To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Duma i uprzedzenie Bride & Prejudice (2004)

Jeannette - Nie 12 Sie, 2007 14:56

Obejrzałam sobie niedawno i choć nie znoszę filmów bolly to ten mi się bardzo podobał. Kholi czyli Collins jest cudny, Lalita trochę zbyt nachalna swoją urodą, ale do zniesienia, a Darcy - miodzio. Świetnie się bawiłam przy oglądaniu, wesoła muzyka, sceny taneczne robią wrażenie. Nawet główna konwencja powieści wiernie oddana, bardziej niż wersja z 2005 roku.
Kaziuta - Pon 13 Sie, 2007 19:57

Obejrzałam jako ciekawostkę. Typowy film bolly. Nie powalił mnie na kolana. :(
Admete - Pon 13 Sie, 2007 20:26

Kaziuta Kaziuta ;-) To nie jest typowy film bolly, bo to w ogóle nie jest bolly, tylko zręczna stylizacja :-D wcześniej w tym wątku juz o tym pisałyśmy. ja ten film bardzo lubię - za pomieszanie konwencji, kolorowe stroje, tańce ( Sayid z Lost tam świetnie wypada :-) ), taniec kobry i pana Kholi :-)
Caitriona - Pon 13 Sie, 2007 20:45

Taniec kobry i pan K. to zdecydowanie moje ulubione momenty :mrgreen: Chyba nadszedł czas na powtórkę ;)
Anetam - Sob 18 Sie, 2007 15:06

O tak taniec kobry jest naprawdę powalający,ale nie potrafię się powstrzymać od śmiechu i to obojętne ile razy tę scenę zobaczę kiedy Lakhi mówi,że może pan Kholi jest w łóżku lwem.
O matko jeszcze dalej mam jego minę przed oczami :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Trzykrotka - Sob 18 Sie, 2007 17:39

I miny siostrzyczek na samą myśl! :rotfl: Ja bardzo lubię tę piosenkę No life withouth wife. Koncepcja jak najbardziej słuszna i austenowska :mrgreen:
Anonymous - Sob 18 Sie, 2007 22:31

To moja ukochana piosenka z tego filmu. Jak ogladam film - przez pol roku niemal nuci mi sie ta melodia :D
Loana - Nie 19 Sie, 2007 19:29

A słyszałyście soundtrack do tego filmu? Na płycie jest kilka piosenek, których nie ma w filmie, w tym jedna po angielsku śpiewana przez (zgaduję, bo 100% nie jestem pewna) przez Lalitę i Darcego. Ciekawi mnie treść, bo brzmi dość austenowsko i lekko moralizatorsko :P (słabo rozumiem, więc co nie wiem, to sobie dopisuję;P).
Admete - Nie 19 Sie, 2007 19:36

Nie słyszałam płyty z muzyką. Ciekawostka...Może gdzieś znajdę fragmenty, na Amazonie choćby.
Tu są próbki - które to?

http://www.amazon.com/Bri...87545110&sr=1-1

Trzykrotka - Nie 19 Sie, 2007 19:41

Do taj piosenki był nawet nakręcony klip, który nie wszedł do filmu. To była wariacja na temat Take Me To Love, wersja z Los Angeles.
http://youtube.com/watch?v=lO9AVnNyPkg

