Powieści - Lalka
Tamara - Pią 14 Sie, 2020 23:26
A ja mam cechy Aspergera , więc jak wsiada , to wsiada, jak idzie, to idzie
Admete - Sob 15 Sie, 2020 08:53
To raczej przewaga syntezy lub analizy
Szafran - Sob 15 Sie, 2020 11:59
11 dni i po "Lalce". Myślałam, że na dłużej mi starczy, bo praca i inne atrakcje, więc czytałam głównie wieczorami. Pora wrócić do późniejszej Warszawy i do "Złego" (ech, to zaczynanie x książek naraz;)).
Tamara - Sob 15 Sie, 2020 15:55
| Admete napisał/a: | | To raczej przewaga syntezy lub analizy |
to też, ale i trochę Aspergera
A w filmie paryska eskapada Suzina i Wokulskiego - Suzin mi w ogóle nie pasuje wizualnie , nie tak sobie wyobrażam rosyjskiego kupca, ale z drugiej strony - diabli wiedza, może i tak wyglądali . Czort znajet . Za to kolejny raz rozbolało mnie wszystko na widok żałosnego kankana majtki za krótkie, rajstopy przejrzyste, buty nie takie i w ogóle powinno to wyglądać mniej więcej tak https://www.youtube.com/watch?v=exrcnq6Uac4
A przy okazji - bogini kankana , rozsławiona przez Toulouse-Lautreca - Jane Avril we własnej osobie https://pl.pinterest.com/pin/172966441917168339/ https://pl.pinterest.com/pin/412783122095049331/
Szafran - Sob 15 Sie, 2020 21:04
Jakoś nie spytałam jeszcze, jak to się według Was skończyło.
Ja z tej frakcji, co nie wierzy, że Wokulski wysadził się w Zasławku. Zostawił tylko życie tam, gdzie w żadnej roli go nie akceptowano, i ruszył gdzieś zająć się nauką.
annmichelle - Sob 15 Sie, 2020 21:53
| Szafran napisał/a: | | Jakoś nie spytałam jeszcze, jak to się według Was skończyło. |
Ja jakoś zawsze bardziej czułam w kościach, że zginął.
Ale kto wie, jak odebrałabym to zakończenie gdybym przeczytała ponownie.
Ale Prus super to rozegrał.
Szafran - Sob 15 Sie, 2020 22:11
A jak myślicie, co się stało z Izabellą? W tekście pada - nie jako coś pewnego, a pogłoska - że po śmierci ojca poszła do klasztoru. Ale nie wyobrażam sobie jej tam z jej niepokornym duchem.
I czy rzeczywiście w Zasławku tęskniła za Wokulskim? Czy kiedy pokazał się od innej strony niż wierny, oddany totalnie pies, a do tego miał czelność ją, JĄ, porzucić, naprawdę się nim zainteresowała? Ja chyba w tym widzę jakąś chęć zabicia nudy uniesieniami znanymi z francuskich powieści. Izabella nie wydaje mi się zdolna do prawdziwych uczuć. Lubi za to kolekcjonować wrażenia i chwilowe ekscytacje. Pocierpieć chwilę z odrzucenia - miłym urozmaiceniem rutyny. Poza tym dobra wymówka, by dano jej spokój i ewentualnie przyciągnąć jakichś ciekawych pocieszycieli;).
Tamara - Sob 15 Sie, 2020 22:35
Wokulski się zabił jak amen w pacierzu . Jak byłam młoda i nieświadoma, uważałam, że pojechał do Geista, ale jak trochę porozglądałam się po świecie , stwierdziłam , ze człowiek z taka osobowością nie mógł nie popełnić samobójstwa. Zafiksowany na Izabeli jako na jedynym celu w życiu nie miał innego wyjścia.
Co do Izabeli - rację miała pani Meliton, że kobiety lubią gdy je przydeptać i gardzą wzdychającymi wielbicielami . Belcia była tak samo jak Wokulski niedojrzała emocjonalnie , tylko w inną stronę, no i miała przewrócone w głowie . Dlatego kiedy Wokulski ją rzucił , odczuła to tak silnie, bo nie przywykła nie być przedmiotem uwielbienia, poza tym Wokulski zdobył sobie już pewną pozycję w jej świecie, no i majątek - rzecz istotna .
