Literatura - Proza i poezja - Książki mojego życia...
Caitriona - Sob 10 Cze, 2006 17:22
Ha, widzisz. Tak jak "Szatana..." uwielbiałam tak już "Sposobu..." nie mogłam nigdy do końca doczytać... Jakoś tak mnie odrzucało.
Pamiętam, że była jakaś ekranizacja "Szatana...", czarno-biała. Nawet niezła.
Admete - Sob 10 Cze, 2006 17:29
A ja zupełnie niedawno znów czytałam Sposób na Alcybiadesa i strasznie sie uśmiałam. Jestem nauczycielem dyrfujacym pod warunkiem,że klasa znajdzie odpowiedni dryf, a o to wcale nie jest trudno I a opanowała tę umiejętność całkiem dobrze
Wersja Małej księżniczki z 1995 jest dobra, wyreżyserował ją Alfonso Curaon - potem zrobił też trzecia część Pottera ( jak na razie jest to najlepsza ekranizacja książek Rowling ).
Maryann - Sob 10 Cze, 2006 17:32
| Panna_Marta napisał/a: | Ja widziałam ekranizację Małej księżniczki z 1995 r. Film był przepiękny pod względem plastycznym, a dane sceny potęgowała nastrojowa muzyka. Pamiętam, że Sara była śliczna (mimo że, w tej wersji miała jasne włosy, a ja przyzwyczaiłam się do wizji czarnowłosej Sary). Przyznam, że dawno temu widziałam tę wersję, a moja pamięć nieraz szwankuje, ale nie dokonano wielu zmian w stosunku do pierwowzoru literackiego. Jedynie zakończenie mnie zdziwiło - "panem z Indii" nie był pan Carrisford, ale cudownie ocalały tata Sary.
Film oglądało się przyjemnie, choć scenarzyści w pewnych momentach wprowadzili niepotrzebną... hm... dramaturgię . |
Nie lubię takich "udoskonaleń" - to tak wygląda, jakby pierwowzór nie był wystarczająco dobry i trzeba go było na siłę poprawiać. A po co ? Taki happy end "na całej linii" jest znacznie mniej prawdziwy.
Diana - Sob 10 Cze, 2006 20:31
Jeśli chodzi o "Małą księżniczkę" to była też taka wersja animowana, chyba japońska. Było sporo odcinków, i to był mój pierwszy kontakt z tą historią.
Z Makuszyńskiego rzeczywiście "Szatan z siódmej klasy" był super, ale jeszcze bardziej polubiłam "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Filmy tak samo zrobiły na mnie wrażenie.
Agn - Nie 11 Cze, 2006 17:39
Nie lubię Shirley Temple, zawsze mnie drażniła. Wyglądała jak stara malutka.
"Małą księżniczkę" polecam w wersji nakręconej przez Alfona Cuaron (taaak, to ten od nieziemskiej trójki Pottera), chyba ktoś o niej już wyżej wspominał. Klimat niesamowity. Trochę podmienili końcówkę, ale drobiazg - cała reszta paluszki lizać. No i tak muzyka... *wzdycha*
Anonymous - Nie 11 Cze, 2006 19:19
Będę się powtarzać - książką mojego życia jest "A lasy wiecznie śpiewają" Trygve Guldbranssena. Nie spotkałam się jeszcze nigdzie z tyloma pieknymi słowami o Bogu.
Do tego Xanth, Władca pierścieni i Wiedźmin - to książki mojej młodości (WP - późnej )
Mam jeszcze dwie, bardzo ważne dla mnie książki, do których często chętnie wracam. To Słownik kultury... Kopalińskiego, który był niejako moim elementarzem oraz Cztery komedie Oscara Wildea, z którego czerpię wiele wartości życiowych i sentencji do powtarzania
asiek - Wto 13 Cze, 2006 20:15
Dawno nie zaglądałam do tego wątku...a tu taki ruch.
Kobietki :grin: ...zupełnie zapomniałam o Małgosi kontra Małgosi, Godzinie pąsowej róży i Błękitnym zamku :grin: Był czas, że zaczytywałam sie tymi książkami... jak przystało na niepoprawną romantyczkę. Tyle czasu upłynęło, że dopiero wasze posty przywołały wspomnienia...
asiek - Wto 13 Cze, 2006 20:48
Jedną z książek, która została we mnie na długo była Anna KareninaL.Tołstoja.
Ryczałam jak bóbr kiedy Anna, decydując się na odejście od męża, zmuszona była porzucić synka .... musiała też wyrzec się wszelkich roszczeń do majątku....i to wszystko w majestacie prawa Miałam strasze poczucie niesprawiedliwości. Status prawny ówczesnych kobiet był tragiczny. Ten wątek również przewija się w powieściach Jane Austen.
