Ekranizacje - Emma 1996 (Gwyneth Paltrow )
Trzykrotka - Czw 25 Mar, 2010 09:30
Kwestii idealnego pana Knightleya chyba w życiu nie uda się rozstrzygnąć . Jeremy Northam był na pewno najbardziej uroczym, choć trochę nie z tej bajki. Ale akurat w ekranizacji z Gwyneth to nie przeszkadzało, bo ona cała była taka - piękna aż do nierealności - piękne suknie, fryzury, otoczenie, kadry... jak wyjęta z pudełeczka.
Niedawno zrobiłam sobie powtórkę płyty skompilowanej przepięknie przez Mag13 W zestawieniu widać wyraźnie: ta ekranizacja ma najlepsze sceny tańców (nie mówię o choreografii) i duetu woklanego Emmy i Franka. Zwłaszcza śliczny jest bal i scena poniżenia, a potem wyniesienia Harriet. Świetnie utrzymano do końca tajemnicę jej partnera, podkreślono muzyką, figurami tańca i mimiką Gwyneth szczęśliwy charakter tej chwili. Uwielbiam też ostatni taniec tego balu w wykonaniu Gwyneth i Jeremy'ego, do tej samej melodii, co w DiU 1995. Ale akurat ta scena równie pięknie zrobiona jest w serialu z Romolą.
nicol81 - Pią 26 Mar, 2010 20:15
Taniec Knightleya z Harriet jest tam rzeczywiście najlepszy, ale taniec Knightleya z Emmą wolę w wersji 2009- to chyba mój ulubiony taniec z ekranizacji Austen...Choć rozmowę przed też wolałam w wersji z Gnyweth...
BeeMeR - Pią 26 Mar, 2010 21:55
| nicol81 napisał/a: | | taniec Knightleya z Emmą wolę w wersji 2009 | to pięknie nakręcona scena - chyba moja ulubiona scena z tej ekranizacji, tj. Emmy 2009
Trzykrotka - Pią 26 Mar, 2010 22:16
Taniec jest ładny, a muzyka - rewelacyjna. Genialnie podkreśla narastanie napięcia miłosnego, erotycznego, między tą parą,
stawrogi - Nie 12 Wrz, 2010 21:44
Uwielbiam Emmę z Paltrow i Northamem:)
szept - Pią 17 Wrz, 2010 22:30
Witam Was!
Odnośnie ekranizacji "Emmy" - jedyną przeze mnie oglądaną adaptacją była ta z 1996 roku. I może to mój błąd, choć film sam w sobie uznałam za dobry.
Jak ktoś już wspomniał, "słodki"... bardzo słodki. Ale czy nie taki właśnie miał być? Ogląda się go miło, choć z początku ciężko mi było się za niego zabrać.
Plus, którego nie da się nie zauważyć to urok aktora grającego P. Eltona.
Niekiedy jedynie irytować mogła "zarozumiałość" głównej bohaterki, bo zaiście - wtykała nos wszędzie i miała wysokie mniemanie o sobie samej. Ale to drugie wynikało z racji jej stanu - była piękna, bogata, nienaganne maniery. Tak więc moja opinia jest jak najbardziej za:)
Admete - Pią 17 Wrz, 2010 22:38
Witaj Szepcie Zajrzyj do przywitalni. Jest przyczepiona gdzies u góry strony.
szept - Sob 18 Wrz, 2010 10:37
| Admete napisał/a: | | Zajrzyj do przywitalni. Jest przyczepiona gdzies u góry strony. |
Dziękuję za wskazówkę:) Właśnie to uczyniłam!
BeeMeR - Sob 18 Wrz, 2010 19:00
| szept napisał/a: | | Odnośnie ekranizacji "Emmy" - jedyną przeze mnie adaptacją była ta z 1996 roku. | To znaczy która, z Gwyneth (jak mniemam) czy Kate? One chyba obie z 1966r
szept - Sob 18 Wrz, 2010 19:14
Dobrze mniemasz - "Emma" z Gwyneth Paltrow w roli głównej...
Tamara - Wto 23 Sie, 2011 00:30
Odświeżyłam sobie właśnie Emmę z Gwyneth i stwierdzam , że jest to ekranizacja genialna , idealnie oddająca ducha powieści , a pan Knightley w wykonaniu Northama . Wprawdzie trochę zostało pominięte , a trochę zmienione , ale nie wpływa to na jakość i wymowę całości . No - dobra , Harriet mogłaby być o dwa rozmiary mniejsza , bo jednak Walkiria ale zagrana jak należy .
Jednej rzeczy tylko jestem ciekawa - jak się Emmie grało na pianoforte w rękawiczkach tu już chyba przesadzili , w rękawiczkach grać się nie da , bo palce się ślizgają I pan Woodhouse może zbyt energiczny i ani razu nie ma mowy o pysznej kaszce , ale niech tam
beatrice - Nie 15 Lip, 2012 17:00
Moja ulubiona adaptacja filmowa Emmy. Aktorzy zostali świetnie dopasowani. Jedynie Ewan McGregor jakoś nie pasował mi do roli Franka. Film jest słodki, odprężający, pozytywny. Jedynym słowem, kiedy chcę oderwać się od szarej rzeczywistości, włączam Emmę i świat staje się choć trochę bardziej kolorowy.