Zaraz mnie trafi szlag , komp mi się zawiesza , działa przez 8 sekund, potem przez 5-6 nie potem napiszę resztę
Tamara - Nie 16 Sie, 2020 22:03
Na razie działa tfutfu jeszcze tylko kota sprzed ekranu sprzątnę
Wg mnie Wokulski musiał zginąć, i spowodowało to kilka czynników , przede wszystkim jego obsesyjny typ osobowości , widoczne wg mnie skłonności do depresji i brak innego celu w życiu . Wszystkie swoje siły życiowe zogniskował w Izabeli , co zresztą sam mówi - że poza nią nie ma już nic, i co gorsza nie w żywej kobiecie, tylko w wytworzonym przez siebie ideale - on nie kocha prawdziwej Izabeli , tylko swoje o niej wyobrażenie , dlatego odkrycie prawdy jest dla niego takim ciosem . Ma niewykorzystany ogromny kapitał uczuciowy - gdyby był romansował z kobitkami wcześniej , nie odkładałby , że tak powiem , całego potencjału miłosnego do momentu spotkania ideału. Zresztą nie był typem romansowym , ale tak czy siak nic nie wiadomo o tym, żeby przez te lata przez Izabelą obdarzył jakąkolwiek kobietę uczuciem . Nic więc dziwnego , że ta miłość przesłoniła mu cały świat i stała się jedyną istotną rzeczą - zresztą majątek miał, o pozycję nie dbał - traktował ją jako środek do zbliżenia się do Łęckiej , a praca naukowa jak wiadomo nie zastąpi uczuć . Nic więc dziwnego , że w momencie, kiedy facetowi działającemu w zero-jedynkowym systemie emocjonalnym wali się tenże system i okazuje się , że ołtarz faktycznie jest krzesłem - pozostaje tylko palnąć sobie w łeb . Znaczy wysadzić się w studni czy gdzie tam . Doktor Szuman od początku ma rację .
Co do Belci - Prus bardzo ciekawie pozostawił ją w zawieszeniu , pewnie dlatego , że jej los nie dawał się tak łatwo i prosto rozwiązać . Na pewno fakt odrzucenia ją do żywego dotknął i dlatego zainteresował ją człowiek do tego zdolny , ale na zasadzie najpopularniejszego chłopaka w klasie, który zainteresuje się szarą myszą dlatego, że ona go nie podziwia . Izabeli wszystkie hołdy , podziw i uwielbienie po prostu się należały , że zacytuję klasyka , dlatego zainteresował ją gość , który złamał regułę , nota bene przedtem wzorowo ja wypełniający .
Moim zdaniem do klasztoru nie wstąpiła, najwyżej spędziła tam jakiś czas odpoczywając po przejściach i zastanawiając się co dalej - majątku już nie było , opinię sobie popsuła - przecież drugi narzeczony czyli marszałek pogonił ja z tego samego powodu co Wokulski - za romansowanie z tym trzecim, więc nie było szans na kolejnego kandydata-desperata, latka leciały i perspektywy było co najmniej niezachęcające . Ponieważ Belcia najwyraźniej nie umiała się uczyć na błędach, prorokuję jej los zdziwaczałej starej panny z pretensjami , żyjącej czasami triumfów , natomiast nie wiem z czego żyjące. znaczy pewnie cośtam po ojcu jej zostało , ale nawet jeżeli, to były to grosze wobec jej potrzeb .
Aragonte - Nie 16 Sie, 2020 22:47
| Tamara napisał/a: | Za to kolejny raz rozbolało mnie wszystko na widok żałosnego kankana majtki za krótkie, rajstopy przejrzyste, buty nie takie i w ogóle powinno to wyglądać mniej więcej tak https://www.youtube.com/watch?v=exrcnq6Uac4
|
Ten spadający i bodajże zaparowany monokl pana przy stoliku
Moje głównie wrażenie - ależ to wymaga kondycji i rozciągnięcia Niby to już widziałam, ale i tak robi wrażenie.
