To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Thornton- dziewica?

Anaru - Sob 29 Sie, 2009 11:29

Mag13 napisał/a:
Czyż byłby pożądany przeze wszystkie panny w Milton i ich rodziców, gdyby wiedziano, że on już tu i ówdzie doświadczył się w międzyczasie?

Och, oczywiście :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

seniorita - Sob 29 Sie, 2009 18:06

Anaru napisał/a:
Mag13 napisał/a:
Czyż byłby pożądany przeze wszystkie panny w Milton i ich rodziców, gdyby wiedziano, że on już tu i ówdzie doświadczył się w międzyczasie?

Och, oczywiście :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:


jak mogłabym się nie zgodzić z Anaru? :mrgreen:

szczerze mówiąc, kwestia nie jest łatwa do rozstrzygnięcia :mysle:

wiadomo, że młode dziewczę miało za zadanie chronić dniem i nocą swojej niepokalanej opinii... a mężczyźni, czy na ich prowadzenie się ktokolwiek zważał? do dziś dziewczyna która używa życia to dz..wka, a facet po prostu niezły kozak

Jotka - Sob 29 Sie, 2009 18:59

Mag13 napisał/a:
Thornton dziewicą był!!!!!!!
Kiedyś tak ...
seniorita - Sob 29 Sie, 2009 19:34

właśnie, kiedyś na pewno, pytanie czy przed czy po :lol:
Tamara - Pon 31 Sie, 2009 10:49

I znowu Lady Mag zaczyna :wink: wiadomo , że nie tyle sam Thornton był obiektem pożądania panien na wydaniu , ile jego majątek i pozycja , co się gwałtownie po bankructwie skończyło :roll: a co do reszty argumentów , nie mam siły już powtarzać :roll: :wink:
Anonymous - Pon 31 Sie, 2009 11:26

Ideały są fajne... wyobraźni... bo li i jedynie tam je można znaleźć.... piszę to Kasiek kiedyś wielka idealistka, wierząca, że mężczyzna jej marzeń jest wzorem cnót wszelakich... dlaczego? Bo jakże inaczej mogłoby być.... ale realny świat to i realni ludzie.... Nie jestem wielkim znawcą mężczyzn(patrz tytuł dziewica w bieli), ale jakoś nie sądzę, aby w ciągu 200 lat psychika mężczyzn ich odruchy się zmieniły jakoś tak diametralnie. I gdybym wam teraz powiedziała, że wierzę iż Iker jest no... jak Jaśko z wyobrażeń Mag to byście mnie może i nie wyśmiały(wiadomo Damy), ale uśmiech półgębkiem by się pojawił a i pomyślałybyście sobie swoje.... tak jak Moja Mami gdy jej powiedziałam, ze Słonko NA PEWNO jest abstynentem.... Jaś dziewicą kiedyś był, ale to dawno był bo był młodzieńcem przystojnym, zamożnym i jurnym :wink:
Anonymous - Pon 31 Sie, 2009 11:36

Mag13 napisał/a:
Za co, ja się pytam, mial on sobie nabyć utratę?

oj młodzieńczo-szczeniackie zdurzenie i tyle... to już nawet 200 lat temu wszystko musiało być za pieniądze? Myślisz, ze chemia, jakieś upojne chwile za darmochę nie wchodzą w grę?

Anonymous - Pon 31 Sie, 2009 18:23

Mag13 napisał/a:
Brytyjczycy urodą nie grzeszą,

jakby pobierali się tylko ludzie ładnie a reszta za pieniądze to kiepsko byłoby z populacją... widzę wielkie luki w dowodzeniu Lady Mag :mrgreen:

Dalej nie udowodniła ponad wszelką wątpliwość, że Jaś był dziewicą...

Anonymous - Pon 31 Sie, 2009 19:28

Mag13 napisał/a:
Z czego wynika, że dziewicą być musiał z braku czasu na utratę!

był czas, że na myślenie czasu miał wiecej...

seniorita - Pon 31 Sie, 2009 19:36

eh, kobiety, faceci się nie zmienili przez te stulecia jak tu dowodzono... a który dziś w wieku lat 30 pozostał nieskalany?
Anonymous - Pon 31 Sie, 2009 19:38

No ja się z tym nie-zmienianiem zgadzam...


ten temat to chyba fenomen 61 stron postów, które nic nie wniosły każda ze stron trwa przy swoim.... zresztą temat to już chyba forumowa legenda :mrgreen:

seniorita - Pon 31 Sie, 2009 19:51

hmm, bo to zdaje się nie chodzi tyle o obyczajowość danego okresu, ile o charakter i poglądy danej osoby.