annmichelle - Czw 27 Wrz, 2007 13:53

Właśnie go obejrzałam i film dobry na poprawę humoru. :)
Wprawdzie filmy muzyczne czy musicale oglądałam nałogowo jakieś 15 lat temu (obejrzałam chyba wtedy wszystkie jakie były dostępne od lat 30-tych XX wieku...), więc teraz trochę mnie nużyły wstawki muzyczne (zwłaszcza te patetyczne), ale i tak ta wersja podobała mi się bardziej niż współczesna z 2003 roku, o tej z 2005 roku nie wspomnę (póki co ostatnie miejsce w moim własnym rankingu DiU).
Nie jest to jakieś wielkie kino, ale tak jak napisałam - film skłania do uśmiechu, bohaterowie całkiem sympatczni (choć Darcy mógłby tak od początku nie okazywać zainteresowania "Lizzy" - ale to przywara wszytkich wersji, oprócz serialowej z 1995, że widz od razu widzi, że Darcy jest od pierwszego spotkania zauroczony "Lizzy" - trochę szkoda, dlatego w wersji serialowej cenię też to, że widz na początku nie wie, co tak naprawdę Darcy czuje do Lizzy) - film lekki, łatwy i przyjemny (taka bajka - ładni, bogaci, ładne plenery, kolory, radosna muzyka - jak nie przymierzając filmy muzyczne Hollywoodu z połowy XX wieku).

maenka - Pią 09 Lis, 2007 19:06

Jeśli ktoś ma w swoim mieście Media Markt to śpieszę donieść, że teraz można kupić ten film za 9,99 zł.
Amy - Sob 24 Maj, 2008 20:34

Niedawno dorwałam ten film i o dziwo spodobał mi się. Przepiękne stroje i przepiękna muzyka. Ściągnęłam sobie z internetu piosenki i słucham teraz na okrągło. Jakoś brak Kitty i to że były tylko cztery siostry nie przeszkadzało mi. Lalita była prześliczna, choć jak dla mnie to aż za prześliczna, w tej sukni ślubnej wyglądała jak lalka Barbie, Jaya bardzo mi się spodobała, teoretycznie powinna być ładniejsza niż Lalita ale i tak ją z miejsca polubiłam więc swoją rolę dobrze zagrała. Lakhi to taki typowy podlotek, natomiast Mary po tańcu kobry podbiła moje serce całkowicie ( co do samego tańca to był bardzo śmieszny, jak oglądam ten film to obowiązkowo przewijam na taniec, miny wszystkich bohaterów powalają mnie na łopatki, jacy oni są wystraszeni :mrgreen: zresztą na tych scenach pod koniec filmu które lecą przy napisach widać że przy kręceniu tej sceny ekipa miała niezły ubaw)
Darcy przystojny i jak dla mnie w ogóle nie odpychający :mrgreen: taki troszkę zagmatwany, a ta podła Laita bez przerwy go wprawiała w zawstydzenie i tak interpretowała sobie jego słowa że musiały zawsze brzmieć źle, z tymi opadającymi portami i ucieczką to trochę mi przypominał kopciuszka.
Balraj spodobał mi się, szczególnie jak wywijał na parkiecie :mrgreen: w dodatku co tu gadacie że w filmie nie było pocałunku, a ten niewinny całus w czółko Jayi i Balraja :mrgreen:
Caroline jakoś tak mało chamska była, niby rzucała tam jakieś jadowite słówka, ale ogólnie to nie wzbudziła jakiejś mojej wielkiej nienawiści, bo czy prawdziwa dumowa Caroline przyjechała by na ślub Balraja i obściskiwała się z rodziną Lality, albo jeszcze z nimi beztrosko wywijała na ślubie Lality i Darcy'ego. No ale to tez mi jakoś nie przeszkadzało.
Ojciec niezły, trochę taki mało wyrazisty, ale to wina scenariusza że mu dali tak mało scen, matka wspaniała, jej walenie prosto z mostu bardzo mi się podobało. Np. kiedy jest ten cały obiad kiedy Maya tańczyła taniec kobry ona jak gdyby nigdy nic rzuca przy Balraju, że jego córka jest już dla niego zarezerwowana, chociaż biedak nawet się nie zadeklarował, a już ta jej zadowolona minka kiedy mówi że Balraj niczego nie będzie żałował w noc poślubną :mrgreen: :mrgreen: Chyba jednak pani Bennet z normalnej dumy nie odważyła by się powiedzieć Bingleyowi takich rzeczy prosto w twarz. :lol:
Pan Kholi cudny, szczególnie w slipkach i wtedy kiedy się śmieje. Jego zażarte ćwiczenia i obrażone wyjście po odrzuceniu oświadczyn zakończone mało widowiskowym upadkiem sprawiają moje niepohamowane rechoty.
Zauważyłam że w tym filmie bardzo rozwinięty jest wątek Wikhama, a sam Wikham też mi się nawet podobał.
Moja ulubioną piosenką z tego filmu jest- No life without wife, po jej obejrzeniu bez przerwy nucę refren i wykonuję ruchy biodrami jak siostry Bakshi :mrgreen: to doprowadziło już do tego że rodzina zaczęła mnie uciszać :mrgreen:
Nie podobał mi się chórek śpiewający na plaży, ludzie machający deskami surfingowymi i wyjący ratownicy. To wszystko nie pasowało mi do romantycznej sceny, jaką chyba miał być spacer po plaży i zamiast zamyślić się to wybucham śmiechem. Nie podobała mi się też postawa Darcy' ego kiedy jego matka na weselu przyprowadziła mu tą blondynę, idiota zamiast coś zaprzeczyć, krzyknąć to stoi i się głupio patrzy na Lalitę. Bardzo mi się podobały stroje sióstr , te niektóre kolorowe tuniczki to najchętniej zdarłabym z nich i sobie przygarnęła. No to chyba wszystkie moje przemyślenia z filmu , przepraszam że trochę takie rozwalone i nieskładne :mrgreen:

