To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane II

arlekin - Sob 26 Paź, 2013 19:49

Zarezerwował u kolegi już pierwszą część 4 tomu. Czeka już na mnie. a mama mówiła, ze w tym miesiącu dość książek :mrgreen:
Agn - Sob 26 Paź, 2013 20:45

asiek napisał/a:
No to niech planuje, może kilku czytelników doczeka. :lol: Wiekowa jestem, więc mam marne szanse. :czekam2:

On jest jeszcze bardziej wiekowy od ciebie, babciu ( :P ), więc niech się lepiej streszcza...

Agn - Nie 27 Paź, 2013 09:41

Coraz bardziej jara mnie sf, coraz mniej fantasy. Doceniam wynalazki i technikę, inne światy gdzieś w kosmosie, wizje kolonizacji i całą tę otoczkę, zamiast wiecznie miecza, wiecznie rycerzy, smoki i coraz słabsze podróbki Tolkiena. Rzecz jasna są wyjątki, ale nie przeczę - prędzej mnie teraz ktoś namówi na porządne sf niż na fantasy. No i co? Koleżanka pożyczyła mi Ubika. Jed-wa-bis-te! Philipa K. Dicka już kiedyś czytałam, choć były to opowiadania oraz książki, które ciężko nazwać autorstwa Dicka, bo to były książki powstałe na podstawie filmów, które powstały na podstawie książek Dicka (Blade Runner w wersji filmowej i Total Recall w takiej samej wersji). Trochę mnie jego wizje świata przygnębiały (najbardziej mi było źle na myśl, że zwierzęta były na wyginięciu i trzeba sobie było hodować sztuczne). Ale za Ubika się wzięłam z chęcią, bo przygnębienie przygnębieniem - dobrze mi się go czytało.
Na razie jestem na etapie zawiązywania akcji, ale już teraz mogę stwierdzić, że mi się bardzo podoba. :-D

Admete - Pią 01 Lis, 2013 17:28

Czytam teraz Pauliny Wilk Lalki w ogniu. Niby już sporo przeczytałam o Indiach, ale ta książka jest naprawdę dobrze napisana i zawiera sporo ciekawych, osobistych obserwacji autorki.
Eeva - Śro 06 Lis, 2013 09:55

Czy któraś z Was już może zapoznała się z nowym Sapkowkim? Ja jestem bardzo ciekawa, chociaż Kocia Łapa mnie zniechęca (tu cytat): "poza tym nawet ja fan Sapka nie mam ochoty czytac jego wypocin, jak skonczyla mu sie kasa na wodke to jedzie dalej dobrym szlakiem...nie tedy droga" ;-)
Agn - Śro 06 Lis, 2013 10:47

Jestem w połowie. Tu masz wrażenia: http://forum.northandsout...tart=350#373691
Eeva - Śro 06 Lis, 2013 10:49

O dzięki, jakoś nie wpadł mi w oko temat Sapkowskiego osobny :-)
Agn - Czw 21 Lis, 2013 22:52

Skończyłam przed chwilą czytać książkę Jolanty Krysowatej Skrzydło anioła
Na wrocławskich Osobowicach ktoś nadział się na grób młodej Koranki, zmarłej w latach 50-tych. Prosi autorkę, by przeprowadziła śledztwo, skąd się tu wziął grób Koreanki i to jeszcze z tamtych czasów. Jolanta Krysowata po nitce do kłębka trafiła na historię ośrodka w Płakowicach - ośrodka dla sierot koreańskiej wojny domowej.
Niesamowicie mnie ta książka wciągnęła. Jest takim literackim reportażem. Historia mnie po prostu wsiorbała jak najlepsza powieść. Nadziałam się kiedyś na informację, że faktycznie dzieci z KRLD były kiedyś w Polsce, acz żadnych szczegółów. Teraz się dowiedziałam, że to w ramach pomocy wysłano tu wojenne sieroty do bratniego komunistycznego kraju, Polski.
Polecam. I ostrzegam - rozszlochałam się na tej książce jak nieboskie stworzenie. :cry2:
Swoją szosą z tego mógłby być świetny materiał na naprawdę piękny film. Acz raczej nie w kooperacji z KRLD, prędzej z Republiką. Tylko czy oni by chcieli taki temat tknąć...?

akne - Pią 22 Lis, 2013 23:37

Czy ja już wklejałam gdzieś ten Legion? :mysle:

http://www.annajszepielak...rtyrologii.html

Jeśli tak, to sorki.