Tamara - Pon 17 Sie, 2020 08:25
Chciałabym być w ćwierci tak rozciągnięta jak te tancerki , ech...
Aragonte - Pon 17 Sie, 2020 18:44
Ja też...
annmichelle - Pon 17 Sie, 2020 18:57
Tamara, Aragonte - a co? Kankan Wam się marzy?
Tamara - Pon 17 Sie, 2020 20:56
Czemu nie a serio - mnie się marzy dotknięcie podłogi bez wysiłku i możliwość swobodnego podniesienia wyprostowanej nogi wyżej niż 70 stopni sztywność strasznie utrudnia życie
Aragonte - Pon 17 Sie, 2020 20:59
| annmichelle napisał/a: | Tamara, Aragonte - a co? Kankan Wam się marzy? |
Kankan jak kankan, ale zawsze chciałam być bardziej rozciągnięta, niż jestem W czasach, kiedy jeszcze tańczyłam (tańce irlandzkie) nie było ze mną tak źle, ale zrobienie szpagatu przerastało mnie zawsze, i to tego najprostszego. No cóż, niektórzy tak mają i już, to kwestia nie tylko rozciągnięcia, ale też budowy, jak czytałam.
Tamaro, ale piszesz o takim powolnym podniesieniu, a nie wymachu, tak? Bo wymach jest zdecydowanie prostszy.
Aż mam ochotę wyszukać ten "Moulin Rouge" z 1952 roku...
Tamara - Pon 17 Sie, 2020 21:04
Tak , o normalnym funkcjonalnym podniesieniu, jak trzeba gdzieś wleźć czy co .Wymach łatwiejszy, ale bezużyteczny . I też niski
Aragonte - Pon 17 Sie, 2020 21:07
A, czyli podniesieniu bez pilnowania, czy noga jest idealnie prosta, a tułów usztywniony i w pionie? A, to już prostsze.
A znasz takie ćwiczenia z callaneticsu wykonywane ze skłonem do nogi opartej biurku/krześle i robieniu skłonu z liczeniem do 50? To nieźle rozciąga, IMHO.
Potem to przerzucę
Tamara - Pon 17 Sie, 2020 22:00
U mnie nic nie pomoże , bo z racji siedzącego od dziecka trybu życia , mam skrócone mięśnie tylnej części uda i łydki . I tułowia . I nawet jak się porozciągam, po 6 godzinach siedzenia na tyłku za biurkiem wszystko wraca do poprzedniego stanu
Szafran - Wto 18 Sie, 2020 22:19
Chwilkę się nie dopisywałam, bo wkurza mnie to wszystko wokół i nie miałam nastroju, żeby o fikcji dyskutować:).
Po części z takim spojrzeniem na Wokulskiego mogę się zgodzić, ale jest jedno ale. On nade wszystko, przy całym rozchwianiu emocjonalnym i wrażliwości, jest osobą bardzo silną psychicznie, która podnosi się po porażkach i niezrażona brnie dalej. Nie widzę w nim mężczyzny romantycznego, który ulega uczuciowym porywom. Jego obsesja Izabeli to obsesja myśliwego-zdobywcy. Podporządkowuje jej wszystko, ale bardzo zadaniowo, kalkulując potrzebne do zdobycia trofeum kroki. Już pisałam, że on nawet nie jest specjalnie zainteresowany poznawaniem jej. A jej zdobyciem.
Co do niego w relacji z kobietami - wydaje mi się, że hmmm... on ich nie miał. Nie przeżył jakiś miłostek, nie chodził do lupanarów. Wpakował się w to małżeństwo z Małgorzatą, które napawało go poczuciem winy i odniosłam wrażenie, że się za siebie wstydził. A sądząc po tych zdawkowych relacjach było to małżeństwo raczej skonsumowane. No i nagle, w kwiecie wieku, nagle się odezwały niezrealizowane potrzeby - na widok atrakcyjnej twarzy.
Dla mnie w tej swojej ostatniej rozmowie z Kazią Wąsowską on przechodzi coś w rodzaju katharsis, jakiegoś oczyszczenia. Czuje się już wolny od Izabeli, a proces separacji zaczął się w pociągu. Mało tego, on w trakcie tej rozmowy zdaje sobie sprawę, że Kazia go pociąga, a więc że są inne kobiety, które może mieć.
