Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"
Aragonte - Sob 06 Paź, 2012 12:31 Agn, wcale nie twierdzę, że zwierz jest wyrocznią, podałam tę recenzję jako jedną z wielu - a niestety krytycznych opinii jest mnóstwo, wiem, bo przewertowałam cały wątek o McDusi na gazecie.
I akurat porównanie z 50 twarzami Greya mało jest udane, moim zdaniem, bo co do tego to nikt raczej nie ma wątpliwości, że to chłam, który wypromowano na bestseller, więc nad czym się tu pastwić? A MM to uznana marka, w dodatku mająca założenia wychowywania młodzieży itd. I tutaj - dla mnie również, bo niezmiennie mam sentyment do pierwszych kilku powieści MM - jest przykre, że Jeżycjada od dawna nie jest tym, czym była. No, chyba że staję nie powoli zgredem
Żeby było jasne: McDusię kupiłam (plus ileś tam brakujących książek z cyklu, bo chciałam sobie go uzupełnić) i przeczytam, ale długi cytat pokazujący zachowanie Józinka wobec tytułowej bohaterki raczej mnie zniesmaczył i trochę przeraził, zwłaszcza że MM piszę o nim, że niby taki wspaniały Sofijufka - Sob 06 Paź, 2012 12:45 mój zaprzyjaźniony księgarz twierdzi, że ostatnio MM nie schodzi [z McDusią włącznie] - no, chyba że te z antykwarycznej półki.nicol81 - Sob 06 Paź, 2012 15:15 Na gazecie na forum fanów MM to są od lat programowo anty, więc nic nowego...
Co do zachowania Józinka wobec Magdy - Pulpa strzela w twarz Baltonie, Żaba Żeromskiemu i jest ok. Dlaczego społeczeństwo uważa, że chłopak musi być zawsze chętny, zwarty i gotowy?
Nie rozumiem też czepiania się przesadnej rzekomo religijności... Że Laura ma przed ślubem spowiedź - to chyba wymóg, o ile wiem...
Agn napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Natomiast nie da się ukryć, że jest to kolejny odcinek z cyklu, dla fanów, nie książka dla nowych czytelników - masa nawiązań nie tylko do książek poprzednich, ale i do fandomu.
Nie czytałam wszystkich części, a to, co czytałam, to było sto lat temu i już nic nie pamiętam. Mogę więc powiedzieć radośnie, że jestem niemal nowiutkim czytelnikiem bez 18-tomowego zaplecza. I mi się podoba, nie ma się jak zgubić. Musierowicz może nie pisze czegoś, co się śledzi z wypiekami na twarzy, ale w tej książce jest tyle ciepła, że robi mi się milej na świecie od czytania.
A to dobrze, że ktoś niemal nowiutki tez jest na tak
Zwierz (to samica?) ma swoje pewne założenia i opinie, jak każdy.Anonymous - Sob 06 Paź, 2012 17:27 Z tworczosci Musierowicz , to po Kalamburce jedynie autobiografia zrobila na mnie jakies wrazenie (jesli ktos mial podejrzenia, ze wiekszosc postaci - od Dmuchawca, przez Mie, do Idusi, sa postaciami wzorowanymi na kims realnym, przestanie je miec. Watpliwosci, znaczy sie).Ania Aga - Sob 06 Paź, 2012 20:01 Przeczytałam trochę komentarzy na forum gazety i mam wrażenie, że nikt z osób tam się wypowiadających nie lubi książek Musierowicz, ani starszych ani nowszych, programowo są na nie. Jestem na początku McDusi, aż tak źle nie jest.Anonymous - Sob 06 Paź, 2012 20:05 Pozwolę się odezwać.
Sama McDusię nabyła, połknęłam i do zachwytów mi daleko. NiestetyAgn - Sob 06 Paź, 2012 22:05
Aragonte napisał/a:
Agn, wcale nie twierdzę, że zwierz jest wyrocznią
Ja zaś nie napisałam, że ktokolwiek to stwierdził.