A tu coś, czym się zachwycała ostatnio u mnie Riella.:
http://www.annajszepielak...rmarket_11.html

Za przytomnosć umysłu wystawiam sobie obrazek: :kawa:

Yvain - Sob 23 Lis, 2013 09:34

akne napisał/a:
A tu coś, czym się zachwycała ostatnio u mnie Riella.:
http://www.annajszepielak...rmarket_11.html

Muszę to mieć, uwielbiam go i jego telewizyjne programy :serce: Świetny facet :mrgreen:

Agn - Sob 23 Lis, 2013 23:07

Przeczytałam najsłabszy kryminał, jaki mi się w mojej czytelniczej karierze trafił. Bogusław Wiłkomirski Uzależnienie całkowite
Kurde... pomysł jest - młody naukowiec odkrywa substancję zdolną uzależnić człowieka już po jednej dawce. I to uzależnić tak, że będzie gotów się upodlić, byle dostać następną działkę. Mamy więc historię naukowca, który się degraduje moralnie (nawet było coś o aniołku i diabełku, którzy mu mówią, czy robi źle czy dobrze :roll: ) i akcję Interpolu - no bo wiadomo, że odkryciem zainteresuje się mafia.
Ale autor pisać nie umie. Jego bohater "wstaje, myje zęby, pije, je śniadanie, ubiera się, idzie na plażę". Poza tym zachowuje się jak kretyn i nie rozumiem jego motywacji - znaczy się skąd to takie wielkie parcie na kasę? Biedy nie klepie. Tempa nie ma, napięcia nie ma, akcji w zasadzie też nie (a szkoda, miałam nadzieję na coś ciekawego z Interpolem i działalnością antynarkotykową). Wieje po prostu nudą straszliwą. Autor jak nie pisze o tym, jak bohater podnosi rękę, drapie się w nos, po czym rękę opuszcza, to robi wykład z chemii (w tym się czuje najlepiej, niestety ja bez encyklopedii nie rozumiem z tego nic), albo pisze przewodnik po miejscu, gdzie akurat ktoś zawitał. Ludzie, co drugą lub trzecią kartkę by trzeba czytać, by to nabrało jakiegoś tempa.
Omijajcie szerokim łukiem. Bardzo szerokim. Nie, nie takim - SZERSZYM.

Agn - Nie 24 Lis, 2013 16:03

Za to jeśli ktoś się kiedyś nadzieje na Starą Słaboniową i spiekładuchy Joanny Łańcuckiej, to serdecznie polecam. Myślałam, że to będzie coś jak Wędrowycz i Babcia Jagódka. I poniekąd jest - jest wiocha zabita dechami, którą nękają wszelkiej maści diabły. Ale jest i właśnie taka wsiowa babuszka, która radzi sobie z rogatym nie gorzej od Winchesterów, a do tego pomaga w sprawach również nie związanymi z siłami nieczystymi.
Z drugiej strony nie ma tu takiego humoru jak u Pilipiuka i Brzezińskiej. Książka jest mimo wszystko inna, ale napisana z wdziękiem (opowiadania tworzące jedną całość). Słaboniowa od bimbru czy podłego piwa w knajpie woli herbatę, nie czaruje też i nie utrzymuje jurnego parobka.
Ale czyta się naprawdę super i mam nadzieję, że Łańcucka jeszcze coś napisze, bo to jej wyszło wyśmienicie (a chyba debiut).

Anaru - Nie 24 Lis, 2013 16:38

Agn napisał/a:
Skończyłam przed chwilą czytać książkę Jolanty Krysowatej Skrzydło anioła

Posiadasz czy pożyczyłaś? Bo jak posiadasz, to ja bym chętnie kiedyś pożyczyła :kwiatek:

Agn napisał/a:
Za to jeśli ktoś się kiedyś nadzieje na Starą Słaboniową i spiekładuchy Joanny Łańcuckiej, to serdecznie polecam. Myślałam, że to będzie coś jak Wędrowycz i Babcia Jagódka. I poniekąd jest - jest wiocha zabita dechami, którą nękają wszelkiej maści diabły. Ale jest i właśnie taka wsiowa babuszka, która radzi sobie z rogatym nie gorzej od Winchesterów, a do tego pomaga w sprawach również nie związanymi z siłami nieczystymi.

