Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)
nicol81 - Nie 02 Gru, 2007 20:04
Co to jest "estetyka sprawdzona na tzw. damskich pewniakach"?
Vasco - Nie 02 Gru, 2007 20:20
A propos bitwy pod Austerlitz, dziś 202 rocznica bitwy!
Alison - Nie 02 Gru, 2007 21:16
| nicol81 napisał/a: | Co to jest "estetyka sprawdzona na tzw. damskich pewniakach"? |
Jest kilka filmów, za którymi szaleje co trzecia zapytana kobieta. Wszystkie maja coś wspólnego i to jest właśnie to o czym mówię. Jeśli nie wiesz o co chodzi to chyba Cię z tym muszę zostawić, bo za dużo czasu zabrałoby mi teraz zbieranie tego do kupy.
Gitka - Pon 03 Gru, 2007 09:47
Guniu ślicznie dziękuję za cytaty
Co do Nataszy, na początku też byłam zdziwiona doborem aktorki ale szybko ją polubiłam.
Zaznaczam, że widziałam tylko pierwszy odcinek.
Alison - Pon 03 Gru, 2007 12:03
Tu na tych zdjęciach wygląda niekorzystnie. Ona ma piękną , może nie piękną ale taką pełną dziewczęcego uroku twarz w ruchu. I takie usteczka w serduszko.
Gunia - Pon 03 Gru, 2007 14:50
Wiesz, Alison, jak koło niej stoi Bołkoński, to i tak nikt jej ujemnej pozy nie zauważy.
Alison - Pon 03 Gru, 2007 15:28
| Gunia napisał/a: | Wiesz, Alison, jak koło niej stoi Bołkoński, to i tak nikt jej ujemnej pozy nie zauważy. |
Oj zauważy. Ona jest bardzo ładnie filmowana. W tym okresie "niewinności" często jest filmowana w tylnym światłem, kiedy takie uciekające z fryzury blond kosmyki, podświetlone tym światłem stwarzają wrażenie takiej aureolki wokół głowy. Ona jest wtedy cała taka świetlista i ma takie jasnobłekitne, przejrzyste oczy, które jeszcze potęgują wrażenie tej przejrzystości.
Admete - Śro 05 Gru, 2007 23:50
Jeśli o mnie chodzi to trafili z tymi pewniakami Wiecie co ja robię? Puszczam sobie przez słuchawki chyba 10 raz napisy początkowe Wojny i pokoju. Boże jak ja kocham tę melodię. Muszę ją mieć, żeby się zasłuchiwać do woli. Nie wiedziałam, że Kaczmarek może byc taki wzniosły. Bo że potrafi byc liryczny byłam pewna. Jak się na końcu ten chór pojawia, to ja prawie płaczę. Cieszę się, że muzyki w serialu jest dużo i taka wyrazista.
Jestem po 1 odcinku i tyle we mnie emocji, że chyba się rozpeknę Pierwszy raz od wielu lat oglądam film na podstawie powieści i nie wiem, co będzie dalej. To fajne uczucie. Zdecydowanie powinnam mniej czytać Film zrobiony nowocześnie, ale jak najbardziej mi się podoba. Co ciekawe na samym początku zwróciłam uwagę na aktorów starszego pokolenia - Brenda Blethyn cudna jest, ot co! I stary Biezuchow, że o Kuraginie wredocie nie wspomnę. Pierre taka niezguła sympatyczna, ale bez okularków wygląda niczego sobie. Andriej bohater romantyczny jak się patrzy i naprawdę przystojny. Z Nataszą mam problem, bo Clemence Poesey ( ta z Pottera ) jest chwilami śliczna, a chwilami okropna, nie mam pojęcia dlaczego. Alison - Sonia rzeczywiście niewinna i urocza - czy mam dobre przeczucie, że z jej miłości nic nie wyjdzie? A Helena to taka podstępna piękność ( i córka Michele Placido! Mojego ukochanego comisarrio Corrado Catani - jak ja płakałam, gdy go tak wrednie zastrzelili w Ośmiornicy ). Andriej i Maria naprawde wyglądają jak rodzeństwo. Na razie tyle. Idę spać, o ile zdołam
Spokojnie można oglądac bez napisów, ponieważ to produkcja międzynarodowa, więc dialogi są bardzo wyraźne.