Aragonte napisał/a:
I akurat porównanie z 50 twarzami Greya mało jest udane, moim zdaniem, bo co do tego to nikt raczej nie ma wątpliwości, że to chłam, który wypromowano na bestseller,
Akurat przed przeczytaniem nie wiedziałam, że to chłam. A przy poprzedniej książce MM już kręcili nosami, że to nie to. W 50 twarzach... jest się do czego przyczepić, nawet nie trzeba daleko szukać, a autorka nie pisała przecież z góry chłamu, po prostu nie umie pisać, o czym nie wiedziała. Inni nie mieli obiekcji przed napisaniem wprost, że 50 twarzy to szajs, a Zwierz się wtedy zamienił w krainę łagodności. Może i mam zrąbany gust, niech tam, ale wciąż uważam, że McDusia jest naprawdę sympatyczną książką, a o 50 twarzach nic dobrego nie mogę powiedzieć. A nie, przepraszam, mogę - ma udaną okładkę. Tak swoją szosą jeśli oszczędzamy badziewie, a wyżywamy się na uznanym autorze, bo nie napisał książki zgodnie z naszymi oczekiwaniami, to coś tu jest nie tak, naprawdę.
Odnośnie Józinka - nie uważam zaraz jak Zwierz, że jest przypadkiem patologicznym i wyrośnie z niego mizogin. Po prostu nie ślinił się na widok dziewczyny od pierwszego wejrzenia, a jak się na niego rzuciła i go pocałowała, na co nie miał ochoty - dziwić mu się, że jej nie znosi i ma o niej nienajlepsze zdanie? Ale może to dlatego, że naoglądałam się młodzieży wyrażającej się gorzej od niego, zachowującej się jak prawdziwe gnojki i dla mnie ten Józef jest naprawdę normalny.
Tak jeszcze o Zwierzu, bo mnie jedno naprawdę wkurzyło w jej ocenie - to odnośnie młodszego rodzeństwa - Zwierz napisała, że WIĘKSZOŚĆ starszego rodzeństwa ma obowiązek młodsze przytulić, jak beczy. A niżej, że nie wszyscy lubią poezję, czego nie rozumie MM. Cóż, czepmy się rozumienia słów - większość to nie wszyscy, czego chyba nie rozumie Zwierz. Bo to raz widziałam zniecierpliwione starsze rodzeństwo zmuszone do opieki nad młodszym, jak mówiło: "Nie rycz, do k. nędzy!"? Nie raz i nie dwa razy.
Sofijufka napisał/a:
mój zaprzyjaźniony księgarz twierdzi, że ostatnio MM nie schodzi [z McDusią włącznie]
U mnie w sprzedaży wyprzedza ją tylko "50 twarzy Greya" i "Pakt Ribbentrop - Beck" Zychowicza. A sama "McDusia" sprzedaje się świetnie. I choćby nie wiem, ile na tę Eru ducha winną książkę wylano pomyj, o kolejne części nadal się będą ludzie zabijać. Tak samo było ze "Sprężyną" - nieeee, to już nie to, ale jak w końcu coś drgnęło, że będzie "McDusia" to się zaczęła gorączka. Nie rozumiem ludzkości, serio.
nicol81 napisał/a:
Dlaczego społeczeństwo uważa, że chłopak musi być zawsze chętny, zwarty i gotowy?
Nie mogę w to uwierzyć, w krótkim czasie znów zgadzam się z Nicol!Aragonte - Nie 07 Paź, 2012 00:41
nicol81 napisał/a:
Co do zachowania Józinka wobec Magdy - Pulpa strzela w twarz Baltonie, Żaba Żeromskiemu i jest ok. Dlaczego społeczeństwo uważa, że chłopak musi być zawsze chętny, zwarty i gotowy?