Oo, pytanie to samo: posiadasz czy zapuszczać wici w jakiejś bibliotece? :excited:

Agn - Nie 24 Lis, 2013 16:53

Anaru napisał/a:
Posiadasz czy pożyczyłaś? Bo jak posiadasz, to ja bym chętnie kiedyś pożyczyła :kwiatek:

Pożyczyłam, ale posiądę, bo mi trudno by było się rozstać z tą książką.
Cytat:
Oo, pytanie to samo: posiadasz czy zapuszczać wici w jakiejś bibliotece? :excited:

Dostałam do recenzji, więc jest moja. Pożyczę. Już ci to zresztą kiedyś obiecałam. :)
Ale póki co Lisę See czytaj. :D

Admete - Nie 24 Lis, 2013 17:16

Podejrzałam okładkę i stwierdzam, że dość okropeczna. Jakby się trafiło w bibliotece ( w co wątpię ), to bym przeczytała.
Ania Aga - Nie 24 Lis, 2013 17:18

Agn napisał/a:
Jolanty Krysowatej Skrzydło anioła

Kilka lat temu był nadawany reportaż na ten temat właśnie autorstwa Jolanty Krysowatej, usiłowałam znaleźć go online, niestety bez powodzenia.

Agn - Nie 24 Lis, 2013 18:04

Admete napisał/a:
Podejrzałam okładkę i stwierdzam, że dość okropeczna. Jakby się trafiło w bibliotece ( w co wątpię ), to bym przeczytała.

Na okładce jest jedna z grafik i bardzo pasuje do klimatu książki. Chyba nawet autorka je wykonywała. Moim zdaniem jest super, choć fakt - okładka ma zachęcić do zajrzenia do środka i na pierwszy rzut oka niekoniecznie to tak zadziała. Ale warto przeczytać. :)
Ania Aga napisał/a:
Kilka lat temu był nadawany reportaż na ten temat właśnie autorstwa Jolanty Krysowatej, usiłowałam znaleźć go online, niestety bez powodzenia.

Fakt, wspominała o tym. Jest też film dokumentalny pt. "Kim Ki Dok", właśnie o tej dziewczynce, od której wszystko się zaczęło.

Anaru - Nie 24 Lis, 2013 19:19

Agn napisał/a:
Ale póki co Lisę See czytaj.

Czytam. :-D

Yvain - Pon 25 Lis, 2013 10:57

Ostatnio przeczytałam Konrad T. Lewandowskiego "Elektryczne perły" bardzo mi się podobało. Postacie nakreślone soczyście, wartka akcja, ciężkie do przewidzenia zakończenie :mrgreen: świetnie się czytało i chcę więcej.
Admete dzięki za polecenie, miałaś rację, że to świetny materiał na film.
Pozostałe dwie pozycje też łyknęłam momentalnie Wizerunki niepospolitych niewiast staropolskich XVI-XVIII w i Obyczaje staropolskie XVII-XVIII w Kuchowicza. Naprawdę świetnie się czyta. Zadziwiły mnie te książki, bardzo wnikliwe, a autor jest niezłym psychologiem. A wad staropolskich niestety nie udało nam się pozbyć. Jak się dobrze przyjrzeć to i w dzisiejszym społeczeństwie one doskonale funkcjonują.
Admete dzięki :kwiatki_wyciaga:

Admete - Pon 25 Lis, 2013 13:44

Nie ma za co :) Bardzo się cieszę, że mogłam wskazać coś, co ci sprawiło przyjemność. Mam nadzieję, że przeczytasz inne książki Lewandowskiego. Ja teraz mam posuchę lekturową. Poza jakimś takim sobie kryminałem, nie mogę na nic trafić. Chciałabym teraz coś Janion albo Boguckiej. To bym chciała, ale musiałabym kupić, bo u nas akurat tej książki w bibliotekach nie ma:

http://www.empik.com/gors...46631,ksiazka-p

Książki Kuchowicza tez aż się proszą, by na ich podstawie zrobić seriale dokumentalne jak w BBC.

