Ekranizacje - Perswazje Persuasion (2007)
asiani - Wto 24 Mar, 2009 22:58
| Calipso napisał/a: | Anaru napisał/a:
Hmmm... może ja to wreszcie kiedyś zobaczę
No właśnie,zastanów się |
Nie zniechęcajmy Anaru film ogółem jest dobry .
A dla Ruperta zawsze warto....
Anaru - Wto 24 Mar, 2009 23:01
| asiani napisał/a: | Nie zniechęcajmy Anaru film ogółem jest dobry .
A dla Ruperta zawsze warto.... |
Zastanawiam się
Nie wiem jak wygląda Rupert, przyznaję się bez bicia...
To taki blondyn, którego gołe tyły wstające z łóżka już się kiedyś na forum przewinęły?
asiani - Wto 24 Mar, 2009 23:06
Hmm tak widziałam kilka ....niezłe
Ale może coś w ciuszkach
http://images47.fotosik.pl/91/57cf584477bcbf88.jpg
Katarynka - Śro 25 Mar, 2009 00:02
Anaru warto obejrzeć
trifle - Śro 25 Mar, 2009 00:08
| Katarynka napisał/a: | Anaru warto obejrzeć |
...żeby sobie wyrobić własne zdanie bo to nie jest dobra ekranizacja
Anaru - Śro 25 Mar, 2009 00:09
| asiani napisał/a: | Hmm tak widziałam kilka ....niezłe
Ale może coś w ciuszkach |
Dzięki
Hmmm... czyli trzeba by Basie zmotywować, bo samej mi sie pewnie nie będzie chciało....
Trzykrotka - Czw 26 Mar, 2009 08:33
Anaru, jak ja znam Ciebie, to Ci się nie będzie podobało. Już lepiej sobie Jane Eyre obejrzyj. Tobik może mniej urodziwy, ale żywotniejszy.
(Rupert to ten sam, od słynnej pupy )
Sofijufka - Czw 26 Mar, 2009 08:44
i z "Virtual sexuality"
http://www.youtube.com/wa...lZD286_8c&hl=pl
Anaru - Czw 26 Mar, 2009 09:10
| Trzykrotka napisał/a: | Anaru, jak ja znam Ciebie, to Ci się nie będzie podobało. Już lepiej sobie Jane Eyre obejrzyj. Tobik może mniej urodziwy, ale żywotniejszy.
(Rupert to ten sam, od słynnej pupy ) |
Jane Eyre oglądałyśmy, podobało mi się, Tobika pamietam, panny nie pamiętałabym gdyby nie Mag i jej avki , ale ogólnie ładnie zrobiony. To tam chyba ten czerwony szal powiewał budząc skojarzenia z sari/dupattą? I tam było "leć za nim głupia"?
BeeMeR - Czw 26 Mar, 2009 10:38
| Anaru napisał/a: | | czyli trzeba by Basie zmotywować, | oj, zdecydowanie kojarzy mi się ten obrazek, gdy Dean się obraca do Sama, a Sam pokazuje mu język - dokładnie na to samo mam ochotę, bo na powtórkę z Perswazji ani trochę
A pocałunek jest wybitnie błeeee....
Ta parę ratuje mi tylko końcowy taniec (na trawniku, choć nie bardzo wiarygodny
Mamy dużo, dużo ciekawszych rzeczy do obejrzenia, np. Tudorów, hę?
trifle - Czw 26 Mar, 2009 12:44
| Anaru napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | Anaru, jak ja znam Ciebie, to Ci się nie będzie podobało. Już lepiej sobie Jane Eyre obejrzyj. Tobik może mniej urodziwy, ale żywotniejszy.
(Rupert to ten sam, od słynnej pupy ) |
Jane Eyre oglądałyśmy, podobało mi się, Tobika pamietam, panny nie pamiętałabym gdyby nie Mag i jej avki , ale ogólnie ładnie zrobiony. To tam chyba ten czerwony szal powiewał budząc skojarzenia z sari/dupattą? I tam było "leć za nim głupia"? |
Tam I "nie kremy, ni różana woda, ale miłość urody ci doda"
Kwon SungHee - Czw 23 Kwi, 2009 16:42
Perswazje... pamiętam, że najbardziej byłam zadowolona z koncowego wyniku tego filmu... a może nie?