Anonymous - Sob 24 Maj, 2008 20:40

Amy napisał/a:
Chyba jednak pani Bennet z normalnej dumy nie odważyła by się powiedzieć Bingleyowi takich rzeczy prosto w twarz.

no bo inne czasy były, chociaż teraz mało jest matek które by walnęły takim tekstem

Trzykrotka - Pon 26 Maj, 2008 13:11

Scena na plaży mnie z kolei zrzuciła z krzesła kinowego. Ona była pomyślana jako pastisz, może się tego nie dopatrzyłaś. To było lekkie naśmiewanie się z tradycji odśpiewywania piosenek miłosnych i w filmach bollywood i w musicalach. Ja byłam zachwycona.
Śliczna Lalita to Aishwarya Rai, nie tylko Miss World 1998, ale powszechnie uważana za jedną z najpiękniejszych żyjących kobiet świata. Jayę grała Namrata Shirodkar, Miss India 1993, finalistka Miss World 1993. Właściwie wszystkie kobiety były piękne, nawet Chandra - Charlotte i Maya - Mary.

Anonymous - Pon 26 Maj, 2008 16:10

Aish była piękna, nie anorektyczna, kobieca, nawet jej słynne miny dały się przeżyć :)
Darcy - Śro 28 Maj, 2008 17:18

Aishwaraya (czy jak jej tam...) śliczna jest rzeczywiście, ale "Bride and Prejudice" to raczej parodia niż "Duma i uprzedzenie". To nawet nie jest trawestacja czy wariacja na temat.

Dostało mi się tu kiedyś za wyrażanie niepochlebnych opinii o Bolly, więc nie będę się wychylać, ale szczerze... wolę już P&P z Mateuszkiem i Keirą (a za tą ostatnią nie przepadam...) niż massala style films.

Admete - Śro 28 Maj, 2008 17:41

Dlaczego według ciebie to nie jest ani trawestacja ani wariacja na temat? Przecież zachowano główne postacie, wątek? Pan Kholi jest cudną hinduską wersją pana Collinsa. A taniec kobry w wykonaniu hinduskiej Mary powala na kolana. Niektóre sceny są jako żywo przeniesione z pierwowzoru - na przykład rozmowa z Lalitą po odrzuceniu oświadczyn jest lepsza niż w Dumie 2005.
Bride and Prejudice ( zauważ, że nie nazwano filmu Pride and Prejudice, zaznaczono pewną odmienność ) jest taką luźną przeróbka, ale ducha pierwowzoru zachowano. Ja go w każdym razie czuję. Zabawiono się konwencją bolly i samą Dumą. Zrobiono to bardzo sympatycznie. Ostatecznie przeniesienie Szekspira do współczesności w ostatnich filmach BBC też nie przyniosło mu szkody.

