To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści - Nad Niemnem

nicol81 - Wto 30 Gru, 2008 21:39

Benedykt by cierpiał- on chyba cały czas ją kochał :cry2:
Tamara napisał/a:
To racja , ale nie zachciewało jej się książąt , fellachów i Eskimosów , jej poglądy na kwestie finansowe były powtórką tego , co usłyszała od Willoughby'ego , bo sama o gospodarstwie nie miała pojęcia , bo była na to za młoda .

No jak była gotowa do małżeństwa, to już coś o gospodarstwie wiedzieć powinna :? A zresztą nie mówię, że są identyczne, ale moim zdaniem młoda Emilia była jak Marianna- tylko nie miała okazji przewartościowania :?

Tamara - Śro 31 Gru, 2008 11:36

Najchętniej bym nakopała nie Emilii , tylko Zygmusiowi psiakrew Korczyńskiemu :bejsbol: to był kawał łobuza dopiero , przy nim pani Emilia ze swoimi Eskimosami to betka :wsciekla:
Anonymous - Śro 31 Gru, 2008 11:49

Zygmuś to łobuz i tyla. Niebieski ptak, tak, że trzeba mu kopa zasadzić, że leciałby kwartał z gołębiami... :bejsbol:
nicol81 - Śro 31 Gru, 2008 13:06

Zygmuś to rzeczywście ziachziach :bejsbol: , ale częściowo to wina nieszczęsnego wychowania... :-| Ech, gdyby pani Andrzejowa słuchała Benedykta... :frustracja:
Anonymous - Śro 31 Gru, 2008 15:29

albo gdyby miała rozsądną Martę pod ręką
Tamara - Śro 31 Gru, 2008 21:30

Brak kontaktu z rzeczywistością w wersji idealistyczno-szlachetnej pani Andrzejowa zaprezentowała :?
Anonymous - Śro 31 Gru, 2008 21:45

Ona chciała dla niego jak najlepiej. ale nie przewidziała wszystkiego...
nicol81 - Czw 01 Sty, 2009 11:06

:? Taka z nej w sumie postać tragiczna... Dobre intencje, a wychodzi tak jak wychodzi... :-|
Tamara - Czw 01 Sty, 2009 16:52

Tu nie trzeba było przewidywać , tylko wypuścić chłopaka między ludzi , oddać Benedyktowi na praktyki gospodarskie , toby mu te.. takie te... w głowie nie powstały . Zgubny skutek zaślepionej miłości matczynej :confused3:
Szczerze mówiąc wolę Różyca , chociaż morfinista :paddotylu: ale coś mu w głowie rozsądku jeszcze zostało .

nicol81 - Czw 01 Sty, 2009 21:46

Tamara napisał/a:
Tu nie trzeba było przewidywać , tylko wypuścić chłopaka między ludzi , oddać Benedyktowi na praktyki gospodarskie , toby mu te.. takie te... w głowie nie powstały . Zgubny skutek zaślepionej miłości matczynej :confused3:

Dla mnie to nie tyle miłość matczyna, co miłość mężowska i patriotyzm- chciała drugiego Andrzeja mieć :? A z tymi praktykami to się zgadzam...

Tamara - Pią 02 Sty, 2009 10:54

Ale za Zygmusiem świata nie widziała i geniusza z niego robiła :roll: mąż mężem , ale jedynak jedynakiem :-P
nicol81 - Pią 02 Sty, 2009 11:51

Ale to robienie geniusza miało wyższe cele, nie było jedynie wynikiem miłości do syna... :?
Anonymous - Pią 02 Sty, 2009 12:04

Ona miała dla niego wyższe cele bo tak Go kochała, że uważała za geniusza...
Tamara - Pią 02 Sty, 2009 20:04

Genialność była również częściowo dziełem przeinaczeń , bo recenzje obrazu , owszem życzliwe i zachęcające , ale dalekie od okrzykiwania Zygmusia geniuszem , zostały na użytek pani Andrzejowej i Zygmusia przerobione i rozdmuchane przez krewnych i znajomych , czego adresaci nie byli nawet świadomi :?
Jakby pani Andrzejowa tak Zygmusia nie kochała , posłałaby go na praktykę do Benedykta , a sama zajęła się sobą na przykład .