I.. jak nie lubię skrajnych poglądów , to jednak jestem wdzięczna sufrażystkom za ich walkę o poprawę naszej sytuacji.
Agn - Wto 13 Cze, 2006 21:06
Ja Annę Kareninę cenię za niesamowity klimat. Świetnie mi się to czytało w lecie i niekoniecznie wątek Anny mnie najbardziej pociągał Aczkolwiek Wroński chyba na zawsze będzie miał dla mnie twarz Seana Beana (co z tego, że wg książki winien mieć ciemne włosy i wąsy, o ile pamiętam ).
Caitriona - Wto 13 Cze, 2006 23:53
Ja "Anny Kareniny" nie czytałam co prawda, ale jak tylko słyszę ten tytuł od razu mam przed oczami Fasolkę
MiMi - Pon 17 Lip, 2006 21:00
Ja też uwielbiałam Pana Samochodzika, itp książki dla chłopców. Może dlatego, że to tata pokazał mi, że czytanie to coś pięknego... A może dlatego, że jest we mnie ciś z chłopca :razz: np. uwielbiam motorki, mundury i wojsko...
Agnesse - Pon 17 Lip, 2006 22:07
We mnie też jest coś z chłopca. Bo jeżdżę z Tatą na ryby, nadziewam sama robaki na haczyk, zdejmuję rybę z haczyka, oprawiam ją, bo grzebię w samochodzie.
Jako dziewczynka łaziłam po drzewach i wdawałam sie w bójki, niezliczone ilości razy miałam rozbite łokcie i kolana, byłam z 5 razy w życiu szyta, miałam złamany palec, ach dużo tego było. Ale fajnie było.
kikita - Wto 18 Lip, 2006 01:13
Jak widze naprawde jesteśmy do siebie podobne.Jestem jadynaczka a w sasiedztwie była tylko jedna dziewczyna w moim wieku ,reszta to chłopcy w wiekszosci krewni szt.11.Jak ja bidna miałam byc normalna dziewczyną.Kochałam K.Maya i Winetou ,uwielbiałam Trzech muszkieterów i ogólnie A.Dumasa i jeszcze K.Makuszynskiego(Szatana z 7 klasy,Szalenstwa panny Ewy , Bezgrzeszne lata a najbardziej List z tamtego swiata ) E.Paukszta i cudowna seria " W cieniu hetyckiego swinksa " Złote korony ksiecia Dardanów""Amfory spod Halikarnasu'. A.Szklarski i przygody Tomka ( mam cały zbiór). Z.Nienacki i Pan Samochodzik(rowniez posiadam komplet)Potem przyszedł czas na ksiązki wojenne i Czterech pancernych.Totalnie przechlapane mialam u rodziny i karę poteżna kiedy wyniosłam z komórki wszystkie łopaty i wespół w zespół z całym w/w towarzystwem przekopalismy nasza łąke w celu budowania ziemianek.Dziury były potezne,bo kazdy kopał.Jeszcze był J.Alex i "Czarne okrety" , R.L.Stevenson "Wyspa skarbów,Czarna strzała,Porwany za młodu". J.Verne calość jak leci ale najbardziej Dwa lata wakacji i 20000 mil... I.Kraszewskiego i M.Rodziewiczównę posiadam prawie w komplecie . I jeszcze.
O J.Austen nie wspomne bo wiadomo!!!
J.Chmielewska ktorą kocham,kochałam i kochac będe (komplet)
Nad Niemnem zabieram w kazda podróz.S.Gasiorowskiego 'Szwoleżerowie gwardii"czy Pania Walewska w dłuzsze wojaze biore.
Lubie od czasu do czasu kiedy bierze mnie wena wracac do Odysei i Iliady.
Powiem Wam cos za co z pewnoscią zostane ukamieniowana.Kiedy ktoś mi poleca..ksiazke ambitną..to momentalnie,totalnie odrzuca mnie od takiej lektury i nic na to nie poradze taka juz jestem.
Ksiązka moim zdaniem ma bawic,straszyc,uczyc.rozmarzyć,zmusić do myslenia itp, ale co to jest do licha" ambitne dzieło"? Przecież to dla kazdego znaczy cos innego(zarymowałam,zdolna bestia) Dlatego własnie przez jedno z takich stwierdzen długo odrzucało mnie od Imienia róży,która to ksiazka jest teraz jedna z moich ulubionych.
