North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze
fanturia - Pon 03 Mar, 2008 13:07
Do bardzo szybkiego ślubu . I wtedy nie ma problemu, gdzie przyzwoicie ma mieszkać Margaret.
fanturia - Pon 03 Mar, 2008 13:45
Toż nie o przyjemności tu chodzi, a jedynie o miejsce zamieszkania Margaret przed ślubem. A także o przyzwoitość i ludzkie języki
Gosia - Pon 03 Mar, 2008 16:37
- Tak – powiedziała Margaret, raczej smutno, przypominając sobie niekończące się zamieszanie w związku z drobiazgami, którymi trzeba było się zająć ponad miesiąc wcześniej. – Dziwię się, czy zawsze ślub musi przypominać to co nazwałeś trąbą powietrzną. Czy dni poprzedzające go nie mogą być raczej cichym i spokojnym czasem.
- Matka chrzestna Kopciuszka zaordynowała wyprawę panny młodej, weselne śniadanie, pisanie zaproszeń – powiedział pan Lennox, śmiejąc się.
- Ale czy te wszystkie sprawy to są całkiem konieczne kłopoty? - zapytała Margaret, podnosząc wzrok prosto na niego w odpowiedzi.
Uczucie nieopisanego znużenia wszystkimi działaniami czynionymi dla pięknego efektu, którymi Edith była zajęta z najwyższym przekonaniem przez ostatnie 6 tygodni, ogarnęło ją teraz znowu, naprawdę pragnęła kogoś kto wsparłby ją w kilku przyjemnych, spokojnych pomysłach związanych z małżeństwem.
- Och, oczywiście – odpowiedział zmieniając ton swego głosu na poważniejszy. - Są zwyczaje i rytuały, przez które trzeba przejść, nie tyle dla zadowolenia siebie, ale by zamknąć usta innym, bez których mogłoby być bardzo mało satysfakcji w życiu. Ale jak ty chciałabyś zorganizować ślub?
- Och, nigdy o tym nie myślałam wiele. Tylko chciałabym by to był bardzo piękny letni ranek, chciałabym pójść do kościoła drogą w cieniu drzew, i żeby nie było żadnych druhien ani weselnego śniadania. Ośmielam się powiedzieć, że jestem zdecydowanie przeciw tym rzeczom, które przysporzyły mi tylu kłopotów.
- Nie, nie sądzę, że jesteś. Majestatyczna prostota zgadza się z twoim charakterem.
Anonymous - Pon 03 Mar, 2008 19:13
| Mag13 napisał/a: | | Ciekawe, kto mógłby, teoretycznie, prowadzić ją do ślubu w zastępstwie nieżyjącego ojca Pan Bell, jeśli by nie wyjechał? |
Hennry
Ale najbliższy męski krewny w tym wypadku w sumie powinowaty to mąż Edith
fanturia - Pon 03 Mar, 2008 20:42
Może i się domyślał, a może tylko tak na wszelki wypadek
fanturia - Pon 03 Mar, 2008 22:30
Coś w tym stylu Może wyczuł rywala , a może podejrzana wydała mu sie rozmowa Margaret z Johnem. W końcu małe zamieszanie tam było...
nicol81 - Wto 04 Mar, 2008 19:04
| Mag13 napisał/a: | A zwłaszcza to drugie.... W tamtej epoce wspólne zamieszkiwanie młodych ludzi, już narzeczonych, ale jeszcze przed ślubem, nie mogło raczej mieć miejsca nawet w takim przypadku jak Margaret, gdy nie miała gdzie się zatrzymać. A i Mrs. Thornton była bardzo dbała o formy - chociażby co mówiła o plotkach krążących po Milton po tym, jak Margaret zachowała się w czasie strajku! Fakt, że widziano Margaret na dworcu z nieznajomym, o późnej porze, też był przedmiotem rozmów służby....
