North and South - serial BBC - Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South ?
Monika - Czw 13 Lip, 2006 20:00
Jejku, mogła się chociaż odwrócić, gdy wsiadała do powozu.
Mały gest, a ileż by to znaczyło dla Thorntona :cry:
Mara7 - Czw 13 Lip, 2006 20:03
Właśnie zastanawiam sie czemu sie nie obejrzała...kiedy gladalam po raz pierwszy North&South myślałam że obejrzy sie w ostatnich sekundach,ale nic z tego.I wtedy tak sobie pomyślałam"Czy ona do niego cos w ogóle czuje?" Sama zastanawiam sie czemu tego nie zrobiła,dała by wtedy przecież jakiś znak biednemu,zostawionemu Thortonikowi.
Gosia - Czw 13 Lip, 2006 21:23
Mysle ze jednak jej smutek w tym momencie byl zbyt wielki.
ewelinka - Czw 13 Lip, 2006 23:18
nie myslala wtedy o tym bo byla za bardzo pograzona w rozpaczy.Jestem pewna,ze gdyby zdawala sobie sprawe toby napewno obejrzala sie bo przeciez kochala go najbardziej na swiecie.
Mara7 - Pią 14 Lip, 2006 22:16
Margaret to wszystko dusiła w sobie.Czy naprawde nie mogła jakoś wrażniej okazac tego że zalezy jej na Jasiu?Przecież wyjezdżała,mogła dac jakiś znak,ze zalezy jej na nim...on już tyle razy jej to pokazywał,że jest dla niego ważna.Ale są przeciez "dwie strony medalu"'.Każdy inaczej odczywa emocje...trzeba to chyba tak rozumieć.
kami - Czw 20 Lip, 2006 19:32
Również i w tej ankiecie jak się okazało poszłam za tłumem , ale uwierzcie mi dziewczyny że tez niesamowicie podobal mi sie ten tekst ...look back, look back at me... do tego wypowiedziany tym jego głosem... ech :oops:
ANGELO - Czw 20 Lip, 2006 21:25
na mnie tez ta scena zrobila piorunujace wrazenie.. :oops: ciagle do niej powracam i smakuje na nowo :razz:
ewelinka - Pią 21 Lip, 2006 22:58
tej sceny nie mozna nie kochac jak ja bym chciala byc w tym momencie na miejscu Margaret odrazu bym wyskoczyla z powozu i pobiegla do niego....
Anonymous - Sob 22 Lip, 2006 13:23
Pskuda zawsze sie ogladała. A w tym moemncie jak na złość - nie
kami - Sob 22 Lip, 2006 15:50
| AineNiRigani napisał/a: | | Pskuda zawsze sie ogladała. A w tym moemncie jak na złość - nie |
Też mnie to zastanawiało i wymysliłam sobie tzn jestem pewna że ona czuła że on za nią patrzy i specjalnie się nie odwróciła . Przecież odwracała się gdy John patrzył gdzieś tam z okna czy też jego mamusia go obserwowała, czasem takie spojrzenia się po prostu czuje i tyle
Anonymous - Sob 22 Lip, 2006 16:11
Możemy sobie przypuszczać "co poeta miał na myśli".
W zasadzie to chyba chodziło o dramatyzację, żeby uwypuklić, że w tamtym momencie, chociaż ich stosunki zeszły już na tzw. "damsko-męskie", on jeszze dla niej nic nie znaczy pod tym względem.