W jakimś sensie jednak popełnia dla mnie samobójstwo - acz tylko symboliczne, oddzielające go od dawnego siebie i dawnego życia pośród pozorów i pozerów. Nie chce mieć do czynienia z pamiątkami dawnej słabości. Zamyka wszystkie swoje sprawy, wysadza kamień - może spokojnie zniknąć. A co dalej? Geist czy jakieś inne przedsięwzięcie. Daleko od kraju.
I - no dobra, to już nie serio - scenariusz, w którym np. rusza do Londynu, by pod osłoną mgły mordować kobiety podobne do Izabeli też sobie wyobrażam;););).
Tu jeszcze podrzucę ciekawy wywiad z dziennikarką, która napisała książkę o Prusie, gdzie ciekawie analizuje Woluskiego jako alter ego Prusa.
https://kultura.onet.pl/wywiady-i-artykuly/monika-piatkowska-musi-byc-jakis-inny-prus/ctchmkv
Swoją drogą, nie wiedziałam, że Prus miał pozamałżeńskie romanse i dziecko jako pamiątkę takiego związku.
Do Izuni jeszcze wrócę, ale kiedy indziej, bo już się rozpisałam:).
Tamara - Wto 18 Sie, 2020 22:52
Nie, on nie jest myśliwym-zdobywcą . Zauważ, że on widzi w Izabeli coś w rodzaju bogini, nadkobiety , istoty wyższej , on ją ustawił z góry na ołtarzu i chce mieć ten ołtarz tylko dla siebie i do niego się modlić (zastanawia się nawet po zaręczynach, czy będzie miał śmiałość ją dotknąć) , zresztą o ołtarzu nawet gdzieś mówi - bodaj do barona albo do Ochockiego , nie pamiętam, że jeżeli ktoś robi z kobiety ołtarz i się do niej modli , a ktoś inny traktuje ten ołtarz jak krzesło i ołtarz jest zadowolony, zaczyna się podejrzewać, że ołtarz rzeczywiście jest krzesłem . Przecież kiedy ją widzi po raz pierwszy w teatrze , widzi ją w chwili, gdy ona ma takie spojrzenie plus jakieś specyficzne chwilowe ułożenie włosów , że "patrzącym zdawało się, że widzą anioła albo świętą" i sam siebie pyta "Tyżeś to czy nie ty ?" mając wrażenie , że spotkał ideał kobiety .
Inne baby miał, przecież jak został w Paryżu po wyjeździe Suzina, "nurzał się w najobrzydliwszej rozpuście" że zacytuję . Chyba tam było jeszcze że tygodniami się nurzał . Zresztą z Kazią też wiedział co by zrobił Wokulski ma osobowość obsesyjną - fiksuje się na jednym temacie , a im starszy tym bardziej . Najpierw to było dostanie się do Szkoły Głównej, potem Powstanie, potem został uczonym i chciał nim być po powrocie do kraju nadal , co mu uniemożliwiono z racji stosunków społecznych , i w tym momencie facet się załamuje po raz pierwszy - i żeni się z Małgosią Minclową , zapadając w lekką depresję , nasilającą się z czasem , i osiągającą apogeum po śmierci Małgosi, kiedy odziedziczywszy sklep nie widzi już żadnego celu przed sobą , za to wszyscy mu wypominają anielską dobroć jego żony i wżenienie się w majątek . I dopiero kiedy widzi w teatrze Belcię, trafia go tzw.piorun sycylijski i od razu zyskuje nowy obsesyjny cel - zdobycie jej , i tak to go w mgnieniu oka odmienia, że aż Rzecki zauważa, że Wokulski z teatru wrócił całkowicie inny niż do niego poszedł . A przy osobowości obsesyjno-depresyjnej z echami stalkerstwa strata najważniejszego celu w życiu musi doprowadzić do samobójstwa. Przecież on nie miał innego celu niż zasłużyć na ubóstwianą Belcię . I jak zasłużył , a okazało się, że Belcia jest taka jaka jest , czego sygnały przedtem po mistrzowsku wypierał , poczuł się oszukany tak dotkliwie, że nie był w stanie tego przeżyć. Został opluty , zdeptany, wybity po pysku i potraktowany jak pies-przybłęda - oczywiście w sensie psychicznym .