W kazdym badz razie Sally doprowadzała mnie do szału. Ta kobieta tak bardzo mi się nie podoba, że nie mogłam wczuć się w film. Chociaż nie był zły.
mokka - Czw 23 Kwi, 2009 19:11
| Kwon SungHee napisał/a: | Perswazje... pamiętam, że najbardziej byłam zadowolona z koncowego wyniku tego filmu... a może nie?
W kazdym badz razie Sally doprowadzała mnie do szału. Ta kobieta tak bardzo mi się nie podoba, że nie mogłam wczuć się w film. Chociaż nie był zły. |
Film sam w sobie nie był zły, ale mnie się nie podobał, wolę ekranizację z 1995. Nie podobała mi się a)scena pocałunku, w której heroina podskakuje i drży z emocji, podczas gdy upragniony utracony i odzyskany na nowo kochanek sobie z nią wyraźnie pogrywa i ust swych korali nie zamierza jej dać (szalenie irytujące i żenujące dla mnie jako widza płci żeńskiej); b) wzięta z sufitu scena, w której Wenthwort oświadcza Anne, że Kellynch jest jego prezentem ślubnym. A w ogóle Anna miała być prześliczna i delikatna, tylko że po latach jej uroda zgasła. No ale nie zanikła przecież! Poza tym miałam to nieszczęście, że już zakodowałam sobie Ciarana Hindsa jako Kapitana Wenthworta i Rupert nie miał u mnie szans jako grzeczny blondynek. Nijak mi poza tym nie pasował na uczestnika morskich bitew. No i gdzie mundur, gdzie mundur, pytam?! Ciaran Hinds był trochę za stary do tej roli (w chwili kręcenia filmu miał chyba 42 lata, a Wenthwort 31), ale ma nieprawdopodobną charyzmę, która jest chyba kluczem do tej roli. Tak go zresztą opisuje JA. Kupuję jego Wenthworta w ciemno. No i cóż - nie oszukujmy się, lecę na taki typ, nawet z tym koszmarnym zgryzem.... (zaś grzecznym blondynom mówię stanowcze nie). Sally Hawkins nie była zła w tej roli, ale, moim zdaniem, jest ofiarą charakteryzatora i projektanta kostiumów. W filmie z 2007 w ogóle nie widać zewnętrznej przemiany Anne Elliot, która była często podkreślana w książce. Sally miała okropną fryzurę, koszmarne, bure sukienki niczym podkuchenna, nie nosiła żadnej biżuterii i stale demonstrowano nam jej chude plecy z kilkoma pieprzykami. Poza tym, jeszcze jedno: w książce nie ma słowa o tym, że Admirał Croft prosił Kapitana o ustalenie z Anne, gdzie zamierza mieszkać po ślubie z panem Elliotem. Ta scena znalazła się w ekranizacji 1995 i nie wiem, czemu również w tej z 2007. Scenarzysta nie czytał książki i sobie "pożyczył"? Admirałowa Croft poza tym w filmie to pani dobrze po pięćdziesiątce, mogłaby być mamą Kapitana. W książce ma 38 lat! Wrrrr. No dobra, wyżyłam się, trochę chaotycznie, ale trudno. Pozdrawiam wielbicielki Perswazji:)
asiani - Czw 23 Kwi, 2009 20:47
| mokka napisał/a: | | Poza tym, jeszcze jedno: w książce nie ma słowa o tym, że Admirał Croft prosił Kapitana o ustalenie z Anne, gdzie zamierza mieszkać po ślubie z panem Elliotem. Ta scena znalazła się w ekranizacji 1995 i nie wiem, czemu również w tej z 2007. Scenarzysta nie czytał książki i sobie "pożyczył"? |
To prawda, nie ma mowy o tej scenie w książce .
Lecz w ekranizacji z 95 jest ona o niebo lepsza niż w tej z 2007 .
Tam spotkanie Wenthworta z Lady Russell było niesamowite... wrrr , to napięcie .