kami - Sob 22 Lip, 2006 16:48
| AineNiRigani napisał/a: | | (...) że w tamtym momencie, chociaż ich stosunki zeszły już na tzw. "damsko-męskie", on jeszze dla niej nic nie znaczy pod tym względem. |
No właśnie. Aine poruszyła sprawę która mnie nurtuje od powtórnego obejrzenia serialu- wiadomo w sumie od kiedy Jan jest zainteresowany Małgosia, ale... od kiedy ta druga już wie ze ten fabrykant "coś" dla niej znaczy :
Aga85 - Sob 22 Lip, 2006 16:49
Że co?? Jak to nic nie znaczy? Znaczy i to bardzo wiele! Margaret stopniowo dojrzewała do tego uczucia, może jeszcze w chwili wyjazdu aż tak zupełnie go sobie nie uświadamiała, ale nie mów, Aine, że Jasiek nic dla niej wtedy nie znaczył! W Londynie Margaretka miała czas na przemyślenia, wizyta w Helstone też zrobiła swoje - obaliła mit romantycznego południa, ale mówię Ci, Anie, że opuszczając Milton Margaret już kochała Jasia, mogła nie byc jedynie tego w pełni świadoma, ale na pewno uczuciem go darzyła. :grin:
Anonymous - Sob 22 Lip, 2006 17:24
Może coś zakiełkowało, ale wydaje mi się, że zaczęła świadomie coś czuć dopiero po obaleniu tego mitu płudnia, po rozstaniu, po spotkaniu ludzi, którzy kiedyś coś dla niej znaczyli, a teraz w zasadzie ich towarzystwo już tak nie bawiło, kiedy zabrakło jej tej surowości, prostoty i szczerości ludzi Pólnocy. No i zabrakło Thorntona.
Aga85 - Sob 22 Lip, 2006 17:46
No z tym się zgodzę W momencie rozstania tak jak powiedziałam, Margaret miała już Jasia w sercu, ale nie była tego świadoma. Obcowanie z ludźmi Połnocy zmieniło ją, dojrzała. Później ta wizyta w Helstone, wyjazd do Londynu i mieszkanie z ciotką i kuzynką, którą tak przeciez kochała, która była jej przyjaciółką przestało jej wystarczac. Nie mówię, ze Margaret przestała darzyc miłoscią i szacunkiem swą Londyńską rodzinę. Nie! Nadal ją bardzo kochała, ale zaczęła zdawac sobie sprawę, ze takie życie nie jest dla niej. Czegoś, a własciwie kogoś jej brakowało i to bardzo brakowało. Tą pustkę w jej sercu mogła zapełnic tylko jedna osoba. A poza tym cóż Margaretka mogła robic w tym Londynie? Rozmyślac, rozmyślac i rozmyślac. Mogła dokonac analizy, podsumowania całego swego życia i wybrac ścieżkę, która będzie dalej kroczyc. Więc Aine, zgadzam się, że dopiero po opuszczeniu Milton Margaret uświadomiła sobie swą miłośc do Jasia, acz nieświadomie kochała go jeszcze przed wyjazdem
Anonymous - Sob 22 Lip, 2006 17:57
Aż tak daleko bym się nie posuwała. Margaret nie należy do osób gwałtownych, u których uczucie budzi się ot tak, za dotknięciem różdżką. Jest raczej spokojna i zimna w okazywaniu uczuc. Zgodzę się, że w Milton coś już zakiełkowało, ale moim zdaniem opisaniem tego "nieświadomą miłośćią" jest raczej nadużyciem lub nadinterpretacją. Szacunek, do pewnego stopnia przywiązanie, może jakiś cień sympatii (szczególnie po okazanej pomocy po śmierci rodziców), ale to jeszcze nie była miłość. Nie w tym momencie.
Mówie oczywiście cały czas o filmie. Z tego co wiem w książce ten moment był napisany jaśniej i raczej wiemy kiedy nastąpił przełom. Ale nie wiem czy w książce jest scena "look back"
Aga85 - Sob 22 Lip, 2006 18:13
Ja nie twierdzę, że w Milton była to już jakaś wielka miłośc, ale nieświadomy zalążek miłości z pewnością. Ponieważ tak jak powiedziałaś, Aine, Margaret była raczej osobą powściągliwą, to dopiero po wyjeździe, po utracie swego "Północnego życia", po utracie towarzystwa Thorntona, zaczęła zdawac sobie sprawę, że czuje do niego nie tylko podziw i szacunek, a coś znacznie więcej. Jednak już w Milton musiał zbudzic się w jej sercu nieświadomy zalążek miłości, bo gdyby nie kochała (nawet nieświadomie) Jasia, to nie odczułaby tak jego braku, tak ogromnej pustki, której niczym nie mogła zapełnic. Przynajmniej ja tak to widzę. Nie będe się upierac przy swojej interpretacji - w końcu każdy widz i czytelnik ma prawo do własnej
Anonymous - Sob 22 Lip, 2006 18:19
.. bo w sumie czy to ważne?
