadomioną miłością od początku... W każdym razie Natasza po wszystkich swoich przejściach znalazła w nim oparcie, zrozumienie i łącznik z dawnym światem. Myślę, że w jakimś sensie kochała ich obu...

Gunia - Pią 04 Sty, 2008 17:53

Ja się wzięłam za książkę drugi raz i sobie uświadomiłam, że jeszcze nie przeczytałam wstępu. :thud: A to Iwaszkiewicz, wypadałoby.
Jak ja nie lubię wstępów...

Kaziuta - Pią 04 Sty, 2008 20:33

Wydawnictwo odpowiedziało mi, że nie zna autora tłumaczenia.
Chyba jednak nie kupie, za dużo niewiadomych. :(

asiek - Pią 04 Sty, 2008 21:10

Gunia napisał/a:
Jak ja nie lubię wstępów...

Ja też. :confused3:
Do rzeczonego wstępu ...dla przyzwoitości... zerknęłam ze dwa razy i pobiegłam dalej.

Gunia - Pią 04 Sty, 2008 22:00

asiek napisał/a:
Gunia napisał/a:
Jak ja nie lubię wstępów...

Ja też. :confused3:
Do rzeczonego wstępu ...dla przyzwoitości... zerknęłam ze dwa razy i pobiegłam dalej.

Heh, ja raz. Nigdy nie czytam wstępów, chyba, że po skończeniu książki, jak już nie mam czym ukołysać mojej rozpaczy po rozstaniu z bohaterami, a po zakończeniu WiP za nikim nie tęskniłam. :roll:

asiek - Pią 04 Sty, 2008 22:44

To ze wstępami dajmy sobie spokój i przejdźmy do konkretów...a w zasadzie jednego "konkretu" - księcia Andrzeja. :-P

Gunia - Pią 04 Sty, 2008 22:50

asiek napisał/a:
To ze wstępami dajmy sobie spokój i przejdźmy do konkretów...a w zasadzie jednego "konkretu" - księcia Andrzeja. :-P

Takie nagłe przejście do meritum jest nie na moje słabe nerwy. ;) Aż mi serce zwariowało. :ops1: :serce2:

Gosia - Pią 04 Sty, 2008 23:05

Asiek! To jest fantastyczne meritum!
:thud: :thud: :thud: :serduszkate: :serduszkate: :serduszkate: :kwiatki_wyciaga:

Gitka - Pią 04 Sty, 2008 23:09

Na tym drugiem zdjęciu to chyba na mnie patrzy :-P
Gosia - Pią 04 Sty, 2008 23:10

Czy on czyta scenariusz? ;)
Gunia - Pią 04 Sty, 2008 23:11

Gosia napisał/a:
Czy on czyta scenariusz? ;)

Jakoś marnie mu idzie. :-P

Alison - Pią 04 Sty, 2008 23:27

Gunia napisał/a:
Gosia napisał/a:
Czy on czyta scenariusz? ;)

Jakoś marnie mu idzie. :-P


To przestańcie się tak gapić na niego, bo się skupić chłopczyna nie może! :wink:

Anonymous - Sob 05 Sty, 2008 10:34

Gunia napisał/a:
Takie nagłe przejście do meritum jest nie na moje słabe nerwy

A co ma powiedzieć moje leciwe serce?

Narya - Sob 05 Sty, 2008 18:46

Aśku Ty tak po oczach nie bij! Ja zmęczona po całym dniu zajęć zasiadam przed kompa żeby odpocząć, a tu takie emocje :wink: Na pierwszym zdjęciu wygląda tak, że :serce2: , normalnie :serce2: :serce2: Nie pozostaje mi nic innego tylko :paddotylu:
Kaziuta - Sob 05 Sty, 2008 19:21

Wszystko pieknie i ładnie, ale dlaczego my sie nie zachwycamy naszym boskim Alessio na wątku o Alessio tylko tu?
Przepraszam, za te uwagi, ale porządek musi być. Nieprawdaż? :wink:

