To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Brzydula

Anonymous - Sob 08 Sty, 2011 22:21

Czy ja wiem, czy fladra oberwie? Fladra ma bardzo trzezwe spojrzenie na ludzi i rzeczy (a Kulesza swietnia ja gra :) ), ale poki co nie ma jeszcze mowy o podlym charakterze. Na teraz scenarzysci sami tworza kontekst romansowy - to Mucha papla o nocnej obietnicy Artura, to Artur wyciaga jakas rzese.
Ja sie nie dziwie, ze ona tak traktuje Monike - przychodzi sobie jakas dziunia w kiecce szerokosci wstazki, z biustem, z CV ktore nie przedstawia zadnej wartosci, za to z duzym ego, beszczelnoscia i sie jeszcze stawia. I w tym wszystkim dostaje robote i szef stawia Fladre pod sciana, w sumie upokarza przed oczami tejze dziuni.

A poki co Fladra jest moja faworytka - ot co !! :)

nicol81 - Nie 09 Sty, 2011 17:11

Moją też :banan_Bablu: Ja też ją rozumiem, ale znając życie, tfurcy uważają, że Monika jest ofiarą w tej sytuacji :roll: - jest przecież główną bohaterką. I dlatego Flądra będzie musiała zostać ukarana... :roll: Jak będzie miała szczęście, to skończy się błaganiem Moniki o wybaczenie i może jej jeszcze Feliksa dadzą w bonusie? (chociaż Feliks to mi na do odstrzału wygląda...)
Lubię też, że Flądra prezesowi nie kadzi, a szczerze wyraża, jak coś jest nie tak :wink:

A kontekst romansowy to na razie jest dla kompletnie niewiarygodny :roll:

nicol81 - Nie 09 Sty, 2011 17:23

trifle napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Bobek zmężniał, ale jako Marek był moim zdaniem bardziej czarujący... Rozumiem, że to celowe, bo Marek był pożeraczem serc...


A mnie się ten czarujący Marek nie zawsze podobał, to dla mnie zbyt sztuczne, oczywiste, nie lubię takich flirciarzy pewnych siebie :mysle: Marek był super od pewnego momentu ;)

Od pewnego momentu to już był megasuper :mrgreen: I stał się czarujący w inny sposób :serduszkate:

trifle napisał/a:

Scena z Chińczkami owszem, totalnie beznadziejna i ten pacan rzucający talerzami, jeeeżu :roll:

Szkoda, że go nie skungfuowali :?

Anonymous - Nie 09 Sty, 2011 20:00

nicol81 napisał/a:
A kontekst romansowy to na razie jest dla kompletnie niewiarygodny :roll:


Ten wlasciwy, czy domniemany przez Fladre?

nicol81 - Nie 09 Sty, 2011 21:01

Własciwy. Jakoś nie widzę budowanego między nimi związku
Ja poczytałam sobie o oryginale :paddotylu: Miejmy nadzieję, że podejdą kreatywnie... :roll:

Anonymous - Nie 09 Sty, 2011 21:19

Nicol, przeciez wlasciwego jeszcze nie ma, to jak on moze istniec?
nicol81 - Nie 09 Sty, 2011 21:25

A sen? :roll: Rzęsa? :roll: Zatrudnienie Moniki? :roll: Zabranie jej do sądu? :roll: Wspomnienia Moniki o pierwszym spotkaniu? :roll:
Anonymous - Nie 09 Sty, 2011 21:43

Nicol, ja rozumiem ze to jest telenowela romantyczna, ale to wszystko to dopiero zalazek, przyczajenie sie i poznawanie - bo nawet o oczarowaniu nie ma mowy. Poczatek na schemacie antyromansu (jednostronnego przynajmniej) jest tutaj widoczny jak na dloni.
O tym mozemy pogadac sobie za tydzien lub dwa... :P

nicol81 - Pon 10 Sty, 2011 21:42

E- a jak wyjaśnić, że Monika zostawiła narzeczonego w więzieniu i poleciała dziećmi się opiekować? :roll: A czemu ją właśnie o to prosił?
Lubię mamusię Czarka...

Anonymous - Wto 11 Sty, 2011 10:37

Sori Winetu, ale ona w tym momencie poszla do dzieci, nie do Artura/Marka/Filipa. Kto jak kto, ale ona z cala pewnoscia najlepiej wie co one teraz czuja.
Przeciez poznajac Soche, nawet jej oko nie mrugnelo - a powinna odczuwac przeciez zazdrosc, chwilowy spadek pewnosci siebie, potem przy dzieciach powinna byc bardziej refleksyjna i zamyslona, a w rozmowie z Winiarska predzej ciekawa by byla "rywalki" i obecnego zycia Artura, a nie jego przeszlosci rajdowej.
A poza tym, ja sie zastanawiam ile tego nazeczenstwa jest w domniemaniu Czarka, a ile w rzeczywistych uczuciach Moniki.