Nie tego dotyczyły zarzuty - przeczytałam całą dyskusję, więc wiem mniej więcej, jak to wyglądało. Są jednak różne możliwe reakcje w tego rodzaju niezręcznej sytuacji i niekoniecznie trzeba kogoś strzelać w twarz albo potrząsać jak szczurem i syczeć "wstydu nie masz!". Można się zwyczajnie odsunąć, odepchnąć, bąknąć, że doszło do nieporozumienia.
Agresja - i to ukazana bez żadnego komentarza autorki - to już inna para kaloszy.
A już ciąg myśli Józinka mnie zniesmaczył do reszty To ma być ideał, pfffff?
Nawet jeśli cała książka poza tym jest fajna (czego nie wykluczam), to ta jedna scena stanowi dla mnie łyżkę dziegciu w beczce miodu.
Agn, ja nie ludzkość, ja zwykły krytyczny czytelnik, ot i wszystko. Na książki MM prawdę mówiąc kręcę nosem już od Noelki przynajmniej (chociaż ją lubię). W każdej kolejnej coraz bardziej coś mi zgrzyta I to nie dlatego, że się gazetowych forów naczytałam.
Mam pisać, że zachwyca, skoro nie zachwyca? Agn - Nie 07 Paź, 2012 01:08 Ale przecież Józef Magdusi nie uderzył... A okrzyk "Wstydu nie masz?!" jest naprawdę łagodny, zważywszy, że mógł ją niewąsko zwyzywać. Odnośnie ciągu jego myśli - pomyślał o niej, że jest bezczelna. Co w tym takiego gorszącego? Magda się naprawdę, delikatnie pisząc, jak durna zachowała. We mnie niesmak wzbudziło właśnie jej zachowanie, natomiast rozumiem w pełni reakcję Józefa. Nie jest on ideałem, natomiast ma cechy, które się dziewczynom podobają. No i co je do niego przyciąga - jest niedostępny. Skoro Scarlett mogła przez ponad tysiąc stron ganiać za Ashleyem, bo był nie do zdobycia, tak niektóre dziewczyny latają za facetami, którzy są jak twierdza. Bywa. To nie znaczy, że jest ideałem, tylko obiektem zainteresowania płci pięknej.
Aragonte napisał/a:
Mam pisać, że zachwyca, skoro nie zachwyca?
A broń cię borze wszechszumiący! Ale może coś źle zrozumiałam - czytałaś tylko dyskusję na temat Józefa i jego domniemanego patologicznego nastawienia do kobiet czy książkę już też łyknęłaś?
Inna sprawa - jeśli kolejne części serii się nie podobają, to po co ludzie kupują c.d.?Aragonte - Nie 07 Paź, 2012 01:18
Agn napisał/a:
A broń cię borze wszechszumiący! Ale może coś źle zrozumiałam - czytałaś tylko dyskusję na temat Józefa i jego domniemanego patologicznego nastawienia do kobiet czy książkę już też łyknęłaś?
Książka kupiona (pisałam chyba), ale jeszcze jej nie dostałam, ciągle czekam. Czytałam tylko fragmenty i dyskusje.
Inna sprawa, że pisałam już wcześniej, że Jeżycjada przestała w pewnym momencie trafiać w moje czytelnicze upodobania. O ile starych książek jestem w stanie bronić do upadłego, to nowych nawet nie mam ochoty. I części nowych już nie kupowałam.
Agn napisał/a:
Inna sprawa - jeśli kolejne części serii się nie podobają, to po co ludzie kupują c.d.?
Bo nadzieja umiera ostatnia? nicol81 - Nie 07 Paź, 2012 19:13
Aragonte napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Co do zachowania Józinka wobec Magdy - Pulpa strzela w twarz Baltonie, Żaba Żeromskiemu i jest ok. Dlaczego społeczeństwo uważa, że chłopak musi być zawsze chętny, zwarty i gotowy?
Nie tego dotyczyły zarzuty - przeczytałam całą dyskusję, więc wiem mniej więcej, jak to wyglądało. Są jednak różne możliwe reakcje w tego rodzaju niezręcznej sytuacji i niekoniecznie trzeba kogoś strzelać w twarz albo potrząsać jak szczurem i syczeć "wstydu nie masz!". Można się zwyczajnie odsunąć, odepchnąć, bąknąć, że doszło do nieporozumienia.