RaczejRozwazna - Sob 03 Sty, 2009 13:48

ja Zygmusia nigdy nie potępiałam (no, może w Liceum, bo to była obowiązująca taktyka na lekcjach polskiego, a profesorkę miałam, no, uff, że hej , nie warto się było sprzeciwiać :wink: ). Oczywiście słabe to to było bez charakteru, ale nie słabsze niż na pewno dziesiątki jego kolegów i odpowiednie wychowanie zrobiło by swoje. w 90 % to wszystko wina mamusi. Bo niby idealistyczna, patriotyczna i takie tam, ale pycha głęboko siedziała. Jakby Benedykt się za niego wziął, a i owszem, gdyby Justysię poślubił, mógłby na całkiem porządnego obywatela wyrosnąć (jakbym Różycową słyszałą, Rózyca justysi rającą :wink: Cóz, zbliżamy się już do pewnego wieku :ops1: ).
Zresztą wyobraźcie sobie Panie - wysyłają chłopaka za granicę, Paryże, Florencje, Rzymy, Wenecje, kreują na geniusza, a później każą na wieś przyjechać i gospodarstwem się zająć :confused3: ja bym się też zbuntowała...

Anonymous - Sob 03 Sty, 2009 14:21

a mnie denerwują tacy faceci, normalnie aż się we mnie gotuje. Zygmusiowi nie poświęcaliśmy dużo czasu, ale na tego z Granicy to ze 4 kartki A4 wypracowania napisałam..... negatywnie :mrgreen:
Tamara - Sob 03 Sty, 2009 15:07

I jaki był skutek :wink: ?
Anonymous - Sob 03 Sty, 2009 15:11

Tamara napisał/a:
I jaki był skutek :wink: ?

mój profesor chował twarz w dłoniach... my zawsze się przekomarzaliśmy on jechał szowinistycznie ja feministycznie, ale jak usłyszał porównanie Ziembiewicza do Hitlera, Stalina Mussoliniego wszystko z argumentacją to się prawie załamał :mrgreen:

Tamara - Sob 03 Sty, 2009 15:18

No tak jakby mu się nie dziwię :rotfl:
Anonymous - Sob 03 Sty, 2009 15:35

a ja dziwię się jak najbardziej. nie rozumiem Twojego zrozumienia :rumieniec:
Tamara - Sob 03 Sty, 2009 17:23

Widzisz , być może Ziembiewicz miał pewne cechy w/w wymienionych :mrgreen: , ale z pewnością nie rozwinął działalności na taka skale jak oni no i skutki też nie były tak powszechne :wink:
Mnie się w ogóle Granica nie podobała , z wyjątkiem jakichś opisów kiecek i dań przygotowywanych przez matkę Justyny , jakieś to było sztuczne i wydumane :confused3:

Anonymous - Sob 03 Sty, 2009 17:28

ale tu nie c hodziło akurat o skalę. chodziło o niektóre cechy, zachowania.
jak szłam do Liceum mój brat akurat czytał granicę, stwierdził, że to najgłupsza książka świata. 20 str akcji reszta retrospekcji... mi się nawet, nawet podobała... podobała mi się jeszcze Czudzoziemka z tego okresu, zaś koleżanka Cudzoziemką wręcz zachwycona była

Tamara - Sob 03 Sty, 2009 18:13

Cudzoziemka jak najbardziej , Kuncewiczową bardzo lubię , ale Nałkowska mnie denerwuje przez sztywną , nienaturalną frazę , niemal widzę , jak siedzi wystrojona , wyperfumowana , prosto od fryzjera i w pantofelkach najświeższej mody przy eleganckim biureczku i zastanawia się , jak napisać , żeby było elegancko i comme il faut , a jednocześnie tak , żeby wzbudzić zainteresowanie i dobre honorarium dostać :wsciekla:
BeeMeR - Pon 05 Sty, 2009 23:35

Cytat:
Zygmuś psiakrew Korczyński :bejsbol:
Jak trafnie i dosadnie powiedziane :mrgreen:
Tamara - Wto 06 Sty, 2009 18:51

Dziękuję :rumieniec: :mrgreen: Nie umiałam tego typa inaczej określić :-P


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group