Anonymous - Śro 28 Maj, 2008 18:12

Austen przeniesiona do współczesnych Indii również moim zdaniem nie straciła :)
Caitriona - Śro 28 Maj, 2008 18:58

Nigdy bym B&P nie nazwała parodią. Moim zdaniem jest to właśnie bardzo fajnie zrobiona wariacja na temat. Ma troszkę inny smak, ale to chyba fajnie, a na pewno ciekawie. Uwielbiam taniec kobry :rotfl:
Admete - Śro 28 Maj, 2008 19:11

No i B&P to nie bolly, chyba już 10 raz powtarzam to w tym wątku :-P
Anonymous - Śro 28 Maj, 2008 19:20

zdecydowanie to nie bolly, primo za krótkie secundo za mało piosenek, tercio nie ma Szaruczka :mrgreen:
Darcy - Śro 28 Maj, 2008 21:23

lady_kasiek napisał/a:
zdecydowanie to nie bolly,

Uff, to na szczęście. W przeciwnym wypadku nie dobrnęłabym do końca. :wink:

lady_kasiek napisał/a:
primo za krótkie secundo za mało piosenek,

Słucham?! :shock: Ja dzięki tym piosenkom pół filmu obejrzałam na podglądzie.

lady_kasiek napisał/a:
tercio nie ma Szaruczka :mrgreen:

Jeszcze tego by brakowało. On i tak jest wszęęęęęędzie.

Dziewczyny, nie bijcie, ja po prostu nie trawię bolly, pseudobolly i inspiracji bolly. Kicz jest fajny, ale nie w takich ilościach. :zalamka:

Admete - Śro 28 Maj, 2008 21:43

O rany Darcy ty jesteś najwyraźniej z tych, którzy automatycznie kojarzą kicz z bolly - jak rany...Ciekawe z której trony Dil Se Ratnama jest kiczowate. Albo Swades :roll: Nie będę się jednak jakoś szczególnie spierać ;-) Ja to jak pani Starzyńska - "A bo to wy wiecie jedno, a ja drugie." Kicz jest pojęciem bardzo szerokim i zależy od osobistych preferencji odbiorcy. I nie stosowałabym go automatycznie do kultur odmiennych od europejskiej, bo on głównie naszej kultury dotyczy. Na gruncie naszej kultury to pojęcie sie wykształciło i do niej odnosi. W innej kulturze, przy odmiennych ocenach estetycznych coś, co nam wydaje się kiczowate, może być przyjmowane jako rzecz najbardziej naturalna pod słoncem i piękna. Zresztą nawet kicz może być twórczo wykorzystany - przykładem dzieła Luhrmanna. Przewijałaś piosenki? No cóż - to film muzyczny, trochę straciłaś w takim razie :-P Piosenka o panu Kholi jest cudna i satyryczna w gruncie rzeczy. Lubię różne rzeczy i przepadam za grą z konwencją, za nakładaniem się kultur. B&P jest dla mnie właśnie taką mieszanką, sprawnie łączy w sobie różne elementy i dlatego podoba mi się ten film.
nicol81 - Śro 28 Maj, 2008 21:50

Admete napisał/a:
No i B&P to nie bolly, chyba już 10 raz powtarzam to w tym wątku :-P

Czemu nie bolly?
Szkoda, że Szaruczek nie grał Darsika... :( Mi się to podobało, jako wariacja- bo od początku za takową uważałam i w tej perpektywie oglądałam.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group