Agresja - i to ukazana bez żadnego komentarza autorki - to już inna para kaloszy.
A już ciąg myśli Józinka mnie zniesmaczył do reszty To ma być ideał, pfffff?
Nawet jeśli cała książka poza tym jest fajna (czego nie wykluczam), to ta jedna scena stanowi dla mnie łyżkę dziegciu w beczce miodu.
Agn, ja nie ludzkość, ja zwykły krytyczny czytelnik, ot i wszystko. Na książki MM prawdę mówiąc kręcę nosem już od Noelki przynajmniej (chociaż ją lubię). W każdej kolejnej coraz bardziej coś mi zgrzyta I to nie dlatego, że się gazetowych forów naczytałam.
Mam pisać, że zachwyca, skoro nie zachwyca?
Nie, oczywiście, że nie pisać, że zachwyca, skoro nie zachwyca. Ale przy tym konkretnym forum to mam wrażenie, że ich programowo wszystko nie zachwyca i MM personalnie na dodatek. I zjechaliby nową książkę, nawet gdyby to była nowa "Wojna i pokój", pewnie określając ją jako plagiat. Co nawet byłoby ok, gdyby się fanami nie nazywali
Dla mnie polega na tym problem, że gdyby w tej scenie byli Józia i MacDuff, nie wydaje mi się, aby wszyscy się rozpisywali o agresji Józi. Pulpa i Żaba też nie poprzestały na odsunięciu adoratora i wspominaniu, że doszło do nieporozumienia.
Zresztą jakiego nieporozumienia - podkreślam, że nie jestem przeciw podejmowania przez dziewczyny inicjatywy, ale jak dziewczyna robi pierwszy ruch, to musi się liczyć, ze chłopak może nie być zainteresowany. Zresztą ze strony Józina nie było żadnym znaków, które można by sobie jakoś zinterpretować - Magda po prostu sobie założyła, że wszyscy chłopacy są tacy sami- i dziwnie z tego nikt nie robi problemu Agn - Nie 07 Paź, 2012 21:28 Skończyłam McDusię. Będę w swym zdaniu osamotniona, ale pal sześć - bardzo, bardzo mi się podobała.Ania Aga - Nie 07 Paź, 2012 21:35 Zgadzam się z Agn i z Nicol co do reakcji Józefa na pocałunek Magdusi, chłopak też ma prawo bronić się przed niechcianymi zalotami. Dla niego jej zachowanie było obrzydliwe. Krytycy jego zachowania nie biorą pod uwagę, że mamy do czynienia z młodym chłopakiem, a nie z doświadczonym mężczyzną, w jakimś stopniu przygotowanym na tego typu sytuacje.
Spoiler:
Doszłam do sceny powrotu Józefa od kolegi, po spożyciu specjału mamusi Dziuby, kremu Choco. Reakcja Idy spontaniczna, bardzo, bardzo spontaniczna. Scena genialna, Musierowicz w najwyższej swojej formie.
Już wiem, kto jest głównym bohaterem książki - dla mnie jest nim profesor Dmuchawiec. Magdusia, jak do tej pory nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia, jest mi absolutnie obojętna. Jej postać jest w powieści potrzebna tylko do przekazania prezentów od Profesora. Spotykamy dawnych znajomych, Gabrielę, Natalię, Aurelię, Jerzego Hajduka - dyrektora liceum. Ja jeszcze czekam na ostatniego gościa. A Magdusia jest takim niemym świadkiem ich wzruszeń. Cóż, może jej postać jeszcze się rozwinie.
Czuję się w połowie zadowolona z siebie, ponieważ odgadłam autora z zagadki Profesora, ale utwór niestety wyguglowałam. I się zawstydziłam, że tego nie pamiętałam.