Stąd chyba bierze źródło popularność tezy pt. JT jako człowiek honoru dziewicem był.

Pytanie, czy był człowiekiem niezłomnej woli także w wieku lat nastu? :paddotylu:

seniorita - Wto 01 Wrz, 2009 17:58

Mag13 napisał/a:
W wieku lat nastu to on co najwyżej sprzedawał towary krótkie w sklepie bławatnym, wykorzystywany okrutnie, z nielimitowanym czasem pracy ,przez sklepikarza w typie znanym z brytyjskich ekranizacji powieści Dickensa.


Mag, bo mnie zaraz przekonasz.

Ale okazja zawsze mogła się trafić, wszystko zależy od osoby, jej usposobienia i charakteru.

Ten dylemat jest chyba nierozwiązywalny :cry2:

seniorita - Wto 01 Wrz, 2009 18:43

lady_kasiek napisał/a:
brak czasu? to nie jest argument....


dokładnie...

dziewczyny, a chodzi o JT filmowego czy bohatera Gaskell?

bo filmowy nie mógł być dziewicem, to pewne :-D patrz: wiadoma scena :slina: :mrgreen:

BeeMeR - Śro 02 Wrz, 2009 09:33

lady_kasiek napisał/a:
ten temat to chyba fenomen 61 stron postów, które nic nie wniosły każda ze stron trwa przy swoim....
Pardon - nie zgadzam się, że nic nie zniosły - u mnie niejednokrotnie wybuchy niepohamowanego śmiechu :rotfl:
lubię ten wątek z jego absurdalnością :serce:

seniorita napisał/a:
dziewczyny, a chodzi o JT filmowego czy bohatera Gaskell?
jak która strona woli :mrgreen:
spin_girl - Śro 02 Wrz, 2009 10:55

Że filmowy nie był dziewicem to jasne, Ryś na dziewica nie wygląda i jak dziewic nie całuje.
Ja obstaję w dalszym ciągu również przy teorii, że i książkowy bohater dziewicem nie był.
Argument o braku czasu do mnie nie przemawia, bo nikt nie pracuje 24/7, a przeciętny facet myśli o seksie co 30 sekund.
Ponadto w momencie rozpoczęcia powieści rzeczony bohater miał wystarczająco dużo czasu na dyskutowanie o Platonie, więc i na panienki miał.
Po trzecie nawet nie musiał za to płacić, bo tylko panny z dobrych domów były trzymane pod starżą, niższe warstwy społeczne podchodziły do sprawy nieco luźniej, bardziej podążały za głosem natury (proszę sobie poczytać, np. Catherine Cookson), więc niewykluczone, że jakiejś panience mógł się po prostu spodobać wysoki, przystojny, młody przedsiębiorca.
Poza tym były delegacje, których fragmenty na pewno składały się z posiedzeń w męskim gronie przy whisky i kartach, a od tego już tylko krok do zamówienia sobie kobiecego towarzystwa.
Poza tym książka udowadnia, że Jasiek był namiętnym mężczyzną. Jako dowody pośrednie mogą służyć symboliczne sceny zsuwającej się bransoletki Margaret oraz sugestywnego snu Thorntona. Zresztą już przy pierwszym spotkaniu następuje opis Mrgaret z punktu widzenia Thorntona i widać w nim wyraźnie, że od razu patrzył na nią jak na obiekt seksualny (co nie znaczy, że wyłącznie tak, a wręcz przeciwnie, pożądanie jest często forpocztą miłości).
To by było na tyle (chwilowo) :wink:

seniorita - Czw 03 Wrz, 2009 17:20

spin_girl napisał/a:
Poza tym książka udowadnia, że Jasiek był namiętnym mężczyzną. Jako dowody pośrednie mogą służyć symboliczne sceny zsuwającej się bransoletki Margaret oraz sugestywnego snu Thorntona. Zresztą już przy pierwszym spotkaniu następuje opis Mrgaret z punktu widzenia Thorntona i widać w nim wyraźnie, że od razu patrzył na nią jak na obiekt seksualny (co nie znaczy, że wyłącznie tak, a wręcz przeciwnie, pożądanie jest często forpocztą miłości).