Ach zapomniałabym! Jaki świetny Kutuzow! Prawdziwy rosyjski generał ( o ile ja coś mogę wiedzieć o rosyjskich generałach ).
Dobra to jeszcze raz ta czołówka...Jestem uzależniona. Alison dla Ciebie
Alison - Czw 06 Gru, 2007 11:32
Admetko! Kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię Więcej nie jestem wprost w stanie wyrazić, wolę zemdleć od razu z wrażenia . Chyba pierwszy raz czytam tak emocjonalny Twój post, co mnie cieszy po...tysiącznie
Sonia dostanie (moim zdaniem) więcej niż początkowo chce i bardzo dobrze.
Nie wiedziałam, że Helena to córka Michele Placido! Nie jest chyba do niego podobna, pamiętam ten jego skupiony, zbolały wzrok spod zmarszczonych brwi, ach Ośmiornica, gdzie te czasy, kiedy ulice pustoszały, bo lecial kolejny odcinek... A Helena jest piękna, ma piękne suknie i jest doskonale dobrana do tej roli. W ogóle wszyscy są doskonale dobrani. Ale się zastrzyknęłam energią. Zaraz siadam do pisania. Skończę robotę i w nagródkę, zgadnijcie co zrobię...
Admete - Czw 06 Gru, 2007 15:15
Nie czytałas emocjonalnych postów, bo nie chodzisz do wątku Supernatural. Kochana co tam się czasami dzieje Demony, wampiry i braterskie poświęcenie. Ach i Dean. No i Sam. A przedtem był jeszcze Papa Winchester
Wybór muzyki Kaczmarka to był strzał w dziesiatkę. Sprawdza się bardzo dobrze w takiej telewizyjnej produkcji.
Komisarz Catani to był niesamowity bohater.
Alison - Czw 06 Gru, 2007 15:31
| Admete napisał/a: | | Komisarz Catani to był niesamowity bohater. |
Aż musiałam sobie włączyć film na chwilkę i zerknąć jeszcze raz na helenę, i faktycznie jakieś podobieństwo się plącze, ale nie takie dosłowne, jak u Fondów np. ale jakies rysy twarzy, rzeczywiście...
Admete - Czw 06 Gru, 2007 15:34
Nie uważasz, że ma podobne oczy?
Nikołaj na razie taki naiwny, że aż ręce opadają. Cieszył się na te wojenkę, jak nie przymierzając chłopaki z Południa w Przeminęło z wiatrem. Naprawdę miałam wrażenie, że go ubiją zaraz na początku. Czy mi sie wydaje, czy jego uczucie do Sofi słabnie?
Alison - Czw 06 Gru, 2007 16:17
| Admete napisał/a: | Nie uważasz, że ma podobne oczy?
Nikołaj na razie taki naiwny, że aż ręce opadają. Cieszył się na te wojenkę, jak nie przymierzając chłopaki z Południa w Przeminęło z wiatrem. Naprawdę miałam wrażenie, że go ubiją zaraz na początku. Czy mi sie wydaje, czy jego uczucie do Sofi słabnie? |
Chyba nie słabnie, ale mamuska zadba o to, żeby się solidnie nad nim zastanowił
Gunia - Pią 07 Gru, 2007 16:36
Pierwszy odcinek 22 grudnia (niedziela) o 20:00 na Polsacie.