Szukam przepisu na krem "Choco"Agn - Nie 07 Paź, 2012 21:41 Ania, ta scena z kremem Choco była cudowna!!! Lałam przy niej niemal w głos (wstrzymywałam się, bo byłam w komunikacji miejskiej, ludzie by mnie zatargali do psychiatryka albo coś...). Natomiast sama McDusia? W sumie ta jej postać jest taka jak inne i służy scaleniu historii, moim zdaniem. Choć mam z nią to i owo wspólnego. Lubię frytki, nie znoszę poezji (z drobnymi wyjątkami, bo ostatnio przecież doszłam do wniosku, że Mickiewicz nie był taki zły, jak mi się wydawało).
Ania Aga napisał/a:
odgadłam autora z zagadki Profesora, ale utwór niestety wyguglowałam.
Podziel się informacją. Moja książka poszła już dalej, a nie pamiętam słów.Ania Aga - Nie 07 Paź, 2012 22:48 Płomień rozgryzie malowane dzieje,
i dalej
Skarby mieczowi spustoszą złodzieje,
Pieśń ujdzie cało, tłum ludzi obiega;
A jeśli podłe dusze nie umieją
Karmić ją żalem i poić nadzieją,
Ucieka w góry, do gruzów przylega
I stamtąd dawne opowiada czasy.
Tak słowik z ogniem zajętego gmachu
Wyleci, chwilę przysiadzie na dachu:
Gdy dachy runą, on ucieka w lasy
I brzmiącą piersią nad zgliszcza i groby
Nuci podróżnym piosenkę żałoby.
Adam Mickiewicz "Konrad Wallenrod" - Pieśń Wajdeloty
Dwa razy omawiane w karierze szkolnej i w podstawówce i średniej, a przynajmniej tak było za moich czasów.Agn - Nie 07 Paź, 2012 22:50 Przerabiałam. Ale to jedna z tych lektur, których nie przebrnęłam... Anonymous - Pon 08 Paź, 2012 12:53
Ania Aga napisał/a:
jej postać jest w powieści potrzebna tylko do przekazania prezentów od Profesora. Spotykamy dawnych znajomych, Gabrielę, Natalię, Aurelię, Jerzego Hajduka - dyrektora liceum. Ja jeszcze czekam na ostatniego gościa. A Magdusia jest takim niemym świadkiem ich wzruszeń.
To jak w Noelce - tam Tomus i Elka tez byli tylko narzedziem do pokazania losow naszych znajomych nicol81 - Pon 08 Paź, 2012 21:12 "McDusia" ma ogólnie dużo wspónego z Noelka, choć jednak w "Noelce" Elki więcej niż MacDusi w "MacDusi".
I jeszcze ciekawe w świetle naszych wcześniej rozważań okołoślubowych jest przedstawienie przygotowań - Laurka przewidywalnie poświęciła więcej czasu swemu wyglądowi niż przyjęciu a i tak nie wyszło.
Agn napisał/a:
Tak jeszcze o Zwierzu, bo mnie jedno naprawdę wkurzyło w jej ocenie - to odnośnie młodszego rodzeństwa - Zwierz napisała, że WIĘKSZOŚĆ starszego rodzeństwa ma obowiązek młodsze przytulić, jak beczy. A niżej, że nie wszyscy lubią poezję, czego nie rozumie MM. Cóż, czepmy się rozumienia słów - większość to nie wszyscy, czego chyba nie rozumie Zwierz. Bo to raz widziałam zniecierpliwione starsze rodzeństwo zmuszone do opieki nad młodszym, jak mówiło: "Nie rycz, do k. nędzy!"? Nie raz i nie dwa razy.