Gunia - Sob 05 Sty, 2008 19:23

Kaziutka, my się nim zachwycamy wszędzie, z wyjątkiem tylko jego wątku. :lol:
Kaziuta - Sob 05 Sty, 2008 19:26

Ale w ten sposób wątek nam umiera. :grobek:
Sofijufka - Sob 05 Sty, 2008 19:26

Gunia napisał/a:
Kaziutka, my się nim zachwycamy wszędzie, z wyjątkiem tylko jego wątku. :lol:
Bo tam zachwycamy sie nim osobno, a tu - w kontekście :mrgreen:
praedzio - Nie 06 Sty, 2008 09:47

Robię sobie powtórkę filmu. Przyznaję, że Bołkoński zyskuje przy dłuższym oglądaniu, ale z początku wydawał mi się jakiś taki drewniany, w dodatku z lekko wyłupiastymi oczami... :rumieniec: No, ale kiedy się uśmiecha.... aaaaaa.... to już inna bajka... :serce2:
Nadal cholernie podoba mi się Dołochow (alias Telikov, alias Talakov :rotfl: ). :serduszkate:

Alison - Nie 06 Sty, 2008 09:52

praedzio napisał/a:
Robię sobie powtórkę filmu. Przyznaję, że Bołkoński zyskuje przy dłuższym oglądaniu, ale z początku wydawał mi się jakiś taki drewniany, w dodatku z lekko wyłupiastymi oczami... :rumieniec: No, ale kiedy się uśmiecha.... aaaaaa.... to już inna bajka... :serce2:
Nadal cholernie podoba mi się Dołochow (alias Telikov, alias Talakov :rotfl: ). :serduszkate:


Alias Dulikow :lol:

Gosia - Nie 06 Sty, 2008 09:55

Mam podobny grzech na sumieniu. Tez na poczatku lekko go krytykowalam, ze niby w pierwszej scenie wyglada niemesko w tych spodniach i koronkach. Gdzie ja oczy mialam? :zalamka: Teraz i w pierwszej scenie mi sie podoba :serduszkate:
praedzio - Nie 06 Sty, 2008 10:00

Gosia napisał/a:
Tez na poczatku lekko go krytykowalam, ze niby w pierwszej scenie wyglada niemesko w tych spodniach i koronkach.

Ja tam nie zwracałam uwagi na strój, który wydaje mi się całkiem na miejscu, ale na wyraz twarzy. Na imieninach Nataszy był strasznie nabzdyczony i to mnie odrzuciło. Zdecydowanie wolę, kiedy się uśmiecha.
Alison napisał/a:
Alias Dulikow :lol:

AAAAA!!! Matko, zastrzeliłaś mnie!!! :paddotylu: :lol:

EDIT: Ale Alessio ma piękny tembr głosu...

asiek - Nie 06 Sty, 2008 18:42

Znajomi pożyczli mi WiP 2007. Obejrzałam ciurkiem I odcinek i kawałek II /dodam, że to była moja premiera, w TV zdołam obejrzeć jedynie część 3 odcinka i cały 4/.
Jestem pod wielkim wrażeniem. Przede wszystkim zupełnie inaczej odbiera się film, kiedy nie ma reklam. Nie traci się wątku,... atmosfery. Oswoiłam się już z Nataszą i nawet ją trochę polubiłam. Książę Bołkoński nic nie stracił ze swego uroku, wręcz przeciwnie. Kiedy widziłam jego rozpacz po stracie żony /qrcze wzruszyłam się w tej scenie/, to zrehabilitował się w mych oczach. Stał się bardziej ludzki, ciepły...
Sceny Bołkoński-Natasza są motylkowe. :serduszkate:
Od rodziny Rostowów bije niesamowite ciepło...
Bardzo mi się podoba misiowaty Pierre. :-D I Dołochow- szelma- niczego sobie. :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group