Admete - Sob 08 Gru, 2007 13:13
Alison 100 minut to jest 1 h 40 minut 60 + 40
Obejrzałam cały i muszę powiedzieć, że mi się spodobało. Nie wiem, czy uda mi się przeczytać powieść, bo z doświadczenia wiem, iż rosyjscy pisarze i ja nie nadajemy na tych samych falach, ale serial jest dobry.
Mam kilka uwag końcowych. Ostatecznie oceniam księcia Andrzeja raczej negatywnie niż pozytywnie. Jak dla mnie jest człowiekiem chłodnym i zbyt pryncypialnym. Kierował się dumą i nie był zdolny do wyrażania uczuć. Za bardzo skupiał się na sobie. Nawet gdyby nie popełnił błędu i od razu ożenił się z Nataszą, to ich małżeństwo nie byłoby szczęśliwe. Jego zrozumieć i zaakceptować mogłaby kobieta starsza, doświadczona i podobnie jak on z zasadami. Taka, która uważałaby czekanie na męża - bohatera za zaszczyt, a nie za niechciany obowiązek. Natasza była dziewczyna młodą, pełną życia, naiwną. Dopiero dorastała. Książę Bołkoński sądził, że jej energia życiowa sprawi, iż on sam poczuje radość. Nic bardziej błędnego. Nie dziwi mnie szczególnie zauroczenie Nataszy młodym Kuraginem - był blisko, prawił jej komplementy, zabiegał o nią. Robił wszystko to, do czego książę Andrzej nie był zdolny.
Bardzo lubię Pierra - to taki pozornie zwykły, ale w gruncie rzeczy dobry i uczciwy człowiek. Zasługuje na szacunek i odrobinę szczęścia. Scena, gdy mówi Nataszy, że ją kocha, bardzo mnie poruszyła. On jej mówi to w momencie, gdy wszyscy inni ja potępiają. Jeszcze raz chciałam napisać, jak bardzo podobali mi się w tym serialu aktorzy starszego pokolenia - zwłaszcza Brenda Blethyn, aktor grający starego Bołkońskiego i Kuragina seniora. Matka Nataszy też wypadła bardzo dobrze.
Muzyka Kaczmarka wpisała się świetnie w klimat opowieści.
Alison - Sob 08 Gru, 2007 23:56
Teraz mam chwilę, żeby napisac coś więcej. Absolutnie sie z Toba nie zgadzam Admetko, jeśli chodzi o odbiór postaci Bołkońskiego. On był pozornie zimny i dumny. Pochodził z domu gdzie nie okazywano sobie uczuć, gdzie okazywanie uczuć przez kobietę było niemile widziane, a przez mężczyznę pewnie niedopuszczalne. Widziałaś jak zareagował ojciec Andrzeja na powitalny pocałunek? Jak ojciec traktował Marię? Tacy ludzie pozornie są zimni, a w rzeczywistości są spragnieni miłości i czułości. Widziałaś jak bardzo Andre ożywił się kiedy uświadomił sobie, że kocha Nataszę, jak żywo zareagował na jej dotyk, kiedy pogłaskała go po czole w chorobie. Myślę, że to małżeństwo miałoby szansę, bo przeciez Natasza nie zostałaby całe życie taką młodziutką dziewczyną, przy mężu, obowiązkach żony, matki musiałaby spoważnieć, a Andrzejowi swoją spontanicznością mogła pomóc się otworzyć. Myślę, że byli sobie nawzajem potrzebni. Szkoda, że stało się tak jak się stało, ale przynajmniej z Piotrem byli szczęśliwi. Mnie sie Bołkoński bardzo podobał i w pełni rozumiem jego reakcję na zachowanie Nataszy. Był przecież księciem, a ona hrabianką z rodziny o niewielkim znaczeniu, w pewnych sferach na pewne zachowania nie można sobie pozwalać. A a propos sfer. Dlaczego Kuragin, który był księciem pełnił taką służalczą rolę względem hrabiego Biezuchowa? Przecież w hierarchii stał wyżej niż on. Czy to tylko kwestia zasobności kieszeni? Jakoś nie pamiętam tego z książki. Kurcze muszę jeszcze raz przeczytać, ale czekam od tygodnia aż dojdzie
Gunia - Nie 09 Gru, 2007 00:09
Starego hrabiego czy Pierre'a?