Myśliwym-zdobywcą jest Kazio Starski, który osacza i bierze, co mu się podoba . A Belcia dlatego w końcu przyjmuje Wokulskiego , bo raz że kasa, dwa , że jest przekonana, ze on kocha ją miłością tak idealną , ubóstwiającą i nie oczekującą niczego w zamian, że będzie ja stale wielbił i wszystko znosił i na wszystko pozwalał, a ona będzie robić, co będzie chciała, nawet mówi to Kazi Wąsowskiej, na co ta odpowiada , lepiej znając się na ludziach ,że "jeżeli on zna ciebie tak jak ty jego...." dalej cytatu nie pamiętam, ale sens był taki, że będzie to baaardzo interesujące małżeństwo , w sensie kompletnej pomyłki z obu stron.
Admete - Wto 18 Sie, 2020 22:53
Prus był dość pokiereszowany psychicznie - moim zdaniem.
Tamara - Wto 18 Sie, 2020 22:58
Był i to bardzo . Był prawdopodobnie pozamałżeńskim dzieckiem, wcześnie odumartym przez matkę i przerzucanym między krewnymi z domu do domu , gdzie nigdzie nie był mile widziany.
Szafran - Wto 18 Sie, 2020 23:20
Łooo, to ja wyparłam jego paryską rozpustę. Pewnikiem te fragmenty były z tych, co je czytałam resztką sił 2-3 nad ranem;). Że wie, co z Kazią by zrobił, napisałam;). O rany, to mi rujnuje część teorii. No to jednak Stasiu hmm... miał zaspokojony popęd;).
Dla mnie nie ma konfliktu między tym jego myśliwczo-zdobywczym trybem, a tym, że Izabelę wznosi na piedestał. Im cenniejsza postrzegana nagroda, tym zdobycz cenniejsza. Sam siebie może postrzegać jako ofiarę miłości, wiernego poddanego, ale dla mnie, obserwatora z zewnątrz wypełnia zadanie. Jak i inne do tej pory stawiane sobie zadania wypełniał. Jeno to cokolwiek mitologizuje.
I owszem, Starski jest takim oczywistym typem myśliwego zdobywcy. Wokulski to typ inny. Zadaniowiec. Jego zdobycze to wypełnione misje - interes, powstanie czy kobieta.
Admete - Śro 19 Sie, 2020 08:14
Co do Prusa - jeszcze trzeba dodać to, czego był świadkiem w powstaniu, trauma musiała być potężna. Więzienie z widokiem na plac z szubienicą...Chory brat.
Trzykrotka - Śro 19 Sie, 2020 09:07
| Szafran napisał/a: | | Jego obsesja Izabeli to obsesja myśliwego-zdobywcy. Podporządkowuje jej wszystko, ale bardzo zadaniowo, kalkulując potrzebne do zdobycia trofeum kroki. Już pisałam, że on nawet nie jest specjalnie zainteresowany poznawaniem jej. A jej zdobyciem. |
Inaczej to widzę. Nigdy nie miałam wrażenia, że Wokulski chce zdobyć Izabelę w takim sensie mysliwsko-seksualnym. Nawet myślałam, że gdyby doszło do ślubu, on nie bardzo wiedziałby co z nią zrobić. Nie żeby nie był uświadomiony, tylko że nie śmiałby tej jednej jedynej kobiety zobaczyć w bieliźnie, albo i bez. Jego stalking i obsesja wydaje mi się bardziej zbliżona do współczesnej obsesji nastolatek na tle idoli. Śledzenie każdego kroku (dziś poprzez fb, instagram, czy tam inne media społecznościowe), strojów, przyjaźni, zbieranie gadżetów, zdjęć itd. Jeśli to możliwe, to bycie na eventach z udziałem bóstwa albo czatowanie pod jego domem. Pragnienie ogranicza się przeważnie do tego, żeby ta osoba cię "uznała," czyli dała autograf, powiedziała kilka słów, zrobiła sobie selfie - tyle.
|
|
|