A z tego co ostatnio napisałaś, to wynika, że i tak zdanie mamy zbliżone. Zalążek - ziarenko - na to samo wychodzi
Jak dla mnie w Milton miłości jeszcze nie było. W Milton powstały jedynie fundamenty. Do domu jeszcze było daleko
Aga85 - Sob 22 Lip, 2006 18:32
To prawda, czasem zdarzy nam się w czymś "prawie" zgodzić .
A skoro często do tego nie dochodzi, to pozwolisz, że z tej okazji użyję "bananowej emotki" :
Anonymous - Sob 22 Lip, 2006 19:59
A ja dodam:
Aga85 - Sob 22 Lip, 2006 20:08
Super
ANGELO - Sob 22 Lip, 2006 22:28
| kami napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | | (...) że w tamtym momencie, chociaż ich stosunki zeszły już na tzw. "damsko-męskie", on jeszze dla niej nic nie znaczy pod tym względem. |
No właśnie. Aine poruszyła sprawę która mnie nurtuje od powtórnego obejrzenia serialu- wiadomo w sumie od kiedy Jan jest zainteresowany Małgosia, ale... od kiedy ta druga już wie ze ten fabrykant "coś" dla niej znaczy : |
Widzisz Kami mi tez to umknelo ??: to ze Jasiek jest zakochany to widac od poczatku
ale przoczylam moment w ktorym Malogs zaczyna sie interesowac Jaskiem zawsze wydawala
sie taka obojetna, az do sceny peronowej. Dopiero jak zerknelam na film drugi raz to zwrocilam uwage na pierwsze objawy zainteresowania chociazby po tej scenie z bratem
jak Jasiek przyszedl spotkac sie z ojcem Malgoski a ona niezdarnie probowala sie wytlumaczyc
ze swojego zachowania tamtego wieczoru. Ksiazka znacznie lepiej opisuje te przemiane
Trzykrotka - Śro 26 Lip, 2006 12:48
Mnie się wydaje - zresztą chyba juz gdzieś-kiedyś doszłyśmy do takiego wniosku, że Margaret zaczskoczyło cos w sercu kiedy poczuła, że może stracić Thorntona. Niby nie zależało jej na nim, nie ceniła jego uczucia, kiedy podawał jej serce na dłoni, ale gdy okazało się, że on traci dla niej szacunek i sympatię (choć my wiemy, co tak naprawdę się w nim kłębiło) - natychmiast - przewrotnie - zaczęło jej zależeć na jego dobrej opinii. Tak było w ksiązce. W filmie - to też bardzo jest intrygujące - Margaret jest zafascynowana Jaśkiem od white-snow white. Pamiętacie jej oczy, kiedy patrzy na niego przez kłaczki bawełny?
Harry_the_Cat - Śro 26 Lip, 2006 13:51
Ja zrozumiałam to nieco inaczej (ale mogłam cos przeoczyć, bo momentami czytam tak łapczywie, że połowy nie rozumiem... Będzie potrzeba kolejnego czytania, oj będzie):
Margaret zaczęła powoli cenic Thorntona, w miarę jak zaczela poznawac i rozumiec Północ. Ale ujeło ją to, że mimo, iż ona go odtrąciła, to on jej pomógł. Dzięki temu zrozumiała, jakim wartościowym jest człowiekiem. I to wszystko razem - jej zrozumienie jego charakteru i wdzięczność - były podstawą jej uczucia.
Nie mogę skończyć tego posta, bo w pracy jestem, i cały czas coś mi przerywa, ale ogólnie napisałam to, co myślę na ten temat...
GosiaJ - Śro 26 Lip, 2006 15:19
Myśmy już kiedyś chyba o tym rozmawiały, ale wyłącznie w kontekście filmu, bo w powieści tego nie ma... Kiedy Margaret patrzy po raz pierwszy na Johna, w scenie w przędzalni, takiego władczego, stojącego jak posąg na podwyższeniu, z tym chmurnym spojrzeniem - widzę (nie tylko ja zresztą :smile: ) we wzroku Margaret fizyczną fascynację nieznajomym mężczyzną. To oczywiście po chwili mija z wiadomych przyczyn, ale w tym momencie jest na pewno. Bardzo lubię tę scenę :grin:
|
|
|