Yvain - Pon 25 Lis, 2013 17:04

Admete napisał/a:
Książki Kuchowicza tez aż się proszą, by na ich podstawie zrobić seriale dokumentalne jak w BBC.

To fakt, byłoby wspaniale :mrgreen:

Trzykrotka - Śro 27 Lis, 2013 11:56

Admete napisał/a:
To z Wydawnictwa Literackiego bodajże jest pełne. Tyle, że mi się to nowe, pełne tłumaczenie nie podoba.


Dokładnie :? Starey miało dziury, brakowało zdań, a nawet całych akapitów, ale i tak nowe jest niedobre. Opisów czasami jest za dużo (pani Montgomery to uwielbiała), ale to nawet nie to - klimat gdzieś się zgubił, jakoś płasko to wypadło. Nie mówiąc o tym, że Joanna zwana Bubą brzmi mi lepiej niż Valancy zwana Doss. Valancy może być, ale Doss nic nie mówi. A gdyby nazywali mnie Bubą, chyba poszłabym na emigrację wewnętrzną. No i bohater - jak może mieć na imię Barney? To imię kojarzy mi się z Jaskiniowcami. Edward jest w porządku.

Admete napisał/a:
Czytam teraz Pauliny Wilk Lalki w ogniu. Niby już sporo przeczytałam o Indiach, ale ta książka jest naprawdę dobrze napisana i zawiera sporo ciekawych, osobistych obserwacji autorki.

Tę książkę zjechali równo wszyscy znawcy tematu, stwierdzajac, że brzmi, jakby pisała ją biała memsaab z pozycji swojej lektyki :shock: Ale wiem też, że wiele osób ją chwaliło.


Przywiozłam sobie własnie rzecz o Korei Północnej Światu nie mamy czego zazdrościć. Ciekawa jestem niesamowicie - książka napisana została przez Amerykankę, na podstawie rozmów z uchodźcami stamtąd.

A teraz czytam coś, co polecam z całego serca. Bawię się przy lekturze jak malo kiedy. Przejrzeć Anglików Catherine Fox. Książka napisana przez antropolożkę - Angielkę na temat jej plemienia. Jakie są kody językowe. Jakie kody zachowań. Czym jest angielski humor, czym pogoda. Jak prowadzić rozmowę o pogodzie. Jakich siedem słów niechybnie zdradzi, do jakiej klasy należysz. Co to jest pub i jakie prawa oraz język w nim obowiązują. Skąd Anglicy biorą domy i meble (ba! Niektórzy je kupują, ale ci najlepsi po prostu... mają. Po przodkach). Świetnie i z nerwem napisana, zaczytuję się nią. Polecam :kwiatek:

Admete - Śro 27 Lis, 2013 13:19

Nie miałam takiego wrażenia przy lekturze Lalek, a z drugiej strony czyż nie jest białą, wykształconą kobietą z Zachodu? Co to w ogóle za zarzut? Zanotuję książkę o Anglikach :)
Agn - Śro 27 Lis, 2013 13:30

Trzykrotka napisał/a:
Dokładnie :? Starey miało dziury, brakowało zdań, a nawet całych akapitów, ale i tak nowe jest niedobre. Opisów czasami jest za dużo (pani Montgomery to uwielbiała), ale to nawet nie to - klimat gdzieś się zgubił, jakoś płasko to wypadło. Nie mówiąc o tym, że Joanna zwana Bubą brzmi mi lepiej niż Valancy zwana Doss. Valancy może być, ale Doss nic nie mówi. A gdyby nazywali mnie Bubą, chyba poszłabym na emigrację wewnętrzną. No i bohater - jak może mieć na imię Barney? To imię kojarzy mi się z Jaskiniowcami. Edward jest w porządku.