Natomiast u Fanny z pewnością mogłaby się Margaret, bez narażania się na komentarze, zatrzymać... |
Ale czy narzeczeni nie mogli zatrzymywać się w tym samym domu? A jak byli spokrewnieni? Czy Edmund Bertram musiał się wyprowadzić z Mansfield Park po zaręczynach z Fanny?
| Mag13 napisał/a: | Szybkiego ślubu też sobie nie wyobrażam, nawet jeśli powieściowa Margaret chciała form prostych, to z pewnością zakładała udział najbliższej rodziny, ciotki, kuzynki z mężem. Ciekawe, kto mógłby, teoretycznie, prowadzić ją do ślubu w zastępstwie nieżyjącego ojca Pan Bell, jeśli by nie wyjechał? |
J abrdzo sobie wyobrażam prosty, szybki ślub- tego właśnie pragnęła Margaret, to odróżniało ją od jej rodziny. Tylko muszą znaleźć w Milton kościół z drzewami Po co rodzina- jak chcieli ją za wypłosza wydać?
nicol81 - Wto 04 Mar, 2008 19:06
| Mag13 napisał/a: | Mnie też Lennox przyszedł na myśl....
Ale w końcu, jak się w pociągu czyta gazetę, zamiast trzymać oko na narzeczonej in spe, to trudno!
W filmie intryguje mnie scena spotkania londyńskiego na Wystawie Światowej, gdzie Henry wyraźnie chce rozdrażnić Thorntona, a może też wywrzeć jakieś wrażenie na Margaret? Czy też może domyślał się czegoś pomiędzy nimi? Właściwie nie wiem, o co tu chodziło..... |
Myślę, że to miało obrazować uprzedzenia południowych w stosunku do fabrykantów z północy...
fanturia - Wto 04 Mar, 2008 19:12
| nicol81 napisał/a: | | Ale czy narzeczeni nie mogli zatrzymywać się w tym samym domu? A jak byli spokrewnieni? Czy Edmund Bertram musiał się wyprowadzić z Mansfield Park po zaręczynach z Fanny? |
Edmund miał swoją plebanie i w sumie tam mieszkał. tyle, że gościł w domu ojca często. Bardzo często.
| nicol81 napisał/a: | | Mag13 napisał/a: | W filmie intryguje mnie scena spotkania londyńskiego na Wystawie Światowej, gdzie Henry wyraźnie chce rozdrażnić Thorntona, a może też wywrzeć jakieś wrażenie na Margaret? Czy też może domyślał się czegoś pomiędzy nimi? Właściwie nie wiem, o co tu chodziło..... |
Myślę, że to miało obrazować uprzedzenia południowych w stosunku do fabrykantów z północy... |
To na pewno też. Ale podejrzewam, że Henry chciał też ukazać "rywalowi" swoja zażyłość z Margaret.
Nellie - Wto 04 Mar, 2008 21:44
A i tak John na tym wyszedł najlepiej - pokazał Henry'emu, że jest człowiekiem CZYNU, a nie gadania i spekulacji ("muszę wracać do maszyn w Milton" - cyt. z pamięci) i z godnością się wycofał. Henry w tej scenie pokazał tylko swoją de facto słabość. Lubię moment, kiedy Margaret patrzy na niego zdumiona i jakby nagle rozzłoszczona, a potem jakby chcąc zrekompensować Johnowi jego porażkę, prosi go, żeby przekazał jej mamie, że niedługo wróci - tak jakby mówiła "to Ty jesteś osobą, z którą jestem bliżej od Henry'ego". Nie cierpię tego, że później, kiedy John już odszedł, podczas gdy inni o nim mówili, Henry z dumą wyraźnie z siebie zadowolony, unosi wysoko głowę. Margaret patrzy na niego wtedy, wyraźnie rozzłoszczona takim potraktowaniem Johna. I całe szczęście, że to dzielna dziewczyna, która ma swoje zdanie - bierze Thorntona w obronę. Lubię ją za to!
fanturia - Wto 04 Mar, 2008 22:00
| Nellie napisał/a: | | Lubię moment, kiedy Margaret patrzy na niego zdumiona i jakby nagle rozzłoszczona, a potem jakby chcąc zrekompensować Johnowi jego porażkę, prosi go, żeby przekazał jej mamie, że niedługo wróci - tak jakby mówiła "to Ty jesteś osobą, z którą jestem bliżej od Henry'ego". |
Tu chyba chodzi o coś więcej. Margaret mówi o powrocie do domu. Nieważne co mówią inni, jej dom jest w Milton.
Anonymous - Wto 04 Mar, 2008 22:10
I chce odwrócić uwagę od paplaniny Henrego, który się zachowuje jakby był jednynym opikunem Margaret
fanturia - Wto 04 Mar, 2008 22:31
Może nie tyle opiekunem, co człowiekiem blisko związanym z Margaret. Bardzo blisko. Nic dziwnego, że dziewczyna się zirytowała.
