North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze
asiek - Nie 28 Maj, 2006 01:14
| Matylda napisał/a: |
Przecież to matka wysłała Johna do Margaret
Mysle , że jest to osoba nie eksponująca swych uczuć ale zdolna do zaakceptowania każdej kobiety która pokocha jej syn. Nawet jeśli sama jej nie lubi ( ale skłonna jest polubić) Jednym słowem idealna teściowa. Zero uczuć ale dobre układy |
Tak, to prawda...pani Thornton wysłała Johna do Margaret, ale w mojej ocenie tylko dlatego, iż obawiała się, że on może utracić szacunek mieszkańców Milton. Zresztą w tej scenie powtarza synowi, że to sprawa honorowa... Wcześniej zaś krytykuje Margaret, mówiąc o niej, że jest lekkomyślna.
Myślę, że z dużym trudem zaakceptuje wybrankę syna.
Cóż, jak widać bohaterowie filmu budzą w nas różne emocje i ... to bardzo dobrze!
Byłoby okropnie gdybyśmy wszyscy patrzyli na świat w podobny sposób, prawda ? :grin:
asiek - Nie 28 Maj, 2006 01:20
| Kaziuta napisał/a: | | Masz racje Aine. Nie ma nic gorszego dla kobiety niż mąż kochający swoją matkę ponad pewne granice, które moga stać się barierą nie do pokonania dla żony. A to najczęściej oznacza koniec nawet najbardziej cudownego związku. |
To prawda. Całkowicie się z Wami zgadzam.
Chwalić Johna... potrafi mieć swoje zdanie.
bezpaznokcianka - Nie 28 Maj, 2006 01:32
| Gunia napisał/a: | | Powiem wam, że nie należę do sympatyków czarnych charakterów, czyli do ludzi, których fascynuje Snape czy pani Norris, ale panią Thornton lubię... Nie wiem czemu, ale ją naprawdę lubię... A co do późniejszych wrażeń, to po drugim obejrzeniu serialu zdałam sobie pełniej sprawę z niektórych zdarzeń i pełniej odczułam pewne wątki. Przykłedem jest biznesowa propozycja Gosi... Zdałam sobie teraz w pełni sprawę, że ona tam pojechała, aby uratować mu życie... I choć odbiór miałam zakłócony (nie próbujcie oglądać tego z facetem! przy scenie peronowej mój brat zaczął narzekać, że to jest tak słodkie, że mu zęby powypadają!) to film wywarł na mnie ogromne wrażenie... |
Ja tam nie odebrałam pani Thornton jako czarnego charakteru. Właśnie przeciwnie.. była kochającą matką i po prostu nie mogła patrzeć jak Margaret rani jej ukochanego syna. Chyba każda kochająca matka zachowałaby się tak samo na jej miejscu.Tyle. Jedynie co, to czułam irytację ze względu na sposób mówienia tej kobiety. Najmniej rozumiem kwestie, które ona wypowiada... niestety.
A tak BTW (by the way)... czemu oglądasz takie filmy z bratem???? Wiadomo, że facet będzie na takie sceny narzekał (nawet jeśli w skrytości ducha uzna je za całkiem fajne). Co prawda ja tam magluję moich braci ze znajomości Dumy i nie ma już pomyłki jeśli chodzi o głównych bohaterów, ale nie tylko z nimi nie oglądam moich seriali, a wręcz każę im wychodzić, żebym mogła się delektować pięknym głosem Thornona czy angielskim Darcy'ego. Jeśli już chcą oglądać, to niech nie przeszkadzają. Ot co.
bezpaznokcianka - Nie 28 Maj, 2006 01:36
Ej no bez przesady... Thornton nie był maminsynkiem... co prawda mówi matce sławienne słowa: "no one loves me. Nobody cares of me but you" ale to nie oznacza, że on tylko za mamusią. Przecież gdy matka zaczęła nadawać jaka to Margaret nie jest, że go odrzuca, to on zaczął bronić pannę Hale. I zabronił matce mówić o niej źle.
GosiaJ - Nie 28 Maj, 2006 01:53
| bezpaznokcianka napisał/a: | Ej no bez przesady... Thornton nie był maminsynkiem... co prawda mówi matce sławienne słowa: "no one loves me. Nobody cares of me but you" ale to nie oznacza, że on tylko za mamusią. Przecież gdy matka zaczęła nadawać jaka to Margaret nie jest, że go odrzuca, to on zaczął bronić pannę Hale. I zabronił matce mówić o niej źle. |
Lubię mamę Thornton, wielokrotnie o tym mówiłam. Może nie tyle lubię, bo nie jest łatwo ją lubić, ile mam dla niej szacunek, podziwiam ją. Nie jest dla mnie czarnym charakterem (zresztą Snape też nie jest, wszystko przez Alana Rickmana, hehe). Wspaniale wychowała syna, szkoda, że już nie córkę. A może po prostu syn miał naturalne skłonności do bycia takim, a nie innym człowiekiem, a córka ich nie posiadała?