Znów czuję potrzebę obrony nowego tłumaczenia. Posłużę się przykładem.
Wielbicieli Tolkiena palce już pewnie bolą od wypisywania paszkwili nt. niejakiego Łozińskiego. Dlaczego? Bo przetłumaczył nazwy (oraz popełnił jeszcze kilka innych gaf, ale pierwszy zarzut to właśnie te piękne nazwy, które on radośnie skaszanił). I to jeszcze nieudolnie. Tajary, Radostki Gorzalenie, Chmielko Maślaki, Lotalorie, Jeleniska... (ktoś rozpoznaje, o kogo lub jakie miejsce chodzi?) Ewww!
Wracamy do Błękitnego zamku. W starym tłumaczeniu pozmieniano imiona, wywalono zdania, a nawet akapity - to ma być dobre tłumaczenie? Dzisiaj by go za to mam nadzieję z roboty wywalili. Gdyby tłumacz nazywał się Łoziński i chodziło o Władcę pierścieni, pewnie by go już powieszono na suchej gałęzi nad głęboką wodą.
Nie rozumiem zatem, jak temu tłumaczowi wszystko uszło na sucho, a inny, który robi to samo, musi zmieniać nazwisko, by go nie dopadli (gwoli ścisłości - któreś wydanie Diuny z jego tłumaczeniem miało jako tłumacza przerobione nazwisko Łozińskiego).
Kiedy Montgomery pisała swoją książkę, Freda Flinstona i jego kumpla jeszcze nie było, nie jej wina, że nam się tak kojarzy. Nazwała swojego bohatera w taki sposób i to powinno zostać. Ja natomiast nienawidzę Edwarda - dla mnie to imię po wszech czasów pozostanie skreślone i będzie mi się kojarzyło wyłącznie ze Stefką Meyer i jej skichanym Edziem. Imię Barney pasuje do tego bohatera. To nie jest facet, który stoi na skarpie z łopoczącym na wietrze płaszczem i deklamującym wiersze. Jest bardziej swojski niż ulotny i praktyczniejszy niż stricte romantyczny.
Do klimatu nic nie mam. To jest klimat, który stworzyła Montgomery i takim go kupuję. W starej wersji nie mogłam przeczytać tej książki - w nowej weszła mi jak masełko i stała jedną z ukochanych powieści-pocieszajek.
Odnośnie opisów - ja Orzeszkowej nie mogę przejechać. W porównaniu z Nad Niemnem u Montgomery tych opisów prawie nie ma. :wink:
Dobra, kończę wypowiadać się na ten temat. :kwiatek:
Trzykrotka napisał/a:
Przywiozłam sobie własnie rzecz o Korei Północnej Światu nie mamy czego zazdrościć. Ciekawa jestem niesamowicie - książka napisana została przez Amerykankę, na podstawie rozmów z uchodźcami stamtąd.

Kiedy już przeczytasz, to zerknij sobie na mój post nt. tej książki - porównamy sobie wrażenia. :mrgreen:
http://forum.northandsout...tart=575#347533

Admete - Śro 27 Lis, 2013 13:38

Prosta odpowiedź - przy Tolkienie tłumacz ma trudniejsze zadanie i musi być równie dobry jak pisarz. A przy Montgomery? Może się zdarzyć, że tłumacz będzie miał większy talent niż autorka ;) Styl starego i nowego tłumaczenia jest inny. Uleciał nastrój. Wybór przezwiska w starym tłumaczeniu był dobry. Trochę trudno porównywać Przerabianie Lothlorien na Lotarolie z zamianą Doss na Bubę. W tym drugim przypadku konieczne było wprowadzenie słowa, które ośmieszałoby bohaterkę. W języku polskim Doss nic nie znaczy w sensie kontekstu - czy to jest pozytywne, czy negatywne, dlaczego bohaterka nie lubi, jak ktoś do niej tak mówi? Buba od razu daje nam sygnał językowy, stylistyczny - coś niezgrabnego, mało lotnego, dziecinnego - ot, taka Buba. W przypadku Tolkiena nazwy wynikają z jego badań nad językami, trudno je przerobić. To zasadnicza różnica.
Co do imion - to chodzi o kontekst kulturowy - w naszym języku imię Barney nie kojarzy się za dobrze, poza tym część osób dawniej pewnie by nawet nie wiedziało, jak takie imię wymówić. To dlatego przełożono imiona całkiem inaczej. I znów nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, jak ewentualna zamiana imion u Tolkiena.
Thin przepraszam, ale akurat te dwie książki i ich tłumaczenia - nie można tego zestawić.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group