Gosia - Śro 05 Mar, 2008 12:33
Z pewnością nie chciała, by pomyślał, że jest blisko związana z Henrym, co w sumie jest ciekawe, skoro Thorntona niby nie chciała i nie zależało jej na nim
W końcu było to niedługo po odrzuconych oświadczynach..
Nellie - Śro 05 Mar, 2008 15:13
Może tak niby nie chciała, ale podejrzewam że podświadomie i trochę w absurdalny sposób zaczęła się nim interesować tak naprawdę właśnie po tym, jak go odrzuciła.
fanturia - Śro 05 Mar, 2008 19:12
| Nellie napisał/a: | | Może tak niby nie chciała, ale podejrzewam że podświadomie i trochę w absurdalny sposób zaczęła się nim interesować tak naprawdę właśnie po tym, jak go odrzuciła. |
Ale te późne zainteresowanie ma swoje wytłumaczenie. Skąd ona wcześniej miała cokolwiek wiedzieć o jego uczuciach? Oświadczyny spadły na nią jak grom z jasnego nieba.
A tak przy okazji, może ktoś powie mi, dlaczego John na początku wizyty nie spytał jej o zdrowie, samopoczucie...
fanturia - Śro 05 Mar, 2008 21:27
Ale pytanie "Jak sie Pani czuje" jest jak najbardziej na miejscu. Za bardzo się skupił na własnych uczuciach.
Nellie - Śro 05 Mar, 2008 22:44
A ja zauważyłam jeszcze coś innego... W scenie oświadczyn Margaret sprawia wrażenie, jakby od początku wiedziała, ku czemu będzie zmierzać ta rozmowa - jest onieśmielona i spięta, cała sytuacja widocznie ją krępuje, ale tak właśnie, jakby tylko czekała na moment, kiedy ma odmówić.
Anonymous - Śro 05 Mar, 2008 23:00
o tak john jest romantyczny.
A i faktycznie Margaret od początku miota się po pokoju, może jednak zdaje sobie sprawę, że to ocalenie Johna może być różnie interpretowane i jej z tym dziwnie
Gosia - Śro 05 Mar, 2008 23:06
Ktos nawet analizowal ta scene, ze on zamknal drzwi za nią, zeby uniemozliwic jej ucieczke i osaczyl w rogu pokoju
Anonymous - Śro 05 Mar, 2008 23:10
w sumie to obydwoje oni platają się po tym pokoju jak dwa lwy na arenie
nicol81 - Czw 06 Mar, 2008 12:00
| Nellie napisał/a: | | A ja zauważyłam jeszcze coś innego... W scenie oświadczyn Margaret sprawia wrażenie, jakby od początku wiedziała, ku czemu będzie zmierzać ta rozmowa - jest onieśmielona i spięta, cała sytuacja widocznie ją krępuje, ale tak właśnie, jakby tylko czekała na moment, kiedy ma odmówić. |
Ja nie sądzę, by wiedziała z czym przyszedł, ale jej skrępowanie wynikało z faktu, że wiedziała, iż jej zqchowanie może być dziwnie odebrane
Gosia - Czw 06 Mar, 2008 12:37
Slyszala co mowila Fanny....
Zreszta rozszerzona wersja oswiadczyn nie pozostawia tu watpliwosci, bo wspomina w niej i o siostrze i o matce Thorntona..
primavera - Czw 06 Mar, 2008 13:16
| Mag13 napisał/a: |
W scenie "balkonowej":
She only thought how she could save him. She threw her arms around him; she made
her body into a shield from the fierce people beyond. Still, with his arms folded, he shook her off.
W scenie powtórnych oświadczyn:
After a minute or two, he gently disengaged her hands from her face, and laid her arms as they had once before been placed to protect him from the rioters.
A w filmie ładnie by się też prezentowała scena, gdy Thornton przenosi Margaret do salonu po jej zranieniu, a potem klęka przy niej, poczym podrywa się, gdy wchodzi matka |
mmmmmm faktycznie ..... ale się rozmarzyłam .... to śliczne fragmenty.
Loana - Czw 06 Mar, 2008 14:37
Nie czytalam jeszcze ksiazki, ale musze przyznac, ze robicie smaka - takie cudowne, romantyczne sceny!!!
Czy w ksiazce jest opisane dobrze "wnetrze" pana Thortona? Jego uczucia i mysli?
(a ja widzialam serial tylko dwa razy i nie moge zobaczyc znowu, bo nie mam na czym na razie )
|
|
|