Co do Johna i tego, jak rozmawia z matką na temat panny Hale... Dwa razy chyba w powieści jest taka scena, kiedy broni jej przed raniącymi słowami matki - po odrzuconych oświadczynach i po tym, jak do matki dotarły plotki o nocnej wyprawie panny Hale na dworzec z nieznajomym. Kocham go za to, bo robi to tak stanowczo, a jednocześnie mądrze, nie obrażając rodzicielki... I cannot hear a word against her! I could not speak against her!
Thornton jest wspaniały i doskonały
bezpaznokcianka - Nie 28 Maj, 2006 11:02
| GosiaJ napisał/a: | Thornton jest wspaniały i doskonały |
:D zgadzam się..
Gunia - Nie 28 Maj, 2006 13:17
Powiem ci, dlaczego oglądam to z bratem: bo on umie angielski, a mi napisy źle zgrały się na płytę i momentami nie mogę przez to zrozumieć o co chodzi w filmie.
GosiaJ - Nie 28 Maj, 2006 18:45
| bezpaznokcianka napisał/a: | | GosiaJ napisał/a: | Thornton jest wspaniały i doskonały |
:D zgadzam się.. |
amen! Słyszałaś, Aine?
bezpaznokcianka - Nie 28 Maj, 2006 19:14
| Gunia napisał/a: | Powiem ci, dlaczego oglądam to z bratem: bo on umie angielski, a mi napisy źle zgrały się na płytę i momentami nie mogę przez to zrozumieć o co chodzi w filmie. |
uuu.. trzeba się języków uczyć. Albo znaleźć se innego tłumacza. My z Otherwaymistercollins oglądałyśmy właśnie Daniela Derondę bez napisów bo ich nie uświadczysz (podobnie jak ostatniego odcinka ale to już inna historia) i obie tłumaczyłysmy sobie nawzajem. Zrozumiałyśmy wszystko. po konsultacjach między sobą
Aaa.. dobra rada - najlepiej się uczy języka z filmów i piosenek. W końcu będziesz znała film na pamięć i żaden tłumacz ci nie będzie potrzebny. To ty raczej za tłumacza będziesz robić
Gunia - Nie 28 Maj, 2006 19:22
Ja mam tak już z "Dumą"... A tłumacza innego narazie nie mam. Ale już nie długo sobie znajdę...
bezpaznokcianka - Nie 28 Maj, 2006 19:38
no widzisz.. nie ma to jak być nieależną młodą kobietą a najgorsze to prosić o jakąś przysługę brata.. moi to wypomną nawet po paru latach niestety..
Gunia - Nie 28 Maj, 2006 19:40
No widzisz... Zabić nie wolno, żyć się z nimi nie da... A za te wypadające zęby w scenie peronowej, sama miałam ochotę mu je wybić!
bezpaznokcianka - Nie 28 Maj, 2006 19:45
mnie to mówisz... pierwsze wrażenie mojego brata (żeby nie było że offtopicuję) po obejrzeniu oświadczyn w N&S.
Eeee... to tak samo jak w Dumie i uprzedzeniu.
Zaznaczam, że mój brat wiek 10 lat, umiejący po angielsku raptem dwa zwroty zrozumiał o co chodzi w tej scenie bez mojego tłumaczenia i bez napisów (bo ja nie mam do N&S napisów... zresztą psują efekt ;]) Byłam w ciężkim szoku. Bo faktycznie pewien "schemat" się powatrza z P&P
Anonymous - Nie 28 Maj, 2006 19:50
| GosiaJ napisał/a: | | bezpaznokcianka napisał/a: | | GosiaJ napisał/a: | Thornton jest wspaniały i doskonały |
:D zgadzam się.. |
amen! Słyszałaś, Aine? |
Słyszałam, słyszałam. Ot ślepa idealizacja zakochanych kobiet ...
Anonymous - Nie 28 Maj, 2006 19:52
pani Thorton nie jest postacią negatywną. U Gaskell chyba nie ma tak z gruntu negatywnych postaci. Dlatego jest tak bardzo prawdziwa. Dużo bardziej niż JA. Bo nie ma z gruntu złych ludzi, ani idealnie dobrych. Każdy ma w sobie odcienie szarości
Gunia - Nie 28 Maj, 2006 19:57
Mój brat lat 11 określa to wszystko mianem takich samych głupot, idiotyzmów i nie odróżnia Kate Backinsale od Jennifer Ehle. Potwory, nie faceci! I jeszcze się dziwią, dlaczego wzdychamy za takim Thorntonem, chociaż sami demonstrują wrażliwość otoczaka!