Widać było, że on jej nie cierpi, podobało mi się
Sofijufka - Czw 23 Kwi, 2009 20:51
Rupertowy Wentworth przeszkadzał mi jeszcze w innych scenach: jak Anna grzmotnęła jak długa na spacerze, a on stał nad nia i patrzył jak na glistę, albo jak nia ciepnął do powoziku siostry, z obrzydzeniem, jak worek kartofli! Na litość, toć on dżentelmenem był!
asiani - Czw 23 Kwi, 2009 21:27
| Sofijufka napisał/a: | | jak Anna grzmotnęła jak długa na spacerze, a on stał nad nia i patrzył jak na glistę, albo jak nia ciepnął do powoziku siostry, z obrzydzeniem, jak worek kartofli! Na litość, toć on dżentelmenem był |
ale on był jeszcze w tym czasie mocno rozżalony na Anne i dał temu upust podczas właśnie tych scen
maenka - Czw 23 Kwi, 2009 21:29
| asiani napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | jak Anna grzmotnęła jak długa na spacerze, a on stał nad nia i patrzył jak na glistę, albo jak nia ciepnął do powoziku siostry, z obrzydzeniem, jak worek kartofli! Na litość, toć on dżentelmenem był |
ale on był jeszcze w tym czasie mocno rozżalony na Anne i dał temu upust podczas właśnie tych scen |
no ale coby zaraz damą rzucać! Nie godzi się. Zdecydowanie Ciaran rulez. Ale tutal Harvile był w OK.
asiani - Czw 23 Kwi, 2009 21:36
| maenka napisał/a: | | no ale coby zaraz damą rzucać! Nie godzi się. |
Chciał jej pokazać jak bardzo mu przeszkadza jej niezdecydowanie .
Trochu narwany był to fakt, ale się zrehabilitował... kupił jej dom
A tak serio to ja jednak mam więcej zastrzeżeń do aktorki za bardzo przeciętna, no i już kiedyś wspominałam.Ostatnia scena spartaczona, a jak sobie ostatnimi czasy książkę przypomniałam, jeszcze bardziej mnie to zniesmaczyło.
maenka - Czw 23 Kwi, 2009 21:47
A książkę uwielbiam. Druga zaraz po DiU z beletrestyki.
nicol81 - Czw 23 Kwi, 2009 22:04
| mokka napisał/a: | | w książce nie ma słowa o tym, że Admirał Croft prosił Kapitana o ustalenie z Anne, gdzie zamierza mieszkać po ślubie z panem Elliotem. Ta scena znalazła się w ekranizacji 1995 i nie wiem, czemu również w tej z 2007. Scenarzysta nie czytał książki i sobie "pożyczył"? |
Ta scena jest z pierwszej wersji książki, odrzuconej przez Austen.
| asiani napisał/a: | | kupił jej dom |
Nie kupił domu, tylko od Croftów odkupił dzierżawę...
asiani - Czw 23 Kwi, 2009 22:07
| nicol81 napisał/a: | mokka napisał/a:
w książce nie ma słowa o tym, że Admirał Croft prosił Kapitana o ustalenie z Anne, gdzie zamierza mieszkać po ślubie z panem Elliotem. Ta scena znalazła się w ekranizacji 1995 i nie wiem, czemu również w tej z 2007. Scenarzysta nie czytał książki i sobie "pożyczył"?
Ta scena jest z pierwszej wersji książki, odrzuconej przez Austen. |
Szkoda, to naprawdę ciekawy fragment
mokka - Czw 23 Kwi, 2009 22:17
Aaaahaaa, widać mam braki w historii "Perswazji", dzięki za oświecenie. Odszczekuję, że scenarzysta z 2007 był bezczelny Nie wiem, jak ta scena wyglądała w pierwszej wersji książki, ale w ekranizacji 1995 właściwie niczego od Anne się nie dowiadujemy, Wenthworth pozostaje nieświadomy jej zamiarów do końca, bo ona nie udziela mu przecież odpowiedzi, wypłoszona przez Lady Russel. A w nowej wersji: proszę: kawa na ławę. Wolałam to napięcie do końca.
Anonymous - Pon 08 Lut, 2010 17:28
A ja sobie przypomniałam Perswazje skacząc po scenach wybranych i kocham Ruperta, dobra nie ma munduru, ale jest cudowny(nawet jako blondyn) Bardzo żal mi Anny w ciągu całego filmu takie rodzinne popychadło, ale w sumie nagrodą za cierpliwość jest kapitan to nieźle na tym wszystkim Anna wychodzi.
Ja naprawdę wielbię kapitana
Caitriona - Pon 08 Lut, 2010 18:03
Kasiek, jaki podpis
Admete - Pon 08 Lut, 2010 18:07
| Caitriona napisał/a: | Kasiek, jaki podpis |
Długi i roamantyczny
|
|
|