Trzykrotka - Wto 11 Sty, 2011 21:08

Kulesza jest świetna, ot co!
Socha ma świetne kiecki, a teksty - zupełnie jakbym Paulę słyszała. Tylko tyle masz mi do powiedzenia po tym, co się dzisiaj wydarzyło? :roll:
Postać Moniki wkurza mnie do imentu....

nicol81 - Wto 11 Sty, 2011 21:10

AineNiRigani napisał/a:
powinna odczuwac przeciez zazdrosc, chwilowy spadek pewnosci siebie, potem przy dzieciach powinna byc bardziej refleksyjna i zamyslona, a w rozmowie z Winiarska predzej ciekawa by byla "rywalki" i obecnego zycia Artura, a nie jego przeszlosci rajdowej.

Dlaczego "powinna"? Każdy ma inaczej. a Monika nie jest typem do zamyślenia i refleksji jak Brzydula :roll: Dla mnie oznaki z jej strony są, a z jego tym bardziej-patrz scena z Francuzami.

Cytat:
A poza tym, ja sie zastanawiam ile tego nazeczenstwa jest w domniemaniu Czarka, a ile w rzeczywistych uczuciach Moniki.

Nie ma wątpliwości, że to on jest bardziej zaangażowany, ale parą oficjalną są.

nicol81 - Wto 11 Sty, 2011 21:20

Trzykrotka napisał/a:
zupełnie jakbym Paulę słyszała. Tylko tyle masz mi do powiedzenia po tym, co się dzisiaj wydarzyło?

Ja jednak Konstancji nie postrzegam jako taką wariatkę- nowe dzieci narzeczonego teź by mnie wnerwiły :roll:
Trzykrotka napisał/a:
Kulesza jest świetna, ot co!

:cheerleader2:

Cytat:
Postać Moniki wkurza mnie do imentu....

:wsciekla: Jak Czarka olała...I nadal kłamie :frustracja:

Trzykrotka - Wto 11 Sty, 2011 21:30

A jak pracuje... :roll: Aż się kurzy...
Nie wiem czy wiecie, ale na vodzie jest już jutrzejszy odcinek :banan_Bablu:

Anonymous - Wto 11 Sty, 2011 22:58

nicol81 napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
powinna odczuwac przeciez zazdrosc, chwilowy spadek pewnosci siebie, potem przy dzieciach powinna byc bardziej refleksyjna i zamyslona, a w rozmowie z Winiarska predzej ciekawa by byla "rywalki" i obecnego zycia Artura, a nie jego przeszlosci rajdowej.

Dlaczego "powinna"? Każdy ma inaczej. a Monika nie jest typem do zamyślenia i refleksji jak Brzydula :roll: Dla mnie oznaki z jej strony są, a z jego tym bardziej-patrz scena z Francuzami.


Bo tak wlasnie wyglada normalne zachowanie zakochanej kobiety, ktora widzi dziewczyne/zone faceta, w ktorym jest zakochana. I nie ma znaczenia, czy jest romantyczna, czy bardziej realistka - od tego zalezy jedynie stopien tych emocji.
W Monice nie bylo najmniejszych oznak zazdrosci, czy zaangazowania - ciekawe kiedy ten przelom nastapi.
Co do niego - to w zasadzie cus sie kluc zaczyna, ale u niej jeszcze nie. Z jej strony w dzisiejszym odcinku byla jedynie irytacja.

Trzykrotka - Śro 12 Sty, 2011 09:50

Mnie się też wydaje, że Monika na razie nie widzi w ogóle w Arturze obiektu zakochania. Lubi go, podoba jej się, ale na razie to nic osobistego. Ja powiedziałabym, że na razie w nim interesują ją jego dzieci :wink:
Swoją drogą ten rozlazły facet grający Zbyszka, kierowcę, był kiedyś taki atrakcyjny! Grał ordynata Michorowskiego
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/168296_2
A teraz - taki jest rozmemłany :roll:

Anonymous - Śro 12 Sty, 2011 10:35

A mnie sie wlasnie bardziej podoba teraz - ta wersja szczuplejsza byla dla mnie wlasnie bardziej wymoczkowata. W ktorychs detektywach tez gra i ciagle sie zastanawialam skad ja go znam (bo akurat tamta Tredowata to tak tylko co 30 odcinek ogladalam) :P Dzieki Trzykrotko :)
Trzykrotka - Śro 12 Sty, 2011 10:57

Bobek tez był bardziej wymoczkowaty w Brzyduli :wink: . Mendes z takiego eleganckiego faceta z błyskiem w oku stał się trochę rozmemłanym przeciętniakiem. Jako ordynat naprawdę dobrze wypadł, choć tamta ekranizacja pozostawiała dużo do życzenia.
Anonymous - Śro 12 Sty, 2011 18:37

Trzykrotko - wiele pozostawiala, ale miala klimat, cos dzieki czemu Mniszkowna nie byla tak tragikomiczna, a jednoczesnie caly czas w stylu :)
Trzykrotka - Śro 12 Sty, 2011 19:29