BeeMeR - Pią 27 Kwi, 2018 19:34
Skończyłam dziś powtórkę tej wersji - śliczna jest i słodka - bardzo ją lubię
Admete - Pią 27 Kwi, 2018 20:12
Dawno już nie widziałam tej wersji. Muszę sobie przypomnieć.
Tamara - Pią 27 Kwi, 2018 20:16
Baaardzo udana moim zdaniem , najlepsza ze wszystkich .
BeeMeR - Pią 27 Kwi, 2018 20:58
Ja do wersji z Kate i Markiem tez mam słabość, ale nie bez pewnych drobnych zastrzeżeń
Tamara - Sob 28 Kwi, 2018 16:24
W wersji z Kate dla mnie jest za dużo wydźwięku społecznego pt.pokazujemy nierówności , w stopniu niewspółmiernym do zawartości problemu w książce . No i Emma w wykonaniu Kate jest za mało dystyngowana
BeeMeR - Sob 28 Kwi, 2018 21:49
Może i tak jest, ale i tak zdecydowanie wolę Kate niż Ramolę Ta ostatnia wersja zupełnie mnie nie obeszła i nie będzie powtórek.
Lubię Knightleya - nie wiem czy nie najbardziej ze wszystkich austenowskich panów, za jego wrażliwość na cudzą niedolę - zwłaszcza wobec panny Bates, ale taniec z Harriet też jest miłym gestem - oraz za opieprzanie Emmy kiedy trzeba.
Natomiast odnośnie Franka - nie jestem pewna, czy on jest świadom tego co zrobił Emmie - albo raczej co mógł jej zrobić awansami będącymi zasłoną dymną, gdyby się w nim autentycznie zakochała a nie miała zdolności błyskawicznego odkochania i własnego "one true love" w odwodzie - znam przypadki gdy podobnie wykorzystana dziewczyna dochodziła do siebie kilka lat... (wielogodzinne rozmowy, częste spotkania w domu pana i nagłe "wiesz, żenię się z Iksińską, wypijmy za to" )
Trzykrotka - Nie 29 Kwi, 2018 09:19
Mnie Kate wydała się bardzo dystyngowana i najbardziej wyniośle angielsko "pańska" i władcza ze wszystkich. Ją najczęściej pokazują w scenach ze słuzba, kiedy dyryguje stangretem, wchodzi do domu i oddaje rękawiczki i chyba tez kapelusz czekającej kornie za drzwiami pokojowce. Nie umiem powiedzieć, która z tych dwoch pań - Kate czy Gwyneth - wolę. Obie wydają mi się na swój sposób znakomite. Romola i jej wersja i mnie najmniej się podobała, ale nie to, że zupełnie nie. Już ją sobie kiedyś powtarzalam.
Tamara - Nie 29 Kwi, 2018 18:22
| BeeMeR napisał/a: | | tak zdecydowanie wolę Kate niż Ramolę |
Ależ oczywiście, Romola to w ogóle nie jest ekranizacja tylko fantazja na temat i to bardzo fantazja ale kiedy się ją uzna nie za ekranizację a film luźno oparty na motywach , to się ogląda całkiem miło, bo zrobiony jest doskonale .
Frank będąc rozpuszczonym pankiem niespecjalnie bierze pod uwagę czyjekolwiek uczucia oprócz własnych - jak widać nie liczy się nawet z uczuciami Jane , co dopiero myśleć o tym , czy mógł skrzywdzić Emmę czy nie . Szczerze mówiąc jestem o nim tego samego zdania co pan Knightley od początku
BeeMeR - Nie 29 Kwi, 2018 18:33
| Tamara napisał/a: | | kiedy się ją uzna nie za ekranizację a film luźno oparty na motywach , to się ogląda całkiem miło, bo zrobiony jest doskonale . | No właśnie w moim przypadku nie, bo mnie Ramola denerwowała - albo krzyczy, albo się krzywi albo garbi - tak ją zapamiętałam. Nie ma dla mnie znaczenia tutaj treść (zwłaszcza, że nie jestem pewna czy Emmę "czytałam/słuchałam" ), ale aktorzy: tamten Knightley mnie nie zainteresował jak poprzednicy a Emma irytowała - jak wyżej.
Co do Franka zgadzam się - Jane faktycznie nie miała z nim lekko, ech.
Tamara - Nie 29 Kwi, 2018 21:35
Właśnie ze wzgledu na zachowanie Emmy i dennego pana Knightleya , wersję romolową należy uznać za film luźno oparty na motywach - wykorzystano ogólny zarys fabuły , a reszta to fantazja .
Trzykrotka - Pon 30 Kwi, 2018 11:31
Denny? Dlaczego aż denny? Aż tak go nie oceniałam Natomiast co do Emmy Romoli to się zgadzam. Miła i sympatyczna dziewczyna, ale to nie jest Emma, którą opisała Jane Austen.
Tamara - Pon 30 Kwi, 2018 15:52
Ale co denne ?
Trzykrotka - Pon 30 Kwi, 2018 20:29
Pan Knightley od Romoli.
|
|
|