To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Mansfield Park (1999)

Anonymous - Nie 09 Maj, 2010 11:52

ale może akurat oboje zyskaliby na tym związku on doszkoliłby się w cnocie a ona w światowości.
nicol81 - Nie 09 Maj, 2010 12:29

Problem w tym, że w tej wersji osoby i ich uczucia są całkowicie zmienione w porównaniu z książką. Dlatego jeśli chodzi o film, to rzeczywiście, masz rację, Kasiek- ona potraktowała go okropnie :confused3: Natomiast w książce to jest tak, że on nie był w stanie wytrzymać- co jednoznacznie pokazywało, jak wyglądałoby ewentualne małżeństwo.
Anonymous - Nie 09 Maj, 2010 14:30

nicol81 napisał/a:
co jednoznacznie pokazywało, jak wyglądałoby ewentualne małżeństwo.
Dlatego ja piszę właśnie w wątku filmowym, bo w książce również lubię Henryka,. ale muszę się zgodzić, że książkowo pasowali tak średnio do siebie. Ale w filmie musicie przyznać gdy się zaleca jest ideałem, zabiega o nią, służy ramieniem. A jej motywacja żeby za niego wyjść a więc bezpośrednia przyczyna to "boję się biedy" no błagam :wsciekla:
BeeMeR - Nie 09 Maj, 2010 15:17

Cytat:
W filmie to jej "Nie" było wredny i złe....
Ależ skąd - odmówienie komuś, kogo się nie kocha i nie ufa (a ona o tym wspominała kilkakrotnie) miałoby być złe i wredne? Co najwyżej zrobienie mu złudnej nadziei na małżeństwo, a potem powiedzenie nie - owszem, bardzo nieładnie :bejsbol:
nicol81 - Nie 09 Maj, 2010 15:28

Ale w filmie go przyjmuje i następnego dnia odwołuje- co było okrutne i ksiązkowa Fanny by tego nie zrobiła...
Tamara - Nie 09 Maj, 2010 18:06

Bo książkowa wiedziała , co z niego za ziólko i prędzej by umarła , niż za niego wyszła .
Trzykrotka - Nie 09 Maj, 2010 20:43

No właśnie. To zrobiła Jane Austen w prawdziwym zyciu - przyjęła oświadczyny a na drugi dzień oprzytomniała i odmówiła.
Filmowy Henry jednakowoż zawsze rozgrzewał mi serce - czarujący był :ops1: . I sama poganiałam Fanny - no już, zgódź się!

Anonymous - Nie 09 Maj, 2010 20:44

Trzykrotka napisał/a:
Filmowy Henry jednakowoż zawsze rozgrzewał mi serce - czarujący był

moim sercem to zawładnął :serduszkate:

Trzykrotka - Nie 09 Maj, 2010 20:45

No dobra, przyznam się, że moje dudniło na jego widok :ops1:
Anonymous - Nie 09 Maj, 2010 20:46

Trzykrotki ja Cię kiero muczo normalnie. Daj besosa :cmok: :cmok:
Trzykrotka - Nie 09 Maj, 2010 21:29

daję :cmok: :cmok: :cmok:
Tamara - Nie 09 Maj, 2010 21:31

Trzykrotka napisał/a:

Filmowy Henry jednakowoż zawsze rozgrzewał mi serce - czarujący był :ops1: .

A ja zawsze byłam uprzedzona do niego , za dobrze książkę znam :ops1: :-P

Trzykrotka - Pon 10 Maj, 2010 08:39

Ae na szczeście dla Henry'ego, ta ekranizacja miała tak niewiele wspólnego z książką, że można sobie było pozwolić na luksus lubienia Henry'ego :wink:
BeeMeR - Pon 10 Maj, 2010 12:37

a mnie jakos Henry nie zachecal do lubienia - jego atencje mnialy dla mnie posmak bardziej obsesji i uporu niz zakochania i adoracji :roll:
Z drugiej strony Edmund to takie ciele malowane... :roll:

JoannaS - Wto 11 Maj, 2010 08:47

Tak to często bywa, że takie "cielęta" są z reguły o wiele lepszymi ludźmi niż bardziej przebojowe jednostki.
Trzykrotka - Wto 11 Maj, 2010 08:50

Oczywiście, ze tak.
BeeMeR - Wto 11 Maj, 2010 08:53

I dlatego nie dziwię się, że Fanny wybrała Edmunda, znanego od dzieciństwa cielaczka, ale serdecznego i godnego zaufania, a przede wszystkim kochanego, a nie chciała pięknego nieznajomego, reprezentującego nie wiadomo do końca co.
Trzykrotka - Wto 11 Maj, 2010 09:01

Jeszcze gorzej, ona od początku wiedziała (książkowa Fanny) co on sobą reprezentuje. Ona była cichą obserwatorką, nie zaangażowaną w wydarzenia, obserowała z boku jak Henry dla zabawy uwodzi obie jej kuzynki, zachwycony ich adoracją i rywalizacją i była tym głęboko zniesmaczona. Odrzucało ją od niego po prostu. Nie było mowy o filmowym flircie i czarowaniu, takim - i chciałabym i boję się.
BeeMeR - Wto 11 Maj, 2010 09:12

No właśnie najmniej mi do całości pasowała scena, gdy Fanny z uśmiechem na ustach przyjmuje, przytula i całuje Henry'ego - odbiegająca od jej gorących zaprzeczeń, że nie chce go ani trochę - i następnego dnia dalej wchodzi w niechętną pozę. :roll:
Anonymous - Wto 11 Maj, 2010 20:44

Mi nie pasowałą sama scena uśmiechu i radości na twarzy przy przyjmowaniu oświadczyn. Zero konsekwencji.
Tamara - Nie 28 Mar, 2021 18:23

Tak głęboko i skutecznie wyparłam tę wersję z pamięci, że dopiero dziś, łażąc po pintereście pod hasłem Mansfield Park, zobaczyłam, że Edmunda grał Johnny le Miller czyli pan Knightley z Emmy z Romolą :shock: :zawstydzona2:
Trzykrotka - Nie 28 Mar, 2021 21:39

Ja chyba też wyparłam ją tak głęboko, bo kompletnie tego faktu nie pamiętam :shock: Tylko rozczochrana Fanny została mi mgliście w pamięci.
Edit: gapa, pomyliłam ekranizacje. W filmie Edmunda grał pan Knightley z serialu z Romolą i dobrze go pamiętam - obsadę pamiętam świetnie, szkoda że scenariusz jej nie sprostał. W serialu z 2007 zaś Edmundem był pan Elton z tej samej serialowej Emmy :lol: Jaki ten świat jest mały.

BeeMeR - Nie 28 Mar, 2021 22:33

Tamara napisał/a:
Edmunda grał Johnny le Miller
Pamiętam, był tam dość wymoczkowaty - no ale to w sumie pasuje do roli Edmunda ;)
RaczejRozwazna - Nie 28 Mar, 2021 23:01

Swego czasu ogromnie mi się Johnny le Miller podobał. Miał coś melancholijnego w spojrzeniu :-D
I dlatego lubiłam go zarówno w roli Edwarda jak i pana Knightleya.

Trzykrotka - Nie 28 Mar, 2021 23:16

Tylko - niby nic, ale jednak - przy Romoli wydawał mi się trochę za drobny. Ale też lubiłam go w obu rolach.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group