Przepraszam ,ale sie rozgadałam(a jak sie sie juz na pewno domyslacie lubie se pogadac),
ale ja o ksiązkach mogłabym godzinami.
Gosia - Wto 18 Lip, 2006 22:31
W zamierzchlej przeszlosci tez czytalam Karola Maya: Winnetou, Skarb w srebrnym jeziorze, ksiazki Wernica (sama napisalam nawet western ), czytalam serie Tomkow, Pana Samochodzika, Trzech muszkieterow, 20 000 mil podmorskiej zeglugi Verne`a ..
Oczywiscie jako mala dziewczynka gralam w pilke strzelalam z procy, lazilam po drzewach i mialam wiecznie podrapane kolana.
Ale mialam starszego brata, wiec to nic dziwnego ...
Jeannette - Śro 19 Lip, 2006 13:26
Ja zaczytywałam się w Przygodach Trzech Detektywów Hitchcocka. Przeczytałam chyba z 30 tomów, jakie tylko były dostępne. I choć Winnetou nigdy nie ruszyłam, mimo usilnych błagań taty, to też łaziłam po drzewach i też rzadko miałam kolana w całości.
Anonymous - Śro 19 Lip, 2006 15:12
| Jeannette napisał/a: | | Ja zaczytywałam się w Przygodach Trzech Detektywów Hitchcocka. Przeczytałam chyba z 30 tomów, jakie tylko były dostępne. |
Też to czytałam! To były pierwsze opowieści detektywistyczne, które czytałam zanim odkryłam Agathe Christie .
achata - Śro 19 Lip, 2006 22:28
| kikita napisał/a: | ...Kiedy ktoś mi poleca..ksiazke ambitną..to momentalnie,totalnie odrzuca mnie od takiej lektury i nic na to nie poradze taka juz jestem.
Ksiązka moim zdaniem ma bawic,straszyc,uczyc.rozmarzyć,zmusić do myslenia itp, ale co to jest do licha" ambitne dzieło"? Przecież to dla kazdego znaczy cos innego(zarymowałam,zdolna bestia). |
Kikito, ja tak mam i z filmami. W zupełności się z Tobą zgadzam, zresztą każdy ma prawo czytać to co lubi.
Do tej pory wspominam klimat powieści Daphne Du Mourier. "Zatoka Francuza" powinna w końcu doczekać się porządnej ekranizacji. Widziałam kiedys w telewizji adaptację tej książki, która mnie strasznie zniesmaczyła.
W ogóle sporo cudownych tytułów się marnuje. Gdzie ci reżyserzy i producenci mają oczy?
Przynajmniej na osłodę jest nadzieja na ekranizację całej Narnii. Zaczęłam czytać dopiero jak usłyszałam o filmie i kocham cały cykl.
Uwielbiam też thrillery Mary Higgins Clark. Telewizyjne adaptacje jej książek nie robią na mnie już tak mocnego wrazenia. No i oczywiście uwielbiam kryminały Agathy Christie. Po morderstwie nie umiem przestać dopóki nie dowiem się kto zabił.
Jak byłam mała to słyszałam, że przeginam z czytaniem a nie przeczytałam nawet połowy tego co wy...
kikita - Czw 20 Lip, 2006 00:33
Takze lubie Clark ,szczegolnie przypadła mi do gustu Pusta kołyska i Z księżycem ci do twarzy.Pusta kolyska byla niedawno w tv i faktycznie zrobili z tego taki jak to okreslam"płaski"kryminal. Jeżeli lubisz Higgins clark to polecam Ci Nore Roberts. W bibliotece upchneli ja w dziale romanse(tu troche bym z nimi polemizowala), nie zmienia to faktu,że od lat jej ksiązki sa na listach bestsellerów wśrod powieści sensacyjnej dla kobiet.
Jeżeli zas chodzi ogólnie o kryminaly to ja jestem pod tym względem totalny dziwoląg. Nie spotkałam jeszcze nikogo kto czyta kryminały jak ja. Czytam je od końca. Frajdą dla mnie jest poznawanie całej otoczki prowadzonego sledztwa.
Interesuje mnie psychika sprawcy. Co nim kierowało, co sprowadziło policje na niewłasciwy trop.gdzie popełniono błędy i jak doszli do sedna sprawy. Jakie uniki i klamstwa stosuje podejrzany. A zeby to poznac musze najpierw znac w/w sprawce wiec poznaje go na początku.Widzisz w kryminalach nie pociaga mnie samo szukanie sprawcy ale takie, że tak powiem obserowanie obydwu stron jakby z boku. Nie wiem jak to inaczej okreslic.
Mowilam-dziwoląg. Moze dlatego zawsze lubilam filmy z porucznikiem Colombo.