Stary był bardzo bogaty i wpływowy, był jedną z najbardziej znaczących osób w państwie, gdyż jego status wypływał nie tylko z tytułu, ale i wysokiej pozycji na dworze carskim u Katarzyny. Kiedy słynna intryga z pugilares się nie powiodła, Pierre zyskał ogromny majątek i od tej chwili książę Wasilij obrał całkowicie nową taktykę. Był wobec młodego hrabiego ogromnie życzliwy i wręcz służalczy, gdyż w ten sposób onieśmielał go trochę i wmanipulowywał w różne swoje interesy i finansowanie jego wydatków i przedsięwzięć. Między innymi wmontował Pierra właśnie w związek z Helene.
Admete - Nie 09 Gru, 2007 11:00
Może jesli kiedys przeczytam książkę, to zmienię zdanie o Bołkońskim. Wychowanie, wychowaniem, ale książę Andrzej nie był juz młodzieńce, mógł dojśc do pewnych wniosków i zachowac się inaczej. Ja wiem, że nawet jeśli jeśli jest się wychowywanym chłodno, bez okazywania uczuć, to z biegiem czasu, w dorosłym życiu można się nauczyć je okazywać. Żal mi księcia, ale go nie polubiłam.
Alison - Nie 09 Gru, 2007 11:58
| Admete napisał/a: | | Może jesli kiedys przeczytam książkę, to zmienię zdanie o Bołkońskim. Wychowanie, wychowaniem, ale książę Andrzej nie był juz młodzieńce, mógł dojśc do pewnych wniosków i zachowac się inaczej. Ja wiem, że nawet jeśli jeśli jest się wychowywanym chłodno, bez okazywania uczuć, to z biegiem czasu, w dorosłym życiu można się nauczyć je okazywać. Żal mi księcia, ale go nie polubiłam. |
Można, jak najbardziej, ale musi znaleźć się ktoś kto Cię otworzy i nauczy tego okazywania, samemu trudno przeskoczyć ograniczenia z dzieciństwa. Byłam z takim kimś przez wiele lat i trochę wiem jak to działa.
A co do księcia, to przepadam za tą sceną, kiedy Natasza klęka przy jego łożu boleści i to z jaką radością, ulgą, rozkoszą wręcz on reaguje na dotyk jej dłoni na czole. Przyznam się, że mogę to w kółko oglądać
Admete - Nie 09 Gru, 2007 12:02
Ta scena, o której piszesz jest rzeczywiście wzruszająca. Też mi się podobała. Cała końcówka jest dość dramatyczna i poruszająca. Polubiłam aktorke grająca Natasze. jest naturalna i pełna pasji. Strasznie sie jej czepiali po Harrym Potterze ( IV ), że nie dośc ładna jako Fleur. Ona jest jednak ładna, tylko źle ja charakteryzowali i filmowali.
Alison - Nie 09 Gru, 2007 12:17
| Admete napisał/a: | | Ta scena, o której piszesz jest rzeczywiście wzruszająca. Też mi się podobała. Cała końcówka jest dość dramatyczna i poruszająca. Polubiłam aktorke grająca Natasze. jest naturalna i pełna pasji. Strasznie sie jej czepiali po Harrym Potterze ( IV ), że nie dośc ładna jako Fleur. Ona jest jednak ładna, tylko źle ja charakteryzowali i filmowali. |
Nie widziałam tego HP, więc nic nie mogę w tej sprawie powiedzieć, ale jako Natasza jest urocza. Świetnie zagrała ten moment kiedy chciała uciec z Anatolem, całe to otumanienie, w taki straszny sposób wypowiada to swoje "I hate you" do Soni, aż mi plecy ścierpły. W ogóle dramatyczny jest bardzo ten wątek, a Helena jest w filmie niczym Alexis w Dynastii
Admete - Nie 09 Gru, 2007 12:25
Prawda, prawda!!! Alexis jak nic Taka intrygantka w zbyt mocnym makijażu Oj ja nie mogłam spokojnie tego wątku z Anatolem oglądać. Na dodatek aktora tak paskudnie ucharakteryzowali, ten wąsik obleśny...