Poza tym jeszcze ten drobny szczegół, że w tej scenie Józin nie występuje jako brat, tylko jako Gwiazdor, który dostał odgórny prikaz wpłynięcia na łodego w kwestii szpinaku...Ania Aga - Pon 08 Paź, 2012 21:18 Elki przeżycia i emocje bardziej mnie poruszały, a Magdusia jest poniekąd strasznie nijaka.Trzykrotka - Pon 08 Paź, 2012 21:20 No więc właśnie - odnośnie krytyki McDusi na wiadomym portalu, wyczuwam tam nutę niechęci do cyklu i autorki w ogóle. Znam to doskonale z własnego podwórka. Mam jedną (aktorską) antypatię tak mocną, że jakikolwiek film z nim oglądam, czepiam się z urzędu - i tam powiewa podobny duch. Nie broniłabym powieści jako literatury przez duże "L", ale naprawdę jest niezła w odbiorze. Moje ciągotki romantyczne zaspokaja scena przyjazdu Laury do jej przyszłego domu, ciągotki do komedii też są zaspokojone. Rozpatrując książkę li i jedynie jako kolejny tom Jeżycjady, nie rzucając jej na szerokie tło literatury dla dzieci i młodzieży, można oszczędzić sobie wielu rozczarowań - ot, ten sam odgrzewany, ale smaczny kotlet. Te same domowe, znajome, miłe kapcie. Ja jestem zadowolona.
BTW: zauważyłyście, że jest już zapowiedź kolejnego tomu? Ania Aga - Pon 08 Paź, 2012 21:29 Ciągle jeszcze czytam, obecnie jestem na ślubie Laury i wydarzenia okołoślubne dostarczyły mi dreszczyku emocji, niby akcja rozgrywa się niespiesznie, ale jak już przyśpieszyła...Aragonte - Pon 08 Paź, 2012 22:23
Trzykrotka napisał/a:
No więc właśnie - odnośnie krytyki McDusi na wiadomym portalu, wyczuwam tam nutę niechęci do cyklu i autorki w ogóle.
Moim zdaniem do kilku ostatnich powieści (i to akurat jestem w stanie zrozumieć), a nie twórczości MM generalnie. W każdym razie takie mam wrażenie, wszystkich wątków nie czytałam.
No i Musierowicz naraziła się ostatnio faktem, że z jej Księgi Gości zaczęły po premierze McDusi znikać wszystkie wpisy zawierające choć cień krytyki, padło też z jej strony coś o wrogach i trollach. Czytałam parę tych wpisów i nic chamskiego tam nie było
Dobra, zmykam stąd, nie mam chwilowo nic do powiedzenia w tym wątku. Agn obawiała się, że będzie osamotniona w sympatii dla McDusi, a to raczej mnie przypadła rola outsidera.
No to już się zamykam.Admete - Pon 08 Paź, 2012 22:30 Zabawne, ale ja ten fragment z Pieśni Wajdeloty znam na pamięć Agn - Pon 08 Paź, 2012 23:30
Trzykrotka napisał/a:
Rozpatrując książkę li i jedynie jako kolejny tom Jeżycjady, nie rzucając jej na szerokie tło literatury dla dzieci i młodzieży, można oszczędzić sobie wielu rozczarowań
Ja tak jeszcze powiem od siebie, że na tle obecnej literatury młodzieżowej Musierowicz reprezentuje wciąż poziom, czego nie można powiedzieć o wielu (acz nie wszystkich!) książkach młodzieżowych.
nicol81 napisał/a:
Poza tym jeszcze ten drobny szczegół, że w tej scenie Józin nie występuje jako brat, tylko jako Gwiazdor
Ot i właśnie!
I podobał mi się moment, w którym Józin podszedł w roli Gwiazdora do Ignasia. Oj, było się z czego śmiać. Ania Aga - Pon 08 Paź, 2012 23:39 Serdeczna, ciepła, nostalgiczna, takie są moje wrażenia po przeczytaniu książki. Zamknięcie pewnej epoki - scena, gdy Gabrysia przygląda się bawiącym się gościom weselnym i przychodzi jej na myśl "Takie były zabawy, spory w one lata..."
Rozmowa Ignacego i Mili:
- nie najgorzej odegraliśmy swoje role w tej sztuce
- pozostawimy po sobie to i owo
- gromadkę dobrych ludzi. Udało się!
To z niej zapamiętam.