Kaziuta - Nie 28 Maj, 2006 21:49
Guniu oni tylko tak udają, że to głupie i że ich to nie interesuje. W rzeczywistości też się wzruszają przy tego typu filmie tylko nie wiedziec czemu uważają, że okazywanie emocji jest mało męskie. I to czy jest to 15 latek czy dorosły facet nie ma nic do rzeczy. Oni są po prostu jakoś tak dziwnie skonstruowani.
Pisałam juz to kiedys , ale w skrócie powtórzę. Swojego czasu z pasją odświeżałysmy sobie "Trędowatą" Hoffmana oglądając ten film w większej grupie, kiedy nie istniało DVD, a wideo mieli nieliczni. Nasi koledzy udawali,że to nic, a nic ich nie interesuje, ale jak dochodziło to romantycznych scen dziwnie cichli.
Gunia - Nie 28 Maj, 2006 22:20
obejrzałam przed zaśnięciem ulubione sceny i usypiałam w telepatycznych ramionach Jasia...
izek - Nie 28 Maj, 2006 22:36
| Panna_Marta napisał/a: | | asiek napisał/a: |
Nicolas Higins - mężczyzna wart grzechu. Nie posiąga fizycznie tak jak John Thornton, ale sądzę, że niejedna z nas chciałaby być kochaną przez takiego faceta. Troskliwy,odpowiedzialny, pracowity, dbający o dzieci i dom. Taci mężczyźni to już rzadkość. Z twarzy Hignsa bije radość i ...pozytywna energia. Ma się wrażenie, że on pokona każdy życiowy zakręt. Bardzo mi się podoba ta postać. Świetna rola.
|
Asiu, masz całkowitą rację. Higgins zdążył wzbudzić moją sympatię zanim dostrzegłam urok Thorntona. Sądzę, że byłby idealny pod każdą "postacią"; jako mąż, jako przyjaciel, jako tata. Prawdziwa ostoja. Lubię patrzeć w jego oczy - ma w nich takie ciepłe światełko . |
Jeśli chcecie zapoznać się bliżej z Nicolasem w roli amanta to polecam "Glass Virgin" czy też "Pod kloszem" po polskiemu - gdzie gra Manuela Mendozę.
izek - Nie 28 Maj, 2006 22:53
a moje pierwsze wrażenie dzięki wspaniałomyślności twórczyni tego forum było podobne do waszego:
4 odcinki za jednym zamachem
motyle w brzuchu przez cały czas, ale czasem bj intensywne, do tego takie ściskanie w piersiach, bo zaraz coś się wspaniałego wydarzy...
John Thorton jest najwspanialszym facetem pod słońcem
Gunia - Nie 28 Maj, 2006 23:09
Amen.
bezpaznokcianka - Nie 28 Maj, 2006 23:40
A moje pierwsze wrażenie po dwóch pierwszy odcinkach było mniej więcej takie:
no bardzo fajne, fajne. Oświadczyny nr 1 odrzucone. Myślę, że mogłabym ten serial wpisać na listę ulubionych filmów. Thornton fajny, taki zdecydowany i męski. Tylko czemu nie widać do tej pory żadnej przemiany, czemu oni oboje są tacy zawzięci?
po trzecim odcinku... no no.. nooo... no one loves him.. <głaszcze> biedny Thornton... ale ona dalej go nie lubi.. hmm... i nic nie wskazuje na to, że zmieni zdanie.. to znaczy, że wszystko rozegra się w 4 odcinku.
W połowie 4 odcinka... rany boskie jak tak dalej pójdzie to wszyscy umrą.. i GDZIE TA SCENA PERONOWA????
jakieś 10 minut końcowe filmu... AAA Look back, look back at me It was her brother!
SCENA PERONOWA <masło na patelni>
GosiaJ - Pon 29 Maj, 2006 00:24
| izek napisał/a: |
John Thorton jest najwspanialszym facetem pod słońcem |
Teraz i na wieki. Amen
Panna_Marta - Pon 29 Maj, 2006 09:11
| izek napisał/a: |
Jeśli chcecie zapoznać się bliżej z Nicolasem w roli amanta to polecam "Glass Virgin" czy też "Pod kloszem" po polskiemu - gdzie gra Manuela Mendozę. |
Dziękuję Izku. Chętnie się zapoznam z innymi rolami pana Coyle'a, albowiem owy Pan wywarł na mnie duże wrażenie :grin: .
bezpaznokcianka - Pon 29 Maj, 2006 19:53
co wy tu za nowa religie ustanawiacie dziewczyny?
a jakie transparenty...
amen... podzielam nowa religie
|
|
|