miłosz - Pią 14 Gru, 2007 17:33
tak to wyglada w święta w polszmacie - cześć I i II - wtorek-środa, godz. 16.30 (25-26.12),
cześć III i IV - sobota- niedziela, godz. 16.30 (29-30.12)
Gosia - Pon 17 Gru, 2007 16:01
Ogladam wlasnie po raz drugi pierwszy odcinek "Wojny i pokoju". I musze powiedziec, ze niezwykle mi sie ten film podoba. Zrobiony we wnętrzach, z przepychem - takie filmy sa mozliwe obecnie chyba tylko w koprodukcji kilku krajow, ciesze sie ze dolozyli sie do tego Polacy (tzn. Polsat), chocby chodzilo tu tylko o mundury wojskowe czy dwoch aktorow, ktorzy graja epizodyczne role. Wazne ze ten film jest z gatunku takich, ktore chce sie ogladac. Bo i damy i kawalerowie, i milosc, i wojna. I faktycznie wyglada to na film dla kobiet, gdyz wojna gra tak naprawde role drugoplanową, wazniejsze sa relacje miedzy ludzmi, a wlasciwie miedzy kobietami i mezczyznami, przynajmniej tak wynika z pierwszego odcinka.
Pierwsze pojawienie się Andrieja nie zrobilo na mnie specjalnego wrazenia, wrecz przeciwnie - wyglada w tym stroju troche zniewiesciale - ten żabot i białe spodnie. Pozniej juz jest lepiej, zwlaszcza w ostatnich scenach filmu - ten taniec pod koniec wywarl na mnie wrazenie . Natasza w ogole mi sie nie podoba - wymoczka - to pierwsze slowo jakie przychodzi mi na mysl. To nie dlatego, że jest blondynka (blondynki bywaja ładne), ale dla mnie ona jest po prostu bezbarwna. Podoba mi sie natomiast Sonia.
Jesli chodzi o mezczyzn - interesująca moze byc postac Pierra (Piotra Bezuchowa), ktory mimo ze nie jest specjalnie przystojny, wydaje sie miec inne zalety. Z pierwszego ogladania zapamietalam tez postac kapitana Dolokhova (czy tez Talakova), ktorego gra niemiecki aktor.
Nie wiem jak przezyje Malcolma McDowella, ktory kojarzy mi sie nieodmiennie z okropnym Kaligulą (i niestety Tuskiem)
I musze dodac - fantastyczna jest czolowka - zacheca do ogladania, i swietna jest muzyka! Ogladam dalej!
Musze jeszcze dodac, ze scena poznania Nataszy i Andrieja natychmiast skojarzyla mi sie z analogiczną sceną z "Przeminelo z wiatrem", tyle ze tam byl uzyty wazonik, a tu buciki, choc nimi w niego nie rzucila.
Brenda Blethyn oczywiscie jest swietna, ale obawiam sie ze juz zawsze bede ją kojarzyć z "pewnymi" scenami z " Between the Sheets"
EDIT: Wiem juz dlaczego nie moge sie calkiem przekonac do Andrieja! On mi przypomina Krzysztofa Litwina :o
Proszę tu nie zaglądać, jesli ktos nie chce sobie psuc ogladania filmu:
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/161410_1
Admete - Pon 17 Gru, 2007 16:29
Może ktoś mi powie, co się stało w książce z Heleną. Pewnie coś podobnego jak w serialu
|
|
|