Miała, miała - ona tylko była strasznie biedniutko zrobiona. Można było "pęc" ze śmiechu z wielkiego balu u ordynata, który w książce dorównywał jakimś dworskim imprezom dziejacym się w sali balowej, ogrodach i oranżeriach, a w serialu wyglądał jak sylwester "domówka" podczas którego nie da się nawet zakręcić walca, żeby nie wpaść na ściany :roll: . Sala portretowa w Głębowiczach (w których Stefcia się - jakby nie było - zgubiła) skurczyła się do jednego pokoiku z niewielki portretem, skarbiec klejnotów rodowych Michorowskich miał postać jednej szkatułki z Cepelii pełnej świecidełek, oranżeria wycięta dla Sfeci w Głębowiczach zmieniła się w bukiecik różyczek - miniaturek...
Ale aktorzy dobrani byl bardzo dobrze, zwłaszcza właśnie główna para. Mendes był może nieco za niski w stosunku do Sokołowskiej, ale miał szyk, wdzięk i męski urok.

Anonymous - Śro 12 Sty, 2011 20:06

budzet mizerny, ale ja mysle, ze dzieki temu tylko serial zyskal - przy duzych nakladach bylyby bardziej komercyjne wymagania.
Moze taka byla cena niezaleznosci? Ogolnie uwazam, ze byla to najbardziej udana produkcja - bo jak Teleszynski byl wspanialym Michorowskim, tak Starostecka ze sklejonymi rzesami i mina cierpiacej na niestrawnosc swinki morskiej byla OKROPNA !! Sokolowska sliczna, z drobna buzia i pieknie zarysowanymi ustami, swietnie sie prezentowala we wszystkich strojach, a i Mendesowi na niczym nie zbywalo.
I mimo tych wszystkich widocznych wszedzie brakow finansowych, klimat byl swietny.

Trzykrotka - Śro 12 Sty, 2011 20:39

Mmmm... prawda :serduszkate: . Poza tym jeszcze między nimi pięknie iskrzyło, aż widać było przelatujące iskry. Mam ciągle w oczach niektóre sceny :wink: .
Niepotrzebnie tylko dorobili jakiś durny ciąg dalszy.

Anonymous - Śro 12 Sty, 2011 21:43

to sie opieralo na mniszkowym ciagu dalszym, chyba tylko sama koncowke zmienili...
Ale ostatni odcinek z tymi praprapra potomkami fajny byl - widac bylo takie samo iskrzenie i taki symboliczny poczatek...

nicol81 - Śro 12 Sty, 2011 21:45

Popieram, co do "Trędowatej"- Starostecka to kompletny niewypał. I ze Stefcią miała niewiele wspólnego... :roll:
W nowej wersji za to Rita mi nie pasowała...

AineNiRigani napisał/a:
W Monice nie bylo najmniejszych oznak zazdrosci, czy zaangazowania - ciekawe kiedy ten przelom nastapi.

Zainteresowanie jest. A pamiętaj, że Brzydula też długo nie czuła zazdrości o Paulę. To zalezy, czy ma się jakieś nadzieje.

AineNiRigani napisał/a:
Co do niego - to w zasadzie cus sie kluc zaczyna

Na moje to już się dawno zaczęło, tylko ja nie rozumiem, czemu :roll: Miłość jest ślepa, głucha i głupia... :paddotylu: Ech, to latanie za nią :frustracja:
Ale pięknie po francusku mówi :serduszkate:

A Aneta rządzi :banan_Bablu:

Natomiast żal mi Konstancji- widać, że naprawdę się starała :-|

trifle - Śro 12 Sty, 2011 22:15

nicol81 napisał/a:
Ech, to latanie za nią


No, to zmniejsza jego wartość w moich oczach ;)

Ja z kolei skończyłam Magdy M. w weekend chyba. Jeżu :zalamka: Trzecia i czwarta serie są beznadziejne. Ciuchy i mieszkania mają super :P ale na tym się kończy. Brodzik jest tak sztuczna i wkurzająca, że bardziej się chyba nie da. Cały scenariusz jest poroniony w ogóle - on najpierw choruje i nic jej nie mówi, przez całą serię się ukrywa, potem wraca i całą serię ona nie może mu wybaczyć i "kończą ze sobą". No matko :roll: I do szału doprowadzały mnie te wstawki reklamowe w czwartej serii, gdzie nagle wszyscy, łącznie z dziećmi Waligórów pozakładali sobie konta, z których "mogą wpłacać i wypłacać, kiedy chcą", Wojtek i Mariola pojadą na wycieczkę, bo Wojtek sobie takie fajne konto założył, Agata się martwi złymi wynikami w banku, bo konkurencja ma takie fajne konto, a na monitorze jej komputera widać stronę ING. No żenujące. Tak samo to, że wszyscy jeżdżą suzuki, piją kroplę beskidu i mają telefony motoroli :roll: Dramat, dramat! Dobrze, że skończyłam. Nie pytajcie po co oglądałam, skoro mi się nie podobało, nie wiem ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group