taki mężczyzna nie mógł pozostać dziewicem choćby bardzo mu zależało :serduszkate:

Alicja - Czw 03 Wrz, 2009 17:41

i to właśnie jest dobre do rozważania- ciekawe czy mu zależało? ( bo że nie był dziewicem nie mam wątpliwości :wink: )
spin_girl - Pią 04 Wrz, 2009 09:41

Nie miało powodów mu zależeć. Jasiek miał raczej cyniczno-materialistyczne podejście do życia. Przynajmniej do momentu poznania Małgośki... :wink:
spin_girl - Sob 05 Wrz, 2009 14:28

Na przykład podczas rozmowy z panem Hale na kolacji przedsiębiorców, kiedy Thornton opowiada o tym, jak zainstalował wiatrak odfiltrowujący kłaczki bawełny, ponieważ dzięki temu jego robotnicy są zdrowsi. Pan Hale mówi, że to był chrześcijański czyn, Thornton natychmiast mu zaprzecza i wprost mówi, że nie jest jego domeną zodbywanie się na chrześcijańskie czyny. Dla niego wiatrak i zdrowi robotnicy mają wydźwięk materialistyczny- zdrowi robotnicy pracują ciężej i dłużej, szczególnie dzieci.
Później Thornton ma pretensje do Margaret, że dokarmia głodujacych robotników. Nawet roztoczona przez nią wizja głodujących dzieci nie przeonuje go o sile dobroczynności (przynajmniej w danej chwili).
Kiedy Margaret pyta go, czy monitoruje to, na co jego pracownicy wydają pieniądze, Thornton odpowiada twardo, że nie jest on ani ich ojcem, ani bratem, ani przyjacielem, tylko pracodawcą i nie obchodzi go, czy po pracy przepuszczają wszystko na alkohol czy na związki zawodowe, byleby przyszli punktualnie i odwalili robotę.
Jednym z głównych przesłań moralnych powieści jest właśnie budzenie się u Thorntona uczuć wyższych, pewnego rodzaju wrażliwości społecznej, a wszystko to za sprawą Margaret.

Anonymous - Nie 06 Wrz, 2009 20:13

A ja bym tego tak nie ujela. Gdyby byl cynicznym materialista, to tak jak inni nie patrzylby w zadnym razie na zdrowie robotnikow, bo na miejsce kazdego z nich czekalo kilku innych. To takie typowo meskie zagranie - zeby nikt przypadkiem nie pomyslal, ze jest mieczakiem, to znalazl sobie wytlumaczenie.
Dobroczynnosc Margareth byla w gruncie rzeczy glupia - szla na latwizne, po najmniejszej linii oporu. Najlatwiej jest rzucic zebrakowi monete, wreczyc "koszyk". Czlowiek czuje sie potem lepiej, ale co nastepnego dnia? Co z tysiacami innych? Wszystkim pomoc nie mozna - przynajmniej nie w ten sposob. Margaretka dawala gotowa rybe, a trudniej jest dac wedke do tego, aby ktos te rybke zlowil sobie sam.
Thornton byl twardy, bo taki musial byc aby osiagnac sukces w takiej sytuacji w jakiej sie znalazl. Ja nie jestem przekonana do konca, czy to margareth wzbudzila w Jasku uczucia wyzsze, bo z psychologicznego punktu widzenia - to jest niemozliwe, juz predzej uswiadomila mu, ze ludzie z nizin tez moga miec dobre koncepcje i pomysly, ze warto jest czasem wysluchac drugiej strony, bo mozna dzieki temu dojsc do konstruktywnych wnioskow. Z cala pewnoscia jednak Jasiek nauczyl margareth myslenia przyzlosciowego i praktycznego.

spin_girl - Pon 07 Wrz, 2009 10:42

Mag13 napisał/a:
Cytat:
pożądanie jest często forpocztą miłości

... i oznaczać musi wejście w posiadanie?