MiMi - Wto 25 Lip, 2006 19:44
No to widze, że większość dam bawiących na tym forum była kiedyś "chłopczycami" i pewnie częśc z nich jescze jest ja mam domek na drzewie, bliznę po małym wypadku na motorynce i mnóstwo wspomnień związanych z chłopcami (w większości kuzyni) miło tak powrócić to tamtych czasów, szczególnmie do ślubu Tomka z Sally czytałąm to już tyle razy, i jednego mi szkoda, że Szklarski umarł i nie zdążył napisać ostatniej części :cry: szukałam jej dopuki nie przeczytałąm w gazecie artykułu, w którym pisało, że już 9 tom kończył inny pisarz, a na pisanie 10 nie zgodziła się rodzina... to i tak nie było by to samo...
Anonymous - Śro 26 Lip, 2006 08:12
Ja czytałam 9. tom i był całkiem przyjemny, nie widziałam wielkiej różnicy w stylu, a treść była ponoć zgodna z założeniami Szklarskiego, który zdążył zrobić szkic powieści.
10. tom miał dotyczyć I wojny światowej i walki o wyzwolenie. To też mogłoby być ciekawe, lecz niestety nie było dane Szklarskiemu napisać... A szkoda.
Anonymous - Czw 27 Lip, 2006 21:25
To ja dla równowagi dodam, że Maya nie znosiłam wręcz. A ekranizacja z Hende hoh budziła we mnie szczere łzy.
Śmiechu
Natomiast zaczytywałam się Curwoodem, Londonem i Sapkiem (ten ostatni w latach licealnych).
Isil - Śro 30 Sie, 2006 15:54
Ja tez całe dziecinistwo oparłam na ksiazkach przygodowych, dzisiaj juz bym tak nie potrafiła, zawsze potrzebuje chociazby najmniejszej nutki romansu.
Zatem Karol May my love - (długo myslalam ze jest Polakiem... tak samo jak Ania z Zielonego Wzgórza) bylam zakochana w Old Shatterhandzie i wyobrazalam sobie jak razem z nimi galpuje przez prerie
Juliusz Verne to samo - Tajemnicza wyspa, Dwa lata wakacji, W 80 dni dookola swiata, Makuszynski tez, ale tam mi sie podobalo ze w 3 ksiazkach jednak glowna bohaterka byla dziewczyna, Niziurski swojego czasu tez mnie porwal.
Nie bylam jednak w stanie czytac Tomka (chociaz "Sobowtor profesora Rawy" mi sie podobal) ani Pana Samochodzika, za duzo bylo tego bezposredniego dydaktyzmu, u Tomka niektore akapity byly jakby dosłownie spisane z podr do biologii. Ale udalo mi sie przeczytac Pana Samochodzika i Templariuszy jako ze zawsze wolalam historie od roslinek.
No i dzisiaj tez chetnie czytam Kena Foletta, Mary Higgins Clark czy jakiegos Grishama, o Joannie Chmielewskiej sie nie rozpisuje bo na pewno kazda z nas czuje do niej to samo.
Margarett - Czw 31 Sie, 2006 23:48
Dopiero teraz trafiłam na ten temat
Książki, które bardzo dobrze wspominam:
Jane Austen, wyróżniając "Dumę"
"Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow
"Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Bronte
"Zbrodnia i Kara" Fiodor Dostojewski
"Dawid Coperfield" Charles Dickens
"Wielkie nadzieje" Dickens
"Opowieści o dwóch miastach" Dickens
"Oliver Twist" Dickens
"Władca Pierścieni" J.R.R. Tolkien
"Lśnienie" Stephen King
"Kto się boi Virgini Wolf?" Edward Albee
"Martwe dusze" Nikolai Gogol
"Przemiana" Franz Kafka
"Ulisses" James Joyce
"Pokuta" Ian McEvan
"Godziny" Michael Cunningham
i oczywiście wszystkie części "Ani..." jedne mniej, drugie bardziej, jako książki mojego dzieciństwa
i wiele, wiele innych
Anonymous - Pią 01 Wrz, 2006 16:13
Jedyna prawdziwa książka mojego życia, to wspomniane już wielokrotnie "A lasy wiecznie śpiewają" Trygve Gulbranssena.
Jest to najwspanialsza książka, jaką kiedykolwiek miałam w rękach
Margarett - Pią 01 Wrz, 2006 16:17
Ja tematu nie potraktowałam dosłownie jako "książki mojego życia", raczej jako "książki, które bardzo dobrze wspominam", choć kilka spośród nich napewno należy do ulubionych
|
|
|