Nie musi, ale często oznacza, jak w przypadku Jasia i Małgosi- Jaś najpierw pożądał, potem pokochał a wreszcie się ożenił i wszedł w posiadanie :mrgreen: Ten akurat fragment mojej wypowiedzi odnosił się bezpośrednio do Johna i Margaret.
Natomiast nie zawsze pożądanie jest forpocztą miłości. Czasami pożądanie to po prostu pożądanie i jeśli druga strona też pożąda to prędzej czy później (a raczej prędzej), jak to łądnie ujęła Mag, wejdzie się w posiadanie. :wink:
Wydaje mi się Mag, że nie doceniasz siły namiętności. Ludzie obdarzeni namiętną naturą często są gwałtowni i porywczy, prawie zawsze niecierpliwi, a kiedy coś zwróci ich uwagę, myślą o tym z intensywnością graniczącą z obsesją. Wszystkie te cechy "wyczytałam" u książkowego Thorntona. Wiem, że zapuszczam się tutaj na głębokie wody domniemywania, ale gdybym miała zgadywać, na podstawie cech charakteru, spod jakiego znaku zodiaku był John, postawiłabym na skorpiona- ambitny, typ lidera, inteligentny, skłonny i zdolny do ciężkiej pracy, zależy mu na opinii innych. Skorpiony są również bardzo silnie zorientowane seksualnie, mają duży apetyt i duże potrzeby na tym polu. Thornton do wszystkiego podchodził z pasją i zaangażowaniem- czy to była praca w przędzalni, dyskutowanie o Platonie czy miłość do Margaret. Odstawienie na boczny tor namiętności i pasji w kwestii seksu, asceza i wstrzemięźliwość, w dodatku przed poznaniem Margaret i wiarą w miłość, po prostu kłóci mi się z charakterem Thorntona.
Uprzejmie uprasza się o niemieszanie fikcji z rzeczywistością - i niemieszanie Johna Thorntona z Richardem Armitage
Nie czynię tego. Kiedy jeden z moich ulubionych aktorów, Cillian Murphy zagrał transwestytę widziałam na ekranie transwestytę, a nie ojca dwójki dzieci. Miał za zadanie zagrać transwestytę, więc wyglądał i zachowywał się jak transwestyta.
R.A. miał za zadanie zagrać Johna Thorntona. Przeczytał wcześniej powieść, rozmawiał ze scenarzystką, reżyserem. Gdyby miał za zadanie sportretował Johna Thorntona- trzydziestoletniego prawiczka, zapewne całowałby jak trzydziestoletni prawiczek, ponieważ jest dobrym aktorem.
Aine- w dużej części zgadzam się z Twoją ostatnią wypowiedzią i trochę zejdę z tonu. Odpuszczam cynicznego, ale uważam, że materialistą jednak był. Myślał w kategoriach zysku i straty.
Wydaje mi się, że Margaret obudziła w nim jednak uczucia wyższe, na przykład przekonała go, że powinien dostrzec głębię charakteru Higginsa, pomimo dzielących ich różnic.

praedzio - Pon 07 Wrz, 2009 16:47

Biedny Thornton - Wieczny Dziewic! :rotfl:
Gosia - Pon 07 Wrz, 2009 17:10

Mag13 napisał/a:
Rozumiem - ramka mogłaby ulec uszkodzeniu! :mrgreen: Ale pewnie jest delikatnie odkurzana....... :rotfl:

To fakt, chyba by tego nie wytrzymała :mrgreen:

spin_girl - Pon 07 Wrz, 2009 19:01

Mag13 napisał/a:
ale czy oznaczać to musi, że nie potrafiby nad nimi zapanować?

A kto powiedział, że nie potrafiłby? Pytanie nie brzmi czy potrafiłby czy nie, tylko czy chciał czy nie. Nie widzę sensu w chceniu.
Mag, skąd wniosek, że pani Thornton była religijna? Nie przypomiam sobie takich fragmentów filmu czy książki, ale może mnie pamięć zawodzi...
A nawet gdyby była, znam kilka osób wychowanych w bardzo surowych moralizatorsko- religijnych rodzinach, które na moich oczach robiły bardzo niegrzeczne rzeczy, właśnie na przekór tym rodzinom, ponieważ czuły się tłamszone. Myślę, że Thornton tracący dziewictwo w ramach buntu przed zbyt władczą i surową matką to niezła teoria :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group